Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Mój problem z karmieniem

Zgłoś nadużycie #11 2 października 2012, 10:41

yellowsun Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 1266 Podziękowania: 289
Dziewczyny, postanowiłam napisać, bo cała ta sytuacja z karmieniem zaczyna mnie juz przerastać... Zacznę od początku:
Pierwsze problemy z karmieniem piersią pojawiły sie już w szpitalu, kiedy to po cesarce przez 2 doby nie miałam pokarmu, sam brak pokarmu nie jest problemem, bo w szpitalu gdzie byłam stosuje się snsy i dziewczyny bez pokarmu też przystawiają maluchy, ale mój był uparty i od początku nie chciał ssać piersi, nawet palec wkładany do buzi łapał nieprawidłowo, możecie się więc domyślić, że brak pokarmu + brak odruchów ssania = butelka... I się zaczęło... Próby przystawiania, wrzask dziecka, karmienie po palcu, butelka, potem kazały mi kupić kapturki i mały załapał, pojawił się pokarm i w takiej "formie" wypisali nas do domu...
Tylko tu pojawił się kolejny problem, mały na kapturku zasypiał, siedziałam z nim godzinę, a on spał, potem 1-1,5h przerwy i znów karmienie, ja byłam wykończona po długim jak na poród pobycie w szpitalu (11dni), ale dawałam jakoś radę, po tygodniu wizyta w przychodni, ważenie i zonk... Mały nie przybiera na wadze, lekarka kazała się jeszcze nie martwić i przyjechać za tydzień, ale ja straciłam motywację, bo skoro moje cierpienie nie przynosi rezultatu, to po co mam to robić? Mąż namówił mnie na odciąganie pokarmu, a braki uzupełnianie mm, żeby podając mu butelką wiedzieć ile zjadł, więc tak robiłam.
Teraz jak o tym pomyślę, to nie powinnam była go słuchać, tylko słuchać instynktu, ale stało się, dwa tygodnie odciągałam pokarm do butelki i uzupełniałam mm, kupiłam nawet butelkę jakieś tam "aktywne ssanie", mając nadzieję, że dzięki temu mały nauczy sę ssać prawidłowo (wiem, że to głupie). Po dwóch tygodniach ważenie w przychodni i mały ładnie przybiera na wadze, więc lekarka zadowolona, mały zadowolony, mąż zadowolony, tylko ja zostałam smutna zamiast z dzieckiem u piersi to z laktatorem, więc postanowiłam znów przystawiać przez kapturki i każde karmienie uzupełniać mm, robiłam tak przez kolejny tydzień.
Potem jakoś tak bez przekonania spróbowałam przystawić małego bez kapturka i udało się! Wiecie jak ja się ucieszyłam?! Dwa piękne dni karmiłam małego tylko piersią, łapał ładnie sutki, najpierw jednego potem drugiego, byłam taka z siebie dumna, tryskałam humorem i energią (mimo popękanych i bolących brodawek), wreszcie udało mi się to co nie udawało się przez miesiąc czasu!
Niestety kilka dni temu Antek nie wiem czemu, bez żadnego ostrzeżenia zrezygnował z piersi całkowicie i z gołej i w kapturku,  jak próbuje go przystawić to tak wrzeszczy, jak jeszcze nigdy w życiu nie widziałam, żeby dziecko tak wrzeszczało, robi się cały czerwony, żyły mu pulsują i drze się jakby go ze skóry obdzierali... :( Więc co ja mam zrobić, męczę go tak przez godzinę, a potem z bólem podaję butlę z moim odciągniętym mlekiem, albo jak nie mam to mm (mleka w piersiach też mam coraz mniej, a jego potrzeby rosną :( ) i tylko smutno mi strasznie i taka się czuję do dupy przez to :(
Wiem, że bardzo się rozpisałam, ale tak mnie to męczyło, chciałam to z siebie wyrzucić :(
Wolała bym już wcale nie miec pokarmu, niż przeżywać to co przeżywam, wiedziałabym przynajmniej na czym stoję, mały by się nie męczył i ja jakoś bym to zaakceptowała, a tak to oboje się męczymy i chyba jedyną zadowoloną osoba jest mój mąż, on nie widzi jak sie męczymy, przychodzi wieczorem, więc załapuje się tylko na jedno wieczorne karmienie, najczęściej już jestem tak po całym dniu zmęczona, że nawet nie próbuje go przystawiać i podaję butlę i widzi ładne zdrowe dzieciątko, ślicznie jedzące z butelki mamine mleko i śmieje się, że dziecko sobie mamę wytresowało, a mnie to wcale nie bawi :(
On nie widzi, jak w ciągu dnia, jedną reką trzymam przy piersi laktator, drugą, próbuję coś zjeść, a nogą bujam małego w leżaczku, bo obudził się wcześniej niż myślałam, nie zdążyłam ściągnąć mleka i płacze... :(

