Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

TATUSIOWIE PRZY PORODZIE:)

Zgłoś nadużycie #171 28 czerwca 2012, 10:18

izula1984 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 1313 Podziękowania: 298

Kasiula260 napisał(a)

Izula, chyba nie powinnaś tak zmuszać męża do obecności przy porodzie...to w końcu nas natura stworzyła do rodzenia dzieci, to my wbrew pozorom możemy więcej wytrzymać niż faceci...
Mąż jest z Tobą teraz, pewnie będzie bardzo szczęśliwy jak maleństwo będzie z Wami, a może się przekona i jednak będzie Ci towarzyszył podczas samego porodu...


Jak napisałam wyżej: nie zmuszam go, nawet nie sugeruję nic, po prostu nie ma tematu. Ja go poprosiłam, żeby był przynajmniej na początku, żeby nie robił za taksówkę tylko się trochę zaopiekował, był gdzieś blisko. Teraz ma czas żeby się przegryźć z tematem. Od znajomego profesora wiem, że jak facet jest na początku, pomaga w pierwszej fazie - to siłą rozpędu i adrenaliną zostaje do końca w 99% przypadków. Jeśli mój będzie chciał w którymś momencie wyjść to proszę bardzo, nie przeszkadza mi to :) Byle na początku wykazał chociaż trochę troski, a o to u niego ciężko, niby późne dziecko tak jak ja - a zupełnie inaczej wychowane, mamusia nauczyła że jego potrzeby są najważniejsze a z resztą świata może się nie liczyć. Ja sobie radzę, on sobie radzi, fajnie nam to idzie - ale powiedzmy sobie szczerze, Ty chociaż mogłaś liczyć na smsy, ja się boję, że on po prostu przyniesie torby i powie: "no to pa, zadzwoń jak skończysz".
 



Zgłoś nadużycie #172 28 czerwca 2012, 11:14

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784
;)



Zgłoś nadużycie #173 28 czerwca 2012, 11:16

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784

metodka napisał(a)

credible nie stresuj się tym że mąż nie będzie słyszał telefonu, zapewne będzie tak że jak już na dniach będzie termin to nie będzie odstępował telefonu na krok ;) Mój przynajmniej tak miał i jak dzwoniłam do niego o cokolwiek to pierwsze pytanie jakie padało "to już?" :) hehe


Łatwo mówić mój mąż jest stolarzem i pracuje przy głośnych maszynach ma ubabrane ręce i wątpie by ciągle sprawdzał czy dzwoniłam może trochę panikuję, ale czym bliżej tym więcej wymyślam problemów Zreszta ja mam zagrożenie wcześniejszym porodem, gin kazała mi nic nie robić mam tylko odpoczywać a ja ciągle sprzątam chodzę itd nie potrafię w miejscu usiedzieć. Dlatego boję się, że akcja za szybko się zacznie a on zamuli Ostatnio też dzwonię do niego po kilkanaście razy to żeby się do niego dodzwonić to trzeba mieć szczęście, w dodatku telefon mu się sypie i odrzuca połączenia bo się same guziki wciskają :/ Jak by co to wezmę taxi a on dostanie po głowie jak przegapi :P



Zgłoś nadużycie #174 28 czerwca 2012, 11:24

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784

izula1984 napisał(a)

Jak napisałam wyżej: nie zmuszam go, nawet nie sugeruję nic, po prostu nie ma tematu. Ja go poprosiłam, żeby był przynajmniej na początku, żeby nie robił za taksówkę tylko się trochę zaopiekował, był gdzieś blisko. Teraz ma czas żeby się przegryźć z tematem. Od znajomego profesora wiem, że jak facet jest na początku, pomaga w pierwszej fazie - to siłą rozpędu i adrenaliną zostaje do końca w 99% przypadków. Jeśli mój będzie chciał w którymś momencie wyjść to proszę bardzo, nie przeszkadza mi to :) Byle na początku wykazał chociaż trochę troski, a o to u niego ciężko, niby późne dziecko tak jak ja - a zupełnie inaczej wychowane, mamusia nauczyła że jego potrzeby są najważniejsze a z resztą świata może się nie liczyć. Ja sobie radzę, on sobie radzi, fajnie nam to idzie - ale powiedzmy sobie szczerze, Ty chociaż mogłaś liczyć na smsy, ja się boję, że on po prostu przyniesie torby i powie: "no to pa, zadzwoń jak skończysz".


