Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

połóg

Zgłoś nadużycie #11 9 czerwca 2011, 14:54

kate1980 Zadomowiona
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 107 Podziękowania: 2
jak udało Wam się przetrwać półóg? macie jakieś na to sposoby?

Zgłoś nadużycie #12 9 czerwca 2011, 15:43

martula2223 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 825 Podziękowania: 23
jeśli chodzi o fizyczność - nie było źle - mało krwawiłam - karmienie piersią przyspiesza kurczenie macicy. szwy nie dokuczały aż tak bardzo. Psychicznie byłam podłamana - dopadł mnie baby blues. ale tylko dlatego, że bolały mnie piersi przez 5 tygodni. potem było juz super :)
"Decydując się na dziecko, podejmujemy historyczną decyzję.
Godzimy się bowiem, aby nasze serce wędrowało po świecie poza naszym ciałem." Elizabeth Stone
Marta - szczęsliwa mama rocznego Patryka

Zgłoś nadużycie #13 9 czerwca 2011, 17:28

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1931 Podziękowania: 25
Mój dobry humor znikną tuż po porodzie. Pierwsze dwa, trzy tygodnie były dla mnie bardzo ciężkie. Nie potrafiłam się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Ciągle się stresowałam i płakałam. Bolały mnie piersi i czasai myślałam, zę już niechcę dziecka. Na szczęście mąż i moja mam szybko to zobaczyli i bardzo mi pomogli.

Zgłoś nadużycie #14 9 czerwca 2011, 22:50

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9904 Podziękowania: 727
Wiecie, chyba tego okresu boję się bardziej niż samego porodu. Przeraża mnie ta krew, te szwy, ten ból. Wiem, że każda inaczej to przechodzi i może się okazać, ża po 3 dniach będę się czuć całkiem całkiem, ale boję się. Co do depresji to też się boję, bo niestety z opowieści koleżanki wiem, że może być źle. Choć oczywiście nie musi. I w tym nadzieja.





Zgłoś nadużycie #15 9 czerwca 2011, 23:33

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1931 Podziękowania: 25
Wiesz co ta krew i szwy to nie jest nic strasznego. W końcu mamy okres co miesiąc.. to taki trochę bardziej obfity i tyle ale z dnia na dzięń coraz mniejszy.
Do pordu miałam takie nastawienie dobre. Przygotowąłm się, że mam się spodziewać bólu itd. Natomiast po porodzie jakostak sobi ubzdurałam, zę to juz sielanka. Nikt mi nie powiedział, ze karmienie moze boleć- przecież wszedzie czy w tv czy w opowiadaniach  słyszmy, ze to taki fantastyczny okres dla kobiety. I tu się zaczął mój problem- parę minut po porodzie jak przystawli midziecko do piersi - to już mnie to za bolałao i nie było w tym nic fajngo (dziś wiem, zę źle ją przystawiłam i dlatego zabolało). Póxniej nasteny szok- dziecko na noc ?? ? ale jak to! myślaam, ze dadzą mi się przespać. takie drobnostki zaczęły się nawarstwiać- inaczej sobie wszytko wyobraxiłam. Największym problemem było dla mnie karmienie- ryczłam w szpitalu z tej bezsilności bólu i tego, ze nie moge mojego dziecka przytulić bo mnie tak bolą piersi.  A dziecko płakało głodne i jeszcz wyczówało oj stres. Potem ja płakałam, ze nie potrafię jej uspokoić. I takie błędne koło trwało ze dwa tygodnie. Mąła uspokajała się u wsszystkich tylko nie u mnie to się nakręcałam, zę jestem beznadziejną mamą...
w końcu mąż powiedizął o wszystkim mojej mamie. mama pomagała mi się nia zajmować.  prze ztydzień się oswajałam ale z daleka siedziąłm na łózku bok mamy i Loli. Nie chciałm jej nawet dotykać, zajmować się. Brąłm ja na karmienie. Mimo to mama mnie ciągle chwaliła. (o jej jak sobie to przypominam to nawet teraz mam łzy w oczach)... i w końcu coś pękło we mnie. .. znalalzm te wszystkie pokłady czułości ... a przede wszystkim uspokoiłam się a przez to córeczka była tez spokojan i już sama potrafiłam sprawić, zę przestaje płakać.
Tak to u mnie było. Mysle, że nie przygotowąłana byłam na to jak jest. Inne wyobrażenia. Dziś ne boję się już drugiego malucha i takiej sytuacji. Bardziej boję się tego jak to będzie ogarnąć wszystko z dwójeczką. Ale pewnie dobra organizacja pomaga.

