Konkurs Ziajka: Pierwsze chwile

Autor: Aleksandra Banasik, 30 września 2013 w Dziecko, Powrót do artykułu »

Komentarze

  1. KAROLINA KLUPŚ (Gość) 1 października 2013, 14:17

    PIERWSZE CHWILE GDY URODZIŁAM CÓRECZKE AGATKE BYŁAM W NIEBO WZIĘTA ZMĘCZRNIE ZNIKNEŁO I NIEPOKUJ,ŻE NIE DAM SOBIE RADY.TYM BARZEJ,ŻE MIAŁAM PRZY SOBIE MĘŻA KTÓRY MNIE WSPIERAŁ PRZY PORODZIE.UŚMIECHAŁAM SIĘ DO CÓRECZKI JAK BYM WIEDZIAŁA,ŻE DAM SOBIE RADE I ODRAZU DAŁAM JEJ PIĆ BY NIE BYŁA GŁODNA.TO BYŁA CUDOWNA CHWILA-ZOSTAĆ MAMĄ TAKIEJ PIĘKNEJ ISTOTKI.

  2. kamilka15615 1 października 2013, 15:48

    oh moje pierwsze chwile były chyba dosc lekko przesadzone izolowalam synka od wszystkich by zadnych chorob nie mial , pielegnowalam go wedlug ksiazek dlatego ze stracilam dla niego glowe i dbalam jak na najwyzszych obrotach wkoncu urodzilam ksawerego w wieku 17 lat :) nie przyjmowalam niczyjej pomocy tylko liczylam na siebie i swoja wiedze kapalam go z wielkim strachem w oczach poprostu bardzo sie balam wszystkiego co wokol n iego sie dzialo ale pozniej z wiekiem chyba mi przeszlo i niczego sie nie boje !! bylam po porodzie szczesliwa i plakalam ze szczescia naprawde takich uczuc nie da sie opisac :P kocham kocham cie synku i dbam o ciebie caly czas

  3. Justyna (Gość) 1 października 2013, 17:49

    Moje pierwsze chwile z córeczką nie ukrywam, że były trudne lecz nasza bliskość złamała wszelkie smutki i boleści poporodowe, karmienie stało się łatwiejsze i każdy mój dzień nabieral sensu. Moj kochany skarb w koncu doczekamy z nami na świecie tyle radości i nauki w dążeniu do perfekcyjności, dodało nam to wytrwałości, cierpliwości i nauczyło jak kochać nawet w trudnych chwilach. Pierwsze dni i kazde następne były i sa cudownymi chwilami wciąż nie wierze że dostałam taki piekny dar od życia i takie szczescie które sprawia że się usmiecham kazdego dnia :)

  4. Aga.W 1 października 2013, 19:44

    dziewczyny, czytajcie ze zrozumieniem - wypowiedzi konkursowe na forum umieszczamy, link w tekscie o konkursie

  5. Bogusia* (Gość) 1 października 2013, 20:51

    Kiedy urodziłam moją córeczkę Olę, targały mną przeróżne uczucia. Miałam obawy czy będę potrafiła się nią zająć, otoczyć opieką, ale także miałam dylematy czy kosmetyki które wybiorę będą odpwoiednie dla jej maleńkiej, delikatnej skóry. Dużo czytałam o zdarzających się odparzeniach i uczuleniach skóry, potrzebie stosowania nawilżaczy i emolientów. Tak się sklada, że wypróbowaliśmu kosmetyki Ziajka i spotkalismy się z pozytywną reakcją. Kremik od pierwszych dni życia z filtrem bardzo nam posłużył na pierwszych wspólnych wakacjach. Chętnie wypróbujemy innych kosmetyków z tej serii.

  6. Evela_ve 2 października 2013, 8:48

    Kiedy długo oczekiwana Maja przyszła na Świat poczułam jakby sam Bóg wlał we mnie litry najpiękniejszych emocji jak miłość, nadzieja, wiara i zachwyt. Sekundy towarzyszące mi w oczekiwaniu na jej pierwszy krzyk dłużyły się niczym wieki, gdy jednak usłyszałam jej pierwszy płacz poczułam emocje, których słowami żaden człowiek nie jest wstanie określić.
    Wzięłam ją w ramiona i już wiedziałam że bez względu na wszystko zawsze będę się o nią troszczyć i do końca życia nie opuszczą mnie lęki przed jej bezpieczeństwem. Chciałam o nią dbać jak najlepiej, ale jak to zrobić gdy trzymasz w ramionach takie maleństwo, kruche, niewinne, bezbronne... Tak łatwo ktoś mógłby ją skrzywdzić.
    Po pierwszych godzinach byłam napełniona radością, troską i wiarą, że uda mi się otoczyć ją odpowiednią opieką. To przychodzi samo, mimo woli, wiesz już, że warto żyć i masz dla kogo stać się jeszcze lepszym człowiekiem.

