Dzis moja coreczka (1 rok) polknela troche proszlu do prania w zelu. Przygotowywalam jej mleko, mialam ja wlasciwie na oczach, ale w sekundzie doszla do szafki ze sropdkami czystosci i przebila zabkami folijke z zelem do prania. Przezylam maly horror. Mylam jej buzie w srodku ale to substancja, ktora strasz\nie trudno usunac, caly czas mialam obslizgle palce i trudnp bylo jej wymyc w buzi, w dodatku ona plakala. Nie przerywalam mycia, bardzo duzo razy plukalam jej w buzi az poczulam, ze zel zostal prawie usuniety, niestety troche dostalo sie do oczka, jak jej mylam buzie i pewnie dlatego tak mocno plakala. Po 5-ciu minutach zwymiotowala, to dobrze, z przewodu pokarmowego wszystko sie cofnelo. Pojechalismy do szpitala, tam doktor po zbadaniu powiedzial ze na szczescie polknela tylko troche i duzo wyplukalam, ona tez zwrocila, wiec mozemy jechac do domu i obserwowac dziecko. Jesli bedzie kaszlalo, wtedy przyjechac ponownie. Teraz sobie spi tu obok biedulka kochana, caly czas patrze na nia, to moja wina, bo jak moglam nie spojrzec co chwycila do reki, zawsze lubila grzebac w szafkach ale niie pomyslalam, ze otworzy karton z zelem do prania i co gorsze przebije go zabkami. To moje trzecie dziecko, nigdy wczesniej nie przezylam czegos takiego, wiec nie ma reguly, nawet doswiadczone matki nie moga byc zbyt pewne kazdej chwili...
Komentarze
raczkuje dziecko trzeba miec zawsze na oku bo moze dosc do tragedii
Dzis moja coreczka (1 rok) polknela troche proszlu do prania w zelu. Przygotowywalam jej mleko, mialam ja wlasciwie na oczach, ale w sekundzie doszla do szafki ze sropdkami czystosci i przebila zabkami folijke z zelem do prania. Przezylam maly horror. Mylam jej buzie w srodku ale to substancja, ktora strasz\nie trudno usunac, caly czas mialam obslizgle palce i trudnp bylo jej wymyc w buzi, w dodatku ona plakala. Nie przerywalam mycia, bardzo duzo razy plukalam jej w buzi az poczulam, ze zel zostal prawie usuniety, niestety troche dostalo sie do oczka, jak jej mylam buzie i pewnie dlatego tak mocno plakala. Po 5-ciu minutach zwymiotowala, to dobrze, z przewodu pokarmowego wszystko sie cofnelo. Pojechalismy do szpitala, tam doktor po zbadaniu powiedzial ze na szczescie polknela tylko troche i duzo wyplukalam, ona tez zwrocila, wiec mozemy jechac do domu i obserwowac dziecko. Jesli bedzie kaszlalo, wtedy przyjechac ponownie. Teraz sobie spi tu obok biedulka kochana, caly czas patrze na nia, to moja wina, bo jak moglam nie spojrzec co chwycila do reki, zawsze lubila grzebac w szafkach ale niie pomyslalam, ze otworzy karton z zelem do prania i co gorsze przebije go zabkami. To moje trzecie dziecko, nigdy wczesniej nie przezylam czegos takiego, wiec nie ma reguly, nawet doswiadczone matki nie moga byc zbyt pewne kazdej chwili...