Poleć znajomym

Obumarcie płodu

Autor: , 8 lutego 2011 w Ciąża i Poród, Komentarze (54) »

By ciąża skończyła się szczęśliwie, kobieta powinna być pod opieką rodziny i partnera. Niestety, zdarza się, że w trakcie ciąży dochodzi do obumarcia płodu. Jak się zachować, gdy wiadomo, że dziecko na pewno nie żyje?

Obumarcie płodu to śmierć płodu w macicy kobiety. Stwierdza go lekarz podczas regularnych badań USG. Jeśli płód nie oddycha, nie bije mu serce i nie rusza się – można uznać, że nie żyje. Czasem można się pomylić i za bicie serca potraktować pojedyncze jego skurcze, a oddechy pomylić z oddychaniem matki. Śmierć dziecka może zdarzyć się w każdym tygodniu ciąży.

Przyczyny obumarcia płodu

Najczęściej przyczyny śmierci płodu nie zostają wyjaśnione, bo matki nie chcą dowiedzieć się, co poszło nie tak. Zwykle jeśli płód umiera jest to wywołane chorobami łożyska i innymi infekcjami. Mogą to być przewlekłe choroby matki (nadciśnienie tętnicze, trombofilia) lub samego dziecka (wrodzone choroby genetyczne, zbyt gwałtowny wzrost płodu, ciąża bliźniacza).

Często matka może bezpośrednio przyczynić się do zgonu dziecka, paląc papierosy, pijąc alkohol i przemęczając się (wtedy może nastąpić pęknięcie macicy).

Każda mama może podejrzewać że jej dziecko nie żyje, jeśli w ogóle się ono nie rusza. Jeśli kobieta czuje, że sytuacja jest podejrzana, powinna natychmiast zgłosić się do swojego lekarza prowadzącego.

Jak uniknąć poronień?

Aby urodzić szczęśliwie zdrowe dziecko należy najpierw samemu być zdrowym. Tyczy się to zarówno matki i ojca, którego nasienie wpływa na płód. Jeśli kobieta nie czuje się na siłach, jest w podeszłym wieku i cierpi na wiele chorób, nie powinna zachodzić w ciążę. Najpierw należy ustabilizować swoje przewlekłe choroby i całkowicie wyleczyć się z infekcji. Przed ciążą kobiety powinny się inaczej odżywiać i ćwiczyć, tak by były zdrowe i czuły się lepiej niż zwykle.

Co robi się w przypadku obumarcia płodu?

Obumarły płód najczęściej sam jest wydalany z organizmu. Jeśli jednak tak się nie stanie trzeba udać się do lekarza na zabieg czyszczenia macicy. Jeśli śmierć następuje, gdy dziecko jest już duże, zaleca się normalny poród. Macica często nie jest jeszcze odpowiednio dojrzała do porodu, dlatego wtedy wykonuje się cesarskie cięcie lub wywołuje się skurcze porodowe.

Najlepiej, by martwy płód został usunięty na dwa tygodnie po poronieniu. Jeśli wykona się to później może to być niebezpieczne dla matki. Grożą jej wtedy zaburzenia krzepnięcia krwi, krwotoki, gorączka i zakażenie.

Psychika kobiety

Kobiety często nie mogą się pogodzić z utratą dziecka i nie ma w tym nic dziwnego. Zwykle cierpią na depresję i tracą ochotę do życia. Obwiniają siebie za śmierć płodu i obawiają się kolejnych ciąży. Wtedy należy szczególnie dbać o kobietę i wspierać ją. Jeśli to koniecznie, warto udać się z nią do psychiatry na konsultację. Kobieta musi mieć pewność, że jeśli postępowała według zaleceń lekarza to nie ona jest odpowiedzialna za śmierć dziecka.

Tagi: ciąża, poronienie, obumarcie płodu

Komentarze

  1. madziarka19 24 lutego 2011, 11:23

    Takie wydarzenie to tragedia dla całej rodziny.Sama mam znajomą,której córeczka umarła jeszcze w brzuszku,wszyscy to bardzo przeżyli,ale ona z mężem od razu postarali się o drugie dziecko i tym razem wszystko zakończyło się pomyślnie.

  2. mikusiowa 1 marca 2011, 9:01

    Naszym znajomym też się to przytrafiło. Straszne przeżycie zwłaszcza że dziecko umarło prawie na sam koniec ciąży.

  3. anula (Gość) 22 marca 2011, 15:44

    poronilam 27 stycznia w 10 tym tygodniu..... :( ( smutne doswiadczenie.....boli do dzis....ale trzymam kciuki ze wkrotce sie uda...pozdrawiam

  4. anula (Gość) 31 marca 2011, 8:22

    wczoraj zrobilam test :) ) pozytywny....hurrrra:*

  5. editwil 17 maja 2011, 9:02

    U mnie lekarz nie odkrył przyczyny, po prostu stało się :( 3 miesiące później znów byłam w ciąży :) tym razem poszło dobrze, ale strach na 9 miesięcy pozostał.

