Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Majowe Dzieciaczki i ich Szczęśliwe Mamusie 2012;*;)

Zgłoś nadużycie #54891 20 marca 2013, 12:11

aneta74 Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 4235 Podziękowania: 953
Wiktorku 100 lat od ciotki Anety i Rozalki!!!




Zgłoś nadużycie #54892 20 marca 2013, 12:13

aneta74 Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 4235 Podziękowania: 953
Kasia daj znac jak siostra , mam nadzieję że poszło szybko bez komplikacji i tuli już swoją Hanię :)




Zgłoś nadużycie #54893 20 marca 2013, 12:13

Gosiulkovic Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4129 Podziękowania: 948

seshella napisał(a)

6 i 7 się przebija powoli


a który ?? ? dolny ??
ja cały czas podglądam (a raczej próbuję) i jakoś nic nie widzę. Tzn raz mi się wydaje że widze a raz że nic nie widze ;) hehe




Zgłoś nadużycie #54894 20 marca 2013, 12:15

seshella Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4573 Podziękowania: 756

gwonka napisał(a)

no moze wiosna lepiej. ja to nie wiem jak mam go odstawic, on uwielbia cyca. nie chce mu go zabierac :( jjuz na sama mysl ryczec mi sie chce. :(


to najwyzej na druga wiosne go odstawisz, co za problem, nie ma co się zamartwiac, skoro lubisz karmienie


Zgłoś nadużycie #54895 20 marca 2013, 12:17

Gosiulkovic Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4129 Podziękowania: 948

aniam napisał(a)

wiesz, dzisiaj mam jakiś płaczliwy dzień, co kawałek mi się łzy zbierają i każde takie wspomnienia powoduje, ze chlipię


kurde ja też!!! coś mi się dzisiaj płakać chce ciągle!!




Zgłoś nadużycie #54896 20 marca 2013, 12:18

seshella Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4573 Podziękowania: 756

aneta74 napisał(a)

ech nadrobie pózniej bo zaraz obiad trzeba robic a niedawno z przychodni wróciłam. dostałam maść na uszy . przyjeżdżam przebieram małaa cała pupa i brzuch wysypane ale tylko tam gdzie pampek. kurcze chyba ma uczulenie na huggiesy. przedtem używałam dady i i z rossmana na zmiane z pamperami i było ok. chyba samo zejdzie co?już jej zakładam te sprawdzone z rossmana. jak nie urok to ...


już się spotkałam z uczuleniem na haggisy, tez ostatnio miałam, wysypki nie było, ale więcej nie kupie, nie pasują mi, wole dade i pampersa


Zgłoś nadużycie #54897 20 marca 2013, 12:19

Gosiulkovic Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4129 Podziękowania: 948

seshella napisał(a)

prawiw wszystkie można rozkladac (chyba tylko te do 36 kg nie maja takiej opcji)


mają mają :)




Zgłoś nadużycie #54898 20 marca 2013, 12:20

seshella Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4573 Podziękowania: 756

Gosiulkovic napisał(a)

a który ?? ? dolny ??
ja cały czas podglądam (a raczej próbuję) i jakoś nic nie widzę. Tzn raz mi się wydaje że widze a raz że nic nie widze ;) hehe


dwójka dolna z lewej strony


Zgłoś nadużycie #54899 20 marca 2013, 12:21

seshella Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4573 Podziękowania: 756

Gosiulkovic napisał(a)

mają mają :)


ale też chyba te droższe i nie rozkładają się tak typowo do spania


Zgłoś nadużycie #54900 20 marca 2013, 12:25

ewelina6660 Fajna mama
Rejestracja: Wrz, 2011 Posty: 4662 Podziękowania: 787
Kurcze, moja jeszcze je cycka w ciagu minimum 5 razy je.

