Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Pracodawca a ciaza

Zgłoś nadużycie #11 15 maja 2013, 11:05

malgoga Zadomowiona
Rejestracja: Kwi, 2013 Posty: 23 Podziękowania: 5
Witajcie
Postanowilam zapytac Was czy macie podobne doswiadczenia do moich, otoz-zaszalam w ciaze w listopadzie, teraz mija 28 tc, jestem bardzo szczesliwa. To jest moja 3 ciaza, poprzednia stracilam w zeszlym roku w kwietniu i bardzo to przezylam ale postanowilam sie ie poddawac i sprobowac raz jeszcze.
Mam juz 1 synka, ale zawsze marzylismy o drugim dziecku.
Pracowalam dla mojego pracodawcy ponad 4 lata- nie chorowalam, staralam sie byc dyspozycyjna i bylam bardzo zaangazowana i lojalna. Gdy dowiedzialam sie o ciazy poinformowalam pracodawce bardzo szybko, gdyz wydawalo mi sie to uczciwe, od stycznia lekarz kazal mi zostac na zwolnieniu - jestem po 30-tce- powiedzial, ze zobaczymy co bedzi dalej- tak tez powiedzialam szefowi. Na marcowej wizycie dowiedzialam sie ze ciaza wiaze sie z ryzykiem i lekarz tlumaczyl mi ze powinnam wszystko odpuscic i odpoczywac- tak tez zrobilam. Zaczelam starac sie o kontakt z pracodawca, zeby o tym porozmawiac- ale nidgy nie mial dla mnie czasu, wiec podalam zwolnienie przez kolezanke i  napisalam maila z pytaniem o co chodzi?
W odpowiedzi otrzymalam same oskarzenia, ze wszystko zaplanowalam od poczatku i wiele innych a na koniec,  ze nie wiadomo jak to bedzie dalej- od tej pory  kontakty sa bardzo ograniczone- a ja czuje sie traktowana jak wrog- ktos kto bardzo zaszkodzil-nigdy nie pyta mnie nawet jak sie czuje-mimo, ze wczesniej sie przyjaznilismy.
Zupelnie tego nie rozumiem-niezrobilam nic zlego, chyba rzecza normalna jest to ze chce zadbac o swoje nienarodzone dziecko i jesli jest jakies ryzyko-to chce je zminimalizowac. Bardzo sie tym przejmuje, kazda rozmowa czy kontakt duzo mnie kosztuje a musze dostarczac zwolnienia. Za kazdym raem czuje sie jak intruz i wrog i jeszcze te informacje ze niewiadomo jak bedzie dalej- boje sie ze gdy wroce do pracy to czekaja mnie sama problemy :-(
Czy ktoras z Was miala lub ma podobne doswiadczenia, bo ja niewiem jak mam sie zachowac.
pozdrawiam
Malgoga


Zgłoś nadużycie #12 15 maja 2013, 22:29

Ania85 Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 4506 Podziękowania: 1685
sorry za taką odpowiedź ale popełniliście obydwoje 1. podstawowy błąd - relacje w pracy utrzymuje się w systemie szef - pracownik, pracownik - szef. Przyjacielskie kontakty z pracodawcą najczęściej ( no cóż nie zawsze ) kończą się właśnie w taki sposób jak Twój. Ty masz wyrzuty sumienia z jednej strony a z drugiej martwisz się o dziecko. Z kolei Szef uważa, że powinnaś być na każde jego skinienie.




Zgłoś nadużycie #13 16 maja 2013, 7:30

malgoga Zadomowiona
Rejestracja: Kwi, 2013 Posty: 23 Podziękowania: 5
Ania85, masz racje tyle tylko, ze my znalismy sie duzo wczesniej- ale mam nauczke :-(


