Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

SAMOTNE mamy??

Zgłoś nadużycie #731 4 stycznia 2013, 22:09

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

domiree napisał(a)

Mój mną dwa razy szarpnął. Uderzyć mnie nie uderzył, ale mi się wydaje, że to kwestia czasu... Jest nerwowy, uwielbia w coś z całej siły walnąć... A siły dużo ma... Tak załatwił przednią szybe w samochodzie, drzwi, szafe i wiele by tu wymieniać... Zawsze w takich momentach wyobrażałam sobie jak zaraz mnie walnie w brzuch, na szczęście tak się nie stało.


No to dziewczyno uciekaj gdzie pieprz rośnie - jeszcze Ci potrzeba, zeby skrzywdził Ciebie albo dziecko...poza tym co ro za rodzina kiedy dziecko widzi w domu przemoc?


Zgłoś nadużycie #732 5 stycznia 2013, 15:04

Emmm Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Sie, 2012 Posty: 126 Podziękowania: 18

domiree napisał(a)

Masz racje, musze odejść. Musze to zrobić dla synka, żeby nie wychowywał się w takiej atmosferze, a w spokoju i miłości. Chce jak najszybciej urodzić i od razu po urodzeniu wrócić do domu rodziców. W mieście mojego faceta mam bardzo dobrego lekarza prowadzącego i w tym mieście rodze. Dlatego postaram się wytrzymać jeszcze ten tydzień, może troche więcej. A potem odejde...



Twoje samopoczucie po porodzie może spowodować że nie będziesz miała na tyle siły i fizycznej i psychicznej żeby udźwignąć ciężar tej sytuacji. Mimo wszystko teraz jest najlepsza pora na to żeby odejść...

Zgłoś nadużycie #733 5 stycznia 2013, 16:24

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

Emmm napisał(a)

Twoje samopoczucie po porodzie może spowodować że nie będziesz miała na tyle siły i fizycznej i psychicznej żeby udźwignąć ciężar tej sytuacji. Mimo wszystko teraz jest najlepsza pora na to żeby odejść...



Zgadzam się :)


Zgłoś nadużycie #734 15 stycznia 2013, 20:28

Rudzik Początkująca
Rejestracja: Sty, 2013 Posty: 47 Podziękowania: 6
moj byly chlopak, a zarazem ojciec julii chlopakiem byl t r a g i c z n y m, pil, bil, i ze sie tak wyraze "j$^&^% wszystko co na drzewo nie uciekalo" bylam w toksycznym zwiazku. Jendak troche odwagi i wsparcie najblizszego mi przyjaciela pozwolilo mi odejscc przez pol roku bylam sama bo balam sie zblizenia jednak jakims cudem mojemu obecnemu partnerowi pozwolilam sie do siebie zblizyc i od roku jestem w szczesliwym zwiazku bez przemocy i alkoholu.


Zgłoś nadużycie #735 16 stycznia 2013, 13:20

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

Rudzik napisał(a)

moj byly chlopak, a zarazem ojciec julii chlopakiem byl t r a g i c z n y m, pil, bil, i ze sie tak wyraze "j$^&^% wszystko co na drzewo nie uciekalo" bylam w toksycznym zwiazku. Jendak troche odwagi i wsparcie najblizszego mi przyjaciela pozwolilo mi odejscc przez pol roku bylam sama bo balam sie zblizenia jednak jakims cudem mojemu obecnemu partnerowi pozwolilam sie do siebie zblizyc i od roku jestem w szczesliwym zwiazku bez przemocy i alkoholu.



No i super :) Bardzo sie cieszę i życzę Wam duzo dużo szczęścia :)


Zgłoś nadużycie #736 16 stycznia 2013, 14:04

Rudzik Początkująca
Rejestracja: Sty, 2013 Posty: 47 Podziękowania: 6
szczerze nie wierzylam ze po rozstaniu z tamtym facetem kto kolwiek mnie zechce mialam tak zanizana samoocene ze balam sie do kogo kolwiek odezwac. Powiem Ci ze do tej pory jak Pysiek podniesie reke nawet jak chce sie podrapac a ja jestem gdzies niedaleko ja potrafie sie zakryc izaczac plakac...nie potrafie dac sobie z tym rady...


