Kiedyś paliłam(zaczęłam mając 16 lat

), jak się dowiedziałam że jedtem w ciąży pierwszej to rzuciłam. Po poronioeniu zaczęłam znów. Potem jak zaczęliśmy planować dzidziusia, znów rzuciłam. Jako że nam się nie udawało znów zaczęłam popalać, może niesużo ale jednak. A jhak dowiedziałam się już o tej ciąży to koniec. A od urodzenia Zuzi zapaliłam raz- i powiem że jak w ciąży nawet nie myślałam o fajkach, to teraz mnie ciągnie niesamowicie. Ale nie chce Zuzki truć. Narazie się udaję, a jak będzie- się okaże. Mnie motywuje jeszcze to że P nie pali, nigdy nie palił, a do mnie zawsze gadał, stękał, o nic się mnie nie czewpiał tak jak o fajki. Jak już zamieszkaliśmy ze sobą to jak byliśmy oboje w domu to nie paliłam, bo nie chciało mi się słuchac jegos tękania. A teraz jak z mamą mieszkamy iwidzę jak mama idzie na taras na faję to aż mnie skręca