Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Osierocenie rodzice - mamy Aniołków

Zgłoś nadużycie #11 21 marca 2013, 16:00

Konto usunięte
Historie Kobiet które poroniły ..urodziły zbyt wcześnie lub ich dzieci zmarły podczas porodu lub po ..historie matek których dzieci zmarły w wyniku choroby  ..my osierocone matki i nasze losy

Zgłoś nadużycie #12 21 marca 2013, 16:12

Konto usunięte
12.04.2013 r. Warszawa. Spotkanie rodziców po stracie.

W piątek 12 kwietnia 2013 r. w Kościele oo. Dominikanów (ul. Dominikańska 2, Służew ) odbędzie się kolejne spotkanie rodziców po stracie. Jest ono skierowane do rodziców po stracie dziecka niezależnie od okoliczności i od wieku.

Zgłoś nadużycie #13 21 marca 2013, 16:15

Konto usunięte
..

Zgłoś nadużycie #14 21 marca 2013, 16:27

Konto usunięte
Kasia -osierocona mama Aniołka Zuzi odeszła 1 maja 2012 roku w 20 tygodniu ciąży

Zgłoś nadużycie #15 21 marca 2013, 19:03

ewcia1540 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2805 Podziękowania: 741
Witam sie i ja ;)

Jestem mama Anioleczka Adasia 22/23 tc.


Zgłoś nadużycie #16 21 marca 2013, 19:04

ewcia1540 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2805 Podziękowania: 741
Lista życzeń osieroconych rodziców

1. Chciałabym, by moje dziecko nie umarło. Chciałabym je mieć z powrotem.

2. Chciałbym, byś się nie bał wymawiając imię mojego dziecka. Moje dziecko istniało i było dla mnie bardzo ważne. Potrzebuję usłyszeć, że było ono ważne także dla Ciebie.

3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez. Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem. Dziękuję Ci za to

4. Chciałbym, byś nie „zabijał” ponownie mego dziecka usuwając jego zdjęcia, rysunki, pamiątki ze swojego domu.

5. Bycie rodzicem w żałobie nie jest zaraźliwe, więc chciałbym byś mnie nie unikał. Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek.

6. Potrzebuje urozmaicenia, chcę usłyszeć co u Ciebie, lecz chcę, byś także słuchał mnie. Mogę być smutna. Mogę płakać, lecz chciałabym, byś pozwolił mi mówić o moim dziecku; to mój ulubiony temat.

7. Wiem, że często o mnie myślisz i się modlisz. Wiem, że śmierć mojego dziecka boli Cię także. Chciałabym o tym wiedzieć: powiedz mi to przez telefon, napisz list lub uściśnij mnie.



8. Chciałbym żebyś nie oczekiwał, że moja żałoba skończy się wraz z upływem sześciu miesięcy. Pierwsze miesiące są dla mnie szczególnie traumatyczne; chciałbym jednak być zrozumiał, że mój żal nie będzie mieć końca. Będę cierpiała z powodu śmierci mojego dziecka aż do ostatniego dnia mego życia.

9. Naprawdę staram się „zaleczyć”, chciałabym jednak byś zrozumiał, że nigdy nie będę w pełni wyleczona. Zawsze będę tęskniła za moim dzieckiem i będę pełna żalu, że już nie żyje. 10. Chciałabym byś nie oczekiwał ode mnie "NIE MYŚLENIA O TYM" lub "BYCIA SZCZĘŚLIWĄ”. Nie sprostam żadnemu z tych oczekiwań przez długi czas.

11. Nie chciałabym traktował mnie jak „OBIEKT LITOŚCI”, chciałabym jednak byś pozwolił mi na smutek. Zanim się „wyleczę” to musi boleć.

12. Chciałabym byś zrozumiał, że moje życie roztrzaskało się w drobny mak. Wiem, że to przygnębiające być blisko mnie, gdy tak czuję. Proszę bądź cierpliwy w stosunku do mnie, tak jak i ja jestem. 13. Gdy mówię "U mnie w porządku", chciałabym, byś zrozumiał, że „NIE JEST MI DOBRZE”, a każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią mojego dziecka.

14. Chciałabym byś wiedział, że wszystkie moje reakcje związane z żałobą są normalne. Możesz spodziewać się depresji, złości, wszechogarniającego poczucia beznadziejności i smutku. Proszę więc, wybacz mi, że czasem jestem cicha i wycofana, innym zaś razem irytuję się i zachowuje ekscentrycznie.

15. Twoja rada by "żyć dzień za dniem" i tak odmierzać czas jest doskonała. Jednak obecnie, dzień to zbyt dużo i zbyt szybko dla mnie. Chciałabym wiedzieć, że daję sobie radę z godzina po godzinie.

16. Zaproponuj od czasu do czasu pojechać ze mną na cmentarz, zapalić lampkę, pomilczeć chwilę. Nie za często, tylko czasami. Daj mi znać że pamiętasz.

