Poleć znajomym

Poród kleszczowy

Autor: , 11 lutego 2010 w Poród, Komentarze (22) »

Poród przy pomocy kleszczy stosuje się, gdy parcie nie jest skuteczne z powodu wyczerpania rodzącej albo by oszczędzić wysiłku matce, która ma np. wadę serca. Nie należy się go obawiać. Nie stanowi zagrożenia ani dla kobiety, ani dla dziecka.

Kiedy stosuje się poród kleszczowy

Gdy w ostatniej fazie porodu pojawia się sytuacja zagrożenia dla zdrowia i życia matki, bądź dziecka, często wystarczy użycie kleszczy, aby ułatwić jego przyjście na świat. Warunkiem jest jednak odpowiednie ułożenie główki maleństwa w kanale rodnym i pełne rozwarcie szyjki macicy. Tylko lekarz może zadecydować o użyciu kleszczy. W ostatnich latach powróciły one do łask za sprawą znieczulenia zewnątrzoponowego, które czasami powoduje, że kobieta nie kontroluje parcia. Lekarze używają ich, aby nie przedłużać ostatniej fazy porodu, gdy dziecku grozi niedotlenienie.

Kleszcze używane do porodu składają się z dwóch skrzyżowanych ramion połączonych zamkiem. Każde ramię posiada łyżkę wygiętą zgodnie z krzywiznami główki oraz kanału rodnego, szyjkę z zamkiem i rękojeść.

Jak się ich używa

Gdy zachodzi potrzeba szybkiego zakończenia porodu ze względu na zdrowie dziecka i spełnione są wszystkie wymagania, czyli główka dziecka znajduje się w dolnym odcinku kanału rodnego, szyjka jest zupełnie otwarta, odpłynęły wody płodowe lub gdy matka nie jest w stanie przeć. Lekarz kolejno zakłada obie łyżki na główkę dziecka, spina je zamkiem i wspomaga skurcze macicy, naśladując mechanizm porodowy. Zabieg odbywa się w znieczuleniu zewnątrzoponowym lub miejscowym znieczuleniu krocza. Po wyjęciu główki dziecka pozostała część porodu przebiega już drogą naturalną.

Ślady po zastosowaniu kleszczy: to zwykle niewielkie zaczerwienia na główce, które znikają po kilku dniach. Bardzo rzadko następuje pęknięcię czaszki i krwawienie wewnątrzczaszkowe. U rodzącej nacina się podczas porodu krocze silniej niż podczas zwykłego porodu, dlatego uraz pochwy i krocza jest większy.

Tagi: poród, poród kleszczowy, znieczulenie zewnątrzoponowe, rodzenie

Komentarze

  1. matrix (Gość) 6 stycznia 2011, 15:37

    taa..rodziłam tą metodą miesiąc temu i nawet z znieczuleniem boli więc..

  2. asia (Gość) 31 stycznia 2011, 0:02

    ja rodziłam tak już ponad dwa lata temu, teraz zbliża sie termin drugiego porodu na 10 luty, i jestem przerażona

  3. monika (Gość) 15 kwietnia 2011, 16:46

    ja rodzilam tak 2,5 roku temu bez zadnego znieczulenia masakra do dzis jak o tym pomysle boli mnie wszystko

  4. schmetterling 18 maja 2011, 15:46

    jeszcze wszystko przedemną ale wiem że mama rodziła mnie w taki sposób i nie wspomina tego dobrze :|

  5. agniecha (Gość) 17 czerwca 2011, 10:16

    mnie tam ten poród kleszczowy nie bolal jednak masakrą bylo dla mnie te skurcze i szycie;-((

  6. mmmmmm (Gość) 12 lipca 2011, 18:05

    wydaje mi sie ze polska opieka medyczn to masakra, moja siostra rodzila t metoda oczywiscie bylo znieczulenie epiduralem i nie bolalo ja nic w trakcie porodu. ale to bylo w uk. w polsce widze dalej traktuja matki jak zwierzeta, tak samo moja mame potraktowano i co zabawne zapomnieli o lozysku. malo nie umarla kiedy wrocila do szpitala z bolami i okazalo sie ze lozysko zostalo, w uk dostajesz zastrzyk i szybciutko wychodzi praktycznie samo

