Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Wczesna ciąża zamiast radosci strach :/

Zgłoś nadużycie #111 22 czerwca 2011, 21:04

paprotka25 Fajna mama paprotka25 awatar
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 4291 Podziękowania: 245
w którymś wątku juz o tym pisałam ale nie pamiętam gdzie, moja koleżanka urodziła martwe dziecko w 8 miesiącu, straszne..., długo później musiała brać leki na uspokojenie, teraz jest z nią lepiej ale i tak nigdy tego nie zapomni, szczególnie że to już była końcówka ciąży, wszystko dla dziecka przygotowane a tu nagle podczas kontroli dowiaduje się że lekarz nie wyczuwa tętna dziecka... nawet nie mogę o tym myśleć bo mi ciarki przechodzą po plecach....


Zgłoś nadużycie #112 22 czerwca 2011, 21:28

martula2223 Gotowa na wszystko martula2223 awatar
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 879 Podziękowania: 22

editwil napisał(a)

Ja znam to z dwóch stron... Sama poroniłam. Miałam łyżeczkowanie, nikt nawet nie pytał czy chcę pochować i dobrze... Teraz na wszystkich Świętych kupuję jeden znicz więcej, tak dla siebie, bo nawet mąż nie wie czemu zapalam dwa...
Z drugiej strony moja koleżanka urodziła martwe dziecko w 20 tygodniu. W dodatku musiała urodzić normalnie... to dopiero jest trauma do końca życia. I też nie chciała pochować...
jej bardzo długo zeszło zanim mnie odwiedziła (miałam malutką Weronikę) nasze kontakty ograniczały się do telefonicznych... nie chciałam naciskać bo wiedziałam jak może się czuć :(
Przyznam szczerze że ja żadko już myślę. Stało się, może los tak chciał i tak jest lepiej? Sama nie wiem jak udało mi się z tym pogodzić. Chyba tylko dzięki temu, że niedługo potem byłam w ciąży i Werka zastąpiła mi tamtego bobasa... Ale nieraz myślę jak by to było gdybym urodziła wtedy w lipcu a nie grudniu...


ja miałam podobne - urodziłabym w lipcu - a synek pojawił sie  na początku stycznia. nie wiem  - ale czasem sobie tłumacze, że to synek wrócił do mnie - tylko nie podobało mu sie urodzic sie w lecie :) paprotka - nie czytaj takich rzeczy bo sie zestresujesz i cie maluszek pokopie :)
"Decydując się na dziecko, podejmujemy historyczną decyzję.
Godzimy się bowiem, aby nasze serce wędrowało po świecie poza naszym ciałem." Elizabeth Stone
Marta - szczęsliwa mama rocznego Patryka

Zgłoś nadużycie #113 22 czerwca 2011, 22:15

mamaela Supermama mamaela awatar
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 6743 Podziękowania: 484

paprotka25 napisał(a)

kiedyś czytałam że pogrzeb mozna zrobić dopiero kiedy dziecko jest na tyle duże że wiadomo jakiej jest płci, bo wtedy trzeba wziąć akt zgonu z usc...


Z prawnego punktu widzenia to akt zgonu wydają jak się nie mylę gdy ciąża trwała min. 21 tyg, a wtedy płeć jest do określenia
Ela - mama 16 letniego syna i pięknej Paulinki, zwanej Pyśką ur. 02.10.2011 :)




Zgłoś nadużycie #114 23 czerwca 2011, 7:12

Romka Gotowa na wszystko Romka awatar
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 1287 Podziękowania: 129
Przepisy się zmieniły.Nie wiem na jakie, ale koleżanka poroniła w 12 tygodniu i normalnie był pogrzeb
http://grzdyl.blogspot.com

Zgłoś nadużycie #115 23 czerwca 2011, 9:46

Aga.W Fajna mama awatar
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 6257 Podziękowania: 374
dziewczyny to wszystko jest cholernie smutne i straszne :(
moja koleżanka poroniła w 4 miesiącu... już w tym 'bezpiecznym' okresie. a tu nagle szpital, chwila moment i po dziecku...
na szczęście wszystko ładnie jej się ułożyło i wczoraj urodziła szczęśliwie córeczkę :) (już umówione że narzeczona dla mojego synusia :P )
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #116 23 czerwca 2011, 10:19

Moniczka21 Zaprawiona w bojach Moniczka21 awatar
Rejestracja: Maj, 2011 Posty: 519 Podziękowania: 6
kurczę, dlaczego tyle mam przeżywa tyle smutnych chwil to jest nie do opisania...ja nie wiem ale chyba u zwierząt nie ma jakichś poronień czy jak...;P takie czasy przyszły, że kobiety zalatane, zapracowana żyją w stresie i to się potem odbija na prokreacji...myślę że to trochę nasza wina kobietki bo teraz my chcemy wszystko robić same, ścigamy się z niewiadomo czym...troszkę to smutne...nie żebym popierała ustrój który panował przed równouprawnieniem, nie!!! ale uważam, że facetom też się trszkę poprzewracało od tegoi w głowach...myślą, chcą równouprawnienia? to niech za....dalają jak facet...niestety niektórzy pracodawcy tak podchodzą...kobieta powinna być pod swoistą ochronką podczas starań o dziecko jak i ciąży i po porodzie, niekiedy tak nie jest i to się potem odbija w innych aspektach życia...
znam kobietkę, której życie nie oszczędzało, miała 5 dzieci, była potem sama i musiała wszystko robić sama, dźwigać itrp...i jak się jej to odpłaciło? wypadaniem narządów rodnych, bo nie dość że 5 ciąż to jeszcze te ciężary...lipa jednym słowem...
dziecko to największy skarb:*:*
staramy się o siostrzyczkę dla Piotrusia :) :P