Zgłoś nadużycie #12 2 października 2012, 10:57

yellowsun Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 1266 Podziękowania: 289
tak mnie ta cała sprawa męczy, że coraz częściej mam ochotę się poddać, ale boję się, że potem będę tego żałować, decyzja o zaprzestaniu karmienia jest nieodwracalna, tak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które nie miały problemów z karmieniem :(

Jest jeszcze druga sprawa dotycząca mm, bo gdybym ja miała komfort, że jak przestanę karmić, to po prostu kupię mm i gotowe, ale nie, tu mój szanowny mąż, też musiał zaserwował mi piekiełko, bo wymyślił sobie, że żeby było taniej to mleko będzie przysyłała jego mama z Niemiec, która jak się dowiedziała, że dokarmiam dziecko mlekiem NAN pro, od razu stwierdziła, że to najgorsze gówno, że tam tego nikt nie kupuje, bo to syf jest itd. no i oczywiście, że ona będzie przysyłać dobre mleko, BIO, sro, itp... :(


Czuję się z tym OKROPNIE, nie dość, że nie jestem w stanie wykarmić własnym mlekiem dziecka, to nawet nie mogę zadecydować, jakim sztucznym mam go karmić, bo teściowa się do tego wpieprza, a najgorsze, w tym wszystkim jest to, że mój mąż się z nią zgadza i w ogóle nie próbuje mnie zrozumieć, że jako matka chcę mieć coś do powiedzenia w kwestii tego jakie mleko podam dziecku :( To nie jest dziecko teściowej tylko moje, ale jak tłumaczę mu to, jakie to dla mnie trudne i upokarzające, że to jego matka wybiera i kupuje mleko dla mojego dziecka to tylko wykrzykuje mi, że trzeba korzystać z pomocy, bo "dumą i honorem" dziecka nie nakarmię :( :( :( :(

Prawda jest jednak taka, że kupienie przez teściowa mleka i wysłanie go do polski to jest jakieś 50-60 euro, gdyby chciała pomóc, a nie się wpier***ać, to by te pieniądze wysłała i pozwoliła mi podjąć decyzję :(

Dziewczyny, mam przez to takiego doła, bo czuję, że jestem z tym sama, mąż mnie nie wspiera, tylko za swoją matką murem stoi, a ja nie wiem już gdzie pójść, żeby mnie ktoś zrozumiał i pomógł mi coś z tym zrobić... :(

Tak bardzo chciałabym wykarmić swoje dziecko sama, powiedzieć teściowej, żeby spierniczała ze swoim "super bio mlekiem" i nakichac im wszystkim w twarz, ale im bardziej tego chcę, tym mniej mam pokarmu, a ten jeszcze ssać nie chce i zupełnie nie wiem już co mam robić :(

Zgłoś nadużycie #13 2 października 2012, 11:20

Konto usunięte
Yellow moja droga droga Mamusiu.
nie obwiniaj sie, nie wyrzucaj sobie, wyluzuj i podawaj MM. jestem jak najbardziej ZA karmieniem naturalnym, ale taki sam cyrk mialam z Kazikiem. TAKI SAM, naiwne przystawianie do cyca, osteczne podawanie butli z odciagnietym, pozniej laktator, pozniej mycie sprzetu, pozniej znos przystawianie. czasem udalo mi sie cos zjesc, rzadko kiedy odpoczac. zamiast budowac wiez z dzieckiem czulam sie jak automat, zrobic to, pozniej to, zaraz to i znow to. tym bardziej ze z dzieckiem bylam sama.
ostatecznie pieprznelam wszystko, zaczelam dokarmiac MM, odciagalam co zostawalo w cycu i po 2 miesiacu juz bylo po moim pokarmie.
karmienie naturalne i odciaganie pokarmu to jest cudna droga do zajechania sie. bo ja chodzilam jak trup, niewyspana, zmeczona i otarlam sie o depreche solidnie. bo sie obwinialam, bo wszsycy mowili ze karmienie jest super hiper i kazdemu sie moze udac, i ze wystarczy chciec. ale mi sie nie udalo.
i co, ja zyje, Kazik zyje. dostawal MM wkoncu byl najedzony i zadowolony. ja moglam odsapnac, odpoczac i wyluzowac.
wiem co czujesz bo ja cala ciaze nastawialam sie na cyckolenie... wrecz marzylam o tym. a zderzenie z rzeczywistoscia bardzo zabolalo. do tej pory czasem poczuje zal...