  7. Edyta (Gość) 3 września 2011, 23:30

    ja rodziłam tak 15 lat temu, za 3 tygodnie czeka mnie poród, boję się bardzo, że historia się powtórzy, byłam bardzo pocięta, a podczas przeszło godzinnego szycia mnie przez lekarza bardzo się przeziębiłam,

  8. ania (Gość) 11 kwietnia 2012, 9:43

    ja rodzilam 2 krotnie naturalnie, ale moje znajome ktore braly emidural zawsze mialy uzywany proznociag lub kleszcze bo niestety nie ma tak mocnego parcia w ostatniej fazie porodu- wiem ze porod boli, ale chyba warto sie przemeczyc (mialy ostro zdruzgotana pochwe i niesamowite bole poporodowe, a dzieci odciski, krwiaki i znieksztalcone glowki) rok czasu dochodzila jedna co siebie

  9. kasia (Gość) 13 maja 2012, 16:57

    ja rodzilam w ten sposób bez znieczulenia ale bylam tak zmeczona ze nic mnie nie bolalo

  10. gosia (Gość) 13 czerwca 2012, 10:07

    Ja w ten sposób rodziłam dwa miesiące temu ze względu na zatrzymanie akcji serca maluszka decyzja była błyskawiczna zostałam znieczulona a później narkoza nic nie pamiętam zobaczyłam tylko moją córeczkę i to był najpiękniejszy moment w moim życiu ślady znikneły po dwóch dniach wiec jak byłyśmy już w domu nic nie było widać...Karolcia jest cała i zdrowa ja tylko leczę dalej nacięcie bo nie goi się tak szybko,nacięcie jest bardzo głębokie ale najważniejsze jest dziecko :)

  11. marta (Gość) 6 września 2012, 22:14

    rodzilam tak 3 lata temu, nie wiem co to porod, nie znam koszmaru porodu, mialam znieczulenie, ale pozniej nie moglam chodzic dwa miesiace, chodzilam okrakiem,pelno szwow, bol okropny , dziecko urodzilo sie, wlasciwie zostalo wyciagniete cale w plamach czerwonych z podluzna glowka i podraznionymi spojowkami, w tych czasach to powinna byc cesarka, nie zyjemy w sredniowieczu, a kleszcze to powrot do sredniowiecza.

  12. Karolinia 7 września 2012, 12:03

    Boooże, niegdy bym nie chciała. Gdybym miała rodzić drugi raz to zdecydowanie, bezapelacyjnie CIĘCIE. Zi była śliczna, różowiutka, odrazu krzyczała, miała śliczną okrąglutką główkę. A jak się naczytam o porodach kleszczowych itp, to aż mi serce ściska z żalu jak te dzieciątka, nie mówiąc o mamach, muszę się nacierpieć.

  13. Agata (Gość) 10 listopada 2012, 19:02

    Ja rodziłam tą metodą niecałe dwa tygodnie temu i byłam już tak zmęczona (bo poród trwał u mnie 14h i nie miałam już siły przeć) że nawet ból nie był taki straszny na finale. Gorzej z kroczem bo dalej boli i faktycznie nieco bardziej zmasakrowany niż przy porodzie naturalnym.

  14. pati (Gość) 1 stycznia 2013, 15:52

    ja tak urodziłam syna ponad 2 lata temu.
    Poród trwał tylko 10 min ale kleszczy trzeba było użyć bo było widać już główkę a ramionami nie mógł się przedostać przez miednicę, a ja mając skurcz za skurczem nie potrafiłam zatrzymać powietrza i efektownie przeć. W efekcie Mały zaczął się robić siny i zadecydowano o kleszczach. Urodził się z lekkim niedotlenieniem osiągając 8,9.
    ,10 pkt w skali Apgar i czerwonymi śladami na twarzy, które znikły po kilku dniach. Teraz jest zdrowym, dobrze rozwijającym się chłopcem :) a co do powikLań po porodzie to owszem dyskomfort był ale wcale nie miałam nic porozrywane a szwów miałam tylko 3 w środku i 4 na zewnątrz. Pozdrawiam.

