Nacięcie krocza - jak przyspieszyć gojenie

Autor: Anna Łęcka, 5 marca 2010 w Poród, Powrót do artykułu »

Komentarze

  1. renia (Gość) 29 marca 2010, 19:38

    to jest tylko mowienie;za naciecie krocza nie boli.mnie bardzo bolalo;a niewspomne o szyciu.mimo znieczulenia bolalo bardziej od porodu.

  2. Ewcia (Gość) 10 kwietnia 2010, 21:42

    A mnie wcale nie bolało nacięcie, zszywanie również, a jak zaczęło pobolewać to poprosiłam o dodatkowe znieczulenie i je dostałam; później rana pobolewała, najbardziej na drugi dzień, ale w sumie szybko się zagoiło

  3. aneczka (Gość) 22 kwietnia 2010, 10:40

    Nacięcie to masakra moja siostra ma problemy po nacięciu i naprawdę jest załamana. Nie mówiąć o jej meżu...
    Ja nie dałam się naciąć dzięki stosowaniu baloników Epino - byłam sceptyczna ale daje radę.
    Dziewczyny nie dajcie się naciąć.

  4. agata (Gość) 27 kwietnia 2010, 21:43

    Bede w czerwcu rodzila trzecie dziecko,powiem szczerze ze najbardziej boje sie skurczow macicy po poradzie a nie ciecia krocza.

  5. Justyna (Gość) 7 maja 2010, 22:58

    Rodziłam 6 tygodni temu.Miałam poród kleszczowy i nacinali mi krocze do dzisiaj pobolewa mnie rana.

  6. Agnieszka (Gość) 9 maja 2010, 15:54

    Ja w grudniu będę rodzić swoje trzecie dzieciątko przyznam że trochę się boję bo moje córcie to już pannice 18 i 16 lat,po tamtych porodach zostało tylko wspomnienie,ale teraz wiem jak to się odbywa i jak to jest naprawdę.Wiem że nacięcie krocza to nic przyjemnego ale uważam że jest uzasadnionym zabiegiem,zapobiega niebezpiecznym pęknięciom różnego stopnia i przykrym niespodziankom po takim "szarpanym" porodzie.Więc nie bójcie się dziewczyny nacięcia,dobrze wykonane na szczycie skurczu naprawdę nie boli,pamiętajcie też o swoich prawach zawsze możecie poprosić znieczulenie w trakcie porodu,jest ono bezpłatne w każdym państwowym szpitalu,czy też dodatkowe znieczulenie podczas szycia i zaopatrywania krocza jeśli odczuwacie dyskomfort.No i najważniejsza rzecz podczas porodu to udana współpraca z położną-to też jest człowiek i na pewno jest tam po to aby wam pomóc,nie wstydźcie się ,pytajcie mówcie szpitale położne i lekarze są dla Was a nie Wy dla nich.Nie taki poród straszny!!! wiadomo że boli,nic to przyjemnego jak ci tam ktoś ciągle zagląda ale potem zapomina się tak szybko,po porodzie też każda dochodzi do siebie inaczej ale dajemy radę bo taka nasza rola...
    Pozdrawiam Was ciężarówki i mamuśki
    Agnieszka-matka i położna

  7. mamusia Blaneczki (Gość) 7 sierpnia 2010, 19:32

    ja miałam nacinane krocze 8 dni temu ,moze i nie boli w szczycie skurcza lecz mi polozna naciela krocze nie w skurczu i wtedy boli okropnie!!!!!szycia naszczescie nie czulam bo bylam pod narkoza poniewaz jestem uczulona na lignokaine (znieczulenie msc) co do siedzenia ,chodzenia to mysle ze jeszcze moj czas nie nadszedl .... a rana boli i mysle ze jeszcze dluzszy czas bedzie :(

  8. mONIA (Gość) 25 sierpnia 2010, 15:24

    dziś nacięcie krocza lekarz musi skonsultować z rodzącą,bo to ingerencja w jej ciało i uszkodzenie go,wiem,że nacięcie goi się 2 razy dłużej niż pęknięcie,warto odmówić nacięcia bo może krocze nie pęknie.Lekarze nacinają bo tak jest szybciej,ale czy lepiej dla nas kobiet ?? ?? ?