Zgłoś nadużycie #737 16 stycznia 2013, 19:32

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

Rudzik napisał(a)

szczerze nie wierzylam ze po rozstaniu z tamtym facetem kto kolwiek mnie zechce mialam tak zanizana samoocene ze balam sie do kogo kolwiek odezwac. Powiem Ci ze do tej pory jak Pysiek podniesie reke nawet jak chce sie podrapac a ja jestem gdzies niedaleko ja potrafie sie zakryc izaczac plakac...nie potrafie dac sobie z tym rady...



To w takim układzie proponuję udać sie do psychologa :) I odrazu zaznaczam i chciałabym aby każdy to zrozumiał, ze korzystanie z pomocy psychologa nie oznacza, ze jesteśmy gorsi czy że jesteśmy wariatami...Psycholog jest po to aby pomóc nam uwierzyć w siebie, aby dodać nam wsparcia, otuchy, wskazać dobrą drogę a przede wszystkim jest kimś z kim możemy porozmawiać o wszystkim...I nie ma się co wstydzić tego, ze się korzysta z jego pomocy...ja np. niebawem będę musiała się udać po poradę, bo mimo iż jestem po pedagogice z elementami psychologii to nie wiem co powiem dziecku kiedy zapyta o swojego ojca...I nie wstydzę się prosić o pomoc i Ty też się nie wstydz i idz do psychologa - dla siebie, dla być może waszej przyszłej wspólnej rodziny a przede wszystkim dla córy, bo w końcu dla niej istotne jest to aby jej mama nie żyła w ciągłym strachu a uporała się wreszcie z przeszłością i z lękami z przeszłości ;)

A co do faceta i tego czy jesteś czy nie jesteś wartościowa - nie mozna siebie mierzyć miarą faceta i tego czy go masz czy nie :) Widzisz ja jestem sama, być może do najładniejszych nie należę ale uważam, ze jestem inteligentną a co za tym idzie wartościową kobietą, bo nie wybrałam faceta tylko moje dziecko...I to jest moja miara - wiem co jest dla mnie w życiu najważniejsze i chocbym miała do końca życia być sama to wiem, ze drugi raz postąpiłabym tak samo :) I Ty też wybrałaś bycie samą, ale dla swojego dobra i dla dobra córki i to świadczy o Tobie i o tym jaką jesteś świetną i dzielną kobietą!A myślenie, ze "ktoś mnie nie zechce, bo mam dziecko" - jesli facet Cie naprawdę kocha to nie będzie miało dla niego znaczenia to, ze masz dziecko...co więcej jeśli Ciebie kocha to pokocha i Twoją córkę! A jeśli uda się Wam stworzyć dobrą rodzinę(czego z całego serca Ci życzę) to tym bardziej należy się cieszyć...I rozmawiajcie ze sobą - mów mu o swoich uczuciach tych dobrych ale też i tych złych, o lękach...poprostu rozmawiajcie...

Wierzę, ze Wam się uda i będę trzymać za Was kciuki :) A w razie czego to pamiętaj, ze masz nas i zawsze możesz wpaść i się "wypisać" :)


Zgłoś nadużycie #738 16 stycznia 2013, 20:14

Rudzik Początkująca
Rejestracja: Sty, 2013 Posty: 47 Podziękowania: 6
nie chodzilo mi o to ze mierze sie miara posiadania badz nie posiadania faceta, poprostu ojciec julii ciagle mi powtarzal ze jestem; glupia,brzydka,za gruba, do niczego sie nie nadaje, ze jak on mnie zostawi to nikt mnie nie zechce. Jesli ktos ci to powtarza codziennie bijac cie jak psa bo spoznilam sie 5 minut ze spaceru, pan w kolejce sie usmiechnol czy spadl mi garnek zaczynasz w to wierzyc a starajac sie nie popelnic bledu takiego ktory wyprowadzil by go z rownowagi robilam ich jeszcze wiecej.
mi juz sie udalo moj obecny partner jest poprostu cudowny i wyrozumialy zarowno dla mnie jak i dla malej.... a pomoc psychologa...ja nie wstydze sie jej bo chodzilam do niego kiedys kiedys... ja poprostu wstydze sie mowic ze taka "cwaniara" jak ja ktora nigdy nie dala sobie w kasze dmuchac od zawsze bylam wyjatkowo charakterna i nie ugieta dala sie lac kolesiowi "bo tak"