Ja sądzę, że on wyobraża sobie to tak - że Ty będziesz wrzeszczeć w niebogłosy, będzie pełno krwi, lekarze będą w krwi po pas, będzie zamieszanie, dużo lekarzy, a on będzie tylko przeszkadzał. Może w jego wyobraźni to wygląda w ten sposób i się po prostu boi (oczywiście ci tego nie powie :P )? Przecież on ma siedzieć przy Twojej głowie, nawet nic nie będzie widział... Powiedz mu to, bo on pewnie myśli, że to będzie jakiś horror nie chce zemdleć bo wtedy "co był by z niego za facet" - wiesz jakie faceci ma wysokie EGO :P Na co dzień maczo - a jak przyjdzie co do czego, to uciekają pierwsi. :P :P



Zgłoś nadużycie #175 28 czerwca 2012, 13:56

izula1984 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 1313 Podziękowania: 298

credible napisał(a)

Ja sądzę, że on wyobraża sobie to tak - że Ty będziesz wrzeszczeć w niebogłosy, będzie pełno krwi, lekarze będą w krwi po pas, będzie zamieszanie, dużo lekarzy, a on będzie tylko przeszkadzał. Może w jego wyobraźni to wygląda w ten sposób i się po prostu boi (oczywiście ci tego nie powie :P )? Przecież on ma siedzieć przy Twojej głowie, nawet nic nie będzie widział... Powiedz mu to, bo on pewnie myśli, że to będzie jakiś horror nie chce zemdleć bo wtedy "co był by z niego za facet" - wiesz jakie faceci ma wysokie EGO :P Na co dzień maczo - a jak przyjdzie co do czego, to uciekają pierwsi. :P :P


Raczej nie, uświadomiony jest w wyglądzie porodu przez szkołę rodzenia. Wie, że w pierwszej fazie to tylko będzie położna zaglądać jeśli nic się nie będzie złego działo. Wie, że tam są piłki, prysznic, sznury i drabinki, że przydałby się żeby w razie czego położną zawołać. Wie, że na partych ma siedzieć przy głowie, ba, nawet wie jak ma mi tę głowę w skurczu przyduszać do klatki piersiowej. Wie, że jak nie będzie chciał to pępowinę odetnie położna. Kurde, wszystko wie i zaręczam Wam, że on się nie boi tylko mu się po prostu nie chce, bo po co ma się męczyć jak może poczekać z laptopem na kolanach...
 



Zgłoś nadużycie #176 28 czerwca 2012, 15:45

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784

izula1984 napisał(a)

Raczej nie, uświadomiony jest w wyglądzie porodu przez szkołę rodzenia. Wie, że w pierwszej fazie to tylko będzie położna zaglądać jeśli nic się nie będzie złego działo. Wie, że tam są piłki, prysznic, sznury i drabinki, że przydałby się żeby w razie czego położną zawołać. Wie, że na partych ma siedzieć przy głowie, ba, nawet wie jak ma mi tę głowę w skurczu przyduszać do klatki piersiowej. Wie, że jak nie będzie chciał to pępowinę odetnie położna. Kurde, wszystko wie i zaręczam Wam, że on się nie boi tylko mu się po prostu nie chce, bo po co ma się męczyć jak może poczekać z laptopem na kolanach...


