Poleć znajomym

To może przytrafić ci się podczas porodu

Autor: , 28 czerwca 2012 w Poród, Komentarze (17) »

Twoje ciało podczas porodu może zaskoczyć cię całkiem naturalnymi, chociaż niezbyt miłymi reakcjami. I chociaż dla personelu szpitalnego to nic nadzwyczajnego, dla ciebie może to być sytuacja bardzo krępująca. Warto się na nią zatem przygotować.

Każda kobieta przeżywa poród w sposób indywidualny. Nie sposób go porównać do porodu innej rodzącej, a także do poprzednich porodów. Jednak to, co przytrafiło się niektórym rodzącym kobietom, może zdarzyć się także tobie. Nawet jeśli wydajesz się sobie super przygotowana do porodu i silna psychicznie. Jakakolwiek wpadka czy niespodziewana, krępująca sytuacja na porodówce nie jest jednak dla nikogo problemem. Ani dla lekarza, ani dla położnej czy asystującej pielęgniarki.

To część ich pracy, więc stykają się z takimi sytuacjami codziennie, nawet po kilka razy w ciągu doby. Dlatego nie miej wyrzutów sumienia, gdy zwyzywasz położną lub będziesz krzyczała podczas porodu. W tej chwili najważniejszy jest twój komfort, zdrowie twoje i dziecka przychodzącego na świat. Na wstydliwe wpadki możesz się jednak przygotować. Oto, co może ci się przytrafić:

Krzyki i wrzaski na całe gardło

Poród to nie jest lekka sprawa, ani tym bardziej bezbolesna. Każda kobieta znajduje swój sposób na radzenie sobie z bólem porodowym, dlatego jedne jęczą i stękają, inne krzyczą na całe gardło. Często kończy się to dla rodzącej zdartym gardłem i chrypką. Krzyk to dobry sposób na wyładowanie emocji. Przynosi ulgę w bólu, mobilizuje do działania i dodaje sił. Im większy wysiłek, tym silniejsza reakcja, dlatego krzyki i głośne stękanie to stały element fazy parcia. Podobnie jak podczas zawodów sportowych, np. w podnoszeniu sztangi. Na porodówce bardzo rzadko panuje cisza, więc personel medyczny jest do tego przyzwyczajony. Nie krępuj się zatem i pozwól swojemu ciału reagować w sposób, który przyniesie mu ulgę w bólu i ułatwi poród.

Mimowolne wypróżnienie

Dziecko, przedostając się do kanału rodnego, naciska na ściany pochwy, które sąsiadują z pochwą i odbytnicą, czego efektem może być właśnie mimowolne wypróżnienie. To naturalna reakcja organizmu i personel medyczny nie będzie nią zdziwiony. Twoje drogi rodne zostaną natychmiast odkażone, dlatego ryzyko zakażenia dziecka bakteriami znajdującymi się w kale jest niemal zerowe.

Możesz spróbować ustrzec się tej krępującej sytuacji podczas porodu, wprowadzając na kilka tygodni przed porodem lekkostrawną dietę, regulującą pracę jelit. Możesz też wykonać lewatywę. O tym, jak to zrobić, piszemy w tekście Lewatywa przed porodem. Żaden jednak z tych zabiegów nie daje ci stuprocentowej gwarancji, że nie przytrafi ci się mimowolne oddanie stolca. Nie przejmuj się tym! Kobiety rodziły i rodzą tak dzieci od lat.

Rzucanie wyzwiskami i przekleństwami

Nawet najbardziej kulturalnej kobiecie podczas porodu może przytrafić się użycie wulgarnych słów. W ten sposób odreagowuje ból i strach. Najczęściej maksimum rozdrażnienia następuje, gdy rozwarcie szyjki macicy wynosi ok. 7 cm (tzw. kryzys siódmego centymetra). Skurcze pojawiają się co 30-90 sekund i trwają 60-90 sekund. Wtedy jakiekolwiek słowa otuchy ze strony osób postronnych wydają się być kijem wbitym w mrowisko. Dostać się może także położnej, która bada rozwarcie rodzącej. Ta druga może być bardziej wyrozumiała ze względu na doświadczenie. Z mężem warto wcześniej porozmawiać i przygotować go na ewentualne słowne reakcje pod jego adresem podczas porodu.