  7. Kalinka18 (Gość) 2 października 2013, 16:25

    strach, to co mi towarzyszyło..strach, czy aby na pewno dobrze ją -Kalinkę trzymam na rękach, czy nie za długo w pampersie jest, czy nie za długo śpi i pewnie jest głodna. Internet był moim nauczyciele przez pierwsze 2 dni, później już oszalałam od wszystkich opinii i mąż kazał robić to co uważam za słuszne. I tak pozostawałam w niepewności...pierwsza kąpiel.. pomocy... woda zimna czy gorąca jest, wacikiem czy gąbką myć... tak panikowałam przez pierwszy tydzień, nawet w nocy nie mogłam spać, nawet jeśli moja córka spałą jak suseł. W końcu zmęczona już tą nadopiekuńczością dałam sobie na wstrzymanie tym bardziej ze moje dziecko spało i jadło przez 3 miesiące. Nie było się czym martwić, a ja i tak zachodziłam w głowę czy oby tak właśnie powinno być... i okazuje się,że tak właśnie być powinno. Tylko jakbym była tak mądra jak teraz od samego porodu, pewnie obie byśmy słodko spały, nie martwiąc się niczym. Taki to był mój początek z córeczką...

  8. Ania (Gość) 2 października 2013, 21:15

    Moje pierwsze chwilebz synkiem byly mieszane. Z jednej strony baaaardzo sie balam podnosic go, przebierac, kapac bo byl taki malutki. A z drugiej strony bylam najszczesliwsza na swiecie ze go mam juz przy sobie. Chcialam go przytulac. Calowac dotykac :) jesten wdzieczna mezowi ze mi tak bardzo pomogl. Teraz synus ma 3,5 miesiaca i jestem najszczesliwsza mama na swiecie ;)

  9. Mia 2 października 2013, 23:04

    Hej, Fajne Mamy! Prosimy o przeniesienie wypowiedzi konkursowych tutaj: http://fajnamama.pl/forum/temat/konkurs-ziajka-pierwsze-chwile/

  10. Tusia_k 3 października 2013, 12:35

    A kiedy będą wyniki?

  11. kasia61080 3 października 2013, 13:04

    Właśnie, czy może ktoś powiedzieć, kiedy będą wyniki konkursu?

  12. Mia 4 października 2013, 11:52

    Wyniki będą najprawdopodobniej w poniedziałek. Do usłyszenia!

  13. Aga (Gość) 4 października 2013, 15:28

    Nasze pierwsze chwile z maluszkiem nie były takie jak w większości mam z dziećmi - piękne i radosne...tzn. nie było ich, albo były bardzo ograniczone. Karolinka urodziła się w 33 tyg.ciąży więc kilka tygodni spędziła w szpitalu. Pierwsze spotkanie łamało mi serce...te rurki wszędzie, kabelki, jakieś strzykawki, urządzenie mierzące oddech...serce mi pękało jak patrzyłam na to maleńkie ciałko poprzyczepiane do tych wszystkich urządzeń, ale wiedziałam, że tak musi być - to ją ratuje... Długi czas nie mogłam poczuć jej bliskości, jej ciepła i nawet usłyszeć jej płaczu - tak bardzo pragnęłam ją przytulić... po powrocie do domu - pusty i szary pokój, puste łóżeczko, zabawki w kącie śmieją się nie wiadomo do kogo. Wyłam każdej nocy, było mi ciężko, ale widziałam, że ten koszmar kiedyś się skończy, oboje wierzyliśmy, że wszystko się ułoży, modliliśmy się i wspieraliśmy na wzajem, tylko to nas trzymało przy zdrowych zmysłach... I o to na Dzień Matki - chyba wymodlone - zaczęła już jeść sama z buteleczki i nawet pozwolono nakarmić mi ją po raz pierwszy. Nie mogłam posiąść się z radości, serce dusiło mnie w gardle - to moja kruszynka - zdrowiejesz kochana :) Gdy już zabrałam ją do domu, no cóż - pierwsza kąpiel. Widziałam jak robiła to moja mama z młodszym rodzeństwem,ale samej teraz? Takie maleńkie wszystko, bałam się ją uszkodzić, ale instynkt był niezawodny. Udało się wykąpać córcię, chociaż płakała,bo bała się wody, teraz też płacze mając dwa latka - ale dlatego że nie chce wyjść z wanny,mogłaby tam siedzieć godzinami. Karolinka jest pogodnym dzieckiem i wbrew temu co mówili na początku lekarze, rozwija się normalnie, zaczyna liczyć, śpiewa piosenki, tańczy, jest radosna i ciekawa świata, wcześniactwo wcale jej nie przeszkadza, a ja i mój mąż jesteśmy z niej bardzo dumni. O kiedy jest z nami córeczka - Magdalenka, starsza - Karolcia opiekuje się młodszą siostrzyczką razem z mamą, papuguje wszystkie czynności od karmienia po kąpanie włącznie :) jest przy tym wiele radości i nadziei, że wszystko dobrze będzie się już układać.

