happy_mama napisał(a)
Co o tym sądzicie? Czy rzeczywiście jest taki bum na imiona z popularnych seriali? Kiedyś były te Izaury, Jessiki, Esmeraldy, a dziś Leny, Majki itp.
Moda na Izaurę to jedna z bzdur powtarzanych przez dziennikarzy - w niemal w każdym artykule o imionach powtarza się bajeczkę o rzekomej oszałamiającej modzie na Izaurę w latach 80. Inne bzdury typu "Nadzieja Pociupana",z którą prawie każdy albo do szkoły chodził, albo zna kogoś, kto z nią mieszkał w akademiku. Jest jeszcze słynna "Dolores Miednica", która uczęszcza od kilkunastu lat do wszystkich polskich przedszkoli, podstawówek, LO etc. W Polsce odnotowano tylko 38,a w formie Isaura - 28. faktycznie, była "popularna".
To samo tyczy się Esmeraldy, która w przeciwieństwie do Izaury, przywędrowała do Polski znacznie wcześniej.
Wybaczcie, ale jak czytam brednie o Izaurze, to nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać...
A wracając do meritum. Tak, seriale wywierają duży wpływ na modę. Niedawno w "na dobre i na złe" pojawił się mały Feliks, który już teraz zaowocował większa ilością rejestracji chłopców o tym imieniu. Moja znajoma pracuję w największym szpitalu w mieście i mówiła, że przez kilka lat jej pracy w tym szpitalu, do momentu pojawienia się małego Feliksa w "na dobre..." nie przyszedł na świat żaden Feliks, a teraz, w jednym tygodniu rodzi się nawet 5.
W częstochowskim USC od roku 2005 do 1.01.2012 nie zarejestrowano żadnego Feliksa (!). Ciekawe jak będzie w roku 2012...