Poleć znajomym

Szelki bezpieczeństwa, czyli dziecko na smyczy

Autor: , 21 lutego 2014 w Dziecko, Komentarze (21) »

Rodzicielstwo to niekończące się pasmo decyzji. Poród całkowicie naturalny czy z epiduralem? Osobny pokój czy łóżeczko w sypialni rodziców? Szkoła prywatna czy publiczna? Na liście dylematów coraz częściej pojawia się też pytanie, czy chodzić z dzieckiem… na smyczy.

„Dla Twojego aktywnego urwisa, który śmiało stawia pierwsze kroki w górach, nad morzem, lubi uciekać między półkami centrum handlowego...W skład szelek wchodzi regulowana zapinana od tyłu kamizelka oraz "smycz" która pozwala rodzicowi na kontrolę nad dzieckiem w miejscach dla niego niebezpiecznych”.

Opis produktu wygląda całkiem przekonująco, bo przecież bezpieczeństwo dziecka to hasło, które jest w stanie odebrać zdrowy rozsądek nawet najbardziej racjonalnym rodzicom. Choć słowo „smycz” może nasuwać oczywiste skojarzenia, większość mam z podniesioną głową przyjmie gromiące spojrzenia przechodniów, jeśli tylko może uchronić dziecko przed kolejnym z niebezpieczeństw tego świata.

Gotowi na wszystko

Faktycznie, wielu rodziców stosujących uprzęże przyznaje, że ma wątpliwości, czy to aby na pewno dobry pomysł i czuje zakłopotanie w miejscach publicznych, ale w imię bezpieczeństwa pociechy jest w stanie „przełknąć” zarówno zaniepokojone spojrzenia, jak i nierzadko bolesne komentarze.

Mimo ewidentnego braku społecznej akceptacji, zwolenników smyczy dla dzieci nie brakuje. Rodzice twierdzą, że to niebywałe udogodnienie, zwłaszcza dla mam, które muszą mieć na oku więcej niż jednego szkraba. Takiego wyzwania nie zrozumie chyba nikt, kto nigdy nie próbował jedną ręką manewrować wózkiem, a drugą kontrolować energicznego dwulatka. W zatłoczonych centrach handlowych, środkach transportu i przy ruchliwych ulicach taka uprząż może być dla rodzica wybawieniem.

Fot. ebay Fot. ebay

Zapobiegliwość czy wygodnictwo?

Tyle tylko, że kiedyś nie było takich wynalazków i przeciwnicy twierdzą, że rodzice sprowadzają dziecko do poziomu psa dla własnej wygody. Nie przekonują ich tłumaczenia, że świat idzie do przodu, a dziecko prowadzone w uprzęży to dość powszechny widok na ulicach Paryża czy innych wielkich miast. Zwolennicy niejednokrotnie są głośno oskarżani o upokarzanie i zniewalanie dziecka. I właśnie takie reakcje są zdaniem psychologów dziecięcych największym źródłem problemu, bo budzą w maluchu poczucie jakiejś kompromitującej inności.

Niech żyje wolność i swoboda...

Trudno tu rozstrzygać na czyjąkolwiek korzyść. Jak zwykle w takich przypadkach wypada zacytować maksymę „Żyj i pozwól żyć” i zamiast pytać, czy stosowanie uprzęży jest moralne, zastanówmy się raczej, czy należy wtykać nos w sprawy innych jeśli dziecku nie dzieje się ewidentna krzywda.

Z drugiej strony, należy pamiętać, by obsesyjna chęć uchronienia dziecka przed niebezpieczeństwem nie przysłoniła nam znaczenia rozwoju niezależności i samokontroli malucha. Jeśli zawsze w odpowiednim momencie szarpniemy dziecko za szelki, nie nauczy się, że nieostrożność i ignorowanie zakazów może mieć bolesne konsekwencje.

