Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Sierpniowe mamusie 2011

Zgłoś nadużycie #11951 22 sierpnia 2011, 22:10

snoopy90 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 5867 Podziękowania: 187
a o to i mój wózek :D Elu twój tez super nawet wiele się nie różnią :D


http://oliwunia.blogspot.com/




Zgłoś nadużycie #11952 22 sierpnia 2011, 23:14

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583

snoopy90 napisał(a)

a o to i mój wózek :D Elu twój tez super nawet wiele się nie różnią :D


no bardzo podobne są, lekka różnica chyba jest w spacerówce :)


Zgłoś nadużycie #11953 22 sierpnia 2011, 23:18

olka8922 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 947 Podziękowania: 46
dziewczyny co z agf(olka)  ?? ?? ?? cos sie nie odzywa a z tego co kojarze to miala termin na koniec sierpnia...
Kamilek juz na swiecie !!!!!!!!!!!!! :) :) :)

Zgłoś nadużycie #11954 22 sierpnia 2011, 23:22

Romka Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 2553 Podziękowania: 390
U mnie koniec okresu rozliczeniowego i internet chodzi tak,że mozna się wsciec;/ ledwie wejde się zalogiwać to wszystko staje.Może dziś się uda.W piatek pojechałam do poradni przyszpitalnej.Ginekolog zapytała, co się dzieje,że na koniec ciąży zmieniam lekarza.Powiedziałam,że nie zmieniam, tylko przyszłam na konsultacje, bo mam cukrzycę i wskazania do cc ze względu na niedosłuch.Stwierdziła,że cukrzyca nie jest wskazaniem, o cc decyduje ordynator jak juz się zacznie, a jak nie, to mam się zglosić 30.08.Po badaniu okazało się,że mam 1 cm rozwarcia i skróconą szyjkę, ale to u wieloródek (!) normalne.Na 12.30 pojechałam do mojej gin ,żeby dała zwolnienie.Jak weszłam na fotel pomoczyłam podkład.Stwierdziła,że to pekł pęcherz i dała skierowanie na porodówkę.Okazało się,że to nie wody płodowe.Najpierw było mi strasznie wstyd, ale w szpitalu mi powiedzieli,że przy takim ucisku ,jak dziecko jest juz tak nisko to normalne i to lekarka powinna sprawdzić papierkiem lakmusowym! Oczywiście przyjęli mnie do szpitala, zrobili ktg, ale wypisałam sie na własne żądanie.W sobotę roczek malego i urodziny Asi,wolalam byc na imprezie ;) Na razie mnie nie rusza, choc trzeci dzień wypływa glut;/ No , widocznie lepiej poczekac.Podobno mały ma 3.600(choc jak czytałam o pomyłkach, to aż się boję!)Zwłaszcza,że jak leżałam na ktg było widać jak mi wystaje brzuch -połozne twierdzą,że dzidziuś wiekszy.
Gratulacje dla dziewczyn, które już mają za sobą te ciężkie chwile ;) Buziaki dla Was wszystkich ;)
http://grzdyl.blogspot.com

Zgłoś nadużycie #11955 23 sierpnia 2011, 7:15

Black_rose Supermama
Rejestracja: Mar, 2011 Posty: 5186 Podziękowania: 532

snoopy90 napisał(a)

a o to i mój wózek :D Elu twój tez super nawet wiele się nie różnią :D


a taki na mieście widziałam tylko zielony :) bardzo ładnie się prezentował

Zgłoś nadużycie #11956 23 sierpnia 2011, 7:18

Black_rose Supermama
Rejestracja: Mar, 2011 Posty: 5186 Podziękowania: 532
Romko Ty już też tak na ostatnich nogach :D ani patrzeć, a będziemy czytać wpis, że urodziłaś! :)  
No ciekawe co z Olą. No i jak tam Margolcia i Marta :)