co Ci polecam?
opier*ol swojego faceta i powiedz ze zamiast sypac madrosciami z du*y to niech zacznie Cie wspierac, bo gadac kazdy potrafi. mleko niech Ci dobierze lekarz a nie przemadrzala tesciowa.
wiem ze jest Ci ciezko, ale lzej nie bedzie jak beda Ci na glowe wchodzic. a z facetami tak jest, guzik wiedza a sa najmadrzejsi. moj tez byl w tej kwestii zaparty i uparty jak osiol. az ... szkoda gadac.
zaprowadz w domu porzadek, nie moze byc tak ze dziecko rzadzi, facet zadowolony a mama wyglada jak zombi i czuje sie jak wrak czlowieka. dziecko bedzie szczesliwe kiedy i Ty bedziesz szczesliwa.
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #14 2 października 2012, 11:36

yellowsun Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 1266 Podziękowania: 289
editwil,co do tego co ja jem, to są to bardzo różne rzeczy, nie stosuję żadnej rygorystycznej diety, ale tez nie mam czasu na gotowanie jakis obiadów, więc są to raczej proste potrawy, typu kanapki, kotlety mielone, sąłatka na szybko, ziemniaki gotowane, twarożki, maślanki itp. nie wiem ile powinno się pić, ale ja nie piję zbyt dużo, może 1-1,5l dziennie płynów różnych, a ty ile piłaś karmiąc? Można zamiast wody pić soki jabłkowe? Zdecydowanie bardziej by mi odpowiadały...

Co do karmienia, to wczoraj nawet rozpisałam dokładnie o której, ile i czym karmiłam, więc:
5:30 - 120ml, mm
8:30 - 120ml, moje
11:30 - 120ml, moje
14:30 - 60ml moje, 30ml mm + na chwilę załapał pierś
17:00 - 50ml moje, 60ml mm
19:00 - 100ml mm
23:30 - 120ml, moje
następne karmienie było znów dziś o 5:30 100ml odciągnęłam, 30 ml dorobiłam mm

Wygląda to tak codziennie, w dzień, co 2h, płacze i szuka jedzenia, w nocy 5-6h śpi i nawet nie kwęknie...

Zgłoś nadużycie #15 2 października 2012, 14:01

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3627 Podziękowania: 601
yellow - ja też miałam przez pierwsze 1,5 miesiąca duże problemy z karmioeniem - nawet bardzo duze - w szpitalu prawie w ogóle nie miałam pokarmu - ale mała potrafiła p 2-3 godziny wisieć przy cycku. Po przyjeździe do domu nawał, poranione brodawki - normalnie ryczałam z bólu, z niewyspania, zmęczenia itp. Ale byłam twarda - wszyscy wokół - moja matka, ojciec, mąż twierdzili że to dlatego ze mój pokarm jest "płony" i mała się nie najada i żebym jej w końcu podałą to mm. Nie podałam. Wysłałam męża po kapturki - karmiłam wyłącznie przze nie przez około 5 tygodni. I przze ten cały czas mała wisiała od 1- do 3 godzin przy cycu przy każdym karmieniu. Ale było akurat szczepienie, ważenie - mała świetnie przybierała. Więc bylam z siebie bardzo dumna, powli rezygnowałam z kapturków, mała coraz mniej czasu potzrebowała na ssanie. Było coraz lepiej. Oczywiście ja przez ten cały czas niemal dzień w dzień ryczałam - ze zmęczenia, z głodu - z tego że mąż w pracy i nie mam w nikim oparcia. Jak mała spała to musiałam ogarnać mieszkanie, ugotowac obiad dla reszty domowników - bo NIKT się nie domyślił żeby mi w czymś pomóc... ale przeżyłam. Karmienie sie unormowało - po 2 miesiacach wycszło tak, że mała całkowicie zrezygnowała z lewej piersi i do 9 i 5 miesiąca cyckoliła tylko prawą.  Wiem,  ze to troche inna sytuacja niż u Ciebie bo mała mimo wszysko ssała - ale wydaje mi się , że to dlatego, że nie dawałam jej wcale butelki, a wiec po prostu MUSIAŁA załapać. U mnie sytuacja była wynormowana właśnie tak około 1,5 miesiąca - wszystko zaczynało już  iść gładko. Gdyby wystąpiły u mnie problemy takie jak u Ciebie podejrzewam, ze dałabym dziecku mm i JUŻ - wiadomo miałabym wyrzuty sumienia - ale one w końcu znikną. A Ty na pewno poczujesz się lepiej... a co do Twojego męża to nalezy mu sie solidny kopniak w cztery litery. Powiedz mu że to lekarz będzie wybierał mleko dla Twojego dziecka a nie teśćiowa... Zresztą my pijemy Nan i nie wydaje mi się żeby było to największe możliwe dziadostwo... W każdym razie nie obwiniaj się o to, że z karmieniem nie wychodzi tak jak byś tego chciała. A moze to tez przez stres ?? Ja trzymam za Ciebie kciuki i czy będziesz dalej walczyć czy podasz mm ( wybrane przez lekarza) to i tak będzie dobra decyzja...