Zgłoś nadużycie #739 17 stycznia 2013, 8:05

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

Rudzik napisał(a)

nie chodzilo mi o to ze mierze sie miara posiadania badz nie posiadania faceta, poprostu ojciec julii ciagle mi powtarzal ze jestem; glupia,brzydka,za gruba, do niczego sie nie nadaje, ze jak on mnie zostawi to nikt mnie nie zechce. Jesli ktos ci to powtarza codziennie bijac cie jak psa bo spoznilam sie 5 minut ze spaceru, pan w kolejce sie usmiechnol czy spadl mi garnek zaczynasz w to wierzyc a starajac sie nie popelnic bledu takiego ktory wyprowadzil by go z rownowagi robilam ich jeszcze wiecej.
mi juz sie udalo moj obecny partner jest poprostu cudowny i wyrozumialy zarowno dla mnie jak i dla malej.... a pomoc psychologa...ja nie wstydze sie jej bo chodzilam do niego kiedys kiedys... ja poprostu wstydze sie mowic ze taka "cwaniara" jak ja ktora nigdy nie dala sobie w kasze dmuchac od zawsze bylam wyjatkowo charakterna i nie ugieta dala sie lac kolesiowi "bo tak"



Pamiętaj - Miłość zaślepia, sama coś o tym wiem...Jesteś prawdziwie silną i mądrą kobietą skoro zdecydowałaś się odejść od takiego palanta jakim był Twój poprzedni partner, a uwierz nie każdej się to udaje, bo właśnie dają sobie wmówić, ze są głupie, że są nieudacznikami, ze sobie bez nich nie poradzą zwłaszcza jak zostaną same z dzieckiem...I często kobiety w takiej sytuacji jak Ty decydują się trwać w takim chorym związku, bo "przecież same nie dadzą sobie rady"...Mówisz, ze on Ci wmówił to czy tamto - a ja Ci powiem, ze jednak Twój charakter najwidoczniej przyjmował jego słowa, ale mimo wszystko nie pozwolił im się za bardzo zakorzenić w Twojej świadomości i dzieki temu miałaś siłę się wyrwać z tego bagna i co więcej stworzyć fajny związek z nowym partnerem :) I to jest super, ale jak sama piszesz - czasem miewasz lęki z którymi nie dajesz sobie rady - rozmawiasz o tym z obecnym partnerem? Może oboje powinniście się udać do poradnii w takim układzie, zebyś Ty nauczyła się radzić sobie z tymi lękami a Twój partner, zeby wiedział jak ma Ci w tym pomóc? A jeśli można wiedzieć - jak dawno rozstałaś się z tym damskim bokserem?(jesli nie chcesz nie odpowiadaj)


Zgłoś nadużycie #740 17 stycznia 2013, 10:34

Rudzik Początkująca
Rejestracja: Sty, 2013 Posty: 47 Podziękowania: 6
Kolo poltorej roku temu,rozmawiam z nim bardzo czesto; Pysiek jest nie tylko moim partnerem ale i najlepszym przyjacielem moge mu wszystko powiedziec i wiem ze zrozumie a nawet jak nie do konca rozumie to stara sie mnie wspierac...


Zgłoś nadużycie #741 17 stycznia 2013, 12:14

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

Rudzik napisał(a)

Kolo poltorej roku temu,rozmawiam z nim bardzo czesto; Pysiek jest nie tylko moim partnerem ale i najlepszym przyjacielem moge mu wszystko powiedziec i wiem ze zrozumie a nawet jak nie do konca rozumie to stara sie mnie wspierac...



To i tak się dziewczyno szybko pozbierałaś i tym bardziej Cię podziwiam! Ja rozstałam się z moim partnerem jak byłam w ciąży z synem czyli już jakieś dobre 3 i pół roku temu...I od tej pory jestem sama :) Co prawda nie przeszkadza mi to zbytnio, ale wiem, ze dziecko powinno się wychowywać w pełnej rodzinie, co oczywiście nie oznacza, ze nalezy się trzymać faceta "za wszelką cenę" :D Fajnie, ze w Twojej sytuacji znalazł sie ktoś komu możesz zaufać i z kim możesz pogadać...ja chyba jeszcze nie potrafię...choć mnie nie spotkało fizyczne cierpienie...Ale chyba moja psychika się zablokowała i nie dopuszcza myśli, ze mogłabym jeszcze z kimkolwiek być i komuś zaufać...Dziwne - doradzam Ci, wspieram w jakiś tam sposób(a przynajmniej mam takie wrażenie hehe) a sama sobie nie umiem poradzić ze sobą :D Ale jest dobrze - jestem kobietą szczęśliwą pomimo, ze nie mam faceta i Ty też jesteś kobietą szczęśliwą, bo znalazłaś swoje szczęście :)


