Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

TATUSIOWIE PRZY PORODZIE:)

Zgłoś nadużycie #151 17 czerwca 2012, 22:50

dora27 Supermama
Rejestracja: Lip, 2011 Posty: 21599 Podziękowania: 3900

melovia napisał(a)

kurcze ja z jednej strony bym chciala zeby moj maz byl przy mnie ale z drugiej nie wiem czy chcę aby na to patrzyl... on sam tez mowi ze jeszcze nie wie. Oboje boimy sie tego, ze sie wystraszy jak to wszystko wyglada. Ja sie boje ze strace w jego oczach na atrakcyjnosci jesli bedzie widzial porod.


Marta a coś ty, napewno zyska a nie straci, mój mąż też się brzydzi krwią i w ogóle, a mimo to zobaczył tą wielką dziurę wejściową, zobaczył czarne włoski i był strasznie wzruszony, ja sie darłam żeby tam nie zaglądał bo zemdleje, ale on swoje :) i jestem mu za to wdzięczna ;) pozwól Twojemu mężowi zdecydować za siebie, jak będzie chciał to mu nie zabraniaj, tatusiowoe tak samo jak my rodzące to przezywają ;)




Zgłoś nadużycie #152 18 czerwca 2012, 7:31

Konto usunięte
oj. jak ja zazdroszcze dziewczynom które miały swoich panów przy sobie. ja bardzo bym chciała żeby mój był ze mną, on terz ale nie wiemy jeszcze jak to będzie , czy zostanie ktoś z dziećmi...

Zgłoś nadużycie #153 18 czerwca 2012, 8:35

metodka Supermama
Rejestracja: Mar, 2012 Posty: 11415 Podziękowania: 4279
Ja sobie nie wyobrażam porodu bez męża przy boku.... Bez niego najzwyczajniej na świecie bym nie dała rady... Kto by mnie trzymał za rękę, masował plecy, całował w czoło kiedy przychodził kkolejny bolesny skórcz, dopingował do kolejnego parcia, wspierał że już niedługo i będzie po bólu... Cała ta sytuacja wręcz wzmocniła nasze uczucie, a po porodzie powiedział mi że jest dumny ze mnie że dałam radę i że gdyby wiedział że tak będę cierpieć przy porodzi by nie pozwolił na to ( w sensie że byłby za cc)... W każdym bądź razie jeszcze zanim poznałam mojego męża zawsze uważałam że nigdy nie pozwolę aby mężczyzna był przy porodzie, ale jak widać trzeba trafić na właściwą osobę w swoim życiu aby wszystko co do tychczas siię myślało czy postanowiło, uległo zmianie oczywiście na korzyść ;) A dlaczego byłam przeciwna? Bo myślałam że to jest na tyle intymna chwila że jest to tylko moje przeżycie, a to jest NASZE przeżycie i WSPÓLNE wydarzenie :) Na dzień dzisiejszy nie dopuszczam do siebie myśli że kolejny poród mógłby się odbyć bez mojego męża i wszystkim przyszłym mamusiom i tatusiom gorąco polecam wspólny poród! :)
A jeśli boicie się że później partner/ mąż będzie czuł niesmak do Was w sensie kobiecości i późniejszego współżycia to poproście aby byli przy Waszych głowach i nie patrzyli w dół ;) Aczkolwiek sam moment parcia raczej nie jest długi, tak więc największe wsparcie to wytrwać czas do skurczy partych ;) Później z górki leci :) Powodzenia życzę i wsparcia ze strony partnerów!