Zgłoś nadużycie #11957 23 sierpnia 2011, 10:07

paprotka25 Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 4926 Podziękowania: 388
dzień dobry :) ja niedawno wstałam, korzystam z ostatnich dni kiedy mogę pospać :) dzisiaj na śniadanko słodka bułka z serem i kompocik :) mam ambitny plan posegregować ubranka rozmiarami i poukładać w komodzie, najwyższy czas żebyśmy później nie musieli przegrzebywać wszystkich szuflad żeby znaleźć coś w dobrym rozmiarze :) u mnie robie się gorąco, nawet nie chce mi się wychodzić do sklepu po pieczywo, może zaczekam aż Jarek wróci z pracy i razem pójdziemy.
Romka, dobrze że się odezwałaś bo już się matrwiłam czy wszystko w porządku, czyli co nie będzie planowanej cesarki? masz narazie czekać aż się zacznie? kurcze ale kręcą... ale skoro odchodzi Ci czop to może coś się niedługo ruszy :)
Ola też się nie odzywa, ostatnio była na forum 18-tego, hmm albo urodziła chociaż ona ma termin ostateczny bodajże na 3.09 to jeszcze jest chwila, albo gdzieś wyjechali, ale nic nie pisała że planują wyjazd, mam nadzieje że się wreszcie odezwie
ciekawe która sierpniowa będzie następna, chyba tylko zostałam ja, Romka i Ola, czy jeszcze o którejś zapomniałam to przepraszam :) ?


Zgłoś nadużycie #11958 23 sierpnia 2011, 10:33

snoopy90 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 5867 Podziękowania: 187

olka8922 napisał(a)

dziewczyny co z agf(olka)  ?? ?? ?? cos sie nie odzywa a z tego co kojarze to miala termin na koniec sierpnia...

na początek wrzesnia miała chyba na 3 ale niewiem dokładnie moze juz po ;) ja jestem po niej bo na 12 to moze mnie tez cos w koncu wezmie :D a moze gdzies odpoczywa na plazy :D


http://oliwunia.blogspot.com/




Zgłoś nadużycie #11959 23 sierpnia 2011, 10:33

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Cześć. Nie było mnie od czwratku, bo niestety miałam szpitalną przygodę. Powiem wam, że normalnie jestem strzępkiem nerwów, wczoraj wyszłam ze szpitala i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze przed porodem odstresować, choć trauma szpitalna chyba niestety na długo we mnie pozostanie...
Otóż zdarzyła mi się taka przygoda: jadąc w czwartek rano na wizytę znowu zaczęły mnie bolec plecy z prawej strony. Tym razem jednak bolały tak, że nie mogłam wyleżeć na badaniu na fotelu. Lekarka mnie opukała i stwierdziła, że najprawdopodobniej macica gdzieś uciska nerke albo moczowód, bo ja właśnie miałam wrażenie, że to taki ból od nerki. I dała mi skierowanie do szpitala twierdząc, że dadzą mi kroplówkę rozkurczową, zrobią badanie moczu i pewnie w sobotę już będę mogła na własną prośbę wyjść do domu. Pojechałam jeszcze do domu, zadzwoniłam do mojego lekarza ze szpitala (tyle, że on na urlopie), powiedział żeby wziąć nospę i poczekać. Jak nie przejdzie żeby jechać do szpitala. Więc od 12 do 19 w czwartek  wiłam się normalnie na łóżku, a ból tak do końca wcale nie ustępował. Byłam w końcu tak już zmęczona, że się poddałam i pojechałam do szpitala. Tam zastrzyki, kroplówka i po 15 minutach ból przeszedł. W piątek badanie moczu i decyzja na obchodzie, że mam być 3 doby. Wiadomo - oni dopiero od 3 mają zapłancone. Ale myślałam, ze sobie wyjdę w sobotę na własne życzenie, tym bardziej, że mieliśmy rocznicę ślubu. Mąż przyjechał na 12 godzinę, ja wtedy leżałam pod ktg - oni robią tam wszystkim 3 razy dziennie. I tu się dopiero zaczęło...





Zgłoś nadużycie #11960 23 sierpnia 2011, 10:34

snoopy90 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 5867 Podziękowania: 187

mamaela napisał(a)

no bardzo podobne są, lekka różnica chyba jest w spacerówce :)

no troszke jest w spacerówce róznice :D obie mi sie podobają :D


http://oliwunia.blogspot.com/




Zgłoś nadużycie #11961 23 sierpnia 2011, 10:36

snoopy90 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 5867 Podziękowania: 187

agf napisał(a)