Zgłoś nadużycie #54901 20 marca 2013, 12:26

Gosiulkovic Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4129 Podziękowania: 948

seshella napisał(a)

ale też chyba te droższe i nie rozkładają się tak typowo do spania


nie no leżanka to to nie jest, ale wystarczy żeby dziecko spało dosyć wygodnie. Iwona spała bez najmniejszych problemów i głowa jej nie opadała. We fotelu uwielbiała jeździć od samego początku jak jej kupiliśmy :) . Cielawa jestem jak będzie z Asią :)




Zgłoś nadużycie #54902 20 marca 2013, 12:27

Gosiulkovic Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 4129 Podziękowania: 948

ewelina6660 napisał(a)

Kurcze, moja jeszcze je cycka w ciagu minimum 5 razy je.


u mnie też jeszcze kapa ale chyba zacznę coś z tym robić powoli :D . Zaczniemy mały odwyczek :D




Zgłoś nadużycie #54903 20 marca 2013, 12:33

Konto usunięte

gwonka napisał(a)

Witam!
Również chciałabym opowiedzieć o swoim porodzie. Zapraszam do czytania, hehehhe :)
Termin porodu miałam wyznaczony na 22 maja 2012 roku. Tego dnia miałam się stawić u mojego lekarza prowadzącego ciąże na badanie KTG. Rano odpadł mi czop śluzowy, a potem zaczęłam krwawic. Ja spanikowana dzwonie do lekarza, ten każe natychmiast przyjeżdżać. Podpiął KTG i wykazało już skurcze, słabe ale już były. Potem mnie zbadał i stwierdził ze już się wszystko zaczyna i kazał nam jechać do szpitala. Niestety on przyjmował w szpitalu w którym nie było porodówki, wiec musieliśmy jechać do innego szpitala. Tam mnie na nowo zbadano, podpięto KTG i stwierdzono ze to jeszcze nie to. Nie było żadnych skurczy. Położono mnie wiec na normalnej Sali bo porodówka była zajęta. Co godzinę robili mi KTG które nic nie wykazywało ale ja już czułam skurcze. Dosyć silne zaczęły się o godzinie 15, kazano mi wypoczywać . No ale jak tu wypoczywać jak Cię coś boli. Nie potrafiłam usiedzieć na miejscu, więc chodziłam sobie po korytarzu. To mi przynosiło ulgę. Cos koło godziny 17 skurcze były na tyle silne ze poszłam do położnej, ta dala mi trzy czopki na szybsze rozwieranie się szyjki macicy i kazała co godzinę aplikować jeden. Tak tez robiłam. Koło 20 położna wzięła mnie na porodówkę i kazała leżeć, ja nie potrafiłam. Ciągle chodziłam, na lóżko porodowe wchodziłam tylko do badania. Dostałam piłkę i miałam na niej skakać, to miało mi przynieść ulgę podczas skurczów, ale było całkiem odwrotnie. Skakałam na niej z przymusu, żeby główka szybciej schodziła w dół, a tak cały czas chodziłam po porodówce, na boso po kafelkach mijały kolejne minuty, godziny a skurcze były już nie do wytrzymania. Po każdym badaniu pytałam położna( a była nią bardzo mila i sympatyczna kobieta) jakie jest rozwarcie i ile jeszcze mi zostało do finału. Twierdziła ze do rana powinnam urodzić. Ja sobie myślę do rana? Do rana to ja tu wykituje. Ale byłam dzielna i cierpliwie znosiłam następne skurcze. Cały czas chodząc po porodówce trzymałam się za brzusia i prosiłam mojego maluszka Kubusia żeby już wyszedł. A on jak na złość się cos ociągał. Byłam już tak zmęczona ze miedzy skurczami przysypiałam na stołku, nie na łóżku, a właśnie na stołku. Położna ciągle mnie pilnowała bo bala się ze mogę czasem z niego spaść. Tak mijały kolejne godziny. Co godzinę czopek, potem