Zgłoś nadużycie #154 18 czerwca 2012, 9:08

Malinka Supermama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 4312 Podziękowania: 1155
Mój M. nie chciał być przy porodzie. Z uwagi na to, jak straszny okazał się mój poród, nie wiem, jak bym to zniosła bez niego. Pozwolono mu wejść na ostatnie trzy godziny. Wyglądałam strasznie. Zachowywałam się strasznie. A mimo wszystko, był przy mnie. Powitał mnie najcudniejszymi słowami, jakie w tamtej chwili mogłam usłyszeć: ''krzycz, ile chcesz''. Masował mi ten cholerny krzyż (miałam potworne bóle krzyżowe), nie uciszał, trzymał za rękę, nie pałętał się głupio po sali. Na koniec przeciął pępowinę (a najbardziej tego właśnie nie chciał). A potem wspólnie przeżywaliśmy pierwsze chwile z naszym pięknym synkiem.
Koty rządzą światem! 






Zgłoś nadużycie #155 24 czerwca 2012, 21:22

kasiamala Początkująca
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 38 Podziękowania: 1
Ja uważam że tatus powinien być przy porodzie tak samo jak był przy poczęciu.
Zawsze ma kto podac wode można z kimś porozmawiać i jak dla mnie to bardzo zbliża.

Zgłoś nadużycie #156 25 czerwca 2012, 9:51

Konto usunięte
BARDZO MI BRAKOWAŁO MĘŻA PRZY PORODZIE I CHCIAŁAM ZEBY BYŁ ALE NIESTETY NIE CHCIAŁ I TAK SKOŃCZYŁO SIĘ CC chciałam zeby był tylko przy skurczach aby ulżyć mi przez masaż krzyza i troche wesprzeć...
http://ewelka17111.blogspot.com

Zgłoś nadużycie #157 26 czerwca 2012, 22:10

monia25 Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3996 Podziękowania: 482
hmm, jak dla mnie to facet musi zdecydowac, moj maz zastanawialsie przez 41 tyg ciazy czy chce czy nie chec, w ostatnim 42 tyg sie zdecydowal, rano (drugi dzien skurczy) byl ze mna i powiedzial ze jak sie zacznie na maksa to wyjdzie nie wyszedl :) byl do konca, jak Adasia polozyli mi na piersiach to pdszedl i go pocalowal i przywital slowami "dzien dobry synku" ja dodalam witamy cie mamusia i tatus :) niegdy tego nie zapomne najcudowniejsza chwila w zyciu kobiety. Skurcze trwaly 31 godzin, przez ostatnie 9 godzin byl ze mna on stop, pomagal wspieral, rozbieral zanosil pod natrysk wycieral ubieral, masowal i milczal jak terzeba bylo, pocieszal ze juz za chwilke ze jeszcze troszke, nie trzmalam go za reke bo bym mu palce zlamala :)
po wszytkim dumny i wszhwiedzacy :) wysmiewa sceny w filmach przedstawiajace porod :)

Zgłoś nadużycie #158 26 czerwca 2012, 22:15

Syska Supermama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 8227 Podziękowania: 1312

aaolciaa napisał(a)

weiesz, zawsze moze wyjsc przeciez jak cos bedzie mu sie nie podobalo. A zreszta, to facet stoi przy glowie swojej kobiety. Ja mialam narzucone przescieradlo na nogi, wiec moj maz nie widzial nic od pasa w dol ;)



Z tym staniem przy głowie to u mnie bylo tak: Poczatkowo nie chcialam zeby maz był przy porodzie bo sie wstydziłam , nastepnie ustalilismy ze bedzie stał przy głowie i ma mi nigdzie nie zagladac a w efekcie bylo tak ze mu mowilam "no zobacz czy juz go widac jak wychodzi" hahaha Jeszcze strasznie chcialam pogłaskac "wystajaca" glowke ale niestety nawet sie nieskapnelam kiedy mały wyszedl :D
 
 "Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem , ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"






Zgłoś nadużycie #159 26 czerwca 2012, 22:23

Ona_123 Supermama
Rejestracja: Maj, 2011 Posty: 9557 Podziękowania: 466
Ja nigdy nie chciałam , żeby przy porodzie był ojciec dziecka, ale teraz gdybym była w ciąży to napewno bym chciała, tyle, że mój M ma wątpliwości czy dałby radę :)
Wydawało mi się, a może działo się to naprawdę? Że widziałam Anioła. A może to był zwykły człowiek? Powiedział, że na wszystko w życiu jest miejsce i czas. Potem zniknął, a może poprostu odszedł?





