Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Styczniowe mamy 2013:)

Zgłoś nadużycie #351 4 lipca 2012, 22:15

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938

binamalwina napisał(a)

czy to cos znaczy z tym usg dopochwowym bo zaczynam sie powoli martwic


Ja mysle, ze nic nie znaczy. Wydaje mi sie, ze sposob badania zalezy od lekarza. Nie masz co sie martwic, a jesli ciekawosc zzera zapytaj lekarza :)
Nie wiem na pewno, czy chlopiec. Po prostu wkrecilam sobie, ze bedzie na pewno maly sisiaczek :D

Dobranoc Dziewczyny :) :*


Zgłoś nadużycie #352 5 lipca 2012, 9:11

AniaFin Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 656 Podziękowania: 757

April90 napisał(a)

Ja pamietam, ze chyba 2 usg mialam dopochwowe, a potem od 05.06 juz mialam normalne, jakos od 10 tygodnia :) wiec powinnas miec normalne :) to super, ze wszystko dobrze :)
AniaFin - tak, Holendrzy to urodzeni pracocholicy. Pamietam jak bylam w Holandii w tamtym roku i dziewczyny, ktore pracowaly u Bassa mialy przerabane. Ja osobiscie tam nie pracowalam, ale slyszalam, ze zadne bole menstruacyjne szefow nie przekonywaly, a dziewczyny niektore naprawde zwijaly sie z bolu. Mialy wybor, albo zostaja w robocie, albo wylatuja... Dla mnie podejscie troche bez sensu, bo kobieta podczas @, kiedy sie zle czuje, moze nawet zaslabnac, czy zemdlec, a to juz chyba pracodawcy nie byloby na reke... Ale Holandie wspominam bardzo milo i szczerze Ci zazdroszcze, bo to jeden z tych krajow, w ktorym chcialabym spedzic cale zycie... :) gdzie dokladnie jestes? Ja mieszkalam 2,5 miesiaca w Biddinghuizen (Flevoland), do pracy jezdzilam do Harderwijku, Twello i na Creil (wiocha kolo Emmeloordu). Super bylo :)
Metra, czego uczysz?
DOLACZAM WAM MOJEGO FASOLINKA Z DZIS :)




Śliczne maleństwo ci rośnie :)
U nas jest w miarę luz w pracy, jak się gorzej czuję to po prostu zwalniam tempo, szefowie są bardzo wyrozumiali, głównie robię badania naukowe i piszę artykuły, więc zawsze mogę sobie popracować w domu jak mam ochotę, no chyba, że akurat studentów trzeba uczyć (no ale teraz są wakacje :) )
Ja od prawie dziewięciu lat jestem emigrantką, w 2003 zaczęłam doktorat w Wageningen na tutejszym uniwerku, teraz robię postdoca, a obecnie mieszkamy w Renkum (czyli bliżej Arnhem). Mąż mój też naukowiec i pochodzi stąd, więc zostaję tu już chyba na całe życie ;) . Mam bardzo fajnych teściów, dużo nam pomagają i mam nadzieję, że będziemy mogli na nich liczyć jak się młode wykluje ;)
Właśnie zobaczyłam na mapie gdzie mieszkałaś, mój mąż kiedyś pracował niedaleko w Lelystadzie, u nas jest zdecydowanie bardziej tłoczno i zielono :) (mamy dużo lasów w Gelderland)...
Aha i oboje chcemy mieć bardzo dziewczynkę, bo w rodzinie same chłopaki (teściowie mają pięciu wnuków), a moja siostra ma z kolei dziewczynki i mam lekkiego fioła na ich punkcie ;)


Zgłoś nadużycie #353 5 lipca 2012, 9:33

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
AniaFin ja też jestem naukowcem, obecnie koczującym w szkole...szykują dla mnie etat na uczelni. Poza tym w październiku mam dopiero obronę dr. Dlatego teraz w lipcu muszę przygotować autoreferat i prezentację :( Strasznego mam lenia :)




Zgłoś nadużycie #354 5 lipca 2012, 10:16

AniaFin Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 656 Podziękowania: 757
A czego robiłaś doktorat? Bo ja z nematologii na roślinach, głównie genetyka, hodowla i biologia molekularna roślin (no i trochę nicieni :) ) w zeszłym roku się tutaj obroniłam (po siedmiu latach ;) ) i dali mi na razie czasowy kontrakt w tej samej grupie.


