Poleć znajomym

Groźna zabawa w piaskownicy

Autor: , 7 maja 2012 w Przedszkolak, Komentarze (14) »

W dziecięcych piaskownicach czają się jaja pasożytów, bakterie, zarodniki grzybów itp. paskudztwa, które zagrażają zdrowiu twojego dziecka. Sprawdź, jak możesz je przed nimi ustrzec.

Chociaż piasek w piaskownicy powinien być często wymieniany, zazwyczaj leży w niej od roku. W tym czasie zdążyło się już w nim namnożyć wiele pasożytów - jaja glist, zarodki grzybów i groźnych bakterii jelitowych. Podczas ostatnich badań znaleziono w piaskownicy nawet bakterie powodujące gangrenę. Sanepid ostrzega rodziców przed zabawą w takich miejscach. Może ona grozić ciężkimi chorobami. Badania wykazują, że co trzecia osoba cierpi z powodu pasożytów. Dzieci same roznoszą chorobotwórcze jajeczka i przekazują je rówieśnikom. Najniebezpieczniejsze są jednak zwierzęta. Prawie każdy dziko żyjący kot czy pies jest nosicielem pasożyta. Wystarczy, że załatwi się do piaskownicy, a już zostawi w niej bakterie jelitowe.

Trudno jest jednak zabronić dziecku lepienia babek z piasku i przesypywania go przez sitko. Taka zabawa niesie ze sobą wiele korzyści. Musimy tylko pamiętać, by była bezpieczna.

  • Wybierajmy zatem place zabaw, które są ogrodzone i zamykane na furtki.

  • Dbajmy o to, aby nikt nie wyprowadzał na nie swoich zwierząt. Gdy tylko zauważymy taką osobę zwróćmy jej uwagę, a w razie konieczności poinformujmy straż miejską.
  • Pilnujmy maluchy, aby nigdy nie wkładały do buzi brudnych rączek.
  • Nie karm dziecka podczas zabawy w piaskownicy, a po każdej zabawie wycieraj mu rączki chusteczką nawilżającą, a najlepiej specjalnym żelem bakteriobójczym.
  • Po powrocie z placu zabaw wprowadź zwyczaj mycia rączek (niech wejdzie w krew twojemu dziecku) - koniecznie wodą z mydłem. Ty także umyj swoje zanim zabierzesz się do gotowania posiłku lub podawania go dziecku.

Tagi: pasożyty, glista ludzka, zabawa w piaskownicy, zabawy dzieci, zabawy na świeżym powietrzu, plac zabaw

Komentarze

  1. Aga.W 7 maja 2012, 21:09

    a najlepiej w czasie zabawy polewac dziecku rączki wrzącą wodą i na przemian spirytusem....

    mialam piaskownice, na 300% sikaly o niej koty... ani razu nie mialam jakis robakow, chorob ani nic... moja siora tez.
    generalnie - obydwie bylysmy malo chorowite.
    a teraz rodzice tak skacza na okolo dzieci, co 5 min rączki wycieraja i ledwie takie dziecko pojdzie do przedszkola czy gdzies, to co miesiac antybiotyk bierze, bo bakteriowego szoku doznaje.

    swiat sie zrobil skrajnie higieniczny. nie mowie ze dziecko ma byc brudne i kapane raz na tydzien, ale jak sie bawi, to niech sie bawi. jedyny czas kiedy dziecko moze legalnie sie pobrudzic, pobawic w piachu, bo pozniej szkola, pozniej nie ma czasu, pozniej nie wypada. uhh

    w ktoryms z poprzednich artykulow pisane bylo ze chlopcy choruja rzadziej, bo czesciej babraja sie w brudku i dzieki temu sie uodparniaja.

    napewno swojemu dziecku swobodnie dam sie wybrudzic, wytarzac w piachu... i nie bede glowy zawracac mokrymi chusteczkami lub zelami bakteriobójczymi.

  2. Agucha (Gość) 11 maja 2012, 14:26

    w czsaach mojego dziecinstwa nikt sie nieprzejmowal bakteriami i wszyscy byli zdrowi caly dzien spedzalo sie w piaskownicy a jak czlowiek byl glodny zrywal jablko z drzewa co roslo w srodku osiedla i jakos dobrze bylo. swiat zwariowal wysterylizowac chca wszystko.

    jedyne lekarstwa jakie mi matka podawala to byl rutinoskorbin i tusipek jak sie zdarzylo ze zakaszlalam, a teraz dzieci co dwa tygodnie inny antybiotyk biora i i tak to nic niepomaga.

    bakterie sa potrzebne zeby zbudowac system odpornosciowy

  3. martula2223 14 maja 2012, 22:29

    także uważam,że odrobina brudu nikomu nie zaszkodziła - nie kapie synka codziennie - jedynie robię mu "szybki" prysznic - bo pupka by się odparzała- myję rączki i buzię - ale nie szoruję całego ciała - powinno mieć swoją barierę złożoną z różnych bakterii. Nie wszystkie są złe. w piaskownicy się bawi - uczę jedynie by nie brał raczek do buzi - chociaż nie da się od tego ustrzec - musiałabym trzymac mu rączki cały czas :D Pamiętajmy, ze brudne dziecko - to szczęśliwe dziecko - przesadna higiena powoduje, że dzieci gdy sa starsze - boją się ubrudzić np przy pracach ręcznych w przedszkolu - i nie lubią "tworzyć". Zabijamy w nich chęć poznawania świata przesadną sterylnością.