Zgłoś nadużycie #16 2 października 2012, 16:13

yellowsun Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 1266 Podziękowania: 289
Aga, to faktycznie mamy dokładnie taką samą sytuację, bo to wygląda dokładnie tak samo jak opisałaś, ja chodzę jak zombie, głównie z laktatorem na cycku, nie mam czasu kompletnie na cokolwiek, jestem wykończona i strasznie smutna, że moje marzenie o karmieniu piersią się nie spełnia :(

edytko, bardzo BARDZO podziwiam, że nie podałas butelki i byłaś twarda, ja nie dałam rady, jak wróciłam ze szpitala po prawie dwóch tygodniach pobytu i cesarce, byłam strasznie rozbita, dodatkowo okazało się, że Antek ma wadę serca (teraz już wiem, że jest ona bardzo mała, ale wtedy nic nie wiedziałam) i torbiel w główce (cały czas czekamy na kontrolę, czy się wchłonęła), byłam na skraju wyczerpania i fizycznego i psychicznego i jak okazało się, że Antek nie przybrał na wadze na moim pokarmie, byłam bardzo podatna na jakiekolwiek sugestie...

Głupio mi, bo nie dałam rady wtedy przystawiać go przez te kapturki, a ponieważ powiedzieli mi, że jak karmię przez kapturki to mogę podawać butelkę, to łatwo uległam i podałam, a teraz nie wiem co robić dalej... :(

Co do mleka NAN, to też jak je podawałam, to nie zauważyłam, żeby było jakieś niedobre, Antek był po nim najedzony, zadowolony, robił ładne kupy, ale ono jest niedobr tylko dlatego, że ja je wybrałam... Podejżewam, że jakbym wybrała najdroższy Bebilon, to okazało by się, że jego wadą jest to, że jest polski, a nie niemiecki bo i tak potrafi mi nagadać...


Dziewczyny, co do mojego męża, to ja nie poznaję człowieka, od kiedy Antek się urodził, ciągle powtarza te bzdury co mu mama opowiada, np. ostatnio nasz kot wyszedł przez przypadek na dwór, a szczepiony był ponad rok temu i jego mama stwierdziła, że teraz trzeba oddać go na obserwację do weterynarza, bo może się wścieklizną zaraził... a w ogóle to powinniśmy go całkiem oddać gdziekolwiek (czyt. schronisko) bo w domu gdzie jest dziecko nie powinno być kota... albo kupiłam na allegro kombinezon jesienny ocieplany, ale używany, bo nowy ponad 100zł kosztował, a tak to za 39zł kupiłam, a ona do mnie, że nieodpowiedzialna jestem, że tak ryzykuję kupując na allegro używane ubranie i że nie powinnam ryzykować zdrowiem dziecka... Rany, jak ja się cieszę, że ona już jutro jedzie do tych Niemiec swoich i niech tam zostanie i nie dzwoni najlepiej... :( Tylko, że ten ciągle powtarza te bzdety jak najświętszą prawdę i kłóci się ze mną do upadłego, w ogóle nie licząc się z niczym...