Zgłoś nadużycie #117 23 czerwca 2011, 13:26

martula2223 Gotowa na wszystko martula2223 awatar
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 879 Podziękowania: 22
ja dużo o tym czytałam i można pochować dziecko nawet takie, gdzie nie widać płci. niestety - strasznie dużo załatwiania - i nie wszystkie szpitale pewnie chcą wydawać odpowiednie zaświadczenia. a powinny wydawać bez pytania - i informować. mój szpital nawet nie pytał co z ewentualnymi resztkami. kobieta jak przedmiot - poroniła - trudno - oczyścic - wypisać do domu - z głowy
"Decydując się na dziecko, podejmujemy historyczną decyzję.
Godzimy się bowiem, aby nasze serce wędrowało po świecie poza naszym ciałem." Elizabeth Stone
Marta - szczęsliwa mama rocznego Patryka

Zgłoś nadużycie #118 23 czerwca 2011, 21:20

Margolcia Fajna mama Margolcia awatar
Rejestracja: Mar, 2011 Posty: 5931 Podziękowania: 219

editwil napisał(a)

Ja znam to z dwóch stron... Sama poroniłam. Miałam łyżeczkowanie, nikt nawet nie pytał czy chcę pochować i dobrze... Teraz na wszystkich Świętych kupuję jeden znicz więcej, tak dla siebie, bo nawet mąż nie wie czemu zapalam dwa...
Z drugiej strony moja koleżanka urodziła martwe dziecko w 20 tygodniu. W dodatku musiała urodzić normalnie... to dopiero jest trauma do końca życia. I też nie chciała pochować...
jej bardzo długo zeszło zanim mnie odwiedziła (miałam malutką Weronikę) nasze kontakty ograniczały się do telefonicznych... nie chciałam naciskać bo wiedziałam jak może się czuć :(
Przyznam szczerze że ja żadko już myślę. Stało się, może los tak chciał i tak jest lepiej? Sama nie wiem jak udało mi się z tym pogodzić. Chyba tylko dzięki temu, że niedługo potem byłam w ciąży i Werka zastąpiła mi tamtego bobasa... Ale nieraz myślę jak by to było gdybym urodziła wtedy w lipcu a nie grudniu...



ja poroniłam w 18 tc i też musiałam sama urodzić widziałam moją kruszynkę lecz nie znałam płci serce jednak mi podpowiadało że to synek nie pytali czy chce pochować zabrali i mnie uśpili żeby wyłyżeczkować mnie. czy się pogodziłam ?? myślę ciągle o tym dziecku ale wieżę też w to że po stracie dziecka Bóg wynagrodził mi to bliźniętami :|
Nasze Kropelki już z nami !!!




Zgłoś nadużycie #119 3 lutego 2012, 10:49

meggi76 Świeżo upieczona awatar
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 16 Podziękowania: 0
Witam.Opiszę swoją historię i proszę o podpowiedzi.OM 11 grudnia.Cykle 25 dni. Kolejna powinna być 5 stycznia. Nie pojawiła się.11 stycznia 3 testy 2 krechy.16 stycznia Beta HCG 4200 co wskazuje na 5,6 tydzień wg norm.18 ginekolog. nie widzi zarodka, każe przyjść za 2 tygodnie. Po dwóch tygodniach zaczynam, plamić. Raz brązowe plamki, raz krew różowa jasna, raz nieco ciemniejsza. Ale troszke. Pobolewania brzucha.Znowu wizyta u gina.USG robi, jest zarodek 2mm, nie widać serca.Z nerwów miałam skurcze macicy i łożysko zaczęło się odklejać.Gin mówi , że z OM wynika , że powinien to być 7/8 tydzień. USG wskazuje na 6.Dodaje, że da mi Duphaston, ale może to oznaczać , że ciąża się nie rozwinie wogóle i dojdzie do poronienia. Nie każe leżeć, tylko się oszczędzać.Każe mi przyjść za dwa tygodnie. Czyli mam być 13 lutego.Biorę Duphaston drugi dzień i nadal plamię. Czasem cały dzień nic, czasem troszke brązowych plam, czasem trochę różowej krwi.Mam schizy , że za dwa tygodnie ujżę serce , ale boję się , że dzidzia będzie chora.Mam już dwoje dzieci. Co sądzicie o tym przypadku.Ja tu widzę małe szanse na tę ciążę. Dziś odbieram kolejną Betę , powinna przez 2 tygodnie przyrosnąc tak? Jeśli ciąża prawidłowa? Miałam 4200, jak coś nie tak to teraz będzie mniejsza?.

Zgłoś nadużycie #120 4 lutego 2012, 13:47

M.1988 Fajna mama M.1988 awatar
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 6611 Podziękowania: 110
Hej.
Ja na początku nie myślałam o tym czy może coś się stac złego z ciąża..dopiero tak od 12 tc jak już byłam wiecie świadoma tego,że to ciąża itp-wtedy też na nieszczescie zaczełam czytac te wszystkie artykuły i popadam w "pARANOJE" HAHA
.....cieszmy się z tego co nam los daje,nigdy nie jest przypadkowy...