19. Nie mów: jesteś młoda, będziesz miała kolejne dzieci. Być może będzie dane mi się cieszyć jeszcze nie jednym dzieckiem, najpierw jednak muszę opłakać to, które odeszło. I żadne inne dziecko mi go nie zastąpi.

20. Najważniejsze: Wspomnij czasem o mim dziecku. Nie udawaj, że nie istniało. Słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie.


Zgłoś nadużycie #17 21 marca 2013, 19:05

Konto usunięte
hej Ewa razem zawsze raźniej

Zgłoś nadużycie #18 21 marca 2013, 19:29

ewcia1540 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2805 Podziękowania: 741

borsuczka napisał(a)

hej Ewa razem zawsze raźniej


wszedzie tam gdzie ty :D

a post wyzej wstawilam ta liste zyczen by ludzie nie bali sie z nami rozmawiac. Ty tez tak masz ze niektorzy po tym co sie stalo np. z toba przestali rozmawiac? znajomi unikac? albo totalnie udawac ze jest wszystko ok i nigdy nic sie nie stalo?


Zgłoś nadużycie #19 21 marca 2013, 19:32

Konto usunięte
dokładnie temat tabu ;( a ja potrzebuje mówić potrzebuje by ludzie nie udawali ze nic sie nie stało potrzebuje by ktos powiedział słuchaj lezysz teraz ale pojde w twoim imieniu zapale znicz u zuzi
do tego dzis wkurzyła mnie ta znieczulica
uważam ze jezeli jest ktoś tak podły nie powinien upubliczniac swojej podłosci

Zgłoś nadużycie #20 21 marca 2013, 19:38

ewcia1540 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2805 Podziękowania: 741
ja jak poszlam raz na cmentarz i zobaczylam ze ktos polozyl kwiatki to mialam lzy szczescia w oczach...

we Wszystkich Swietych liczylam znicze i cieszylam sie kazdym ze sa jednak ludzie ktorzy pamietaja...

z niektorymi "przyjaciolmi" stracilam kontakt bo odczekali zdaje sie 3 miesiace wpadli na kawe udajac ze nic nigdy sie nie stalo opowiadajac o swoim cudownym zyciu. Nikt sie nawet nie zapytal jak sie czuje, jak sobie radze...

my na prawde nie potrzebujemy wiele, troche zrozumienia i pamieci o naszych dzieciach.


Zgłoś nadużycie #21 21 marca 2013, 19:39

Ecia Supermama
Rejestracja: Lis, 2012 Posty: 7193 Podziękowania: 1231
dziewczyny, borsuczka jaka znieczulica?. nawet niewiecie jak ja to przezylam. i niepisz ze jest znieczulica, bo to nieprawda! wczoraj mi sie nawet pisac niechcilo! sny mialam takie ze do teraz sie boje , a ty piszesz ze ktos ma znieczulice. troche przesadzasz

Zgłoś nadużycie #22 21 marca 2013, 19:45

Ecia Supermama
Rejestracja: Lis, 2012 Posty: 7193 Podziękowania: 1231
jak tak uwazasz i nie piszesz z nami tam i ty ewka tez nie piszez z mojego powodu, to dajcie znac, usune sie, nie bede pezeszkadzac. ale znieczulicy niemam oj nie.i przykro mi ze tak piszesz ,bardo mi przykro

Zgłoś nadużycie #23 21 marca 2013, 19:48

Konto usunięte
ecia akurat nie chodzilo o Ciebie wiec wyluzuj

Zgłoś nadużycie #24 21 marca 2013, 19:56

Konto usunięte
Hmmm, może nie znieczulica ale temat tabu. Ludzie boją sie albo poprostu nie umieją rozmawiać o śmierci, stracie bliskiej ,ukochanej osoby, o śmierci dziecka. Co niektóre mamy które straciły swoje aniołki zamykają sie w sobie i same pzeżywają ból po stracie maluszka. Pisze co niektóre bo sa kobiety które muszą o "tym" rozmawiać, chcą przeżyć strate w otoczeniu czułości i opieki.
Ja poroniłam dwa razy. Za pierwszym razem w końcówce 12 początku 13 tc . Nie czułam ruchów dziecka ale ono było. Już we mnie żyło, biło jego maleńkie serduszko. Ból po stracie maleństwa jest niewobrażlany i nie warzne czy ciąża była jusz zawansowana czy to były dopiero jej początki.
Wszyscy wokól mnie chodzili na palcach i szeptali za moimi plecami, bali sie powiedziec coś głośno. To mnie cholernie bolało czułam okropną frustracje. Byłam otoczona kokonem milczenia tak gęstym, grubym że nie mogłam oddychać.
O dziecku bliscy mówili bezpostaciowo. Tak jakby go nigdy nie było...
A ja porzebowałam zeby ktoś usiadł ,wzioł mnie za rękę i powiedział: wiem co czujesz...
Po jakimś czasie tylko mój mąż potrafił otwarcie o staracie rozmawiać, ale on porzebował czasu ,pamiętam jego słowa: Ja terz za nim tęsknie,myśle o nim i zawsze będe pamiętał...

