Poleć znajomym

Naucz dziecko samowspółczucia

Autor: , 9 sierpnia 2013 w Dziecko, Komentarze (0) »

Niektórzy twierdzą, że wysoka samoocena to najcenniejsza rzecz, jaką można dać dziecku; inni grzmią, że bezpodstawne pochwały kształtują postawy narcystyczne. Okazuje się jednak, że deliberując nad tym, czy należy zachwycać się koszmarnymi rysunkami czy nie, zapominamy o znacznie ważniejszej życiowej umiejętności, którą należy zaszczepiać – o sztuce obdarzania siebie współczuciem.

Dość zaskakująco, wyniki badań sugerują, że kształtowanie źle pojętej samooceny u dzieci (czytaj „bezkrytycznego samouwielbienia”) jest na późniejszym etapie ich życia źródłem problemów natury emocjonalnej, w tym nadwrażliwości na krytykę, poczucia niższości i skrajnych wahań nastroju. Paradoksalnie, z odpornością psychiczną, ambicją, kreatywnością i szeroko pojętym zadowoleniem z siebie łączy się natomiast umiejętność okazywania sobie współczucia.

Współczucie kontra pobłażliwość

Tylko o co właściwie chodzi? Mamy uczyć dzieci użalania się nad sobą i nie motywować ich do rozwoju? Otóż nic z tych rzeczy! Samowspółczucie nie ma nic wspólnego z pobłażliwością i osiadaniem na laurach, gdy doświadczamy trudności. Pionierka w tej dziedzinie badań, Kristin Neff, tłumaczy, że samowspółczucie to postawa, na którą składają się trzy elementy:

  • Życzliwość wobec siebie, co jest rozumiane jako unikanie samokrytyki, gdy zmagamy się z negatywnymi emocjami i trudnościami lub gdy doznajemy porażki;
  • Poczucie uniwersalności doświadczeń, czyli świadomość, że cierpienie i porażka są wpisane w życie każdego człowieka i stanowią część wspólnego doświadczenia ludzkiego – to takie podejście „każdemu może się zdarzyć”; oraz
  • Obiektywne, neutralne przyjmowanie własnych myśli i odczuć takimi jakie są, bez emocji, bez oceniania się, bez wyolbrzymiania i bez prób tłamszenia własnych reakcji - można to rozumieć jako zdawanie sobie sprawy z tego, że doświadczamy pewnych emocji, ale bez przyczepiania im łatek "złe" lub "dobre".

Odczuwanie kontra działanie

Według Neff, ludzie którzy pozwalają sobie na odczuwanie strachu, złości, słabości i innych negatywnych emocji, w rzeczywistości doświadczają ich rzadziej niż ci, którzy w kółko powtarzają sobie „weź się w garść” i „przestań użalać się nad sobą, bo inni mają gorzej”, czyli innymi słowy, zabraniają sobie odczuwać, nakazują działać i biczują się samokrytyką w ramach motywacji. Jak taką postawę zaszczepić w dzieciach?

Ucz prawdy o "dobrym życiu"

Często interpretujemy cierpienie, słabość czy chorobę jako porażkę, a to kreuje iluzję, że wszystkich tych rzeczy można uniknąć poprzez pracę nad sobą. Dziecko musi mieć świadomość tego, jak naprawdę wygląda życie – że zawsze będzie składało się ze wzlotów i upadków oraz że nie wszystko można kontrolować. Innymi słowy, choć łatwiej przychodzi nam celebrowanie rzeczy dobrych, jednym z najważniejszych zadań w dorastaniu jest nauczenie się, jak akceptować rzeczy złe.

Nie złość się zatem, gdy maluch po raz kolejny wraca z przedszkola z zapaleniem gardła, nie pozwalaj sobie na komentarze, że starość jest straszna, nie mów, że lęki dziecka są śmieszne i nie wpajaj mu, że w życiu może liczyć wyłącznie na siebie, bo to nieprawda. I choć ważnym jest, by umieć troszczyć się o siebie, prawdopodobnie jeszcze ważniejsza jest umiejętność proszenia o pomoc. Czy nie jesteś przypadkiem świeżo upieczoną mamą, która uważa, że wszystko powinna robić sama i frustruje się, że sobie nie radzi?

Pomóż nazwać i zaakceptować emocje

Samowspółczucia nie uczymy się z dnia na dzień, a kluczem do sukcesu jest zrozumienie i zaakceptowanie własnych emocji. Jako rodzice, musimy wykazać się empatią i pomóc dziecku nazwać to, co czuje. „Wydajesz się rozczarowany”, „Czy to cię rozzłościło?”, „Jest ci przykro, bo nie pozwoliłam ci tego zrobić, prawda?”. To daje dziecku do zrozumienia, że mówienie o negatywnych emocjach nie jest oznaką słabości i z pewnością pomoże mu budować zdrowsze relacje w przyszłości. Dodatkowo, powinniśmy tłumaczyć dzieciom, że to, czego doświadczają jest uniwersalne: „To normalne, że odczuwasz złość, gdy coś ci nie wychodzi”, „Każdy bywa czasem zazdrosny”, „Każdy człowiek odczuwa strach – nie ma w tym nic złego”.

