Poleć znajomym

Nie muszisz karmić piersią
by nawiązać z dzieckiem zdrową więź!

Autor: , 17 sierpnia 2012 w Niemowlę, Komentarze (10) »

Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś gorsza bo nie karmisz piersią i wykorzystaj karmienie na budowę bliskich więzi.

Nie karmisz piersią i masz z tego powodu wyrzuty sumienia, że nie uda ci się nawiązać prawdziwie bliskiej więzi z maluszkiem? Niepotrzebnie! Bez względu na wybór sposobu karmienia - pierś czy butelka - masz szanse zbudować pozytywną relację ze swoim dzieckiem. Poniżej podpowiemy ci jak to zrobić i o czym warto pamiętać.

Bądź obecna myślą i ciałem

Kluczem do efektywnego wykorzystania czasu karmienia jest przede wszystkim twoja uwaga. Pamiętaj, że te chwile są wyjątkowe i są wam dane tylko na krótki czas. Nigdy więcej nie wrócą, w przeciwieństwie do innych rzeczy, które być może zaprzątają ci myśli. Odsuń wszystkie inne czynności na bok, na chwile karmienia po prostu wyłącz się z rzeczywistości. To jest czas dla ciebie i dla bobasa. Znajdź dla was wygodne, miękkie miejsce z kocem i poduszkami, w które się zagłębicie, weź butelkę do ręki i oddaj się chwili. Wprawdzie obie ręce będziesz mieć zajęte (karmiąca piersią mama ma jedną rękę wolną na pieszczenie maluszka, ale czego to mamy nie potrafią, żeby pogłaskać dziecko. Już wkrótce samo będzie trzymać butelkę, a ty będziesz mogła je trochę popieścić. A żeby inni ci nie przeszkadzali, wywieś na drzwiach kartkę z napisem "Karmię, nie przeszkadzać!" ;)

Ciało do ciała

Karmienie piersią ma ta przewagę, że dziecko znajduje się blisko ciała matki. Czuje jego ciepło, zapach i bicie serca. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żebyś przytuliła je blisko do siebie. Wystarczy rozpiąć bluzkę, by maluchowi zapewnić takie same miłe odczucia i poczucie "jedności" z ciałem mamy.

Utrzymuj kontakt wzrokowy

To dla dziecka potwierdzenie, że jesteś w tej chwili z nim. Podczas rozmowy z kimkolwiek również go utrzymujesz, nieprawdaż? Rób to także podczas tych szczególnych chwil spędzanych z dzieckiem. Niech patrzy na ciebie, a ty na nie z uwagą. Oczy potrafią przecież komunikować tak wiele. Nie zerkaj wtedy na telewizor czy na inne mniej ważne w tej chwili rzeczy. To czas dla dziecka i ciebie, pamiętaj!

Mów, śpiewaj, angażuj siebie i dziecko

Karmienie nie musi być tylko zaspokojeniem fizjologicznej potrzeby dziecka. Stwórz z niego spotkanie, na które będziecie czekać obydwoje. Te kilka chwil przy butelce może być okazją do do zaśpiewania bobasowi piosenki, wyrecytowania wierszyka czy opowiedzenia mu o rodzinie i o tym, co będziecie robić za chwilę. Nieważne o czym, ważne byś mówiła do dziecka, o ono słuchało twojego spokojnego głosu. Z czasem takie spotkania przy jedzeniu przerodzą się w spólne posiłki przy stole - ważny czas dla całej rodziny. Zrób już teraz krok w tą stronę.

Pozbądź się wyrzutów sumienia

Karmiąc dziecko butelką nie wyrządzasz mu krzywdy, ani też nie ograbiasz z czegoś bardzo cennego. Fakt, że nie możesz karmić piersią lub zadecydowałaś, że tego nie będziesz robić, nie oznacza, że twoje dziecko wyrośnie gorsze, słabsze i z poczuciem, że jest mniej kochane. Porzuć takie negatywne myśli! Dla niego równie ważne są chwile, gdy jesteś blisko całą sobą i poświęcasz całą uwagę waszemu małemu spotkaniu nad butlą. Dołóż wszelkich starań, by ten czas został efektywnie wykorzystany, a wyrzuty sumienia wyrzuć do kosza razem ze zużytym pampersem.