Płacz i łzy na poczekaniu

Płacz przytrafia się rodzącej nie tylko z bólu, frustracji czy szczęścia, ale także z zupełnie niespodziewanych powodów, na skutek burzy hormonów. W czasie porodu trwa nieustanna walka adrenaliny, która pobudza do działania, z endorfinami (hormonami szczęścia, które poprawiają nastrój). Łzy przynoszą rodzącej ulgę, dlatego nie obwiniaj się o to, że nie potrafisz się powstrzymać i szlochasz bez opamiętania. Emocje muszą znaleźć swoje ujście. Już niedługo w ramionach będziesz trzymała swój największy skarb i wtedy łzy przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie.

Tagi: ciężarna na porodówce, lewatywa, huśtawka hormonalna, opieka położnej, rodząca na porodówce, poród

Podobne artykuły:

  • Aktywny poród

    Aktywny poród

    Podczas porodu nie musisz leżeć. Możesz spacerować, tańczyć, kucać - rób to, co podpowiada ci instynkt. Poród będzie łatwiejszy zarówno dla ciebie jak i dziecka. Więcej »

  • Jak wybrać dobrego ginekologa

    Jak wybrać dobrego ginekologa

    Ten lekarz będzie ci towarzyszył przez dziewięć miesięcy ciąży, razem z tobą podpatrywał dziecko i decydował o twoim leczeniu w razie komplikacji. Na pewno więc chcesz, aby był najlepszy. Więcej »

  • Jak przygotować się do ciąży?

    Jak przygotować się do ciąży?

    Jeśli rozsądnie podchodzisz do kwestii potomstwa, wykorzystaj czas przed zajściem w ciążę na odpowiednie przygotowanie i przetestowanie organizmu. Podpowiadamy jak to zrobić. Więcej »

  • Poród kleszczowy

    Poród kleszczowy

    Poród przy pomocy kleszczy stosuje się, gdy parcie nie jest skuteczne z powodu wyczerpania rodzącej albo by oszczędzić wysiłku matce, która ma np. wadę serca. Nie należy się go obawiać. Więcej »

Komentarze

  1. Moniczka21 28 czerwca 2012, 8:25

    podczas porodu objawia się prawdziwa natura kobiety :P

  2. Syska 28 czerwca 2012, 9:32

    Oj ja moj porod wspominam mimo wszystko miło i sympatycznie. Fakt darłas sie dak ze szok :D Moj maz stwierdził ze dopuszczaly poziom decybeli pewnie przekroczylam dwukrotnie. :D Drugi puntk tez chyba zaliczylam ale tego pewna nie jestem :/ Nie klnelam i nie plakalam. W zamian sie smiałam i gadałam z lekarzami :) Ja moge moj porod zaliczyc do udanych. Poszło szybko i sprawnie :)

  3. JustynaM (Gość) 28 czerwca 2012, 11:14

    U mnie nie było krzyku, stękania, łez itp przyszłam do szpitala zrobiłam swoje, posiedziałam gościnnie 2 doby i poszłam;D

  4. werciakol 29 czerwca 2012, 9:55

    Hmmm.. zapomnieliście w tym artykule napisać,że mogą zdarzyć się wymioty, co też jest normalne według położnych. W każdym razie ja tak miałam, i mi powiedziano,że to normalne.

  5. Julia (Gość) 29 czerwca 2012, 12:45

    Czy autor/ka artykułu przeczytała go chociaż raz? "Dla krzyk to dobry sposób na wyładowanie emocji.", " naciska na ściany pochwy, które sąsiadują z pochwą" oraz "kobiecie podczas porodu może przytrafić się użycie ostrych słów podczas porodu"

    Ech...

  6. Ania (Gość) 1 lipca 2012, 8:44

    A ja nie krzyczałam, nie płakałam tylko stękałam :P Nie miałam siły na nic innego :D nie klnęłam, ale mówiłam, że "ja stąd idę- sami sobie rodzcie- zabijcie mnie!- albo dajcie chociaż znieczulenie" :D mężowi już na sali porodowej zapowiedziałam, że żadnych dzieci nigdy więcej na to lekarz, który mnie zszywał "słonko, jak tak mówisz to wrócisz tu w ciągu 3 lat" :D

  7. ewa (Gość) 24 lipca 2012, 17:06

    Najważniejsze jest mieć zawsze męża podczas badań u ginekologa i porodach to jest wsparcie dla partnerki.

