Ja zgłosiłam sie do ginekologa w 6tc, zlecił już wtedy badania krwi. Wynik z toksoplazmozy miałam wysoki i jak położna zadzwoniła,żeby powtórzyć czy teraz się przypadkiem nie zaraziłam, bo to bardzo niebezpieczne to o mało nie zemdlałam. Pojechałam powtórzyć, ale kilka dni leżałam tylko i ryczałam, bo naczytałam się głupot o skutkach dla płodu. Ale nawet jakbym miała świeże zakażenie to się leczy i podobno nie jest tak źle, ale wtedy nikt mi nie przetłumaczył. Na szczęście ta cała awidność wyszła OK. A co do badania piersi to nie miałam w ciąży, chociaż zanim zaszłam w ciążę to byłam zarejestrowana do mojego gina na USG piersi, bo miałam tam kilka włókniaków, ale wyszła ciąża i już nie mówiłam mu o piersiach,a on w karcie ciąży za to napisał mi, że badanie piersi wyszło OK (nie wiem na jakiej podstawie, może mu się podobały, chociaż nawet bluzki nie zdjęłam

)