Zgłoś nadużycie #355 5 lipca 2012, 10:20

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
a ja parazytologia: tasiemce u dzikich kaczek. faunistyka głównie :) klejenie preparatów i godziny przy mikroskopie.




Zgłoś nadużycie #356 5 lipca 2012, 10:21

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
w zasadzie cestodologia. te twoje nicienie pasożytnicze są?




Zgłoś nadużycie #357 5 lipca 2012, 11:10

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
dziewczyny lecę na egzamin...trzymać kciuki proszę :)




Zgłoś nadużycie #358 5 lipca 2012, 11:15

AniaFin Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 656 Podziękowania: 757
Trzymam mocno kciuki! Moje nicienie są pasożytnicze, ale tylko na roślinach (głównie ziemniaki).


Zgłoś nadużycie #359 5 lipca 2012, 17:45

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938

AniaFin napisał(a)

Śliczne maleństwo ci rośnie :)
U nas jest w miarę luz w pracy, jak się gorzej czuję to po prostu zwalniam tempo, szefowie są bardzo wyrozumiali, głównie robię badania naukowe i piszę artykuły, więc zawsze mogę sobie popracować w domu jak mam ochotę, no chyba, że akurat studentów trzeba uczyć (no ale teraz są wakacje :) )
Ja od prawie dziewięciu lat jestem emigrantką, w 2003 zaczęłam doktorat w Wageningen na tutejszym uniwerku, teraz robię postdoca, a obecnie mieszkamy w Renkum (czyli bliżej Arnhem). Mąż mój też naukowiec i pochodzi stąd, więc zostaję tu już chyba na całe życie ;) . Mam bardzo fajnych teściów, dużo nam pomagają i mam nadzieję, że będziemy mogli na nich liczyć jak się młode wykluje ;)
Właśnie zobaczyłam na mapie gdzie mieszkałaś, mój mąż kiedyś pracował niedaleko w Lelystadzie, u nas jest zdecydowanie bardziej tłoczno i zielono :) (mamy dużo lasów w Gelderland)...
Aha i oboje chcemy mieć bardzo dziewczynkę, bo w rodzinie same chłopaki (teściowie mają pięciu wnuków), a moja siostra ma z kolei dziewczynki i mam lekkiego fioła na ich punkcie ;)