Zgłoś nadużycie #16 9 czerwca 2011, 23:57

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9904 Podziękowania: 727
Własnie - dobrze powiedziałaś, że się nie mówi o tym co po porodzie - że właśnie kobieta ma wyobrażenie, że to już będzie jedna wielka sielanka, wszyscy piękni, uśmiechnięci jak na reklamach.
I to właśnie przez to, ze wiele kobiet o tym nie mówi to inne też milczą, zamknięte w sobie, nawet boją się odezwać, ze są nieszczęśliwe, bo jak to tak?
Mam koleżankę, która za pierwszym razem poroniła, wiec za drugim juz tak bardzo bardzo chciała. I udalo się - miala synka, którego zresztą też chciała. Wydawac by się więc mogło, że będzie się rozpływała z radości. A ona przez 2 miesiące była nieszczesliwa- nawet swojej mamie mówiła, ze się nim opiekuje, bo musi, bo to jej obowiązek, ale nic poza tym, bo ona wcale go nie kocha. Przykre to i smutne, ale prawdziwe. Zawiniły tez pewnie hormony - jeśli nie głównie. W końcu minęło, ale ona sama przyznała, że nawet koleżankom głupio bło jej powiedzieć, bo obraz świeżo upieczonej mamy jednak w naszym społeczeństwie istnieje inny...





Zgłoś nadużycie #17 10 czerwca 2011, 0:13

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1931 Podziękowania: 25
No niestety o tym co jest tuż po porodzie wiele sie nie mówi. Ogromna ilość świerzo upieczonych mam przechodzi kryzys. Spowodoany głównie hormonami ale i nową sytuacja. Ale też zmęczeniem.
Tak się trochę sam człowiek nakręca. Właśnie w tych dniach  miałam wrażenie, że nie kocham córeczki i po co ja chciałm dziecka a za sekundę ogromne wyżuty sumienia, że tak pomyślałam.
Ale pamiętam pierwszą nasza noc w szpitalu. Zupełnie nie wiedizałm co mam robić. Czułam się taka bezradna. Urodziłam po południu i tego dnia jedyna. Więc salę miałam tamtej nocy tylko dla siebie i córki. Co mam robic? Jak ją dotykć? Jak trzymać? Skąd mam wiedzieć kiedy zmienić jej pieluszkę? A jak zacznie płakać? jak sobie poradzić kiedy ledwo sama się ruszam. Maleńka spała a ja patrzyłam na nią. Pamiętam jak wystawiła z rożka rączke. jeju nie mogłam uwierzyć- że ma tak maleńkie paluszki. Dotknęlam jej a ona ścisnęła mi palec i nie chciała puścić. Popłakłam się z radości i chyba dopiero wtedy do mnie dotarło, ze to moje dziecko, ze jest ze mną. Wtedy własnie zaczęłam się w niej zakochiwać.
A potem byl ranek - nieudane karmienie i ból piersi i zaczęło się... to co wcześniej opisałam.
Szkoda, ze nie widziałam jak to jest naprawdę. Może wszystko przebiegłoby dużo lepiej.

Zgłoś nadużycie #18 10 czerwca 2011, 0:26

kate1980 Zadomowiona
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 107 Podziękowania: 2
ja po wyjściu ze szpitala tak bardzo bałam sie córeczki, że mój mąż był przy mnie prawie 3 tygodnie bite i cały czas był z nami 24 godziny na dobę. w nocy nawet wstawał i podawał mi dziecko do piersi oraz uczył prawidłowego przystawiania nauczył się tego w szpitalu i w szkole rodzenia :) dzięki niemu też ten okres połogu był dużo łatwiejszy, bo bywały chwile, że mogłam zająć się tylko samą sobą :)

Zgłoś nadużycie #19 10 czerwca 2011, 0:27

kate1980 Zadomowiona
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 107 Podziękowania: 2
jedno co bardzo niemiło wspominam to te starszne szwy. dla mnie ten ból i zdejmowanie ich było gorsze od samego nacinania.