Cześć. Nie było mnie od czwratku, bo niestety miałam szpitalną przygodę. Powiem wam, że normalnie jestem strzępkiem nerwów, wczoraj wyszłam ze szpitala i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze przed porodem odstresować, choć trauma szpitalna chyba niestety na długo we mnie pozostanie...
Otóż zdarzyła mi się taka przygoda: jadąc w czwartek rano na wizytę znowu zaczęły mnie bolec plecy z prawej strony. Tym razem jednak bolały tak, że nie mogłam wyleżeć na badaniu na fotelu. Lekarka mnie opukała i stwierdziła, że najprawdopodobniej macica gdzieś uciska nerke albo moczowód, bo ja właśnie miałam wrażenie, że to taki ból od nerki. I dała mi skierowanie do szpitala twierdząc, że dadzą mi kroplówkę rozkurczową, zrobią badanie moczu i pewnie w sobotę już będę mogła na własną prośbę wyjść do domu. Pojechałam jeszcze do domu, zadzwoniłam do mojego lekarza ze szpitala (tyle, że on na urlopie), powiedział żeby wziąć nospę i poczekać. Jak nie przejdzie żeby jechać do szpitala. Więc od 12 do 19 w czwartek  wiłam się normalnie na łóżku, a ból tak do końca wcale nie ustępował. Byłam w końcu tak już zmęczona, że się poddałam i pojechałam do szpitala. Tam zastrzyki, kroplówka i po 15 minutach ból przeszedł. W piątek badanie moczu i decyzja na obchodzie, że mam być 3 doby. Wiadomo - oni dopiero od 3 mają zapłancone. Ale myślałam, ze sobie wyjdę w sobotę na własne życzenie, tym bardziej, że mieliśmy rocznicę ślubu. Mąż przyjechał na 12 godzinę, ja wtedy leżałam pod ktg - oni robią tam wszystkim 3 razy dziennie. I tu się dopiero zaczęło...

o jestes :) super.a co było dalej ??


http://oliwunia.blogspot.com/




Zgłoś nadużycie #11962 23 sierpnia 2011, 10:45

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Ogólnie wam powiem, już bez szczegółów, że tyle nerwów ile przezyłam to chyba jeszcze nigdy. Naraz przy ktg stoi nade mną położna i każe dzwonić drugiej po lekarza dyżurnego. Więc ja już zdenerwowana, bo wiem, że coś jest nie tak. pytam ją, a ona nic nie mówi. przychodzi lekarz coś tam cmoka, ja się próbuję dowiedzieć o co chodzi, czy za wysokie tętno, za niskie, czy chodzi o macicę, a on mi tylko, że mu się nie podoba. I nagle słyszę , że mam się spakować, założyć koszulę szpitalną i zjechać na blok porodowy! Wpadłam normalnie w taka panikę, że się chyba popłakałam, bo najgorsze ze wszystkiego, że nikt nie chciał mi powiedzieć co się dzieje. lekarz tylko mruknął, że zrobią mi test oksytocynowy. Niezbyt mi się to spodobało i pytam dlaczego mam się spakować, a oni mi na to, że taki test czasami może wywołać poród, a u mnie zaczął się 38 tydzień, więc w sumie już można. Byłam normalnie przerażona, bo nie chciałam żeby mi wywoływali na siłę tylko dlatego, że "już można". Mąż w międzyczasie gnał do domu po zestaw do pobrania krwi pępowinowej i po moją torbe szpitalna, tak na wszelki wypadek. No i tak chyba 2 godziny leżałam na bloku porodowym pod oksytocyną , pod ktg, ale rodzić na szczęście nie zaczęłam. Potem badanie ginekologiczne - szyjak jak była 2 od początku tak dalej jest 2, więc nic się nie zaczęło. Lekarz (którego zresztą na oczy nie widziałam) tylko oglądał wyniki i wysyłał do mnie jakiegoś chłopaka i ten mi przekazywał informacje. Po tej oksytocynie jeszcze chyba nie do końca mieli pewność, że jest ok i poszłam na usg żeby zmierzyli jakieś przepływy krwi. Mały się mocno ruszał, nie dał złapać tego dźwięku, ale w końcu się udało i przepływy wyszły bardzo dobre, a to ponoć ważniejsze było niż ktg. I lekarz kazał dać mi na razie spokój, co nie znaczy, że ktos mi coś wyjaśnił... W niedzielę od 7 razno do 8 kolejne ktg, potem następne po południu. Koło 17 przyjechała moja mam i poszła popytać lekarza dyżurnego o wyniki tych nowych ktg. Pewnie po jej pytaniach znów miałam wieczorem badania - od 19 - kolejne długie ktg, potem na wszelki wypadek i jeszcze raz do sprawdzenia przepływy na usg. Robiła mi je jakaś młoda dziewczyna, która jako pirwsza w ogóle powiedziała mi o co chodziło z całą tą akcją - że w sobotę zaniepokoiło ich, ze coś może się dziać z dzieckiem, bo tętno spadło, a potem odnotowała się przerwa i było podejrzenie, ze do dziecka nie dochodzi krew/tlen. Musieli to sprawdzić (tylko dalej nie wiem czemu służył tekst oksytocynowy ?? ) , ale żadne z kolejnych badań tego nie potwierdziło. Powiedziała,że dziecko jest zdrowe, ruchliwe, ma dużo wód, dużo miejsca, przeplywy znowu dobre, pepowina działa prawidłowo. I w końcu wczoraj koło południa wyszłam...