Ale fajnie! Maz Holender! Jeeeny, niektorzy to sa tak diabelsko przystojni, ze slina cieknie sama po brodzie :D no i Holendrzy znani z tego, ze wysocy :D a ja bardzo lubie wysokich chlopcow :D ja osobiscie Holandie pokochalam po 2 miesiacach pobytu. Najlepsza historia byla z ich jezykiem... Wjechalam do Holandii, mowie do siebie: "Kuzwa, co to za chinszczyzna?!". Wszedzie to slyszalam, w pracy, w radio, na ulicy, nawet mi na domku pieprzyli slowka po holendersku. Mowie "NIEEEE ja sie tu wsciekne do wyjazdu, tego sie sluchac nie da". Po czym, zaczelam sobie sluchac radio 538, bo lecialy w nim bardzo fajne pioseneczki. I na koncu doszlo do tego, ze wrocilam do domu, sluchalam holenderskiego radio, i jeszcze w dodatku za kazdym razem jak wlaczalam je, to czekalam na pelna godzine, zeby uslyszec "Goedemorgen", "Goedemiddag" czy "Goedenavond". Hahahahahaha, z tego wszystkiego tak pokochalam holenderski, ze zaczelam sie go sama uczyc. Teraz akurat nie bardzo mam sile na nauke, bo ciagle spiaca chodze, ale mysle, ze po porodzie, jak juz dzidzia da troche odpoczac, bede sie brac za ten jezyk znowu. Wrecz go uwielbiam, chyba jest nawet ladniejszy od angielskiego, ktory tez bardzo lubie :)
Co do miejscowosci, to tak. Bidding jest blisko Lelystad, jakies 20km. W Lely tez bylam. Nawet fajne miasteczko :)
Czytalam duzo o Holandii ostatnimi czasy i np. zaciekawil mnie fakt, ze Holendrzy wszystko notuja, chocby spotkanie 15-minutowe, tez musi byc zanotowane w notesie, albo ze pierdzenie i bekanie podczas posilku jest u nich rzecza normalna, czy czestowanie jednym herbatnikiem, a reszte chowaja do szafy :D Hahaha. Fajny kraj, fajni ludzie, naprawde pozazdroscic :)

Metra, trzymam kciuki :D powodzenia :)


Zgłoś nadużycie #360 5 lipca 2012, 17:50

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938

malinazabek napisał(a)

Cześć . Jestem młodą matką . Prosze wejdźcie i przeczytajcie . Może pomożecie . http://www.photoblog.pl/impregnant/126991655


Dziecko w zadnym wypadku nie jest przeszkoda w edukacji, sa takie co robia studia w dwoch kierunkach i wychowuja dzieci, to jest zalezne tylko od dobrej organizacji czasu. Fakt faktem, mloda jestes, ale ciesze sie, ze te tabletki nie doszly i urodzisz to dziecko. BO MAM NADZIEJE, ZE URODZISZ? Nie Ty pierwsza bedziesz 16-17-letnia mama i nie ostatnia. Jesli mozesz liczyc na wsparcie chlopaka, to korzystaj z tego i powiedz rodzicom o ciazy. Ukrywanie nic nie da, a jak zacznie Ci rosnac brzuch - nie bedzie juz odwrotu. Poczekaj do USG, jak zobaczysz, ze w srodku jest dzidzia, ktora sie rusza, zmieknie Ci serce i podejdziesz do tego inaczej :) mam nadzieje, ze jakos pomoglam. Jesli chcesz, mozesz z nami tutaj rozmawiac, to forum po to wlasnie jest :) Pozdrawiam i powodzenia


Zgłoś nadużycie #361 5 lipca 2012, 17:52

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938
malinazabek - jesli liczysz na wsparcie psychiczne, to takie tutaj na pewno dostaniesz :)


Zgłoś nadużycie #362 5 lipca 2012, 19:45

Nancy Gotowa na wszystko
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 769 Podziękowania: 809

April90 napisał(a)