Zgłoś nadużycie #160 27 czerwca 2012, 8:00

Konto usunięte
a ja mam takie pytanie. czy jak nie chodze do szkoły rodzenia to mój może ze mną być przy porodzie, bo wiem że zdania są na ten temat są podzielone i ja już nie wiem co i jak. w moim szpitalu w bolesławcu raczej nie uzyskam odpowiedzi bo byłam i pytałam i jeden mówi tak a drógi tak. a bardzo bym chciała żeby był przy mnie i miał na oku co sie ze mną dzieje

Zgłoś nadużycie #161 27 czerwca 2012, 9:19

Syska Supermama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 8227 Podziękowania: 1312
my nie chodzilismy do szkoły rodzenia a maz był ze mna. Mysle ze nie powinniscie miec problemu
 
 "Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem , ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"






Zgłoś nadużycie #162 27 czerwca 2012, 10:45

Ilonusek Supermama
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 4860 Podziękowania: 793
u mnie ani ja ani mąż nie chcieliśmy aby M. był przy porodzie, dla mnie byłoby to zbyt krępujące, a mąż stwiierdził, że nie chce tego oglądać, żeby się nie zrazić.
Koniec końców miałam cesarkę więc nie wiem co to bóle itd, być może wtedy pragnęłam aby M.był przy mnie...


Zgłoś nadużycie #163 27 czerwca 2012, 10:45

Konto usunięte
ja sie obawiam ze go nie wpuszczą. wszystkie porody przeszłam sama i bardzo brakowało mi kogoś do pomocy. fakt faktem nie męczyłam sie długo bo rodze expresowo ale mimo wszystko lepiej jak jest ktoś obok ciebie i daje ci wsparcie. jak go nie wpuszczą to zastrajkuje i nie urodze :) )

Zgłoś nadużycie #164 27 czerwca 2012, 11:33

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784
Mi zostało jeszcze kawałeczek do porodu, i codziennie myślę czy mąż zdąży dojechać jeśli będzie w pracy (a pracuje 25 km od miejsca zamieszkania), a jak nie będzie słyszał telefonu jak będę dzwonić... Trochę się tym stresuję, tym bardziej, że niekiedy zdarza się dość szybki poród. Szczerze powiem, że się boję, a bardzo bym chciała by mąż był przy mnie tylko mam nadzieje, że nie zemdleje bo też nie lubi krwi :P Ja mu mówie, że nie ma mi patrzeć między nogi tylko przy głowie siedzieć, i ma siedzieć żeby przypadkiem nagle na podłodze nie leżał ;)



Zgłoś nadużycie #165 27 czerwca 2012, 11:38

Konto usunięte
u ciebie już prawie koniec. super ja już bym chciała miec to za sobą i zobaczyć maleństwo. piszesz o dość szybkim porodzie ja przedostatnią córke urodziłam w ciągu 20 min, wraz ze skurczami odejściem , wód bólami i dojazdem do szpitala i tak sie zastanawiam teraz ile będzie ? przerażają mnie takie szybkie porody. ratunku!!!

Zgłoś nadużycie #166 27 czerwca 2012, 11:49

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784
No właśnie to zależy od ciąży niekiedy rodzą po parę dni a nie raz w ciągu kilkunastu minut. Znam dziewczyny co ledwo zdążyły dojechać do szpitala. Dlatego się obawiam. Tak szybko to z jednej strony i dobrze bo nie trzeba się męczyć długo ;)



Zgłoś nadużycie #167 27 czerwca 2012, 12:01

Konto usunięte
no tak. ale ponoć szybkie porody nie służą dzidziusiowi bo nie ma czasu żeby dostosowało sie do nowych warunków tagrze i tak żle i tak nie dobrze