Zgłoś nadużycie #25 21 marca 2013, 20:08

ewcia1540 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2805 Podziękowania: 741
Kasiulka wlasnie nam potrzeba tylko tych kilku slow...wiem ze ludzie nie potrafia rozmawiac o smierci, sami nie wiedza od czego zaczac itd.
Ja zawsze bylam strasznie zamknieta osoba, nikt nigdy nie wiedzial co czuje, co mysle...od momentu śmierci Adasia bylo mi tak ciezko ze mowilam o tym w kolko nawet 10 razy dziennie tej samej osobie co mnie spotkalo, co czuje i jak boli...guzik mnie obchodzilo co mysla inni ja czulam za kazdym razem ze troszke mi lzej...


Zgłoś nadużycie #26 21 marca 2013, 20:10

Konto usunięte
ja czułam sie i cuzje jak tredowata

Zgłoś nadużycie #27 21 marca 2013, 20:18

Konto usunięte

borsuczka napisał(a)

ja czułam sie i cuzje jak tredowata


ty sie czujesz jak tredowata a ja jakbym była jakaś niekąpletna, jakby cos było ze mna nie tak.Jedno dzieciątko poroniłam drugie urodziłam sporo przed czasem. Najgorsze to to ze nawet lekarz który odbierał mój ostatni poród powiedział mi prosto w twarz że to moja wina ze syn jest wcześniakiem. Poczułam sie jakbym dostała prosto w twarz. Jak roniłam ciąże lekarz był oburzony moją rozpaczą i stwierdził ze nie powinnam wogóle rozpaczać bo przecież i tak mam jusz dzieci w domu :(

Zgłoś nadużycie #28 21 marca 2013, 20:21

agies8 Fajna mama
Rejestracja: Lis, 2011 Posty: 4840 Podziękowania: 324
w polsce ten temat jest omijany , tutaj jestem na stronie i dzien w dzien przybywa kojena mama po stracie !!
sa tez mamy ktore stracily pare lat temu a dalej maja w sobie bol , sa mamy co stracily i kolejne miesiace nie udanych prob je dibijaja , jest tyle bolu , smutku tam ze czasem nie umiem juz tego czytac naprawde , moze dlatego ze ja sie z tym pogodzilam , moze ze juz tyle czasu minelo i nie chce tego pierwszego bolu od nowa przechodzic , ale bol dalej bedzie w nas w naszych sercach! ludzie moge o tym nie mowic ale my chcemy mowic o naszych 1wszych dzieciaczkach nie mozna tego zamknac w sobie bo mozna oszalec !!!
POznalam tutaj z mojej okolicy mame Patryka tez ktora stracila go przy porodzie w lipcu ona normalnie dalej pisze o nim na fejsie ludzie komentuja pomagaja zero zlego slowa !
a tu do cholery nikt nie chce o tym mowic .
my tez myslalysmy pozytywnie wczesniej ze bedziemy mialy dzieci na rekcach i co los nas obdazyl malymi Aniolkami ktore kochamy i tesknimy , reszta sie cieszy wszystkimi ;p ierwszymi rzeczami jakie male robia' a my co nigdy tego nie doswiadczymy z naszymi pierwszymi dzieciaczkami ,te co nosimy pod sercem beda kochane na pewno ale zawsze to co one beda robic bedzie zastanawianie sie czy tamten tez by taki byl , co by robil inaczej itp tego nie da sie ominac...
Dzis , jutro i juz na zawsze w moim sercu zostaniesz Aniołku moj Kochany ...



Zgłoś nadużycie #29 21 marca 2013, 20:22

Konto usunięte
ja zapytalam doktorki czy Zunia na pewno nie zyja zucila mi nerke na brzuch i powiedziala co slepa pani jest

Zgłoś nadużycie #30 21 marca 2013, 20:26

ewcia1540 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2805 Podziękowania: 741
Boze co za lekarz jesli mozna go tak w ogole nazwac...wiecie ja tez mialam "przygode" z lekarka...gdy lezalam na porodowce juz wiedzialam co mnie czeka ze jesli urodze to jest koniec dla mojego synka. zaczelo sie odklejac lozysko, moglam dostac krwotoku (wiadomo w jakim ja bylam stanie psychicznym tam) i przyszla lekarka i mowi: co pani rozpacza?! to pozne poronienie jest! Boze jak slowa potrafia bolec...Adas kopal mnie do konca, potem zyl jeszcze 3 godziny..
Nie ma nic gorszego jak bol psychiczny...