Tagi: karmienie butelką, nawiązywanie więzi z dzieckiem

Podobne artykuły:

  • Karmienie piersią wzmaga opiekuńczość

    Karmienie piersią wzmaga opiekuńczość

    Karmienie piersią niesie za sobą niebagatelne korzyści jeśli chodzi o zdrowie maleństwa. Na tym jednak nie koniec. Z najnowszych badań wynika, że nawiązująca się wtedy więź ma istotny ... Więcej »

  • Drzemka jest niezbędna

    Drzemka jest niezbędna

    Małe dziecko potrzebuje odpoczynku w ciągu dnia. W tym czasie regeneruje siły i układa w pamięci to, czego nauczył się podczas zabawy. Co jednak zrobić, gdy smyk nie chce nawet zmrużyć oka? Więcej »

  • Dieta i suplementacja witaminowa w czasie karmienia piersią

    Dieta i suplementacja witaminowa w czasie karmienia piersią

    W dniach 1-7 sierpnia obchodzony jest Światowy Tydzień Karmienia Piersią. O zaletach tej formy odżywiania niemowląt nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Warto jednak wiedzieć, jak matka ... Więcej »

  • Karmienie butelką

    Karmienie butelką

    Jak często karmić niemowlę, jakim mlekiem, w jakiej pozycji? Rozwiewamy wszystkie wątpliwości na temat karmienia dziecka butelką. Więcej »

Komentarze

  1. Aga.W 18 sierpnia 2012, 20:43

    ja przy podjejmowaniu decyzji o karmieniu butla nie balam sie braku wiezi, ale tego ze moj Synek bedzie chorowal i bedzie slaby... na szczescie - bezpodstawnie.
    i mysle ze o prawdziwej wiezi i wielkiej milosci nie karmienie decyduje tylko serce i oddanie mamyl
    ja nie uwazam zebym miala slabsza wiez z dzieckiem niz inne mamy ktore karmia piersia :)

  2. Magdallena99 30 października 2012, 20:00

    Zbierałam się z opisem sytuacji jaka mnie spotkała już bardzo długo, ale wiadomo przy małym dziecku wiecznie nie ma czasu. Miałam nawet zamiar w tej sprawie rozmawiać z ordynatorem szpitala, ale na to tym bardziej nie znalazłam czasu a bardziej możliwości.
    W związku z faktem że mam stwierdzone nadciśnienie od sześciu lat, zażywam silne tabletki i nie mogę karmić piersią. Sytuacja w jakiej jest pewnie wiele kobiet, czyli los tak sprawił, że są zmuszone do karmienia mlekiem modyfikowanym. Zanim przytoczę sytuację, która tak mnie zbulwersowała, chcę przybliżyć jak to sie zaczęło.
    Przy pierwszym porodzie, trzy lata temu; w pełni przygotowana do porodu i następujących po nim obowiązkach zaopatrzyłam się w herabatki laktacyjne, stanik do karmienia, wkłatki laktacyjne, koszule dokarmienia itp. akcesoria do karminia piersią - dlaczego nikt przez całą ciążę i długi pobyt w szpitalu (ze względu na nadciśnienie), nie powiedział mi, że nie będę mogła karmić piersią bo nie ma leku obniżającego nadciśnienie i bezpiecznego dla dziecka. Dowiedziałm się o tym na drugi dzień po porodzie, ze łazami w oczach patrzyłam jak maleństwo sobie świetnie już radzi z ssaniem mojej piersi (miałam podawany wtedy magnez przez pompę dyfuzyjną). Przewód który łączył moje żyły z cudownym lekiem miał chyba 50 cm, funkcjonowanie młodej mamy z maleństwem i tym urządzeniem było wtedy dużym utrapieniem, ale i tak cieszyłam się jak każda mama, że mogę się nim opiekować w jakikolwiek sposób. Pomysł aby temu zaradzić był taki (narzucony przez kilku lekarzy oczywiście nie oficjalnie); "po porodzie wszystko się zmieni i ciśnienie spadnie". Nie wiem dlaczego byłam taka naiwna i w to uwierzyłam, nadciśnienie miałam już od dwóch lat i ciąża miała to uleczyć - bzdura. W każdym razie przepisano mi leki na nadciśnienie i powiedziano, że z czasem je odstawie a do tego momentu musze ściągać pokarm, żeby podtrzymać laktację. I tak zrobiłam, po tygodniu wylewania mojego pokarmu do zlewu i praktycznie odstawieniu już tabletek (tak wiem dosyć szybko, ale ile to miało trwać? nie wiem), położna postanowiła sprawdzić jakie mam ciśnienie; 220/140 -"niestety w tej sytuacji dzwonię po karetkę, czy mąż przyjedzie do dziecka?", na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a pierwsze dziecko było karmione mlekiem modyfikowanym.
    Przy drugim porodzie, pewna siebie mama, bogata dzięki nabytemu doświadczeniu oraz przygotowana teoretycznie postanawia nie karmić piersią; brałam pod uwagę podanie dziecku przynajmniej tzw.siary; w celu wzmocnienia odporności maleństwa. Z różnym powodów to też się nie udało.
    W szpitalu podano mi odpowiedni lek wstrzymujący laktację i codziennie co trzy godziny udawałam się
    do pań położnych stojąc w progu ich pokoju i prosząc o butelkę mleka dla dziecka (żenująca sytuacja). Pewnego razu kiedy to chyba wszystki panie położne z oddziału na którym leżałam rozsiadły się na kanapach z cherbatkami i kawkami w swoim pokoiku, a ja po raz enty pojawiłam się w ich drzwiach prosząc o butelkę mleka dla dziecka usłyszałam coś czego już nigdy nie zapomnę; "a od czego ma pani jeden cycek! Dodała innna: a od czego ma pani drugi cycek!"
    Moja cała pewność siebie zniknęła, moja cała wiedza na ten temat wyparowała, moja odwaga, żeby stawić temu czoła zniknęła. Pojawiły się tylko łzy, byłam bezsilna i powiedziałam tylko, że "nie mogę karmić". Ale czy na prawdę nie mogę karmić? bo przecież będę karmić swoje dzieci, ale nie piersią, będę je karmić mlekiem modyfikowanym, potem zupkami, owocami i wielką miłością; czy to mleko naprawdę jest najważniejsze?
    Pomijam już fakt, że taki tekst możnaby usłyszeć w ubiegłym tysiącleciu, albo w filmie "Miś" Barei, ale chyba też nie od wykwalifikowanych pań położnych ze Szpitala Matki Polki w Łodzi.
    Dlaczego kobiety takie jak ja są piętnowane, znam przykłady wielu nieszczęśliwych kobiet, które albo karmią albo nie ale w głębi serca chciałyby nie karmić z różnych powodów. Nie wiem jaka jest ich wiedza o mleku z piersi i ja nie chce nikogo oceniać na podstawie tego czy chce karmić piersią czy nie. Chce tylko prosić osoby trzecie, żeby "odczepiły się" od tych wszystkich kobiet nie karmiących piersią. Chcę zaapelować do kobiet w ciąży (wbrew panującej modzie), że jeśli nie chcą karmić piersią to niech tego nie robią. Powody nie karmienia piersią są różne, edukujmy się nawzajem jakie wielkie korzyści płyną z karmienia piersią, promujmy karmienie piersią, kładźmy nacisk na "rodzenie po ludzku". Nie zmuszajmy kobiet do karmienia piersią, to powinna być ich indywidualna, mądra, przemyślana decyzja; zmuszanie do karmienia piersią nie przynosi dobrych efektów; często powoduje frustracje; zagubienie między butelką, piersią i płaczącym dzieckiem. Powinniśmy wspierać wszystkie decyzję jakie podjęła kobieta po urodzeniu dziecka, bez względu na to jakie mamy przekonania.