Zgłoś nadużycie #17 2 października 2012, 19:58

Konto usunięte
wyluzuj, postaw do pionu mezulka i zrob porzadek z tesciowa. cholera, ja wiem ze szacunek szacunkiem ale niech ona szanuje Twoje zdanie i poglady. nie wiem co to za zwyczaj ze tesciowe moga siac terror a synowe musza to pokornie znosic.
mam dwa koty, dziecku nic nie jest. a szczepione byly z 300 lat temu. wscieklizny nie maja. ani robakow ani nic. a wedlug badan towarzystwo zwierzat w domu pomaga dziecku sie udodparniac na zarazki :)

kochana, pamietaj, jakiej decyzji bys nie podjela - bedzie ona sluszna. ale pamietaj ze jestes najwazniejsza osoba dla swojego dziecka bo nikt sie nim nie zajmie tak jak Ty. wiec DBAJ O SIEBIE rowniez!!!
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #18 2 października 2012, 20:37

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3627 Podziękowania: 601
yellow - mam przeczucie, że jak zrobisz porządek z teściową i mężem to Twoje problemy całkowicie miną, bo będziesz mogła karmić jak chcesz, czym chcesz i w ogóle robić co Ci się podoba - teraz żyjesz w stresie a to jest najgorsze dla młodej mamy. Większych bzdur nie słyszałam jeśli chodzi o poglądy Twojej teściówki - normalnie szalona baba...
Co do samego karmienia ja niestety nie umiem Ci nic doradzić, może w Twojej okolicy jest jakaś poradnia laktacyjna ?? tam mogłabyś znaleźć pomoc... a co do picia to ja tez piłam sporo soku jabłkowego, herbatek itp. ale nie jakos strasznie dużo - myślę że w sumie nie więcej niż 1,5 l dziennie


Zgłoś nadużycie #19 2 października 2012, 21:52

Wiola91 Supermama
Rejestracja: Paź, 2011 Posty: 5191 Podziękowania: 432
yello, Aga dobrze napisała, opieprz męża, potem z nim pogadaj.
Ja na szczęście nie mam problemów z karmieniem piersią, ale od samego początku wypijam ok. 3-4 litrów dziennie. Dwa litry soku jabłkowego wypijam dziennie, a reszta to jakaś woda, herbata. Postaraj się jak najwięcej przyjmować płynów, a pokarm będzie się znowu produkował ;)
I przede wszystkim nie możesz myśleć, 'że nie jesteś w stanie wykarmić dziecka' właśnie przez takie podejście w psychice hormony przestają się wydzielać i z tym też idzie mała ilość pokarmu.

Zgłoś nadużycie #20 2 października 2012, 23:51

Konto usunięte
YELLOW powiedz mi czy Twoja teściowa zawsze się tak wtrącała w Wasze życie?
W ciąży też mówiła Ci co możesz, czego nie, itp.?
Musisz się im postawić - jej i mężowi - bo inaczej nie będziesz w stanie 'normalnie" funkcjonować ;)
Z facetami trzeba zdecydowanie rozmawiać. Powiedz mu co Cię denerwuje, poproś go żeby nie rozmawiał ze swoją mamusią o rzeczach, które dotyczą WASZEJ rodziny (mam na myśli Waszą trójkę). Postaw mu jakieś ultimatum, facet musi wiedzieć, że TY dla WASZEGO dziecka jesteś NAJLEPSZĄ MAMĄ, bez względu na to, co mówi i robi jego IDEALNA MAMA.

W sprawie karmienia nie jestem w stanie Ci pomóc - sama karmiłam bardzo krótko. Musisz się przestać zamartwiać, zdecydowania masz za dużo na głowie.

Skoro dziewczyny piszą, że masz pić dużo soku jabłkowego to pij, na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc ;)

Zgłoś nadużycie #21 3 października 2012, 14:09

yellowsun Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 1266 Podziękowania: 289
Dziewczyny, dziś mam troszkę lepszy humor, głównie dzięki temu co napisałyście, mojemu mężowi faktycznie należy się porządny kopniak w zadek i na pewno go dostanie muszę się tylko zastanowić jak!

Podsunęłyście mi świetny pomysł z tym pediatrą, już powiedziałam mojemu m., że pójdziemy do pediatry i to lekarz dobierze mleko najlepsze dla dziecka, a nie jego mamusia, trochę się obraził na mnie, próbował wkurzać, ale nie miał argumentu przeciw i musiał się zgodzić...

Bardzo Wam dziękuję za wsparcie, nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne!