Nie no to ja już nie wiem. Ale jak może mu się nie chcieć? Przecież ma tylko siedzieć a Ty wykonujesz całą robotę :/ Ja to swojego to bym z domu wyrzuciła jak by nie chciał być ze mna "bo mu sie nie chce" :/ Co innego jeżeli naprawdę źle reaguje na krew chociaż i tak mało co jej zobaczy. No nie wiem, mi się wydaje, że jak facet był przy poczęciu to i teraz powinien wspierać swoją kobietę. Nie chcę Cię nastawiać oczywiście przeciwko Twojemu mężowi, ale ja też bym się ostro wkurzyła na swojego jak by miał takie podejście.



Zgłoś nadużycie #177 28 czerwca 2012, 16:20

Kasiula260 Fajna mama
Rejestracja: Wrz, 2011 Posty: 2172 Podziękowania: 340
Izula, chyba, że tak...to masz rację...na początku ktoś jest bardzo potrzebny...przynajmniej ja ( gdybym kiedyś rodziła), to chciałabym mieć kogoś przy sobie...wolałabym żeby podczas samego rodzenia nie było faceta na porodówce, ale przy skurczach tak...chociaż żeby szybciej płynął czas, żebym miała z kim pogadać ;)
Nasz Okruszek urodził się 04.11.2011r. :)

Zgłoś nadużycie #178 28 czerwca 2012, 20:35

ewelinaPF Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 1121 Podziękowania: 218
mój mąż był ze mną przy pierwszym porodzie i jak tylko została potwierdzona druga ciąża sam mówił że ze mną będzie tak jak i przy synku :) i że nie da się do domu wygnać że to jeszcze nie poród i w ogóle bo nie będzie jeździł w tę i z powrotem.Jak mnie do szpitala na obserwację zawiózł bo mi ciśnienie skoczyło i podłączyli mi na próbę oksytocynę a pani położna stwierdziła że ma jechać do domu bo po tym nie urodzę i poród na poniedziałek jest zaplanowany a była sobota to stanowczo stwierdził że zostaje i mnie za rękę potrzyma i obserwował ktg i co po 30min pani położna stwierdziła że rodzę :) :) :) a mój mężulek zaczął się śmiać że dobrze że do domu nie pojechał bo by nie zdążył nie wyobrażam sobie że mogło by go przy mnie nie być w tak ważnym wydarzeniu jak narodziny naszych pociech :)

Zgłoś nadużycie #179 28 czerwca 2012, 21:03

Konto usunięte
U mnie chłopak się zawsze zapierał, że na porodówkę nigdy nie wejdzie bo kiedyś zobaczył w książce jak wygląda poród od strony krocza :) Potem prawie do końca ciąży nadal nie chciał porodu rodzinnego, w 8 miesiącu się rozstaliśmy (z jego winy) a jak się zaczął 40 tc to mu się odmieniło i bardzo chciał być przy porodzie i przy mnie. Jakoś dziwnie było mi się na to godzić skoro nie byliśmy już razem ale czego tu się miałam przed nim wstydzić, przecież mnie i tak całą widział ;) a wiedziałam, że zawsze to pomoże, pomasuje czy wodę poda. No i przez 13,5 godziny siedział ze mną na porodówce, masował, podtrzymywał i wogole spisał się na medal... Poród miałam strasznie ciężki i w jego oczach widziałam bezradność i chyba trochę strach, że coś jest nie tak, że poród nie idzie. I skończyło się i tak cesarką pod narkozą. Ale pielęgniarka mówiła, że jak dziecko zobaczył to łzy miał i potem całkiem zmienił do mnie podejście i... od tamtej pory znowu jesteśmy razem :) czyli był tak jakby cud narodzin o podwójnym znaczeniu dla nas bo nas znowu połączył. On docenił to jak się namęczyłam dla naszego synka a ja jestem mu wdzięczna za pomoc i wsparcie bo bym tam sama sobie poradziła.