Kluczem zdaje się tu być umiar. Nic się nie stanie jeśli raz na jakiś czas skorzystamy z uprzęży, by swobodnie przemieścić się w zatłoczonym miejscu, ale stosowanie jej podczas każdego spaceru w parku chyba rzeczywiście niewiele różni się od wyprowadzania czworonożnego pupila...


Ogromnie ciekawią nas wasze opinie na ten temat. Stosujecie? Popieracie? A może uważacie, że takie szelki bezpieczeństwa są absolutnie niedopuszczalne? Czekamy na wasze komentarze.

Tagi: szelki bezpieczeństwa, bezpieczeństwo dzieci, uprząż

Podobne artykuły:

Komentarze

  1. imagine 21 lutego 2014, 23:24

    Ja bym tego nie kupiła

  2. kasiulek26 23 lutego 2014, 10:50

    komentarz*Ja mam 4 dzieci... 3 bardzo ruchliwe dziewczynki w przedziale wiekowym od 8 lat do 5 i 16 mieś malucha który stawia pierwsze kroczki... czasem ciężko ogrnąć moją gromadke na spacerze czy w sklepie bo każde chce isć w inną strone a ja się nie rozdziele ale... nie!!! nie kupiłabym takiej smyczy, czy uprzęży dla dziecka...

  3. dziewczyna600 23 lutego 2014, 20:05

    A ja bym kupiła.

  4. jui (Gość) 2 marca 2014, 17:15

    klkomentarz*

  5. sobieska 27 marca 2014, 15:15

    Masakra - dziecko na smyczy.. porażka

  6. mama (Gość) 23 kwietnia 2014, 12:06

    JESTEM ZA TAK to dobry pomysł na ruchliwe i nie trzymające sie rodziców dzieci ,każda mama która zgubiła malucha wie co to znaczy,GDZIE MOJE DZIECKO ja to przeżyłam to był dosłownie moment i syn znikł a potem panika szok szukanie .no i radość że sie odnalazł To zdarzyło mi się 19 lat temu a teraz poszukuję dobrych szelek mojemu wnuczkowi bo wtedy takich udogodnień nie było

  7. AniMaMa (Gość) 2 maja 2014, 10:45

    Jestem na tak, w moim przypadku chęć kupna dla dziecka takiego "wynalazku" podyktowana jest tym aby właśnie na spacerze miało swobodę, a nie kurczowo trzymało moją rękę, uważam również, że dziecko spacerujące w szelkach a nie za rękę ma lepszą postawę, i ogromne szanse na uniknięcie skrzywień kręgosłupa. nie wyobrażam sobie aby dorośli odczuwali komfort chodząc z jedna ręką w górze, i dlatego moje dziecko szelki będzie miało :)

  8. Kita (Gość) 6 lipca 2014, 10:38

    Używam już z drugim dzieckiem. I jestem zachwycona. Całe nosy moich dzieci i ich bezpieczeństwo np na ulicy są dla mnie najważniejsze. Nigdy nie spotkałam się z negatywnym odbiorem. Ba! Wszyscy "ciekawscy" są zachwyceni. Odrzucający ten pomysł nie mają skrupułów wsadzić dziecko do wózka i tam przypiąć pasami, żeby mieć spokój. A ja z moim synkiem na smyczy spaceruję jak równy z równym, gadamy non-stop, zatrzymujemy się, gdy zobaczy patyczek, robala, czy szyszkę. Ma możliwość dotknąć wszystkiego, włazić w kałuże, kopnąć kamyk, etc. Widzi, przeżywa i uczestniczy we wszystkim, w przeciwieństwie do uwięzionych w wózkach maluchów.