Zgłoś nadużycie #20 10 czerwca 2011, 0:30

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1931 Podziękowania: 25
A mój na 2 dzień poszedł do pracy- co mnie niesamowicie wkurzyło.  Ale nie mógł wziąść sobie wolnego niestety. W nocy też wstawał przewijał i mi podawał tylko do karmienia.
Więc nie tylko ja bałam się dziecka. Jakoś tak raźniej :)

Zgłoś nadużycie #21 10 czerwca 2011, 8:47

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9904 Podziękowania: 727
Myślę, że ważne jest by mieć świadomość tego, co może dziać się z nami, z naszą psychikąpo porodzie. Nie żeby się nastawiać na taką depresję czy coś , ale po prostu wiedzieć, ze jest to możliwe.





Zgłoś nadużycie #22 10 czerwca 2011, 9:19

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1931 Podziękowania: 25
Kiedy mniejwięcej wiesz co cię czeka to choć trochę sie można przygotować i jakoś nastawić psychicznie.

Zgłoś nadużycie #23 10 czerwca 2011, 11:56

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12319 Podziękowania: 1586
Ja 1/3 połogu, bo aż 2 tygodnie spędziłam niestety w szpitalu z synem. Wyszliśmy dopiero 15 dnia po porodzie. Mały miał infekcję, potem stwierdzono szmery na sercu- badania, konsultacje i w efekcie 2 tyg. w szpitalu. Byłam tym tak przejęta i zdenerwowana, że to jak ja się czułam zeszło trochę na dalszy plan. Ale pamiętam, że po porodzie ciągnęły mnie szwy i poprosiłam o ich szybsze zdjęcie. Miałam też problemy z karmieniem, ale tylko do 2 dnia- jak mądra położna w końcu mi pomogła i pokazała jak przystawiać syna. A jazda to zaczęła się w domu, mieszkaliśmy niestety z moją mamą, osobą o starych poglądach- i zaczęło się: wynalazła jakiś puchowy becik i chciał go w niego zawijać, wmawiała mi że tetrowe pieluchy są lepsze, wydziwiała ze śpiochami, że deformują biodra - mówię Wam XIX wiek!!  Cała moja pewność siebie uleciała w 1 dzień. I dopadła mnie bezradność, ale moja bratowa- która często mnie odwiedzała- szybko wyłapała problem, wzięła mamę na pogaduchy umoralniające i mama opornie ale odpuściła. A ja się uskrzydliłam zupełnie po pierwszej wizycie położnej w domu, która powiedziała, że dziecko jest super zadbane, spokojne, miała ze sobą wagę i stwierdziła, że dziecko swietnie przybiera na wadze. A jak zobaczyła bet w kącie, to powiedział, że absolutnie nie używać, bo alergeny, przegrzewanie itd. A jak powiedziała, że pampersy naturalnie układają prawidłowo biodra, a dziecko musi mieć swobodę fikania nóżkami to juz miałam komplet, a mamę zatkało i więcej się już nie wtrącała.


Zgłoś nadużycie #24 10 czerwca 2011, 12:08

kasia.m Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 377 Podziękowania: 13
Ja po porodzie miałam spore problemu ponieważ  w drugim dniu przestałam sie oczyszczać. Wszystko zostawało w środku. Straszny ból. dostałam leki i po kilku dniach było lepiej.  pamiętam moją pierwszą przespana noc :) to ta druga jeszcze w szpitalu :) Jeżeli chodzi o wstawanie w nocy do dziecka to nie miałam żadnego problemu a w zasadzie potrzeby no może oprócz ząbkowania i tak do teraz przesypia całą .
Kasia