No i dziś jadę po zgrzewkę soku jabłkowego :)

Zgłoś nadużycie #22 3 października 2012, 14:12

Konto usunięte
Yellow 3mam kciuki ZA CIEBIE.
no, nie daj sie gadom! Ty wiesz co robic i juz :) mam nadzieje ze te cyckolenie Wam pojdzie. u nas byl tylko laktator bo Mlody cycka WCALE nie chcial... a z laktatorem wiesz jaki to sajgon i ile roboty :)
zycze Wam owocnego, przyjemnego cyckolenia! o!
a nawet jak nie pojdzie - nie przejmuj sie!

dbaj o siebie Mamusiu! bo zajechana mamusia to zero pozytku dla dziecka :P
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #23 3 października 2012, 15:49

Ulla Fajna mama
Rejestracja: Mar, 2012 Posty: 3449 Podziękowania: 490
Yellowsun, ja ciebie rozumiem, bo nie jestem z tych mam, które nie miały żadnych problemów.
miałam cesarkę i też na poczatku nie było mleka. Operację miałam w poniedziałek, a w środe od samego rana dziecko było juz cały czas ze mna. I jak się tak od rana darło, a ja próbowałam go przystawic, to po 5(!) godzinach, któs to w końcu usłysząl i przyniósł mi butelke-ze smoczkiem na kaszki... dziecku ładnie, duzo leciało i już piersi nie chciało wcale.
Bez zagłebiania się w szczegóły powiem, że w końcu udało się karmic piersią. Ale rodzina mi w tym nie pomagała: "na pewno masz za mało mleka, albo nie takie", "odciagaj laktatorem", "dokarmiaj mm", "dziecko płacze, bo jest głodne". Musiałam wszystkim dookola z uporem maniaka tłumaczyć, ze z moim pokarmem jest wszystko jak najbardziej ok, ze NIE BEDE (!!!) dokarmiac dziecka i tylko jesli pediatra stwierdzi, ze dziecko nei przybiera i trzeba dokarmiac, to wtedy o tym pomysle. Nawet mój mąz przez pewnien czas mnie nie wspieral w tym, bo "jego mama mówi, że..." i "czemu nie dasz sobie nic powiedziec osobom, które maja wiekśze doświadczenie niz ty..."

Dwie rzeczy tylko:
1. Próbowałaś szukac pomocy u konsultantów laktacyjnych? Oni działaja za darmo.
http://www.laktacja.org.pl/konsultanci-ibclc-w-polsce
2. Nawet jesli karmisz mm, to nie jestes gorsza matka od karmiących piersią przecież :)
Rączki malutkie, ale chwycą Cię za serce na zawsze.      
   




Zgłoś nadużycie #24 4 października 2012, 16:18

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12319 Podziękowania: 1586
Wiesz co ja jestem z tych matek karmicielek, fanatyczek karmienia i uwielbiających to robić :) mój syn cyckolił 2 lata a córa ma rok i jakoś końca nie widać :) ale w obu przypadkach wcale nie było różowo. Syn nie miał odruchu ssania, był wymęczony po porodzie, pierwszą dobę całą przespał i nie jadł, a ja miałam płaskie brodawki , a drugą się darł bo nie umiał ssac i był głodny. Więc były ćwiczenia na palcu, odciaganie (ręczne nie było laktatora na oddziale a trzeba było na szybko) i karmienie synka... pipetką bo inaczej nie potrafił. I tak nam zeszła druga doba życia. Byłam ledwo żywa ale syn chyba się najadał bo spokojnie zasypiał. Potem jakaś życzliwa położna otoczyła nas wsparciem, dostałam kapturki, pokazywała jak przystawiać, asystowała nam i mały na kapturkach zaskoczył i ssał i to nawet bardzo ładnie. Po kilku dniach umiał już ssać bez kapturków i potem było kilka miesięcy spokoju aż sobie ok. 9 m-ca sam odstawił jedną pierś, darł się jak go do niej przystawiała ale z drugiej ssał. No i tak oto karmiłam go jedną piersią a w drugiej pokarm zanikł. Córka miała lepszy start, spokojny poród, nikt mi jej nie zabierał i spokojnie sobie lizała pierś a potem ją ssała już na porodówce i robiła to super, żadnych problemów. jak miała 5 tygodni dostała masakrycznej wysypki na buzi, wstępna diagnoza nietolerancja laktozy, więc przeszłam na dietę bezmleczną i... guzik to dało chyba ale ja do dziś unikam słodkiego mleka, przetwory nabiału jem i jest spoko. W 6 tyg. wyniki krwi bardzo wysoka bilirurbina miałam z nią iść do szpitala ale po rozmowie ze znajomą decyzja- nie idę, odstawiam małą na 2 dni od piersi na mm i zobaczymy czy to nie jest efekt przeciwciał z mojego mleka. Pediatra wyzywała mnie od nieodpowiedzialnych ale ja wyżebrałam 2 dni i udało się wyniki po 2 dniach były idealne, instynkt matki zwyciężył. Bałam się bardzo jak mała to zniesie, mm zaakceptowała aż za dobrze, ja cały dzień odciągałam by zachowac pokarm i by nie było zastoju czy zapalenia a 3 dnia mała jak gdyby nigdy nic ssała już pierś. Potem koło 3 m-ca był bunt i jadła tylko w idealnej ciszy, byle odgłos i już puszczała pierś i nie chciała ponownie i sie darła bo głodna. Jedynym ratunkiem było karmienie jej gdy spała. Trwało 2 tygodnie to ale przetrwałam. Nie jest łatwo jak rodzina utrudnia, moja mi ułatwia, mąz wspiera, mama się wtrącała ale szybko przestała, teściowa się nie odzywa bo sama nie karmiła wcale piersią bo ktoś jej powiedział że po cc nie warto ?? Ważne że Ty chcesz, męża opierdziel, teściowej (jest na odległość) dozuj informacje im mniej wie tym mniej głupot gada. Pomysł z pediatrą super, niech on ci dobierze mm i twardo postaw sprawę, że to Ty jesteś matką i wisz co robisz i co jest dobre dla dziecka (nawet jak czasem nie jesteś tego pewna, to wmawiaj sobie że jesteś :) heheh)powodzenia