    Dla
    Antosia urodzonego w szpitalu im. L. Rydygiera w Łodzi
    Juleka urodzonego w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi

  3. violinka07 18 listopada 2012, 12:55

    Uwazam ze to powinna byc swiadoma decyzja kobiety ze chce karmic piersia ..niestety sa sytuacje kiedy nie mozna mimo nastawienia i checi ale to skarajne przypadki ...reszta nie jest tak do konca przekonana o slusznosci tej decyzji a poza tym karmienie rodzi sie w glowie a wyplyw do buziaczka to efekt koncowy procesu poprzedzony ssaniem ....co do wiezi jest ona inna od butelkowej i tego nie da sie ukryc bo to z niczym nie porownywalne jaka wiez laczy dziecko z ama karmiaca piersia...

  4. Ewka26 27 października 2013, 9:39

    Jak by to bylo wazne czy sie karmi piersia czy butelka. Kazda mama sama decyduje i nikomu nic do tego. Moja cala trojka byla wychowana na butelce i nie czuje z tego powodu wyrzutow sumienia. Dzieciaki sa zdrowe radosne kochane przez nas i to bez cycka :)

  5. nitka73 5 listopada 2013, 20:36

    Powszechnie "linczuje" sie kobiety, ktore nie chca karmic piersia argumentujac, ze odpornosc, wiez itp, ale kiedy matka z przyczyn chociazby zdrowotnych NIE MOZE karmic, wtedy polozne laktacyjne tlumacza jej, ze nic zlego dziecku nie bedzie jesli bedzie karmione mm. W takim razie po co obluda wobec matek -zwolenniczek mm. Ja swiadomiemie zrezygnowalam z karmienia piersia z wielu powodow, nawet z wygodnictwa. Odchowalam tak pierwsze dziecko, nie chorowalo, rozwijalo sie prawidlowo i fizycznie i emocjonalnie. Drugie za nagonka "karm piersia, bo to najlepsze co mozesz dac dziecku" nabawilam stresu dziecko i siebie. Teraz przy trzecim, unikam powtorki z rozrywki i glosno mowie - jestem zwolennikiem nie karmienia piersia. Oczywiscie nie mam nic przeciwko kobietom karmiacych piersia, kazdy ma prawo wyboru i decyzji.