Oceniaj zachowanie, nie dziecko

Najważniejszym zadaniem dla rodzica jest sprawienie, by dziecko czuło swoją wewnętrzną wartość, a nie oceniało siebie na podstawie swoich porażek lub osiągnięć. Jak tego dokonać? Jako rodzice, powinniśmy akceptować i kochać dziecko za to, kim jest (nie za spełnianie naszych oczekiwań), ale nie możemy udawać, że wszystko robi wspaniale i nigdy nie przysparza nam zmartwień. Neff odwołuje się zatem do starej prawdy, że należy potępiać grzech, a nie grzesznika. Krytyka jest konieczna, ale to wyłącznie zachowanie, a nie charakter dziecka podlega ocenie. W przeciwnym razie, będzie mylić swoje sukcesy i porażki ze swoją wartością jako człowieka.

Gdy mówimy „To, co powiedziałeś, było bardzo niesprawiedliwe” zostawiamy dziecku miejsce na poprawę – wystarczy więcej tego nie robić. Z kolei stwierdzenie „Jesteś niewdzięczny” nieodwracalnie przypisuje mu negatywne cechy. Podobnie, lepiej jest powiedzieć „To był genialny pomysł” niż “Jesteś genialny”. Gdy potem dziecko zrobi coś głupiego lub nieodpowiedzialnego, nie będzie obawiało się, że rozczarowało rodziców i być może będzie przez to mniej kochane.

Kształtuj przyszłe postawy zamiast karać za przeszłość

To jak rodzice reagują na sukcesy i porażki swojej pociechy kształtuje wewnętrzny model, którym dzieci będą później się posługiwać. Stosowanie surowych kar uczy dzieci, że same powinny się surowo traktować, gdy zrobią coś złego i nie daje instrukcji, co robić, gdy podobne sytuacje zdarzą się ponownie.

Nie chodzi o to, by przymykać oko na przewinienia i wszystko puszczać płazem. Właściwa dyscyplina zaczyna się, gdy wszyscy próbujemy zrozumieć, dlaczego doszło do pewnych zdarzeń i staramy się kształtować dobre nawyki. Jeśli dziecko zraniło czyjeś uczucia, powinno mieć świadomość, że postąpiło źle, przeprosić i wynieść z tego doświadczenia lekcję, jak zachować się w przyszłości. Według Neff, zadręczanie się nie ma najmniejszego sensu, bo nie służy ani poszkodowanemu, ani sprawcy.

Bądź dobrym przykładem

Tu nie ma żadnej filozofii. Jeśli sami nie będziemy wobec siebie życzliwi, nie nauczymy tego własnych dzieci. Poprzez bycie zbyt krytycznym wobec siebie, rodzice wysyłają dziecku przekaz silniejszy niż cokolwiek, co próbują mu wpoić słowami. Nie bój się, że samowspółczucie zrobi z ciebie lenia i hipochondryka. Wręcz przeciwnie, taka postawa pozwoli ci uwolnić energię, zbliżyć się do ludzi i sięgać znacznie wyżej niż ci, którzy wciąż wymagają od siebie niezłomnej siły, wysokiej motywacji i nieskazitelności.

Tagi: samowspółczucie, samoocena, rozwój emocjonalny, emocje dziecka

Podobne artykuły:

  • Jak wychować szczęśliwe dziecko?

    Jak wychować szczęśliwe dziecko?

    Każdy ma jakiś pomysł na to, jak zapewnić dziecku szczęście. Dla jednych to wczesne lekcje języków obcych, dla innych szeroko komentowane bezstresowe wychowanie. A co na to nauka? Więcej »

  • Kreatywne wspieranie rozwoju dziecka

    Kreatywne wspieranie rozwoju dziecka

    Uczenie własnych dzieci jest fascynującą przygodą, o której w wywiadzie opowiadają Natalia i Krzysztof Minge - autorzy poradnika Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Więcej »

  • Rozwój pamięci u dziecka

    Rozwój pamięci u dziecka

    Ludzka pamięć i inteligencja nigdy nie rozwija się tak szybko, jak w pierwszych latach życia. Gdybyśmy uczyli się i zapamiętywali w tym tempie przez całą młodość, to żaden komputer nie ... Więcej »

  • Stres u dziecka w wieku szkolnym

    Stres u dziecka w wieku szkolnym

    Stres dotyczy każdego wieku. Twoje dziecko też jest na niego narażone. Wiesz, jak możesz mu pomóc? Więcej »

Komentarze