Ale fajnie! Maz Holender! Jeeeny, niektorzy to sa tak diabelsko przystojni, ze slina cieknie sama po brodzie :D no i Holendrzy znani z tego, ze wysocy :D a ja bardzo lubie wysokich chlopcow :D ja osobiscie Holandie pokochalam po 2 miesiacach pobytu. Najlepsza historia byla z ich jezykiem... Wjechalam do Holandii, mowie do siebie: "Kuzwa, co to za chinszczyzna?!". Wszedzie to slyszalam, w pracy, w radio, na ulicy, nawet mi na domku pieprzyli slowka po holendersku. Mowie "NIEEEE ja sie tu wsciekne do wyjazdu, tego sie sluchac nie da". Po czym, zaczelam sobie sluchac radio 538, bo lecialy w nim bardzo fajne pioseneczki. I na koncu doszlo do tego, ze wrocilam do domu, sluchalam holenderskiego radio, i jeszcze w dodatku za kazdym razem jak wlaczalam je, to czekalam na pelna godzine, zeby uslyszec "Goedemorgen", "Goedemiddag" czy "Goedenavond". Hahahahahaha, z tego wszystkiego tak pokochalam holenderski, ze zaczelam sie go sama uczyc. Teraz akurat nie bardzo mam sile na nauke, bo ciagle spiaca chodze, ale mysle, ze po porodzie, jak juz dzidzia da troche odpoczac, bede sie brac za ten jezyk znowu. Wrecz go uwielbiam, chyba jest nawet ladniejszy od angielskiego, ktory tez bardzo lubie :)
Co do miejscowosci, to tak. Bidding jest blisko Lelystad, jakies 20km. W Lely tez bylam. Nawet fajne miasteczko :)
Czytalam duzo o Holandii ostatnimi czasy i np. zaciekawil mnie fakt, ze Holendrzy wszystko notuja, chocby spotkanie 15-minutowe, tez musi byc zanotowane w notesie, albo ze pierdzenie i bekanie podczas posilku jest u nich rzecza normalna, czy czestowanie jednym herbatnikiem, a reszte chowaja do szafy :D Hahaha. Fajny kraj, fajni ludzie, naprawde pozazdroscic :)

Metra, trzymam kciuki :D powodzenia :)




Hmmmm, myślę, że tak jak o Polakach myśli się zagranicą "złodzieje", tak o Holendrach też nie można tak stereotypowo. Pierwsze słyszę o tym bekaniu i ... bez ograniczeń. O notowaniu też, a od kilku lat tam jeżdżę. Co do okropnego traktowania w pracy to po prostu źle się trafiło. Ja też pracowałam w tym kraju i mój pracodawca zdecydowanie dałby mi wolne, gdybym źle się czuła. Ludzie są ludźmi - są po prostu bardzo różni i tyle.

A co do naszych dzieciaczków to polecam Wam dziewczyny kilka naprawdę mądrych książek, na szczęście mocno różniących się od typowych oklepanych podręczników:

1. Agnieszka Stein "Dziecko z bliska"
2. Jean Liedloff "W głębi kontinuum"
3. Margot Sunderland "Mądrzy rodzice"

Książki o tym jak pielęgnować i wychowywać w zgodzie z naturą i w pełnej bliskości i więzi z matką. Wspaniały i wartościowy przerywnik od internetowego śmietnika :-)

A ja czuję się fantastycznie. Gdyby nie upały, mogłabym góry przenosić. Mąż kupił mi dziś piękny duży słomkowy kapelusz i słońce mi już niestraszne :-) Aaa, zauważyłam u siebie nową rzecz: muszę uważać podczas kichania, bo po nim brzuch mi niemal rozrywa, uczucie mocno niemiłe.

Zgłoś nadużycie #363 5 lipca 2012, 19:57

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938

Nancy napisał(a)

Hmmmm, myślę, że tak jak o Polakach myśli się zagranicą "złodzieje", tak o Holendrach też nie można tak stereotypowo. Pierwsze słyszę o tym bekaniu i ... bez ograniczeń. O notowaniu też, a od kilku lat tam jeżdżę. Co do okropnego traktowania w pracy to po prostu źle się trafiło. Ja też pracowałam w tym kraju i mój pracodawca zdecydowanie dałby mi wolne, gdybym źle się czuła. Ludzie są ludźmi - są po prostu bardzo różni i tyle.
A co do naszych dzieciaczków to polecam Wam dziewczyny kilka naprawdę mądrych książek, na szczęście mocno różniących się od typowych oklepanych podręczników:
1. Agnieszka Stein "Dziecko z bliska"
2. Jean Liedloff "W głębi kontinuum"
3. Margot Sunderland "Mądrzy rodzice"
Książki o tym jak pielęgnować i wychowywać w zgodzie z naturą i w pełnej bliskości i więzi z matką. Wspaniały i wartościowy przerywnik od internetowego śmietnika :-)
A ja czuję się fantastycznie. Gdyby nie upały, mogłabym góry przenosić. Mąż kupił mi dziś piękny duży słomkowy kapelusz i słońce mi już niestraszne :-) Aaa, zauważyłam u siebie nową rzecz: muszę uważać podczas kichania, bo po nim brzuch mi niemal rozrywa, uczucie mocno niemiłe.