Zgłoś nadużycie #11963 23 sierpnia 2011, 10:51

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Powiem wam, ze byłam w takim stanie, że słysząc co chwila kroki pielęgniarek zbliżające się do mojego pokoju od razu zaczynałam się denerwować. Nie mogłam jeść, bo co zjadłam to z nerwóów zaraz szłam do łazienki... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mimo, ze nie powinno tak być, to jednak pacjent nie jest o niczym informowany. Ja 2 doby nie wiedziałam czy w końcu z dzieckiem jest wszystko dobrze czy nie! A to jest najgorsze! Co innego by było jakby była komunikacja z lekarzem, który wyjaśnił by po co badanie, co po badaniu, czy jeszcze jest jakieś niebezpieczeństwo, czy wyniki są prawidłowe. A tu człowiek jest zdany tylko na własne domysły, które wiadomo, że zawsze są złe, bo jakie mają być jak słyszy się pojedyncze uwagi połoznych czy lekarzy czy obserwuje ich miny... ech, masakra. A tak chciałam jechać do szpitala tylko urodzić żeby właśnie uniknąć całej szpitalnej traumatycznej atmosfery...





Zgłoś nadużycie #11964 23 sierpnia 2011, 10:55

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Po południu miałam wizytę u swojego lekarza szpitalnego, znów mnie zbadał , nic się nie zanosi, mam siedzieć w domu i odpoczywać. Doczekam pewnie do września :)   I tak jak kiedyś chyba też paprotka o tym pisała, chyba będzie to wyglądało tak, że da mi skierowanie na dzień kiedy będzie miał dyżur, bo już wczoraj stwierdził, ze termin mam na 3.09, on ma dyżur 1.09 to moze wtedy umówimy się na termin? Dziwne to dla mnie takie umawianie się z jednej strony, bo jakoś naturalnie byłoby dla mnie jakby zaczęło się naturalnie, ale z drugiej strony wiem teraz, że bez własnego zaufanego lekarza w szpitalu, który przyjdzie i wszystko wyjaśni, uspokoi, to jest masakra. Więc chyba lepiej już się umówić na termin z lekarzem i niech on już pokieruje żeby się zaczeło i mieć to z głowy...





Zgłoś nadużycie #11965 23 sierpnia 2011, 10:56

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Dobra, wygadałam się, wyżaliłam, musiałam to z siebie wyrzucić... A teraz zaczynam czytać co u was, chyba, ze któraś mi w skrócie napisze jakie nowe mamy mamy? :)





Zgłoś nadużycie #11966 23 sierpnia 2011, 11:05

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726

muzzza napisał(a)


Pisałyście coś że się boicie zastrzyków itd. , może was pocieszę , ale jak już się zacznie to nawet lewatywa jest zupełnie naturalną sprawą, i te rzezcy o których myślałam przed porodem i bałam się, okazały się prawie pikusiem ;)


To po moich ostatnich przejściach mogę potwierdzić, mimo, ze jeszcze nie rodziłam i nic mnie nie bolało. Ale stres była taki, że założenie wenflona, zastrzyk, badanie ginekologiczne, leżenie w koszuli bez bielizny, usg robione bez majtek i inne takie - kompletnie nie zwraca się na to uwagi, jest wszystko jedno.





Zgłoś nadużycie #11967 23 sierpnia 2011, 11:11

muzzza Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 2440 Podziękowania: 526
no nie? zupełnie się tym człowiek nie zamartwia




Zgłoś nadużycie #11968 23 sierpnia 2011, 11:37

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726

Aga.W napisał(a)