Zgłoś nadużycie #25 10 czerwca 2011, 12:38

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9904 Podziękowania: 727

mamaela napisał(a)

Ja 1/3 połogu, bo aż 2 tygodnie spędziłam niestety w szpitalu z synem. Wyszliśmy dopiero 15 dnia po porodzie. Mały miał infekcję, potem stwierdzono szmery na sercu- badania, konsultacje i w efekcie 2 tyg. w szpitalu. Byłam tym tak przejęta i zdenerwowana, że to jak ja się czułam zeszło trochę na dalszy plan. Ale pamiętam, że po porodzie ciągnęły mnie szwy i poprosiłam o ich szybsze zdjęcie. Miałam też problemy z karmieniem, ale tylko do 2 dnia- jak mądra położna w końcu mi pomogła i pokazała jak przystawiać syna. A jazda to zaczęła się w domu, mieszkaliśmy niestety z moją mamą, osobą o starych poglądach- i zaczęło się: wynalazła jakiś puchowy becik i chciał go w niego zawijać, wmawiała mi że tetrowe pieluchy są lepsze, wydziwiała ze śpiochami, że deformują biodra - mówię Wam XIX wiek!!  Cała moja pewność siebie uleciała w 1 dzień. I dopadła mnie bezradność, ale moja bratowa- która często mnie odwiedzała- szybko wyłapała problem, wzięła mamę na pogaduchy umoralniające i mama opornie ale odpuściła. A ja się uskrzydliłam zupełnie po pierwszej wizycie położnej w domu, która powiedziała, że dziecko jest super zadbane, spokojne, miała ze sobą wagę i stwierdziła, że dziecko swietnie przybiera na wadze. A jak zobaczyła bet w kącie, to powiedział, że absolutnie nie używać, bo alergeny, przegrzewanie itd. A jak powiedziała, że pampersy naturalnie układają prawidłowo biodra, a dziecko musi mieć swobodę fikania nóżkami to juz miałam komplet, a mamę zatkało i więcej się już nie wtrącała.



ech, no właśnie - fajnie jak jest ktoś kto może nam poradzić, ale to my powinnyśmy wychowywać i niestety wiele z rad dobrych satrszych mam, cioć, babć jest troszkę na bakier z teraźniejszością...





Zgłoś nadużycie #26 10 czerwca 2011, 13:42

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1931 Podziękowania: 25
Moaj mama była dla mnie ogromną pomocą. NIgdy o niczym nie decydowąła ani nawet nie próbowała. Nasze zdanie było dla niej ważne i nie robiła nic 'po swojemu'. Zawsze starała się nas pochwialić, że tak sobie z córeczką fajnie rdzimy. No wspała ta moja mama :)

Zgłoś nadużycie #27 10 czerwca 2011, 21:48

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9904 Podziękowania: 727
Szczerze to też liczę na pomoc położnych - choćby z karmieniem. Przecież skąd bedę miała wiedzieć jak przyłożyć dziecko...





Zgłoś nadużycie #28 10 czerwca 2011, 22:51

kasia.m Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 377 Podziękowania: 13
położna pomoże napewno ...tylko niestety nie za karzdym razem. moja dobra rada dużo spokoju  i będzie dobrze. Dasz rade ...bo kto jak nie Ty... :)
Kasia

Zgłoś nadużycie #29 10 czerwca 2011, 23:06

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9904 Podziękowania: 727
Dzięki. Mam nadzieję, ze się uda, bo bym chciała :)





Zgłoś nadużycie #30 10 czerwca 2011, 23:47

paprotka25 Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 4924 Podziękowania: 388
tak czytam Wasze posty i powiem szczerze że ciesze się że to wsztstko napisałyście bo co prawda słyszłąm że kobiete może dopaść depresja ale nie wiedziałam jak to wszystko może wyglądać, teraz będe spokojniejsza i mam jakąś wiedzę na ten temat. Poza tym licze też na to że trafie na fajne położne które pomogą i cierpliwie wszystko wytłumaczą, przecież wiedzą że kobieta przy pierwszym dziecku tak naprawde jest przerażona i nie wie jak się zabrać za malucha i nie zrobić krzywdy