  9. jutro (Gość) 10 stycznia 2011, 23:15

    różnie to bywa... czasami śpieszy im się do domu...

  10. MAGDA (Gość) 13 stycznia 2011, 0:09

    O rany kobietki jak sie tak was naczytałam to aż za głowę sie złapałam co tak naprawdę mnie czeka a z dnia na dzien coraz bliżej jestem w 26 tygodniu ciąży i okropnie boje sie porodu powiedzcie mi jak przez to przejść aby nie miec derastycznych wspomniej .Najgorzej boję się naciecia ze pozniej juz nie bede tak atraktycja kobieta dla swojego meza POMOCY!!!

  11. awatar mikusiowa 2 marca 2011, 12:17

    Mnie bardzo bolało szycie bardziej niz poród nawet znieczulenie wiele nie pomogło. lekarz robił to bardzo delikatnie ale to nic nie dało, wcale sie nie spieszył i robił to bardzo starannie.

  12. schmetterling awatar schmetterling 6 marca 2011, 11:10

    jak to wszystko czytam ,to mam wrażenie że nie przezyję tego całego porodu :(

  13. skandal (Gość) 7 marca 2011, 0:33

    kobiety nie dajcie się traktować jak kawał mięsa jeśli nie chcecie być nacinane nie maja prawa tego zrobić poza tym poród w pozycji leżącej to wypychanie dziecka pod górkę. nie da się wtedy chronić krocza w odpowiedni sposób. nacinano mnie dwa razy na skurczu i bez i oba nacięcia czułam tak samo. masakra nie dajcie się kroić na żywca!!

    Sztukę rodzenia w pozycjach wertykalnych kobiety doskonalą od wielu tysięcy lat.

    Krzesło porodowe było znane w Babilonie 2000 lat przed naszą erą!

    W starożytnym Egipcie kobiety często rodziły w pozycji klęczącej.

    Pozycja leżąca do porodu jest stosowana od niedawna - wprowadzono ją w XVII wieku we Francji, dla wygody położników.

  14. pacjentka (Gość) 7 marca 2011, 0:34

    u mnie w szpitalu nawet krzesła porodowego nie mają- a już 2000 lat temu je znali.

  15. Okaleczona (Gość) 14 kwietnia 2011, 22:15

    Nie chcę nikogo straszyć bo poród jest do przeżycia ale pacjentka na porodówce to pomoc dydaktyczna dla studentów. Badania ginekologiczne, poród, nacięcie krocza przy licznej publiczności to standard w lubelskich szpitalach. Nikt nie pyta pacjentek o zgodę na takie pogwałcenie ich intymności... a przecież nasze ciała są nasze! To my o nich mamy prawo decydować ale widać tylko teoretycznie. Takie praktyki powinny być karalne.

  16. Julia (Gość) 28 kwietnia 2011, 19:58

    Miałam nacięcie krocza bolało bardzo. Ale w końcu mamy coś na co czekałyśmy nasze kochanie dziecko.Nie bójmy się nacięcia krocza

  17. Lolimaa awatar Lolimaa 6 czerwca 2011, 0:35

    Samo nacięcie nie bolało- nawet nie wiem kiedy - nie czułam. Niestety szycie było koszmarne. Gorsze niż poród. Ściąganie szwów dla mnie również było bardzo bolesne.

  18. Martyna (Gość) 22 czerwca 2011, 11:55

    Ja rodziłam tydzień temu. Pierwsze dziecko. Poród miałam ciężki, bo wywoływany. 8 godzin niekończącego się bólu. Podłączyli mnie do kroplówki o 10, ale zaczęła działać po 2h. O 17 odłączyli mnie, bo miałam tylko 2 cm rozwarcia. Dali z 13-stą pszczółkę i kazali się wykąpać. Załamałam się, bo byłam już po terminie 9 dni. No to wróciłam na salę i się zaczęło z 2 cm na 5 po 10 minutach 8 cm, a jak było 10 cm to akcja porodowa osłabła. Znów kroplówa. Musiałam przeć sama z siebie. Wypychali mi malucha. Przy nacięciu znieczulenie i jakoś się udało. Szycie też do wytrzymania, ale później męczarnia. Ściągnięto mi szwy po 5 dniach, ale zaczęły się problemy z odbytem- hemoroid. Cały czas boli mnie tyłek i krocze. Ogranicza to moją zdolność zajmowania się synkiem. Też się bałam porodu, ale jak już się rozpoczął, to tylko czekałam kiedy się skończy. Trwa to kilka kilkanaście godzin, a gojenie się w tym ból tygodnie, więc połóg jest o wiele gorszy