Czytalam o tym w ksiazce. I ja wcale nie twierdze, ze jest to nienormalne, czy nie na poziomie. Kazdy kraj ma swoje obyczaje. Hindusi jedza na podlodze, a Holendrzy wedle mnie moga pierdziec i bekac przy stole, mi to nie przeszkadza :D (o ile dobrze pamietam, to to chodzilo o posilki w GRONIE RODZINY), poza tym nie zawsze sie trafi akurat na tych Holenderow akurat "z ksiazki". Bylo napisane w ksiazce takze o oknach bez firan, czy zaslon, co wiem akurat, ze jest prawda, bo to mnie pierwsze zdziwilo, jak zawitalam do Bidding. Co do pracy, to ja akurat pracowalam w zajebistych firmach. I nigdy nie narzekalam, a u prywaciarza Holendra bylo przesmiesznie :D i akurat on tez na przerwie nie czestowal nas jednym herbatnikiem :D


Zgłoś nadużycie #364 5 lipca 2012, 20:10

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
cześć laski...jestem już. egzamin zdany bardzo dobrze. niestety spędziłam w pracy prawie cały dzień i teraz gotuję zupkę na jutro :) bo jutro też muszę lecieć tym razem na uczelnię :(




Zgłoś nadużycie #365 6 lipca 2012, 9:25

AniaFin Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 656 Podziękowania: 757

Metra napisał(a)

cześć laski...jestem już. egzamin zdany bardzo dobrze. niestety spędziłam w pracy prawie cały dzień i teraz gotuję zupkę na jutro :) bo jutro też muszę lecieć tym razem na uczelnię :(



Gratulacje! A jednak, co dwa mózgi to nie jeden ;) Powodzenia na uczelni.


Zgłoś nadużycie #366 6 lipca 2012, 9:30

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
Właśnie zaczęło się chmurzyć i tak mi się leń włączył. Zastanawiam się, czy nie zadzwonić i nie załatwić wszystkiego przez telefon :)




Zgłoś nadużycie #367 6 lipca 2012, 9:31

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
Aniu kiedy idziesz na wolne?




Zgłoś nadużycie #368 6 lipca 2012, 9:38

AniaFin Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 656 Podziękowania: 757

April90 napisał(a)

Ale fajnie! Maz Holender! Jeeeny, niektorzy to sa tak diabelsko przystojni, ze slina cieknie sama po brodzie :D no i Holendrzy znani z tego, ze wysocy :D a ja bardzo lubie wysokich chlopcow :D ja osobiscie Holandie pokochalam po 2 miesiacach pobytu. Najlepsza historia byla z ich jezykiem... Wjechalam do Holandii, mowie do siebie: "Kuzwa, co to za chinszczyzna?!". Wszedzie to slyszalam, w pracy, w radio, na ulicy, nawet mi na domku pieprzyli slowka po holendersku. Mowie "NIEEEE ja sie tu wsciekne do wyjazdu, tego sie sluchac nie da". Po czym, zaczelam sobie sluchac radio 538, bo lecialy w nim bardzo fajne pioseneczki. I na koncu doszlo do tego, ze wrocilam do domu, sluchalam holenderskiego radio, i jeszcze w dodatku za kazdym razem jak wlaczalam je, to czekalam na pelna godzine, zeby uslyszec "Goedemorgen", "Goedemiddag" czy "Goedenavond". Hahahahahaha, z tego wszystkiego tak pokochalam holenderski, ze zaczelam sie go sama uczyc. Teraz akurat nie bardzo mam sile na nauke, bo ciagle spiaca chodze, ale mysle, ze po porodzie, jak juz dzidzia da troche odpoczac, bede sie brac za ten jezyk znowu. Wrecz go uwielbiam, chyba jest nawet ladniejszy od angielskiego, ktory tez bardzo lubie :)
Co do miejscowosci, to tak. Bidding jest blisko Lelystad, jakies 20km. W Lely tez bylam. Nawet fajne miasteczko :)
Czytalam duzo o Holandii ostatnimi czasy i np. zaciekawil mnie fakt, ze Holendrzy wszystko notuja, chocby spotkanie 15-minutowe, tez musi byc zanotowane w notesie, albo ze pierdzenie i bekanie podczas posilku jest u nich rzecza normalna, czy czestowanie jednym herbatnikiem, a reszte chowaja do szafy :D Hahaha. Fajny kraj, fajni ludzie, naprawde pozazdroscic :)