  6. anula (Gość) 17 czerwca 2011, 9:33

    moje przetrwalo 4 tygodnie: (( w kwietniu znow sie udalo:\ obecnie 11 tydzien nie ciesze sie na zapas....dzis mam wizyte i usg trzymam kciuki...pozdrawiam i powodzenia..

  7. snoopy90 28 czerwca 2011, 10:31

    współczuje wszystkim mamą które tracą dziecko przez poronienie :(

  8. brzusia 20 lipca 2011, 12:16

    ja poroniłam 26 lutego 2011 (7 tc), obecnie jestem w 6 tc ale póki co nie umiem się cieszyć, ponieważ strach nadal jest.

  9. anula (Gość) 20 sierpnia 2011, 8:30

    brzusia strach bedzie do konca ciazy...obecnie 20 ty tydzien ...po 3 poronieniach i tez ciezko mi sie cieszyc .. ale fasolka potrzebuje pozytywnego myslenia i usmiechu na twoich ustach :) wiec glowa do gory a wszystko dobrze sie skonczy ;) trzymam kciuki

  10. Ramiii (Gość) 4 stycznia 2012, 23:50

    Dzis wróciłam ze szpitala i także sie dowiedziałam ze moj płod jest martwy rozwijał sie tylko do 4tygodni obecnie do dnia dzisiejszego byłam w 11 tygodniu przez 7tygodni nosiłam martwy płod :( coś strasznego na obecna chwile jestem załamana i nie wiem co ze sobą zrobić... Ciagle chce mi sie płakać..... Mysle ze z czasem tez sie nam uda ponownie... Gratulacje dl wszystkich przyszlłych matek pozdrawiam :)

  11. kATKA (Gość) 11 stycznia 2012, 21:16

    Ramiii, u mnie tak samo. Płód obumarł w 7 tygodniu, w 12 się dowiedziałam. 8 stycznia miałam zabieg. To było i jest straszne. Wiem, ze nie miałam wpływu na to i widocznie natura tak chciała. jednak dlaczego lekarz robiąc mi USG w 7 tygodniu nie powiedział, ze serce nie bije (bo już wtedy nie biło)! Mam zal do niego o te tygodnie pełne nadziei!

  12. :(( (Gość) 13 lutego 2012, 9:45

    JA też dowiedziałam się o martwym płodzie. Jutro mam mieć zabieg łyżeczkowania :( (( strasznie się boję, ciągle myślę o tym i aż serce mnie boli z tego stresu :( (

  13. ;( (Gość) 1 marca 2012, 13:16

    Ja dowiedziałam się że moje dzieci obumarły w walentynki :( Byłam w 15 tygodniu ciąży...21 lutego miałam robiony zabieg;( za pół roku znów mogę się starać o dzidziusia ;) ale strasznie się boję,że sytuacja się powtórzy ;( Moje serce by tego po raz kolejny nie wytrzymało...

  14. kasik (Gość) 14 marca 2012, 20:14

    Moje dzieciątko zmarło w 8 tygodniu, w 10 miałam zabieg. Teraz jestem w 9. i strasznie się boję. Za 4 dni mam usg... Pozdrawiam i powodzonka

  15. danka (Gość) 23 marca 2012, 7:50

    Witam i przytulam wszystkie mamusie ,które straciły dzieciaczki.. :(
    Ja straciłam dwoje Ewcię w 12tc(2009) Jaśka w 24tc...(2011) boli każdego dnia,tęsknota jest coraz większa...
    Teraz jestem w 6tc i strach jest podwójny....

  16. kasia (Gość) 29 marca 2012, 15:43

    witam! ja straciłam córeczkę 41 tygodniu byłam 6 dni po terminie!cała ciąża przebiegała prawidłowo!!!!zrobiono mi cięcie cesarskie !!teraz pragnę 2 ciąży ale bardzo się boje !!!!!jest jeszcze za krótki czas abym się starała!!!!bo dopiero mineły 3 miesiące !nie potrafie się z tym pogodzić!!!!!

  17. Monika (Gość) 27 kwietnia 2012, 15:56

    Rozumiem Was wszystkie kochane mamy, ja tez straciłam dzieciątko, momo to ze mineły prawie dwa lata nie zaszłam ponownie w ciąże i nie wiem czy będzie to jeszcz mozliwe. Trzymam kciuki za kobietki, które teraz oczekujecie przyjscia na świat waszych pociech :-)