  6. Ania886 13 kwietnia 2014, 14:23

    moim zdaniem butelka to ostateczność i bezpodstawna rezygnacja z karmienia piersią to wyrządzanie krzywdy dziecku no ale to duże poświęcenie. Należy zrezygnować z tytoniu i alkoholu a także fast-food i innych niezdrowych i uczulających potraw. Piersią karmi się dłużej niż butelką i karmić może tylko matka.

    Podsumowując dla dziecka lepsze jest mleko matki dla rodzica butelka..
    dla matki powinno być ważniejsze dziecko ale to tylko moje zdanie.
    ale faktycznie więź emocjonalna to nie argument
    nieraz mój synek jadł z butelki bo jest różnie i butelka tez ma swoje zalety ale żeby dla własnej wygody całkiem zrezygnować.. smutne

  7. mama32 (Gość) 9 czerwca 2014, 1:28

    Ja tez zle sie czuje z tym, ze karmie mojego synka glownie butelka, tylko ze co mam zrobic jak z piersi leci mi jak na lekarstwo I zadne cudowne metody podkrecenia ilosci pokarmu nie dzialaja. Chyba calkiem zrezygnuje z piersi, bo dzidzius I tak nie chce juz ssac a sciaganie konczy sie max 70ml/dzien... Zaluje ze nie moglam dac mu tego co inne mamy daja swoim...

  8. Justka (Gość) 11 czerwca 2014, 12:44

    W ciąży nie wiedziałam czy chce karmić czy nie. Po porodzie okazało się ze maluch ładnie ssie a ja mam pokarm, więc karmiłam piersią. Niestety po 2 tyg. nie było już tak kolorowo.
    Ania886 - dieta matki karmiącej to czasami (tak było w moim przypadku) nie tylko rezygnacja z alkohou, tytoniu (nigdy nie paliłam) czy fast food'ów. Mały miał silne kolki i koniec końców moje posiłki ograniczały się do indyka na parze, i kilku warzyw - również na parze oraz jabłek i bananów. Każda próba wprowadzenia nowego posiłku do diety kończyła się kolką. Pozatym synek słabo przybierał i ciągle płakał. W końcu podjęliśmy decyzję że dostanie mm. Problemy nie znikneły odrazu, pierwszej mieszanki nie tolerował ale drugą już owszem. Początkowo był karmiony pół na pół piersią i butelką. Jednak pokarmu miałam coraz mniej a mały miał coraz większe potrzeby aż w końcu nie chciał już ssać piersi.
    Po kilku przekrzyczanych próbach, doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Ja się głodzę. On płacze bo "nie leci".
    Teraz ma 3,5 miesiąca. Nie choruje, ładnie rośnie i jest uśmiechniętym, najedzonym, małym chłopcem.
    Wyrzuty sumienia czasem mam ale gdy pomyślę o przepłakanych nocach to szybko mi przechodzi.
    Butelka to nie zbrodnia. Każdy powinien sam zdecydować.

  9. gość (Gość) 2 lutego 2016, 11:11

    Też miałam podobne odczucia i wyrzuty sumienia.Masowałam i uciskałam piersi bo byłam przekonana,że dzięki temu pokarm pojawi się zdecydowanie szybciej a co jest nieprawdą.Dodatkowo przyjmowałam leki i mała musiała poczekać.Pod kontrolą lekarza podawałam jej ffbaby ,który chronił córkę przed zaburzeniami ze strony układu pokarmowego.Na szczęście wszystko wróciło do normy :)

  10. Daga (Gość) 3 marca 2016, 16:47

    czasami matki chcą karmić, ale nie mogą i jest stres ze są gorsze, ze coś nie tak. Mam nadzieje, ze teraz to czytają i widzą, że najważniejsze jest pośwaicanie dziecku czasu. A teraz pokarmy są pełnowartościowe a butelki anatomicznie przypominajce piers happybabby.pl/karmienie/butelki-i-akcesoria/butelki-do-karmienia/philips-avent---butelka-dla-niemowlat-ze-smoczkiem-natural-125-ml,p8155 ze nie musisz się martwić o takie drobiazgi. Najważniejsze ze jestes blisko malucha