  19. mamaela awatar mamaela 14 lipca 2011, 20:36

    Ja jakoś samego nacinania nawet nie pamiętam- wiem że robili, bo położna mi powiedziała, że będzie cięcie. Szycie już pamiętam, nie było najgorzej, znieczulenie działało a i szwów miałam mało. Natomiast same szwy po kilku dniach zaczęły mnie kłuć w uda i poprosiłam o ich zdjęcie szybciej. Sama pielęgnacja krocza- wietrzenie itd. wystarczyły, nie było żadnych zakażeń itp

  20. ponacieciu (Gość) 16 września 2011, 20:00

    Nacinanie krocza bylo konieczne. Znieczulenie rowniez. Nacinania nie czulam wcale ani szycia. Nastepne trzy tygodnie to masakra. Nie moglam normalnie chodzic ani chwilke postac a jak siedzialam to bolalo bardzo. Szwy popekaly i kluly wiec musialy zostac usuniete. Z tego powodu rana goila sie dluzej. Na szczescie dziecko to wcielony Aniolek wiec o tym bolu juz sie nie mysli.

  21. dora27 awatar dora27 9 października 2011, 17:56

    o rany! ja cholerka jak was czytam to mnie przerażacie o tym nacinaniu, chyba zacznę stosować techniki relaksacyjne żeby sie rozlużnić wtedy krocze nie pękną czy nie natną i obędzie się bez zszywania, bo ja zrobię wszystko żeby się obyło bez tego

  22. Ja (Gość) 12 października 2011, 19:14

    Nikt dzisiaj nie ma prawa nas nacinać bez naszej zgody. Myślę że autorka tego artykułu jest nie na czasie. Obecnie położna może tak przeprowadzić poród że obywa się bez nacięcia czy pęknięcia...trzeba tylko chcieć.
    Przy pierwszym dziecku pękłam w dwóch miejscach, skończyło się na dwóch szwach i na tym koniec...mogłam siedzieć nawet po turecku. Drugie dziecko urodziłam bez niczego, bez żadnego nacięcia czy nawet pęknięcia...dzięki położnej.

  23. ma (Gość) 23 października 2011, 17:32

    Ja mialam super polozna, przeprowadzila mnie przez caly porod tak, ze czulam sie zupelnie bezpiecznie i zadbala o wszystko - nie nacielaby mi krocza bez wyraznej przyczyny i z lenistwa. Ale dziecko mi utknelo tak, ze az widac bylo przewezenie na czaszce! Polozna nie ma tu nic do rzeczy, jak sie rodzi za duze wzgledem mozliwosci dziecko, to i trzeba sie liczyc z konsekwencjami ;)
    Co nie zmienia faktu, ze boli koszmarnie, szwy ciagna, nie siedzialam juz 6 dni i nie ma zadnej poprawy.

  24. Iza (Gość) 19 stycznia 2012, 21:00

    Do porodu mialam znieczulenie zzo, jak dla mnie rewelacja. Naciecie i szycie krocza wiec zupelnie nie bylo odczuwalne. Nie zmienia to faktu ze mam 5 dzien po porodzie i nie moge siedziec, chodzic a mysl o zdjeciu szwow za 4 dni wydaje mi sie przerazajaca..

  25. Mila (Gość) 1 lutego 2012, 12:41

    Niedługo rodzę swoje drugie dziecko. Przy pierwszym strasznie bolały mnie miejsce nacięcia, ale ktoś mi polecił rivanol w żelu. Calkiem inaczej sie po nim czułam i z czystym sercem mogę go polecić innym mamom. Pozdrawiam