  8. justyna (Gość) 4 listopada 2012, 22:15

    ja będę rodzić pierwszy raz w marcu mama termin i bardzo się boje tego bólu i wogule pozdrowjonka

  9. Sylwia (Gość) 19 listopada 2012, 12:46

    A ja mam termin na luty 2013 i po przeczytaniu tego artykułu boje sie jeszcze bardziej :) No ale wiem, że muszę przez to przejść :)

  10. NINA (Gość) 24 listopada 2012, 22:19

    Kochane mamuski ja rodze w styczniu to jest maja druga ciaza i szykuje sie na drugi porod jestem przeraza przy piereszym porodzie lekarka mi powiedziala kochana wlazlo to i wyjsc musi :) i dla mnie najgorsze jest to ze przed tym nie da sie uciec

  11. Reno (Gość) 1 kwietnia 2013, 15:29

    An impressive share, I just given this onto a cluaeogle who had been conducting a small analysis on this. And the man the fact is bought me breakfast due to the fact I uncovered it for him.. smile. So let me reword that: Thnx for any treat! But yeah Thnkx for spending the time to discuss this, I am strongly regarding it and really like reading more about this topic. Whenever possible, as you become expertise, can you mind updating your blog post with additional details? It really is extremely great for me. Large thumb up in this short article!VA:F [1.9.13_1145]please wait...VA:F [1.9.13_1145](from 0 votes)

  12. imagine 11 maja 2013, 19:58

    Ja nie krzyczałam i nie klnełam ale płakałam :D

  13. Yoanna 11 maja 2013, 23:41

    Ciekawe jak to będzie u mnie, sama nie potrafię tego przewidzieć :D Za 3 miesiące się przekonam, a boje się jak cholera...

  14. nanu 18 czerwca 2013, 13:50

    Ja miałam zrobioną lewatywę jak tylko przyjechałam na porodówkę i bardzo się z tego cieszę, bo nie musiałam się martwić, że prócz dziecka wyjdzie coś jeszcze ;)
    Co do krzyków to nie krzyczałam, ale gdy odeszły mi wody tuż przed partymi to nie byłam w stanie się powstrzymać i po prostu klęłam, a ja nigdy nie przeklinam! W czasie partych zaś byłam zupełnie cicho, bo nabierałam powietrza i starałam się całą energię włożyć w parcie. Przyniosło to efekt, bo urodziłam córeczkę w czasie trzeciego skurczu (podczas pierwszego jeszcze nie parłam, bo położna wyleciała wołać wszystkich lekarzy)

  15. kasia (Gość) 26 stycznia 2014, 21:52

    mnie to czeka za 1.5 miesiaca i boje sie strasznie.... ja mam tak zawsze ze wszystko co zle to musi spotkac mnie... heh i jeszcze jak sie naslucham opowiesci to juz wogole

  16. dorex35 16 sierpnia 2014, 19:47

    ja zanim weszlam na porodowke,niestety musialam poczekac,bo wszystkie lozka porodowe byly zajete,nasluchalam sie mimo woli pod drzwiami jak inne mamy sie,,odstesowywaly,,.ale 10 minut po tym,jak zalalam korytarz wodami plodowymi ledwo zdazyli mnie usadowic na lozku i juz bylo po-nie mialam szans sobie legalnie pokrzyczec na nikogo ;-) ale chyba lekarz nie mial mi tego za zle ;-)

  17. Wioleta (Gość) 23 grudnia 2014, 13:34

    Ja również sie boje.. ból niesamowity.
    potem 2 tyg w łózku bo taką miałam ranę po nacinaniu krocza..
    teraz mam termin z 2 tyg i już sie boje..mam napady płaczu jak sobie o tym pomyśle.
    Jestem z wykształcenia ratownikiem med, naprawde wytrzymałą na ból kobietką..ale wspomnienia z pierwszeo mnie przerazają,
    Maksia rodziłam 11 h z czego 2h porodu własciwego (4.100kg) i ciągłe uwagi ze nie umiiem przec, nie mialam bolów partych.. ogólnie katastrofa ale jakoś wyszedł, zrekompensował całe cierpienie..teraz pora na jego siostrę!! Powodzenia dla wszystkich PRZED tym wielkim wydarzeniem!! :) :) pozdrawiam