Zgłoś nadużycie #180 3 lipca 2012, 10:35

darka Fajna mama
Rejestracja: Wrz, 2011 Posty: 2671 Podziękowania: 607
http://ojcakacik.blogspot.com/2012/04/kto-sie-boi-gargamela-czyli-porod.html - witam, mój mąż nie miał wątpliwoście , że cchce być przy porodzie ,,, piszemy bloga naszemu synusiowi ,,, a oto link do tatusiowych przemyśleń i relacja z porodu męskim okiem ,,, :) może Wasi mężczyźni po przeczytaniu tego postu zdecydują się na taki poród ...
Ja ze swojej strony - napiszę tylko tyle - że nie wyobrażam sobie - aby mojego męża miało tam nie być ... sam fakt że trzymał mnie za rękę .. przez te wszystkie godzinyy, podawał wodę, poprostu był ... porodu nie wspominam jako traumy .. a dodam że jestem bardzo drobną osobą ptrzed ciązą ważyłam 47 kg - a dziecko miało prawie 4 kg. - rodziłam siłami natury.

Zgłoś nadużycie #181 18 września 2012, 10:04

Shiadhall Gotowa na wszystko
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1457 Podziękowania: 116
moj mąż byl ze mną odsamego początku porodu , ma  silne nerwy i pewne widoki ktore by mnie zwalily z nog go nie ruszają
ogolnie po poporodzie stwierdzil ze pepowina byla troche brzydka ale za to łozysko wygladało jak serce wg niego :P
i powiem szczerze ze porod nas do siebie zblizyl ,odswierzyl nasz zwiazek :)




Zgłoś nadużycie #182 18 września 2012, 10:26

paulinka Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 1971 Podziękowania: 288
zauwazyłam wątek więc się wproszę :) Poród rodzinny rzecz wspaniała, gdyby nie to że był ze mną mój mężczyzna męczyła bym sie pewnie o wiele więcej, fajnie jest mieć przy kimś wsparcie w takiej chwili :) poza tym mężczyzna nabiera innego stosunku do porodu jak widzi ile trzeba się nacierpieć :)


Zgłoś nadużycie #183 18 września 2012, 18:15

nanu Supermama
Rejestracja: Wrz, 2012 Posty: 6587 Podziękowania: 976
Ja już wielokrotnie i od bardzo dawna rozmawiałam o tym z mężem i zgadzamy się obydwoje, że na chwilę obecną jeśli nie będzie przeciwwskazań, to mąż będzie przy mnie. Ale zawsze będzie mieć możliwość wyjścia jeśli uzna, że to dla niego zbyt wiele.
Moja siostra i mama kiedyś mówiły, że absolutnie nie wyobrażają sobie aby jakiś facet (oczywiście nie licząc lekarza) był przy porodzie, bo to zwyczajnie nie dla nich. Ale ja uważam, że jeśli mężczyzna chce i czuje się na tyle silny psychicznie to powinien mieć tą możliwość.




Zgłoś nadużycie #184 18 września 2012, 19:24

mamusia_Jacusia Fajna mama
Rejestracja: Wrz, 2012 Posty: 3993 Podziękowania: 1804
u mnie mąż był przy porodzie i szczerze? to nie wyobrażam sobie innej sytuacji, nagrywalismy całą akcję porodową i jest wiele rzeczy, których po prostu nie pamiętałam. Mąż podawał mi ciągle wody do popicia, jak brałam prysznic dla rozluźnienia skurczy (krzyż to myślałam, że mam w 3 miejscach złamany z bólu) dostałam takiego bólu kręgosłupa, że mąż mnie nagą wyciągał spod prysznica, a gdyby go nie było, to zapewne pielęgniarki na ziemi by mnie znalazły. duża pomoc dla kobiety, kiedy ktoś z Tobą siedzi i nie liczy sie dla niego tylko akcja porodowa ale też Ty i Twoje odczucia. potrafiłam na 5 sekund między skurczami zasnąć i siłą rzeczy mój oddech nie był taki jak powinien a to właśnie mój P. mnie do pionu stawiał :) tak więc jeśli to tylko możliwe polecam poród rodzinny :D


Zgłoś nadużycie #185 3 października 2012, 17:27

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784
mój mąż był przy porodzie i szczerze powiem że nie wyobrażam sobie żeby miało go nie być. Miałam z kim porozmiawiać, podawał mi wodę i było mi po prostu raźniej ;)