Zgłoś nadużycie #14 16 maja 2013, 12:07

ktee Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2013 Posty: 2061 Podziękowania: 215
U mnie sytuacja wyglądała następująco. Zaszłam w ciążę w sierpniu zeszłego roku. Pracowałam w Markecie budowlanym teoretycznie w dziale kas, a praktycznie zostałam przeniesiona do działu administracji, gdzie pracowałam sobie w systemie jednozmianowym od poniedzialku do piątku do 15 góra 16 godziny. Każdy obiecał mi że zostanę przeniesiona do administracji na stałe. Ucieszyłam się, bo wtedy ciąża nie byłaby przeciwskazaniem do pracy. Minęło trochę czasu w pracy nic się nie zmieniało - a raczej zmieniało się to, że nie miałam swojego pewnego miejsca, że przychodzę i wiem co robię. Raz byłam na magazynie, raz na kasach, a raz w administracji. Porażka. Stwierdziłam, że nie mogę dawać się tak wykorzystywać i muszę powiedzieć o ciąży dla własnego i bezpieczeństwa dzieciaczka. Moja kadrowa się popłakała, bo stwierdziła, że szybko ich zostawię. Ale że porozmawia z dyrektorem o moje stałe przeniesienie ale w związku z tym szybko nie pójdę na L4. Tak.... okazało się nagle, że nie potrzebują już pracowników w biurze, wysłali mnie na kasy, pracowałam jak robol po 12h, aż w końcu lekarz wysłał mnie na L4. Gdy przyniosłam drugie z rzędu okazało się, że szkolą do biura na moje miejsce jakiegoś świeżaka. Więc uważam, że nigdy za lojalnym wobec pracodawcy być nie można, a wręcz na maksa asertywnym. Już tam nie wrócę :)
"All children touch the sun, burn fingers one by one!" 

Zgłoś nadużycie #15 16 maja 2013, 15:19

malgoga Zadomowiona
Rejestracja: Kwi, 2013 Posty: 23 Podziękowania: 5
To smutne, ja tez mysle juz teraz podobnie- czlowiek daje z siebie wszystko, angazuje sie a potem i tak o tym zapominaja;-(


Zgłoś nadużycie #16 16 maja 2013, 15:21

ktee Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2013 Posty: 2061 Podziękowania: 215
Niestety.. ale to nie tylko chodzi o pracę. W życiu prywatnym też tak bywa. Ludzie nie darzą się niestety szacunkiem.
"All children touch the sun, burn fingers one by one!" 

Zgłoś nadużycie #17 16 maja 2013, 15:26

malgoga Zadomowiona
Rejestracja: Kwi, 2013 Posty: 23 Podziękowania: 5
Wiesz jak bylam w pierwszej ciazy to jechalam na badania tramwajem w 8m-cu, bylo chyba ze 30 stopni-masakra, ale nikt mi nie ustapil miejsca :-(
Z ta praca to jest tak ze musze czasem tam zagladac, a to zwolnienie a to jakies zaswiadczenie jednym slowem formalnosci..... Jak wysylam emaila to nie dostaje odpowiedzi, normalnie porazka a przeciez nic nikomu zlego nie zrobilam, szef rozmawia ze mna jak z wrogiem, to bardzo przykre.


Zgłoś nadużycie #18 16 maja 2013, 15:38

ktee Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2013 Posty: 2061 Podziękowania: 215

malgoga napisał(a)

Wiesz jak bylam w pierwszej ciazy to jechalam na badania tramwajem w 8m-cu, bylo chyba ze 30 stopni-masakra, ale nikt mi nie ustapil miejsca :-(
Z ta praca to jest tak ze musze czasem tam zagladac, a to zwolnienie a to jakies zaswiadczenie jednym slowem formalnosci..... Jak wysylam emaila to nie dostaje odpowiedzi, normalnie porazka a przeciez nic nikomu zlego nie zrobilam, szef rozmawia ze mna jak z wrogiem, to bardzo przykre.



Ha, to mnie dziś zaszczyt kopnął w dupę, że w kolejce w sklepie mnie przepuścili....
A jeżeli chodzi o pracę, to ja mam tak samo. Tylko całe szczęście pracownicy są życzliwi. O szefie nawet się nie wypowiadam, bo zabrakło mu języka w gębie i nawet dzień dobry nie raczy odpowiedzieć. Także wiem, znam ten ból.
"All children touch the sun, burn fingers one by one!" 

Zgłoś nadużycie #19 16 maja 2013, 22:57

Ania85 Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 4506 Podziękowania: 1685
To co napisałam wcześniej to po prostu moje doświadczenie... byłam dobrym pracownikiem ale przed ciążą ( według mojego szefa) po macierzyńskim z kierowniczego stanowiska spadłam na miejsce z którego zaczynałam ( redukcja i likwidacja działu) i 6 lat pracy ( na 4 stołkach po kolei )diabli wzięli .....