hej dziewczyny!
wczoraj wyszliśmy ze szpitala :) opowiem Wam swoja historie, aczkolwiek poczytac Was poki co nie mam czasu...
2 dni męczyły mnie skurcze przepowi. nieregularne ale cholernie bolesne, po drugim dniu - w nocy, pojechaliśmy do szpitala :) no i juz tam zostalam. spedzilam noc pod ktg, skurcze mialam cholerne, niewyspalam sie wcale... moze z 2 godzinki? od rana badanie, male rozwarcie, podali mi oksytocyne. i dopiero skurcze sie zaczely... moj biedny facet wspieral mnie jak mogl ale niz zrobic nie dalo rady :P
po pol godzinie oksytocyny, rozwarcie poszlo z 1,5 do 4 cm, dostalam znieczulenie i poszlam na sale porodowa. oczywiscie lewatywka, po lewatywce dluuuugi prysznic, caly czas lazilam, o siadaniu mowy nie bylo :) skurcze co 3-4 min. 
przyszla moja pani odbierajaca i ze wzgledu na ciagle 4 cm polozylam nie i znow oksytocyna... 
i znow sie zaczelo, meczarnie, po prostu myslalam ze zdechne! ale nic to, tak zachcialo mi sie pawiac ze babeczka leciala do mnie, i jak sie wyzygalam wodą sama (bo zakaz jedzenia) to glowica z ktg mi sie przesunela i ogloszono spadek tetna plodu :P zwykla pomylka. ciagle 4 cm, decyzja na szybkie cięcie ze względu na zagrozenie dla dziecka.
sluchajcie, 10 minut później miałam juz dziecko... trwalo to tak błyskawicznie ze az nie wierzylam :D  
okazalo sie ze spadku tetna nie bylo, bo jeszcze przed znieczuleniem zbadali tętno, było ok, ale padla decyzja o CC ze wzgledu na brak postepu z rozwarciem :) i dobrze sie stalo bo okazalo sie ze młody był owinięty raz pępowiną i ze względu na swój rozmiar - nie 3200 jak bylo przewidziane, a 4070 nie przeszedl by przez kanal rodny :)
tak :) o 12.05 - 17 sierpnia, urodziłam swojego Kazika, 55 cm długości, 4070 waga :) jest przesliczny ale daje do wiwatu :)
w szpitalu trzymali nas dłużej ze wzgledu na mojego paciorkowca - dziecko dodatkowe badania mialo i zachlysnal sie wodami plodowymi - niestety zielonymi - ale duzy stres przy tym porodzie byl i to tez bylo powodem dodatkowych badan :)
ostatecznie wszystko jest ok, okaz zdrowia, je za 10 niemowlakow, aż w szpitau nie wierzyli... niestety pokarm z piersi musze odciagac bo mlodemu nie chce sie przysysac :)  
wiec co 3 godziny budze sie, zeby podgrzac, pozniej swoj odciagnac i mlodego karmic, i wrecz nie sypiam :) bo to wszystko kupe czasu zajmuje.
ale minie troche i sie unormuje :) w szpitalu byl najpopularniejszym noworodkiem, ze wzgledu na wybitnie glosne i czeste awantury oraz nieposkromiony apetyt :)  
jestem piekielnie zmeczona ale przeszczesliwa :)  
a porod mimo ze bolesny, źle go nie wspominam, takze dziewczyny nie bojcie sie! bylo, minelo :) dopiero walka z noworodkiem ktorego sie nie rozumie i brak snu potrafia dokuczyc :) nie wspominajac o nawale pokarmu ;)
3majcie sie cieplo i wszystkiego dobrego Wam zycze
ogarne sie - odezwe sie :)


No, dotarłam do tego jakże ważnego posta! Gratulacje! Aga, normalnie nie wierzę, że to już! Mam nadzieję, że po cc czujesz się dobrze i że mały może jednak już się tak nie awanturuje :)





Zgłoś nadużycie #11969 23 sierpnia 2011, 11:49

snoopy90 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 5867 Podziękowania: 187
ja dzis znow parcowity dzień mam :D wstałam o 9 szybki prysznic teraz robie kluski sląkie,troszke posprzątałam śniadanko tem wypasione sobie zrobiłam :D moze sie pozbyłam swojego lenia :D


http://oliwunia.blogspot.com/




Zgłoś nadużycie #11970 23 sierpnia 2011, 12:32

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Ja troszkę mam jeszcze stresa, bo jestem sama w domu do dzisiejszej nocy pewnie. Mieliśmy mały dylemat wczoraj, bo wyszłam ze szpitala, a mój mąż dostał propozycję wyjazdu wczoraj wieczorem za granicę, dziś w nocy co prawda wraca, ale ja już przewrażliwiona jestem i bałam się żebym nie zaczęła rodzić... Wiem, że lekarz powiedział, że jeszcze nic się nie dzieje, poza tym jakbym miała jakieś odpowiednie skurcze to by mnie ze szpitala nie wypuścili, ale jednak jakaś tam niepewność jest zawsze. No, ale przez jedną dobę może koło 1000 zł. zrobić, więc kurcze szkoda byłoby nie skorzystac. Więc pojechał koło 23 wczoraj, ja poszłam spać i dziś się nie ruszam z fotela i czekam na niego. Teraz dosłaownie każdy ból podbrzusza czy jakieś napięcie brzucha mnie stresuje...