  4. janka (Gość) 22 maja 2012, 12:26

    odrobina brudu owszem nie zaszkodzi, ale pasożyty, bakterie i grzyby to ja nie wiem czy są taką odrobiną... nie chciałabym, żeby moje dziecko z piaskownicy przyniosło tasiemca czy glistę, bo i takie jajeczka nieraz w piaskownicach odnajdywano. To, że moje dziecko przed jedzeniem czy po powrocie z przedszkola musi umyć ręce mydłem antybakteryjnym nie jest przesadą moim zdaniem. I na wszelkie zarzuty od razu odpowiem, ze nie trzymam młodego pod kloszem, ale tez nie przesadzam w drugą stronę. Ma 5 lat, od 3 roku życia chodzi do przedszkola, antybiotyk póki co brał raz, nie choruje. Więc to bzdura, że z powodu dbania o czystość dzieci co dwa tygodnie biorą inny antybiotyk, bo są zbyt sterylnie chowane.

  5. ollo (Gość) 30 maja 2012, 21:34

    Janka, popieram! co innego trzymanie pod kloszem, a co innego dbanie o higiene. I tak myje te rece i tak, wiec co szkodzi żeby wymył antybakteryjnym akurat po takiej zabawie. Ponadto piaskownice to miejsca w których bawią sie tysiące różnych dzieci, dziesiątki jak nie setki tysiecy w ciągu roku - a piasek rzeczywiście zmieniany od wielkiego dzwonu. Co innego zabawa we własnym piasku przy domu, a co innego publiczna piaskownica.

  6. Anula (Gość) 31 maja 2012, 11:43

    spirytus to już przesada ale mydło antybakteryjne, czy też co jakiś czas na placu zabaw żel antybakteryjny bez użycia wody jest chyba niezbędne w dzisiejszych czasach. Tym bardziej że przeważnie po zabawie idziemy na lody więc zdrowiej jest je jeść czystymi rekami bez bakterii.

  7. Mart (Gość) 31 maja 2012, 20:15

    Zgadzam się, może nie przesadzać ze sterylnością, ale podczas zabaw na zewnątrz kiedy idziemy gdzieś coś zjeść nie zawsze mając możliwość umycia rąk z dzieckiem zawsze wart mieć przy sobie żel antybakteryjny. A w domku antybakteryjne mydło, mamy takie z dozownikiem - dla dzieciaków to frajda ;)

  8. Aga.W 4 czerwca 2012, 22:03

    zel antybakteryjny jest niezbedny w dzisiejszych czasach. tak jakby kiedys dzieci brudzily sie inaczej.
    nie mowie ze dziecko ma chodzic brudne i zajadac sie piachem, ale o tym ze teraz ludzie czesto przeginaja wlasnie z tym trzymaniem pod kloszem
    dziecko sie ubrudzi, dziecko sie umyje. i jaki tu klopot? wiec niech sie brudzi w tym piachu!

  9. loco (Gość) 30 czerwca 2012, 22:51

    Od zewnątrz może i owszem ;) ale od środka przecież nie umyjesz, a tu chodzi o roznoszenie bakterii. Ja też byłam chowana bez tych mydeł i żyje - ale sporo dzieciaków chorowało na paskudne choroby w czasach naszego dziecinstwa, właśnie choroby brudnych rąk. Żółtaczka zakaźna chociażby. Dziś coraz mniej jest tych chorób, wiec czemuś jednak ta "przesadna" higiena służy.

  10. Karolinia 9 sierpnia 2012, 17:58

    Ja sama mam lekkiego świra na punkcie mycia rąk, taki zwyczaj z pracy. I po każdym powrocie z podwórka itp pierwsze co robimy - myjemy ręce. W pisakownicy Zi się nie bawi, i bawić się nie będzie dopóki nie będziemy meili swojej, z tego prostego powodu, że place zabaw są u nas otwarte, nie zabezpieczone w żaden sposób, piach jest dosypywany- nie zmieniany,a właśnie dosypywany raz w roku. Koty i psy załatwaiją się do piaskownic nagminnie. Zresztą nawet sąsiadki córka przyniosła własnie z placu zabaw jakieś robaczki. Więc my podziękujemy;/

  11. Wiki (Gość) 27 marca 2015, 10:52

    Fakt, że nie da się utrzymać przestrzeni dziecka w sterylnej czystości, to jeszcze bardziej szkodliwe jak dla mnie. Ale jak zobaczyłam, ze moje dziecko wyciąga kocia kupę z piaskkownicy, to aż mi się ciemno przed oczami zrobiło. Sory, ale ja sie bez żelu carexa z domu nie-ru-szam!

  12. Dusia (Gość) 1 czerwca 2015, 10:49

    Dobija mnie fakt, że często w na placach zabaw, piaskownice sie są na noc zasłaniane! odkąd zobaczyłam, jak moja 3 letnia córka wyciągnęła kocią kupę i zaczeła ja w palcach rozgniatać, zrobiło mi się słabo :/ dlatego teraz nie rozstaje sie z carexem

  13. Yogurth 18 stycznia 2016, 11:30

    ale prawdą jest, że często zdarza się, że piaskownica jest obsikana przez psy, których nie pilnują właściciele. Ja wolę chodzić z dzieckiem na takie bezpieczne place zabaw: http://spil.pl/bezpieczne-place-zabaw/ Przede wszystkim wiem, że są one pomocne w rozwoju maluchów i nie powinny im zaszkodzić.

  14. Renata (Gość) 16 marca 2017, 17:14

    Dobrym patentem( oczywiście poza myciem rąk) jest pilnowanie, aby paznokietki dzieci zawsze były przycięte. Niestety jedną z najłatwiejszych dróg do zakażenia się np. owsikami to właśnie jaja gnieżdżące się pod paznokciami, do których mydło może nie dotrzeć. Mój synek nie ubi obcinania, ale twardo trzymamy się tej zasady. Z tej strony wyczytała bezowsikow.pl