Poleć znajomym

Mały egocentryk i materialista

Autor: , 20 września 2013 w Dziecko, Komentarze (0) »

Kochający rodzice zrobiliby wszystko, by oszczędzić dzieciom stresu, łez i rozczarowań. Chcemy dać im wszystko co najlepsze, wyeliminować wszelkie zagrożenia i pomóc kształtować wiarę we własne możliwości. Niestety, nadgorliwe próby ułatwiania dzieciom drogi i wyposażenia je w wysoką samoocenę często skutkują licznymi błędami wychowawczymi.

W Internecie krąży zdjęcie noworodka podpisane “Każda matka myśli, że jej dziecko jest najpiękniejsze i najmądrzejsze, ale tylko moja ma rację”. Ot taki dowcipny komentarz oddający ogrom matczynej miłości. Tyle że w wielu przypadkach takie stwierdzenie wcale nie wydaje się być żartem. Dzieci coraz częściej są wychowywane w przekonaniu, że nie mają wad, nie popełniają błędów, że za każdy wysiłek należy się nagroda, otoczenie ma być podporządkowane ich potrzebom, a życie pozbawione jest gorzkich doświadczeń.

Efekt? Dziecko oscyluje między dwoma światami, które wysyłają sprzeczne informacje na jego temat: tym domowym, pełnym pochwał, w którym dziecko jest na piedestale, oraz tym zewnętrznym, który w porównaniu z postawą rodziców wydaje się krytyczny i wymagający, zmusza do ponoszenia konsekwencji i nie nagradza za przeciętne rezultaty. Takie dzieci często są wrogo nastawione do otoczenia, mają nieuzasadnione oczekiwania wobec innych, stają się wyobcowane, nie radzą sobie z krytyką, nie są zdolne do akceptowania odmiennych punktów widzenia i nie są przystosowane do funkcjonowania w społeczeństwie.

I jak to zwykle bywa, takie postawy nie wynikają z poważnych zaniedbań, lecz rzeczy, które rodzice robią w dobrej wierze, chcąc zapewnić pociechom beztroskie dzieciństwo i oszczędzić im przykrości. Kilka klasycznych przykładów to:

Każdy dzień jak święto

Zarówno obdarowywanie, jaki i otrzymywanie prezentów zwykle daje mnóstwo radości, ale jeśli dziecko wita cię słowami „Co dla mnie masz?”, coś jest nie tak, drogi rodzicu. Być może próbujesz wynagrodzić mu brak czasu albo uważasz, że skoro możesz pozwolić sobie na uszczęśliwianie dziecka prezentami, to czemu miałbyś tego nie robić. Otóż nie tędy droga. W ten sposób kształtujesz w dziecku postawę roszczeniową i sprawiasz, że to, co otrzymuje od innych ludzi nie jest postrzegane jako akt dobrej woli, lecz coś, co należy się „z urzędu”.

Karygodnym błędem jest kupowanie dziecku prezentu w dniu urodzin rodzeństwa czy któregoś z rodziców, by nie czuło się urażone. Oczywiście, to pozwoziłoby uniknąć zazdrości i poczucia, że jest się na drugim miejscu, ale na tym właśnie polegają urodziny - są czyimś wyjątkowym dniem.

Domowa restauracja

Nikt nie chce, by dziecko chodziło głodne, ani nie czerpie przyjemności z posiłku, gdy pociecha grzebie w talerzu i grymasi. Jednak przygotowując odrębne posiłki dla każdego albo dostosowując swoją dietę do wąskich preferencji dziecka szkodzimy zarówno jemu, jak i sobie. Gotując, staraj się dawać dziecku wybór (pozwól wybrać spośród 2 opcji), ale pamiętaj, że posiłki to nie koncert życzeń. Nie możesz 5 razy w tygodniu robić naleśników tylko dlatego, że to jedna z niewielu rzeczy, które maluch wcina z apetytem albo wstawać od stołu i przygotowywać kolejne danie, gdy dziecko odmawia jedzenia tego, co reszta rodziny.

Medal dla każdego

Oczywiście, należy doceniać starania i pracę włożoną w przygotowania do rywalizacji z rówieśnikami, ale jeśli dziecko zajmuje ostatnie miejsce w zawodach, czy naprawdę powinno otrzymać medal na otarcie łez? Czy potem będzie potrafiło docenić wagę wyróżnienia, gdy otrzyma je za rzeczywiste zasługi? Czy będzie potrafiło docenić swój sukces? Czy będzie zmotywowane do walki, wiedząc, że nagroda należy się bez względu na wynik? I czy będzie potrafiło poradzić sobie z dotkliwą porażką w dorosłym życiu jeśli nie nauczy się, że czasami inni po prostu okazują się lepsi?

Wina zawsze po drugiej stronie

Niektórzy rodzice zdają się nie dostrzegać winy lub pomyłek swoich dzieci. Inni widzą je, ale dla dobra dziecięcego ego, nie wytykają błędów i zawsze stają po stronie pociechy. Tymczasem, zdarza się, że to nauczyciel, przyjaciel czy sąsiad ma rację, a dziecko się myli lub zachowało się nieodpowiednio. Przymykając na to oko, kształtujemy w dziecku postawę egocentryczną, która skutkuje tym, że będzie niezdolne do akceptowania innych poglądów niż własne i przekonane, że ludzie powinni postępować zgodnie z jego wolą.

Dzieciństwo to nie czas na obowiązki

Uważasz, że dzieciństwo ma być beztroskie, bo dorosłe życie wystarczająco daje w kość? A może sprzątasz rozrzucone zabawki, bo tak jest szybciej? Choć czasami praca, która powinna zająć najwyżej 5 minut kończy się godziną jęczenia, warto uzbroić się w cierpliwość. Im wcześniej nauczysz dziecko odpowiedzialności za własne otoczenie, tym szybciej stanie się samodzielne i łatwiej zaakceptuje obowiązki szkolne, a przede wszystkim, nie będzie traktowało domowników jak służących.

Cel uświęca przekupne środki

Nigdy nie egzekwuj posłuszeństwa przy pomocy obietnic i nie oferuj nagród za rzeczy, które leżą w sferze obowiązków dziecka. W przeciwnym razie doprowadzisz do sytuacji, w której nie będzie potrafiło robić rzeczy bezinteresownie, a na twoje prośby będzie reagować słowami „A co mi dasz?”

Lawina pochwał

Unikaj czczych komplementów. Pochwały są niezwykle ważną częścią wychowania, ale żeby miały motywującą moc, muszą być stosowane mądrze. Jeśli będziemy zachwycać się absolutnie każdym poczynaniem dziecka ("Wspaniale umyłeś ząbki/wypiłeś soczek/zawiązałeś buciki", itp.) lub nieumiejętnie wyrażać nasze zadowolenie ("Jesteś taki utalentowany", "Grałeś dziś najlepiej. Jestem z ciebie dumny"), istnieje ryzyko, że jako dorosły człowiek będzie wymagało ciągłego zapewniania o swojej wartości i uzależniało swoje szczęście od korzystnej opinii innych ludzi.

Tagi: wychowanie dziecka, chwalenie, rodzicielstwo

Podobne artykuły:

Komentarze