Zgłoś nadużycie #186 3 października 2012, 17:34

Shiadhall Gotowa na wszystko
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1457 Podziękowania: 116
moj mąż też był ze mną przy porodzie , czułam się pewniej i nie byłam zpanikowana , ale mimo rozmow w domu i przykazania poloznej i tak dopiął swego i poszedl zobaczyc tam gdzie nie powinien , a mianowicie nie przegapil momentu rodzenia sie głowki a potem calego dziecka .
ale poza tym dzieki obecnosci męża porod wspominam na pewno lepiej niz pierwsze dni karmienia piersią :D




Zgłoś nadużycie #187 5 października 2012, 11:15

Karolcia Supermama
Rejestracja: Wrz, 2011 Posty: 5500 Podziękowania: 2071
ja gorąco polecam rodzenie z mężem. Sama świadomość że w razie jakichkolwiek komplikacji on będzie reagował, wzywał kogo trzeba itp. dawała mi olbrzymi spokój ;) poza tym przy samy porodzie bardzo mi pomagał szczególnie podczas parcia. Tylko ważne jest jedno-by mężczyzna sam chciał w tym uczestniczyć...ale myślę że większość chce być przy narodzinach swojego dziecka mimo strachu i niepewności "jak to wszystko wygląda" ;)

Zgłoś nadużycie #188 5 października 2012, 11:18

Iwcia26 Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 165 Podziękowania: 14
Witajcie mogę sie przyłączyć :)

Ja bez mojego męża nie wyobrażam sobie porodu. Bardzo potrzebowałam jego obecności, a on starał się z całych sił abym czuła jego obecność. Dopingował mnie, i mały urodził w 40 minut płakaliśmy ze szczęścia a ja urosłam w jego oczach. Kocham go bardzo za to ze był przy mnie i mamy zdrowego syna.

Zgłoś nadużycie #189 5 października 2012, 12:43

MonaB Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 1798 Podziękowania: 162
Ja też polecam poród rodzinny i nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Moja znajoma mówiła, że nie chciała męża przy porodzie, bo czułaby się skrępowana, za to lekarz był przy niej, gładził ją po ręce i ją masował. Trochę tego nie rozumiem.
Dla mnie mąz był ogromnym wsparciem, był 4,5 godziny (rodziłam 15 h), sama zdecydowałam kiedy go zawołać, położna tylko przytaknęła, że moge jak najbardziej już po niego dzwonić. Był w najgorszych chwilach, bardzo wspierał i przede wszystkim doceniał i dodawał otuchy mimo, że myślałam że już umieram, dodawał mi siły. Polecam :)


Zgłoś nadużycie #190 5 października 2012, 15:27

Kasienka Gotowa na wszystko
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 714 Podziękowania: 83

Shiadhall napisał(a)

moj mąż też był ze mną przy porodzie , czułam się pewniej i nie byłam zpanikowana , ale mimo rozmow w domu i przykazania poloznej i tak dopiął swego i poszedl zobaczyc tam gdzie nie powinien , a mianowicie nie przegapil momentu rodzenia sie głowki a potem calego dziecka .
ale poza tym dzieki obecnosci męża porod wspominam na pewno lepiej niz pierwsze dni karmienia piersią :D


My jak rozmawialiśmy z Mężem przed porodem to tak raczej że będzie stał bardziej za mną, by nie widział. Ale wyszło tak że Położna powiedziała że już widać główkę, ja nie mogłam uwierzyć, no to powiedziała do Męża że może zobaczyć i potwierdzić i zobaczył i potwierdził i że włoski są na główce :-D w ogóle pomagał mi trzymać nogi przy parciu, były momenty na początku parcia że położna siedziała i pisała coś a myśmy rodzili, powiedziała nam jaką pozycję wybrać podczas skurczu i przeć. i widział jak dziecko wychodziło i nic mu straszne nie było. Poród z Nim był pięknym przeżyciem, czułam się bezpiecznie.