Zgłoś nadużycie #742 29 stycznia 2013, 23:00

Emmm Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Sie, 2012 Posty: 126 Podziękowania: 18
;)

Zgłoś nadużycie #743 5 lutego 2013, 21:10

Konto usunięte
Hej dziewczyny
mam do was pare pytań :P

jak sobie dałyście rade bez pomocy faceta chodzi mi o to czy same wynajmujecie mieszkanie czyy poszłyście do pracy moze macie jakąś pomoc od rodziny ?

Zgłoś nadużycie #744 6 lutego 2013, 8:12

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

madzioxa napisał(a)

Hej dziewczyny
mam do was pare pytań :P

jak sobie dałyście rade bez pomocy faceta chodzi mi o to czy same wynajmujecie mieszkanie czyy poszłyście do pracy moze macie jakąś pomoc od rodziny ?



Hej :) wiesz jeśli facet generalnie był "do bani" to nie ma co sobie drugiego dziecka brać na głowe...Z jednym i tak na samym początku jest ciężko. Ja miałam szczęście, bo wróciłam do mojej Mamy i to od Niej i od mojej Babci dostałam mega pomoc na samym początku...Zresztą teraz też bardzo mi pomagają, ale Michał jest już starszy więc też umie się sam sobą zająć i nie jest już tak absorbujący jak kiedyś(choć czasem ma dni, zeby się tylko przytulać, czytać książeczki i wogóle niemalże wisieć u mamy na szyi :) )...Ponad to bardzo duże wsparcie i pomoc mam w moich chrzestnych(baaaardzo kochają młodziaka) no i w chrzestnych Miska...I co być może dla niektórych będzie dziwne-ogromna pomoc ze strony znajomych i sąsiadów...Od sąsiadów i znajomych dostałam krzesełko do karmienia dla młodego, hulajnoge, którą młody uwielbia i śmiga na niej po całym domu, wózek spacerowy, tony ubrań, zabawki...Tak więc miałam dużo szczęścia, że trafiłam na życzliwych ludzi...Ale myślę sobie, ze to wszystko nie miałoby znaczenia gdyby nie ich emocjonalne wsparcie - w każdym czasie mogłam do znjaomych zadzwonić i się wyżalić kiedy sobie nie dawałam rady, kiedy wróciłam wściekła z sądu...Znajomi zawsze byli i są przy mnie...Co do pracy? nie pracuję od początku ciąży(już będzie kilka latek) ale mam nadzieję iść w najbliższym czasie jak tylko młody pójdzie wreszcie do przedszkola...


Zgłoś nadużycie #745 6 lutego 2013, 10:20

Konto usunięte
Myszka86 to szczerze Ci powiem , ze masz koło siebie naprawdę same dobre duszyczki :P Super, że tak się to u Ciebie wszystko potoczyło

Zgłoś nadużycie #746 7 lutego 2013, 7:54

Myszka86 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 1998 Podziękowania: 321

madzioxa napisał(a)


Myszka86 to szczerze Ci powiem , ze masz koło siebie naprawdę same dobre duszyczki :P Super, że tak się to u Ciebie wszystko potoczyło



Tak miałam naprawdę dużo szczęścia...jak to się mówi "Więcej szczęścia niż rozumu"....ale myśle, z edziecko daje tak niesamowicie dużo siły i takiego mega kopa w tyłek, ze nawet jak się jest samemu to zawsze znajdzie się ktoś kto pomoże a jesli nawet nie to dzięki tej sile jesteśmy w stanie przenosić góry...Moja babcia kiedyś wspominała, ze z 4 dzieci całymi dniami była sama bo dziadek pracował a jak wracał to też nie mogła na niego liczyć bo to zaraz na jakąś fuchę poleciał coby tylko dorobić pare groszy, żeby mieli za co żyć....I zawsze powtarzała, ze nie ma pretensji do męża, ale że bardzo często czuła się jak samotna matka...nie wspominając o tym, ze w tamtych czasach na pomoc kogokolwiek nie mozna było liczyć...Nawet na własną rodzinę...Ale dała rade i odchowała 4 dzieciaków(a nawet 5 tylko jedno zmarło jak miało 3 m-ce)...