Zgłoś nadużycie #168 27 czerwca 2012, 18:02

izula1984 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 1313 Podziękowania: 298
Mój się leni. Na pierwszych zajęciach szkoły rodzenia tak się zapalił, byłam pewna, że będzie chciał być przy porodzie. Broń Boże nie należy do tzw. "wrażliwców", jest krwiodawcą, szpitali się nie boi. Ale pod koniec szkoły rodzenia chyba zdał sobie sprawę, że on tam nie będzie od stania i patrzenia tylko ma mnie wspierać, na początku pomagać przy wyszukiwaniu pozycji do skurczy, masować itd. I to za dużo. To on dziękuje, wymyśla, że się boi, że to nie dla niego. Pewnie, że nie dla niego, tylko dla mnie i dla jego dziecka! Ale on woli sobie posiedzieć w samochodzie i pograć na laptopie jak my we dwoje będziemy się męczyć. Nie zmuszam go żeby był przy całym porodzie ale poprosiłam, żeby przynajmniej na początku mi pomagał. Zobaczymy czy się nadaje na ojca czy nie. Wiem jedno: jeśli w takiej chwili odwiezie mnie na izbę przyjęć, zostawi torby i się zmyje to więcej nie zobaczy mnie ani dziecka. Zaznaczam, że to nie chłoptaś lat 17, który zaliczył wpadkę, tylko mężczyzna lat 38, od roku mój małżonek.
 



Zgłoś nadużycie #169 27 czerwca 2012, 20:32

Kasiula260 Fajna mama
Rejestracja: Wrz, 2011 Posty: 2172 Podziękowania: 340
Izula, chyba nie powinnaś tak zmuszać męża do obecności przy porodzie...to w końcu nas natura stworzyła do rodzenia dzieci, to my wbrew pozorom możemy więcej wytrzymać niż faceci...
Mąż jest z Tobą teraz, pewnie będzie bardzo szczęśliwy jak maleństwo będzie z Wami, a może się przekona i jednak będzie Ci towarzyszył podczas samego porodu...ja też bardzo chciałam męża na porodówce, bałam się być tam sama, bałam się bólu, a także że personel szpitalu może być mniej miły jak będę sama...jednak musiałam sama urodzić, mój był w delegacji- zanim przejechał 250 km Marcel już się urodził...cały czas pisaliśmy smsy i jak już wiedziałam, że za chwilę będzie, to zaczęły się skurcze parte...i podczas samego porodu ciągle powtarzałam, lekarce: "Proszę nie wpuszczać mojego męża!"...
Jakoś nie chciałam żeby mnie w tej sytuacji widział...i nie zobaczył. ;)
Jak przyjechał, to już byłam zszyta :D
Nasz Okruszek urodził się 04.11.2011r. :)

Zgłoś nadużycie #170 27 czerwca 2012, 22:44

metodka Supermama
Rejestracja: Mar, 2012 Posty: 11415 Podziękowania: 4279

credible napisał(a)

Mi zostało jeszcze kawałeczek do porodu, i codziennie myślę czy mąż zdąży dojechać jeśli będzie w pracy (a pracuje 25 km od miejsca zamieszkania), a jak nie będzie słyszał telefonu jak będę dzwonić... Trochę się tym stresuję, tym bardziej, że niekiedy zdarza się dość szybki poród. Szczerze powiem, że się boję, a bardzo bym chciała by mąż był przy mnie tylko mam nadzieje, że nie zemdleje bo też nie lubi krwi :P Ja mu mówie, że nie ma mi patrzeć między nogi tylko przy głowie siedzieć, i ma siedzieć żeby przypadkiem nagle na podłodze nie leżał ;)


credible nie stresuj się tym że mąż nie będzie słyszał telefonu, zapewne będzie tak że jak już na dniach będzie termin to nie będzie odstępował telefonu na krok ;) Mój przynajmniej tak miał i jak dzwoniłam do niego o cokolwiek to pierwsze pytanie jakie padało "to już?" :) hehe