Dlatego teraz z perspektywy czasu widzę, że dla pracodawcy dobrze jest wtedy kiedy coś idzie po jego myśli, przeciwnym razie ma cię ( w tym wypadku Nas) daleko gdzieś....




Zgłoś nadużycie #20 17 maja 2013, 10:26

malgoga Zadomowiona
Rejestracja: Kwi, 2013 Posty: 23 Podziękowania: 5
Dziekuje Wam za odpowiedzi, tak sobie mysle, ze moze jak urodze to emocje opadna i bedzie lepiej- czas pokaze. Ale faktycznie jest tak, ze duzo sie mowi w Polsce, ze rodzi sie za malo dzieci a niestety decyzja dot. ciazy wiaze sie ryzykiem utraty pracy lub pozycji w firmie, ciekawe czy kiedykolwiek to sie zmieni-
jak popatrze na Skandynawie czy inne kraje to jest jakas nadzieja ;-) )


Zgłoś nadużycie #21 22 maja 2013, 14:56

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784

malgoga napisał(a)

Dziekuje Wam za odpowiedzi, tak sobie mysle, ze moze jak urodze to emocje opadna i bedzie lepiej- czas pokaze. Ale faktycznie jest tak, ze duzo sie mowi w Polsce, ze rodzi sie za malo dzieci a niestety decyzja dot. ciazy wiaze sie ryzykiem utraty pracy lub pozycji w firmie, ciekawe czy kiedykolwiek to sie zmieni-
jak popatrze na Skandynawie czy inne kraje to jest jakas nadzieja ;-) )


dziecko to cały świat , a praca to tylko praca ;) jeżeli taki ma stosunek do ciebie - tym bardziej że jak piszesz znaliście sie już dużo wczesniej to tyklko świadczy o nim jakim jest człowiekiem. Ja w ogole już bym z nim nie gadala tylko go olała skoro jest takim cwaniaczkiem. a co on myslal że całe zycie poswiecisz sie pracy i nei masz zycia osobistego. ? Leczą mnei tacy ludzie. Ja bym Ci poradziłą żebyś w dupie go miała ;)



Zgłoś nadużycie #22 22 maja 2013, 15:00

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784

Ania85 napisał(a)

To co napisałam wcześniej to po prostu moje doświadczenie... byłam dobrym pracownikiem ale przed ciążą ( według mojego szefa) po macierzyńskim z kierowniczego stanowiska spadłam na miejsce z którego zaczynałam ( redukcja i likwidacja działu) i 6 lat pracy ( na 4 stołkach po kolei )diabli wzięli .....

Dlatego teraz z perspektywy czasu widzę, że dla pracodawcy dobrze jest wtedy kiedy coś idzie po jego myśli, przeciwnym razie ma cię ( w tym wypadku Nas) daleko gdzieś....


nie wiem jak to jest na wyzszych stanowiskach o ktore trzeba sie starac nei raz kilka lat, no ale bez przesady przeciez praa to praca a zycie osobiste to kazdego indywiduaolna sprawa jezeli ktos chce dziecko no to nie powinno byc takich sytuacji, no ale cóż to tylko polska... :/ ja na sczezscie nei mialam z tym nigdy problemów bo nie mam takeigo wyksztalcenia żeby ubiegac sie o jakeis stanowiska, i brac udzial w wyscigu szczurówk, bo to nei moja bajka. Ja starawiam na dużą rodzine a sprawy zawodowe odkładam na ostatni plan



Zgłoś nadużycie #23 22 maja 2013, 22:25

Ania85 Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 4506 Podziękowania: 1685
Mimo tego, że byłam na kierowniczych stanowiskach uważam tak samo :) praca to praca a dziecko jest najważniejsze i ogólnie cała rodzina. Dlatego nie szkoda mi ani trochu mojego wcześniejszego trudu gdyż to nie ja na tym straciłam tylko mój pracodawca :) :) . A ja mam cudowną córeczkę :)




Zgłoś nadużycie #24 22 maja 2013, 22:59

Sadakot Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Maj, 2013 Posty: 131 Podziękowania: 7
Ja pracuję w dużej firmie. Zaniosłam zwolnienie i póki co problemów nie ma. Moja kierowniczka jest bardzo wyrozumiała. Obawiam się tylko tego, co będzie, jak wrócę do pracy po prawie 2 latach. Generalnie będę musiała pewnie od nowa po schodkach kariery wchodzić ... chyba, że będą jeszcze o mnie pamiętać.