Zgłoś nadużycie #747 1 marca 2013, 19:28

kasia001 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2013 Posty: 1252 Podziękowania: 162

Rudzik napisał(a)

moj byly chlopak, a zarazem ojciec julii chlopakiem byl t r a g i c z n y m, pil, bil, i ze sie tak wyraze "j$^&^% wszystko co na drzewo nie uciekalo" bylam w toksycznym zwiazku. Jendak troche odwagi i wsparcie najblizszego mi przyjaciela pozwolilo mi odejscc przez pol roku bylam sama bo balam sie zblizenia jednak jakims cudem mojemu obecnemu partnerowi pozwolilam sie do siebie zblizyc i od roku jestem w szczesliwym zwiazku bez przemocy i alkoholu.


Bardzo się cieszę że znalazlas swoje szczęście i życze powodzenia :)



Zgłoś nadużycie #748 1 marca 2013, 19:33

kasia001 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2013 Posty: 1252 Podziękowania: 162

madzioxa napisał(a)

Hej dziewczyny
mam do was pare pytań :P

jak sobie dałyście rade bez pomocy faceta chodzi mi o to czy same wynajmujecie mieszkanie czyy poszłyście do pracy moze macie jakąś pomoc od rodziny ?



Mój byly mąż bardzo malo mi pomagal w wychowywaniu malego bardzo dużo pomogli mi moi rodzice i do tej pory mi pomagają chociaż że pracuję wlaściwie dużo by opowiadać bo szczerze powiem że życie w malżeństwie mi się nie ulozylo ale teraz mam kochajacego partnera który mi bardzo dużo też pomaga i najwiekszym jes też plusem ze zaakceptowal i bardzo lubi moje dziecko :)



Zgłoś nadużycie #749 1 marca 2013, 20:47

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10072 Podziękowania: 1784

kasiulka25 napisał(a)

z kądś to znam... jak nie miał co w domu rozwalić to przechodziło na mnie. w ciąży jak byłam to jeszcze miał respekt nie bił ale jak urodziłam i po porodzie doszłam do siebie to nie miał pochamowań.
rozstaliśmy sie jak wiki miała coś koło roczku na 5 miesięcy ale póżniej sie zeszliśmy z powrotem obiecywał że nie będzie tak więcej robił i z tego godzenia sie powstała dominika. głupia byłam że dałam sie nabrać ale człowiek uczy sie na błędach


ojj tak... jak facet raz ręke podniesie , to choćby obiecywał złote góry i tak to sie powtórzy... Nie ma co żyć w nadziei że sie zmieni bo taki człowiek nigdy sie już nei zmienia. Ale mam wielki podziw dla kobiet takich jak Ty co znalazły sobie wielkie pokłady siły i odeszły. Bo nei jest to łatwe, decyzja jest trudna ale słuszna. Takim kobietom to należy sie szacunek, bo tyle siły i odwagi niestety wielu kobietom brakuje i godzą się na bicie, poniżanie i psychiczne znęcanie



Zgłoś nadużycie #750 1 marca 2013, 21:13

Konto usunięte

credible napisał(a)

ojj tak... jak facet raz ręke podniesie , to choćby obiecywał złote góry i tak to sie powtórzy... Nie ma co żyć w nadziei że sie zmieni bo taki człowiek nigdy sie już nei zmienia. Ale mam wielki podziw dla kobiet takich jak Ty co znalazły sobie wielkie pokłady siły i odeszły. Bo nei jest to łatwe, decyzja jest trudna ale słuszna. Takim kobietom to należy sie szacunek, bo tyle siły i odwagi niestety wielu kobietom brakuje i godzą się na bicie, poniżanie i psychiczne znęcanie


ja odeszłam nie dla siebie, nie dla swojego świętego spokoju tylko dla córki i dla maleństwa które było jurz we mnie. bo wiedziałam ze to dłuzej nie ma sensu bo dzieci najbardziej cierpią. moja wiki pomimo że ma prawie 7 lat to pamięta jakieś tam urywki z tego etapu życia gdzie były kłótnie,znęcanie ... nawet teraz czasem w żartach jak mój mąż mnie klepnie czy np krzyknie do mnie to mała staje w mojej obronie, a jej słowa :nie krzycz na mamusie albo nie bij mamusi i łzy w jej oczach są dla mnie wystarczajacą karą za to że tak długo zlwekałam z odejściem