Witajcie ,jestem nową Mamą ale pisze w wielkiej potrzebie bo już sama nie wiem czy to problem we mnie czy jak. Synek ma 13 miesięcy, ja za tydzień wracam do pracy więc od stycznia wysłaliśmy go do żłobka. A tam co przychodziliśmy to słyszeliśmy że maruda, wymuszacz itd. przeżyliśmy 2 infekcje w tym zapalenie płuc. Największym jednak minusem było to że Ciocie aby mieć święty spokój ( karmie piersią) kładły go spać w wózku na dworze po 2/3 h.! Teraz-zima. Właśnie po jednym takim dniu przychodził chory.😕 Postanowiliśmy przenieść go do innego zlobka- nowo otwarty , podobno fajne ciocie, ładny itd. Chodzi od 2 tygodni i historia lubi się powtarzać-płacze cały czas, Ciocie mówią że bez łez. Nie chce jeść za bardzo , nawet w czwartek Ciocia powiedziała że odpycha inne dzieci od zabawek. Cały tydzień chodził na 3,5 h,przed spaniem go zabieram a słyszę tylko że bez zmian,że ciężko. Dodam że obecnie synkowi wybijają się powoli górne czwórki , jedna czwórka dolna wyszła miesiąc temu,w tamtym tygodniu wyszła jedna trójka i widzę ( zresztą jak lekarz patrzy mu w buzie to się żegna) że wychodzą górne trójki! Natomiast dzisiaj rano mąż jak odprowadzał Małego to od Cioci która zajmuje się młodszą grupa usłyszał niemile- o,przyszedł przykleja. I że nie pozwala się położyć, że jest marudny , że ciężko z nim, i że Pani Dyrektor na początku mówiła że taki już duży i samodzielny się wydawał a tu taki niedojrzały itp. odebrałam dziś ponownie o 11 30-płacz na wejściu i wyjściu.Prosze, powiedzcie mi czy mam wyluzować i przeczekać? Znajomi mówią że przejdzie ale jak patrzę na zachowanie i minę tych Cioć to już płacze w duchu. Do pracy wrócić muszę...😟na nianie nie stać ( tutaj 2400 złotych)