  14. aga19831 4 października 2013, 15:32

    (pisane wcześniej, ale zapomniałam się zarejestrować)

    Nasze pierwsze chwile z maluszkiem nie były takie jak w większości mam z dziećmi - piękne i radosne...tzn. nie było ich, albo były bardzo ograniczone. Karolinka urodziła się w 33 tyg.ciąży więc kilka tygodni spędziła w szpitalu. Pierwsze spotkanie łamało mi serce...te rurki wszędzie, kabelki, jakieś strzykawki, urządzenie mierzące oddech...serce mi pękało jak patrzyłam na to maleńkie ciałko poprzyczepiane do tych wszystkich urządzeń, ale wiedziałam, że tak musi być - to ją ratuje... Długi czas nie mogłam poczuć jej bliskości, jej ciepła i nawet usłyszeć jej płaczu - tak bardzo pragnęłam ją przytulić... po powrocie do domu - pusty i szary pokój, puste łóżeczko, zabawki w kącie śmieją się nie wiadomo do kogo. Wyłam każdej nocy, było mi ciężko, ale widziałam, że ten koszmar kiedyś się skończy, oboje wierzyliśmy, że wszystko się ułoży, modliliśmy się i wspieraliśmy na wzajem, tylko to nas trzymało przy zdrowych zmysłach... I o to na Dzień Matki - chyba wymodlone - zaczęła już jeść sama z buteleczki i nawet pozwolono nakarmić mi ją po raz pierwszy. Nie mogłam posiąść się z radości, serce dusiło mnie w gardle - to moja kruszynka - zdrowiejesz kochana :) Gdy już zabrałam ją do domu, no cóż - pierwsza kąpiel. Widziałam jak robiła to moja mama z młodszym rodzeństwem,ale samej teraz? Takie maleńkie wszystko, bałam się ją uszkodzić, ale instynkt był niezawodny. Udało się wykąpać córcię, chociaż płakała,bo bała się wody, teraz też płacze mając dwa latka - ale dlatego że nie chce wyjść z wanny,mogłaby tam siedzieć godzinami. Karolinka jest pogodnym dzieckiem i wbrew temu co mówili na początku lekarze, rozwija się normalnie, zaczyna liczyć, śpiewa piosenki, tańczy, jest radosna i ciekawa świata, wcześniactwo wcale jej nie przeszkadza, a ja i mój mąż jesteśmy z niej bardzo dumni. O kiedy jest z nami córeczka - Magdalenka, starsza - Karolcia opiekuje się młodszą siostrzyczką razem z mamą, papuguje wszystkie czynności od karmienia po kąpanie włącznie :) jest przy tym wiele radości i nadziei, że wszystko dobrze będzie się już układać.entarz*

  15. Saszka 4 października 2013, 21:19

    Emocje sięgnęły zenitu. Najpierw przerażenie (czemu żadna kobieta mnie nie ostrzegła przed potwornym bólem ?!? ;) ...a potem łzy szczęścia. Kolejne godziny niepewności, kiedy zostałam sama z dzieckiem, naiwnie komentowaliśmy z mężem nieodpowiedzialność położnych: "one chyba nie powinny zostawiać maleństw z niedoświadczonymi rodzicami" ;) Do tego doszedł ból związany z karmieniem ("Skąd u mojej córci zęby ?? ?). Bałam się wyjścia ze szpitala i konieczności radzenia sobie samemu. Na szczęście, wszystkie wątpliwości minęły jak ręką odjął po przyjeździe do domu. Kąpiel i obcinanie paznokci, początkowo ostrożne, po kilku razach stały się codziennością, a opieka nad maleństwem przyjemnością :)

  16. Agata (Gość) 5 października 2013, 18:28

    Urodziłam Karolinkę w 34 tygodniu ciąży w wieku 18 lat. Emocje? Na początku jeden wielki strach i niepokój. Nie miałam zielonego pojęcia o wychowywaniu dziecka, karmieniu piersią. Przez pierwsze 2 doby nie widziałam córki, ale gdy już Ją zobaczyłam..Boże, strach był jeszcze większy. Moja Kruszyna patrzyła na mnie swoimi wielkimi oczkami,jakby chciała mnie zapytać: " I co mamuśka,przerażona? " Przerażenie to mało powiedziane :) Kolejne dni to kolejne ogromne emocje. I niekończące się pytania kłębiące się w mojej głowie. Co teraz będzie? Jak teraz będzie? Ale było i jest dobrze. Bardzo dobrze. Mam kochaną,zdrową i córkę i najlepszą przyjaciółkę na świecie :)

  17. kamilka15615 7 października 2013, 8:35

    teraz tylko 3mam kciuki

  18. kasia61080 7 października 2013, 18:06

    Witam
    Czy już coś wiadomo na temat wyników?

  19. askli 8 października 2013, 10:15

    czy ktoś wie coś na temat wyników ??
    dziękuje za odpowiedź

  20. Mia 8 października 2013, 10:57

    Wiadomo :) http://fajnamama.pl/rozstrzygniecie-konkursu-pierwsze-chwile/

  21. asia000 15 października 2013, 13:01

    komentarz*Gratulacje dla mam, które wygrały konkurs PIERWSZE CHWILE :) :)

  22. damijerz 26 października 2013, 21:54

    dziekuje serdecznie , nagroda super! juz w domu :)