Zgłoś nadużycie #25 5 października 2012, 20:25

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10072 Podziękowania: 1784

yellowsun napisał(a)

Aga, to faktycznie mamy dokładnie taką samą sytuację, bo to wygląda dokładnie tak samo jak opisałaś, ja chodzę jak zombie, głównie z laktatorem na cycku, nie mam czasu kompletnie na cokolwiek, jestem wykończona i strasznie smutna, że moje marzenie o karmieniu piersią się nie spełnia :(

edytko, bardzo BARDZO podziwiam, że nie podałas butelki i byłaś twarda, ja nie dałam rady, jak wróciłam ze szpitala po prawie dwóch tygodniach pobytu i cesarce, byłam strasznie rozbita, dodatkowo okazało się, że Antek ma wadę serca (teraz już wiem, że jest ona bardzo mała, ale wtedy nic nie wiedziałam) i torbiel w główce (cały czas czekamy na kontrolę, czy się wchłonęła), byłam na skraju wyczerpania i fizycznego i psychicznego i jak okazało się, że Antek nie przybrał na wadze na moim pokarmie, byłam bardzo podatna na jakiekolwiek sugestie...

Głupio mi, bo nie dałam rady wtedy przystawiać go przez te kapturki, a ponieważ powiedzieli mi, że jak karmię przez kapturki to mogę podawać butelkę, to łatwo uległam i podałam, a teraz nie wiem co robić dalej... :(

Co do mleka NAN, to też jak je podawałam, to nie zauważyłam, żeby było jakieś niedobre, Antek był po nim najedzony, zadowolony, robił ładne kupy, ale ono jest niedobr tylko dlatego, że ja je wybrałam... Podejżewam, że jakbym wybrała najdroższy Bebilon, to okazało by się, że jego wadą jest to, że jest polski, a nie niemiecki bo i tak potrafi mi nagadać...


Dziewczyny, co do mojego męża, to ja nie poznaję człowieka, od kiedy Antek się urodził, ciągle powtarza te bzdury co mu mama opowiada, np. ostatnio nasz kot wyszedł przez przypadek na dwór, a szczepiony był ponad rok temu i jego mama stwierdziła, że teraz trzeba oddać go na obserwację do weterynarza, bo może się wścieklizną zaraził... a w ogóle to powinniśmy go całkiem oddać gdziekolwiek (czyt. schronisko) bo w domu gdzie jest dziecko nie powinno być kota... albo kupiłam na allegro kombinezon jesienny ocieplany, ale używany, bo nowy ponad 100zł kosztował, a tak to za 39zł kupiłam, a ona do mnie, że nieodpowiedzialna jestem, że tak ryzykuję kupując na allegro używane ubranie i że nie powinnam ryzykować zdrowiem dziecka... Rany, jak ja się cieszę, że ona już jutro jedzie do tych Niemiec swoich i niech tam zostanie i nie dzwoni najlepiej... :( Tylko, że ten ciągle powtarza te bzdety jak najświętszą prawdę i kłóci się ze mną do upadłego, w ogóle nie licząc się z niczym...