  18. magda (Gość) 10 maja 2012, 14:01

    witam... ja tez stracilam dzieciatko... zrobilam 2 testy - pozytywne, pelna euforia, radosc ze w koncu nam sie udalo... 2 dni pozniej krwawienie... wizyta w szpitalu. badanie usg wyszlo pozytywnie, nie doszlo do poronienia ale postawiono diagnoze " 6 tc zagrazajace poronieniem"...ale wypuszczono mnie do domu bez zadnych przeciwskazan ani zalecen, po 3 tyg prywatna wizyta < przez ten czas maxymalne dbanie o siebie>...... diagnoza-> brak tetna... skierowanie do szpitala....tam po kolejnym usg potwierdzono te smutna diagnoze.... myslalam ze serce wyskoczy mi z zalu z piersi. nastepnego dnia mialam zabieg lyzeczkowania. cos okropnego... nie mialam pojecia jak to przebiega, a w szpitalu oczywiscie nikt mnie o niczym nie poinformowal. zrobili zabieg pod narkoza, obudzilam sie cala we krwi, i po 4 h od zabiegu wypisanie do domu. w psychice ogromna dziura... nie umiem tego nazwac, nie umiem sie pozbierac.... obecnie jestem 4 dni po zabiegu... fizycznie nie jest najgorzej ale psychicznie jest ciezko. bardzo chcielismy tego dzieciatka.... to byla moja 1 ciaza, ale martwie sie o nastepna. za 3 miesiace chcemy sie starac ponownie, ale nie wiem czy podolam temu ze starchu czy kolejnym razem nie stanie sie to ponownie... zycze wszystkim mamusia szczesliwego donoszenia i bardzo wiele ciepla i usmiechu na pochmurne dni.

  19. Daria (gość) (Gość) 10 listopada 2012, 13:11

    Gratuluje wszystim którym się udało zajść w ciąże po raz drugi. Ja mam zespół PCOS z tym zespołem trudno jest zajść w ciąże a jednak po 2 latach leczenia i 3 małżeństwa udało się dowiedziałam się tego w ostatni wtorek po czym zrobiłam badania i okazało się że jestm w 3 tygodniu. Ucieszyłam się bardzo ale nie długo po kolejnym badaniu okazało się że moje maleństwo nie żyje. Chyba już nie bende starać się o kolejne. Jednak ciesze się że innym kobietom mimo tak trudnym chwilom i przeżycio udaje się. Trzymam za was kciuki.

  20. ewelina (Gość) 11 listopada 2012, 8:46

    miałam zabieg 9listopada ,ciaża obumarła w 8 tc.moja 4ciąża nieudana . mam skierowanie na badania genetyczne i hysteroskopie.a tak poza tym wszystkie badania już za mną.gdzie wyszło że mam zespół antyfospolipidowy.

  21. Dodzia22 (Gość) 13 listopada 2012, 15:55

    Witam. pierwsza moja ciąża przebiegła prawidłowo bez żadnych komplikacji. 17 czerwca około godziny 11 rano trafiłam do szpitala z powodu krwawienia i tam lekarz po zbadaniu mnie powiedział, że PRAWDOPODOBNIE poroniłam, ale nie zrobiono mi żadnego usg nic nawet nie dostałam żadnych leków na podtrzymanie ciąży i tak około godziny 19 wstałam ze szpitalnego łóżka i czułam,żę coś ze mnie wychodzi i tak poroniłam mam straszny żal do lekarzy bo nic z tym nie zrobili nikt nawet nie starał się mi pomóc w podtrzymaniu ciąży.zrobino mi zabieg i na drugi dzień wrocilam do domu. w sercu pustka i ogromny żal.

  22. Jo (Gość) 4 grudnia 2012, 11:23

    W ubiegłym tygodniu miałam zabieg usunięcia mojej Zoski (16tc) Zosia z niewiadomych przyczyn zmarła , fachowo brak akcji serca ....mieszkam w Kairze więc podwójny stres związany z inna kultura . Jedyne pocieszenie to mąż który mnie wspiera z całych sił ale jakoś mi tak dziwnie

  23. Kamk (Gość) 8 grudnia 2012, 14:09

    Niestety ja też straciłam maleństwo. W 9-10 tyg. przestało bić mu serduszko. W 6 tyg podczas pierwszego usg serce biło. Wczoraj jak byłam w 12 tyg, podczas usg w szpitalu, dowiedziałam się, że już nie bije. Od razu dali mi tabletki na wywołanie skurczy, poroniłam a potem zabieg wyczyszczający. Straszny żal i rozpacz. Dziś wyszłam ze szpitala, ale zapowiedziałam, że wrócę tam z druga ciążą i z nią już będzie wszystko w porządku. Tego się trzymam.

  24. Magda (Gość) 8 grudnia 2012, 19:41

    Ja poroniłam w dziesiątym tygodniu ciąży , mam 40 lat , żadnego dziecka i boję się że historia się powtórzy.Czy jest już za póżno?Mam doły z tego powodu dzień w dzień .Może ktoś ma pozytywne doświadczenia w tym wieku?

  25. wielki smutek (Gość) 11 grudnia 2012, 13:28

    Ja tez dowiedziałam się 7 grudnia bedac w 11 tyg ciąży ze moje maleństwo nie żyje. nie moglam w to uwiezyć bo prowadzaca ciąze mowila jeszcze w poniedzialek ze dziecko rosnie rozwija sie ze wszystko w porzadku, ale poszlam do innego i powiedzial ze dziecko nie zyje od konca 7 tyg. jestem zrozpaczona nie wiem jak tamta lekarka pozwolila mi chodzic tyle czasu z martwym malenstwem. zamiast mi pomoc krzyczala ze tak musialo byc i nie chciala mi pomoc nie wiedzialam co robic i pojechalam do szpitala na wywolanie poronienia i zabieg nikomu tego nie zycze. nie wiem jak mam dalej zyc jestem zrozpaczona co robić?!!