Metra, trzymam kciuki :D powodzenia :)



No mój akurat wyrósł nad podziw (193 cm) i przy moim 161 cm muszę się nieźle wspinać ;) Choć od początku komunikujemy się po angielsku, to jednak wzięłam się za siebie i parę lat temu nauczyłam się tego dziwnego języka, głównie ze względu na rodzinę. Na co dzień używamy trzech języków i już się boję, że naszemu dziecku się wszystko pomiesza, chociaż jak pójdzie do żłobka tutejszego i szkoły, to i tak holenderski zwycięży (wiem po znajomych, nawet u par czysto polskich dzieciaki używają głównie holenderskiego).
O, my też słuchamy 538 ;)
No i z tym wpisywanie do kalendarza (czyli "ahendy" ;) ) to prawda, niektórzy się śmieją, że jak chcą mieć seks z własną żoną, to ona musi najpierw sprawdzić w kalendarzu czy jej pasuję do rozkładu dnia :D
Z jednym ciastkiem na głowę też się spotykam, choć tutaj w okolicy to się powoli zmienia, bo bardzo dużo wpływów emigranckich ;)
Pierdzenie i bekanie natomiast mi się do tej pory nie rzuciło w oczy, no chyba że koledzy w labie bekają sobie z premedytacją, moim zdaniem także i tu w towarzystwie uchodzi to za niegrzeczne, no ale prawda, że co region to trochę inne zwyczaje.
Ogólnie lubię tutaj mieszkać i podoba mi się wizja, że wychowamy tu dziecko :)


Zgłoś nadużycie #369 6 lipca 2012, 9:44

AniaFin Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 656 Podziękowania: 757

Metra napisał(a)

Aniu kiedy idziesz na wolne?



Mi wolne przysługuje 4 tygodnie przed wyznaczoną datą porodu i 12 tygodni po, czyli pójdę sobie dopiero na początku grudnia, a wrócę do pracy w kwietniu.
Od kwietnia chce pracować tylko trzy dni, jeden dzień na tydzień przysługuję mi z urlopu wychowawczego (3 miesiące, które można rozłożyć na 1.5 roku) a jeden wezmę wolny (na jakiś rok).
Mąż mój też zostanie z dzieckiem jeden dzień w tygodniu (tutaj ojcowie i matki mają prawo do takiego samego wychowawczego), a na dwa dni w tygodniu załatwiliśmy już taki mini-żłobek (dwanaścioro maluchów od 0 do 4 lat) bardzo blisko domu (dosłownie za ogrodem ;) ).


Zgłoś nadużycie #370 6 lipca 2012, 10:04

Metra Fajna mama
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 3604 Podziękowania: 1911
kurczę fajnie z tym żłobkiem. U nas niczego nie załatwisz póki dzieciak się nie urodzi, a i po urodzeniu jest problem bo żłobków brakuje :( i czeka się czasem nawet rok. Więc pewnie wylądujemy w prywatnym :(