o matko co do teściowej to współczuję, ale troche kobita przesadza ja wszystkie ciuchy mam używane, a przykład mojej koleżanki urodziła dziecko i to wcześniaka a mała spała w łóżeczku z.. kotem. teraz ma 2 latka żyje pod jednym dachem z kotem i dużym psem i ani razu nawet nei zachorowała, więc moim zdaniem teściowa troche histeryzuje ;)
ale nie przejmuj się, bo ja też mam taką teściową że nawet mi się nie chce o niej gadać :/
A co do męża to sadze że powinnaś mu powiedzieć co Cię boli, i że chyba on ożenił się z Tobą a nie swoją matką więc powinien bardziej brać pod uwagę Twoje zdanie a nie mamusi ;)



Zgłoś nadużycie #26 6 października 2012, 9:16

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3627 Podziękowania: 601
yellow i jak tam Twoje cyckolenie ??


Zgłoś nadużycie #27 10 października 2012, 16:44

yellowsun Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 1266 Podziękowania: 289
Hej :)

Dziewczyny, nie pisałam, bo trochę się odcięłam od internetu na parę dni, żeby poświęcić więcej czasu na Antka, cycolenie i przemyślenie wszystkiego i oto co wymyśliłam:

Teściowa niech spada, bo jej to w życiu nie dogodzę, na szczęście wyjechała i dopiero na chrzest przyjedzie w grudniu, a potem to dopiero lipiec :P

Karmienie wygląda tak, że zmieniłam żel pod prysznic (gdzieś czytałam, że może dziecku zapach nie odpowiadać i kupiłam bezzapachowy) i znów zaczął łapać cycka, ale tylko lewego... wygląda to więc tak, że podaję mu lewą pierś, a ponieważ ona od początku pracuje gorzej, to z prawej ściągam pokarm (jednocześnie :P ) i to co ściągnę to podaję mu butelką po wycyckaniu lewej, jak jest tego mało to robię mm i już... będę tak robić dopóki dam radę, a potem przejdę na mm i sama siebie przekonuję, że tak będzie najlepiej :) Przynajmniej Antek jest zadowolony i najedzony, ja też czuję się lepiej, bo mam mniej stresu, a co będzie później to czas pokarze...

mamaela, bardzo podoba mi się twoja rada, żeby nawet jak nie jestem pewna, wmawiać sobie, że jestem i już, staram się tak robić i jak tylko ktoś próbuje mi coś wmawiać to mówię, mu, że ja robię inaczej i na pewno dobrze, choć pewności nie mam... :P

Dziewczyny, bardzo mi pomogły wasze rady i podnoszenie na duchu, oprócz Was nie mam w nikim wsparcia...

Z mężem pogadaliśmy i ustaliliśmy, że odnośnie karmienia to ja będę podejmować decyzje, przynajmniej dopóki Antoś je tylko mleko, a on nie będzie się w to wtrącał, chyba, że sama go o to poproszę... Nie przekonam go do swoich argumentów, to niech się chociaż nie wtrąca i pozwoli mi być matką i zaufać mojej intuicji, a z czasem może i on zrozumie... byle się już nie kłócić z nim, bo to ani dla mnie ani dla niego, ani dla Antka nie jest dobre...

Zgłoś nadużycie #28 10 października 2012, 20:26

Konto usunięte
Yellow 3maj sie i ufaj sobie :)
my naprawde wiemy co robic :) a dziecko szczesliwe jak rodzina szczesliwa.
kurcze ja z moim tak sie gryzlam po porodzie ze nikomu tego nie zycze. krotko temat ucinac i bez dyskusji.... wiem po sobie :)
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #29 10 października 2012, 20:34

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12319 Podziękowania: 1586
No i super, początki bardzo dobre a reszta jakoś się ułoży. Na serio to nie głupi wymyślił pojęcie instynktu macierzyńskiego :) mm jest tworzone z myślą o dzieciach i zaspokaja jego potrzeby żywieniowe a przytulać się do dziecka można tak samo z butelką w ręku jak i mające je przy piersi. szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko :) powodzenia


Zgłoś nadużycie #30 10 października 2012, 20:46

Konto usunięte
no np u mnie karmienie butla bylo bardzo SPECJALNE, taki rytual, zawsze w spokoju, nigdy w biegu, zawsze z przytulasem...
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*