  15. gjgfg (Gość) 17 września 2013, 23:44

    Tez rodzilam klesczowo straszny porod

  16. Roxi (Gość) 29 września 2013, 20:10

    Ja rodziłam synka 10lat temu trwało to wszystko 2 godziny nie było tak zle miło wspominam.Za 6tygodni będę rodziła córeczke i oby tak samo było jak ostatnio :)

  17. podpis*edyta (Gość) 11 października 2013, 22:58

    Porodów kleszczowych się nie wykonuje chyba że odbiera tępy ginekolog!!!Ja czesto pisałam o obecności partnera podczas badań zawsze przy całym badaniu nawet na fotelu.Dużo krytykowało te wpisy.Kobiety często wstydzą sie meża a obcego faceta czasmi zboczonego ginekologa nie to średniowiecze tylko w Polsce mozliwe!!Ginekolodzy gdy jesteś sama sobie pozwalają często za dużo!!!A mamy Prawo Pacjenta ust 2008 r art 21 ktore zapewnia obecność osoby bliskiej nawet w szpitalu podczas badań i zabiegów gdy wyprosza płaci placówka odzkodowanie PACJENTOWI bo on decyduje a nie niedouczony lub zboczony ginekolog.Do tego dodam że to w Polsce jest tylko takie zboczenie ginekologów ze podczas każdej wizyty muszą pchać łapy do pochwy.W cywilizowanych państwach raz się bada pochwę(oczywiscie w obcenościosoby bliskiej lub gdy brak musi być położna a nie sam na sam z pacjentom nie ma takiej obcji) i wpisuje się do kartoteki położenie jajowodów i reszty bo to się nie zmienia.Każde badanie ginekologiczne jest ryzykiem zakazeń nawet brodawczakiem bo rękawiczki chronią tylko lekarza a nie pacjenta!Ja chodze raz na trzy lata zaraz robię cytologię i mąż obceny patrzy by nic nie dotykał potem wkładał palce do pochwy.To samo mąż wspierał porody.

  18. emma (Gość) 12 grudnia 2013, 12:46

    3 miesiace temu rodzilam kleszczowo :( bez znieczulenia :( to byl koszmar, gdyby do szycia dali cos to tez na zywca, to nie bylo w pl tylko w niemczech :( (((((((

  19. Aś (Gość) 16 grudnia 2013, 19:40

    Ja 3lata temu rodziłam i mój poród trwał 5godzin aż zastosowali PRÓŻNOCIĄG.. który sie popsuł wiec zastosowali kleszcze. byłam strasznie porozrywana stracilam duzo krwi musili podać mi 2jednostki. do formy wracałam bardzo dlugo, co prawda wyszlam juz po 3dobie do domu, ale nie moglam dobrze usiaść do 2miesiecy.. ;/ teraz jestem 2 raz w ciazy i za 3tygodnie mam termin. jak narazie dzidzia jest ułozona miednicowo, jesli polozenie sie nie zmieni do za 2 tyg to skierowanie na cc bede miała...

    badz co badz. ale poród kleszczowy to najgorsze co moze byc. ;/ moja dzidzia miala 4,5kg i byla skrecona główka dlatego musili zastosowac kleszcze inaczej nie wiadomo czy Nicol by przezyła

  20. gośka (Gość) 6 lutego 2014, 21:57

    zapomnieli dodać , że jest zagrożenie w postaci porażenia. Są takie przypadki podczas rodzenia kleszczowego

  21. Beata (Gość) 4 czerwca 2014, 22:40

    Rodziłam za pomocą kleszczy....23 lata temu i wcale nie wspominam tego źle! Bolało, i owszem ale kiedy zobaczyłam swoją córeczkę to już nic mnie nie interesowało, nawet to, kiedy "cerowali" mnie ponad godzinę ;-)
    Moja córcia tylko przez jakieś 2-3 dni miała czerwone ślady na główce a ja przez jakieś 2-3 dni nie mogłam dobrze chodzić. A potem wszystko szybko przeszło i wcale nie wspominam swojego porodu źle a dziś córka ma 23 lata, wyszła za mąż i sama już myśli o dziecku ;-)

  22. mamuśka (Gość) 30 czerwca 2014, 21:58

    Kleszczowo rodzilam w 2013 r. Do dziś marnie ze mną. W środku mnie boli, na kroczu bolesna szrama, która przeszkadza siedzieć, seksu brak ibo boli okropnie, ogólnie jak wspomnę sobie to wszystko to płakać mi się chce. Jedyny plus to maleństwo zdrowe, cudo. Ale przez to wszystko psychika mi siadła i zamiast każdego dnia być lepiej jest beznadziejnie i nic sie nie poprawia. Boli i ciągnie. Szkoda, że już nigdy nie wróci ta sprawność co kiedyś.