  9. misia (Gość) 11 lipca 2014, 23:15

    czy dwunastolatek by mógł mieć smycz czy to wstyd

  10. izka (Gość) 27 sierpnia 2014, 23:06

    Ja smycz juz zakupilam ;) Mlody coraz pewniej chodzi, a ja wole nie "targac" go za raczki, tym bardziej, ze na kursie PCK wspomniano o mozliwosci zwichniecia barku malucha ciagnac go do gory za raczke kak upada...To mnie ostatecznie przekonalo ;)

  11. asia (Gość) 18 marca 2015, 14:41

    Dla mnie szeleczki w niejednej sytuacji były wybawieniem, np. na lotnisku, lub w większych centrach handlowych. Używałam również do nauki chodzenia i były niezastąpione, przede wszystkim wygodne. Córci zapewniały swobodę ruchów a mi odciążały i tak już nadwyrężony kręgosłup. Polecam wszystkim rodzicom, a przeciwnikom powiem tylko, że są zacofani i sztywni.

  12. globoos (Gość) 30 czerwca 2015, 16:01

    przeciwnicy chyba nie mieli dwojga dzieci w wieku dwóch lat.

  13. dziadek (Gość) 8 września 2015, 19:58

    Wolę żywe dziecko na smyczy niż rozjechane po nagłym wtargnięciu na jezdnię.

  14. iwona (Gość) 10 września 2015, 9:46

    Do sprzedania fantastyczna uprząż/ plecaczek (małpka, miś, piesek) ze smyczą. Z USA/nowe.
    babajaga33@o2.pl

  15. IVET (Gość) 25 września 2015, 18:30

    to świetnie rozwizanie dla dzieci z zaburzeniami zachowania. niestety mój 4 syn nie rozumie słowa stop, nie czuje lęku, dystansu, strachu. to lepsze rozwiązanie niż ciagłe trzymanie dziecka za rekę. szczególnie gdy ma się jeszcze drugie

  16. roztargniona (Gość) 23 października 2015, 20:29

    jeszcze do niedawna myślałam jak większość - że takie szelki to lekka przesada, póki 2letnia córka nie wybiegła wprost pod samochód. To była sekunda, chciałam tylko otworzyć drzwi auta a miałam pełno toreb ze sobą. Na szczęście w porę się zatrzymał.

  17. Mamusia (Gość) 9 lutego 2016, 22:09

    Smycz/szelki to najlepsze rozwiązanie dla mojego rozbrykanego 2-latka! Chodzimy z nim na górskich szlakach, nad morzem i na długich spacerach za miastem. Najzabawniejsze, że oburzona tym faktem była znajoma która z dziećmi nie wychodzi z domu, ba dziećmi zajmuje się babcia. Obstawiam, że przeciwko są właśnie takie osoby :)

  18. mariusz (Gość) 27 czerwca 2016, 10:21

    mysle ze sprawdzi sie nad morzem

  19. Olka (Gość) 6 lutego 2017, 13:53

    Ja jestem za. W tym roku wybieramy się na wakację za granicę i myśl mojej 3-letniej córki dodam że bardzo aktywnej i nie bojącej się niczego na lotnisku wśród dużej ilości ludzi spędza mi sen z powiek. Na pewno przed wyjazdem zaopatrzę sie w takie. Pozdrawiam

  20. Kaja (Gość) 21 marca 2017, 20:13

    Takie szelki to super rozwiązanie dla rozbrykanych maluchów.Sama poszukuję czegoś odpowiedniego dla mojego 1,5 rocznego synka,który nie wysiedzi już cały czas w wózku a jak już ma wolność to kompletnie nie współpracuje.Czasem spacer to męczarnia ogarniać szkraba który idzie gdzie chce i jak chce,biega zawsze nie chodzi,drugim okiem zerkać na starszą córkę i patrzeć czy przypadkiem wózek nam nie ucieka,albo nie staranował go ktoś samochodem.Wolę chyba takie szelki i dać dziecku troszkę swobody i mieć spokojną głowę,że nie wpadnie pod samochód,niż męczyć się na każdym spacerze.

  21. Basia (Gość) 5 kwietnia 2017, 17:11

    Lepiej na smyczy niż zbierać z ulicy Kupuje