już nawet co poł godziny. Tyle chodziłam ( zrobiłam tam chyba setki kilometrów) , ciągle piłam wodę, byłam tak spragniona jak nigdy. Potem przy skurczach doszły jeszcze wymioty. Cos koło godziny 4 nad ranem zrobiło się głośno na oddziale, przyszła lekarka, inne położne, pediatra wiec myślałam ze to do mnie, już byłam szczęśliwa ze za chwile będzie po wszystkim. No ale się myliłam, wszyscy czekali na przyjazd karetki z kobieta która sama urodziła dziecko w domu, bez żadnej pomocy. Jak lekarka ja pozszywała to przyszła mnie zbadać wiec oczywiście musiałam wejść na to cholerne łóżko. Nie mogłam na nim leżeć, wiłam się z bólu. Zaznaczę tylko ze skurcze miałam z krzyża, cholernie ciężkie do przeżycia. Podpięli KTG, z małym było wszystko oki, następnie mnie zbadało i się okazało ze jest już pełne rozwarcie, ale wody jeszcze nie odeszły, przebili wiec pęcherz płodowy a tym samym uziemili mnie na dobre na tym przeklętym łożu. A położna tak się mną przejęła ze spytała lekarkę czy będę mogła chodzić po Sali porodowej, oznajmiła jej ze ja nie wyleżę ani chwili. Lekarka nie zgodziła się, musiałam wiec leżeć. Z reszta jak miałam chodzić jak ciągle leciały wody płodowe. Po tym przebiciu to już w ogóle była masakra. Przyszły skurcze parte. Kazano mi sobie delikatnie popierać, godzinę parłam i nic. Okazało się ze mały źle się wstawił główka i ze nie ma szans żebym naturalnie urodziła. Fachowo nazywa się to wysokie proste stanie główki. Podjęto decyzje o cesarskim cieciu. O godzinie 6 zadzwonili na blok operacyjny. Na dodatek położna miała problem z założeniem mi cewnika, za którymś razem dopiero jej się udało, ale cos i tak poszło nie tak bo krwawiłam. Znieczulenie miałam podpajęczynówkowe, w kręgosłup, nie bolało wkłucie igły bo akurat miałam skurcz. Najgorsze było to ze podczas wkłucia nie mogłam się ruszyć, nie pozwolili mi przeć, a ja z tego bólu wtuliłam się w asystentkę anestezjologa, pomogło  Po znieczuleniu nagle bole ustały, jaka ja byłam wtedy szczęśliwa. Jak wyciągali Kubusia to czułam straszne rozrywanie brzucha, ale ten bol w porównaniu do skurczy to był pikus. Kubuś urodził się 23 maja po 15 godzinach męczarni o 6;28 z waga 4 kg i 55 cm długi. Pokazali mi go na chwile i zabrali, zapamiętałam tylko tyle ze miał bardzo duży brzuszek. Jak mi go pokalali to popłakałam się jak dziecko, aż anestezjolog mnie uspokajał to były łzy wielkiej wielkiej radości. W trakcie zszywania prosiłam żeby zobaczyli czy z małym wszystko oki. Jak się upewniłam ze jest cały i zdrowy to zamknęłam oczy i przysnęłam, a anestezjolog mnie budzi i pyta się co się dzieje, a ja otwieram oczy i mowie „ spać mi się chce”  ale wszyscy się uśmiali. No co, w końcu cala noc nie spalam
Po zabiegu było ciężko, problemy z ciśnieniem, z cewnikiem, moczem, z karmieniem, opieka nad maluszkiem, wstawaniem, chodzeniem, ogólnie ze wszystkim, ale to wszystko było już do przeżycia. Najważniejsze było to ze Kubuś już był ze mną i ze nie było już tych cholernych skurczy. Takim oto sposobem przeżyłam dwa porody . z karmieniem miałam duże problemy ale się zawzięłam i karmie Kubusia do dzisiaj, a ma już 8 miesięcy. No i sprawia nam to wielka radość no teraz mamy małe komplikacje bo mój mały ssak zaczyna mnie gryźć w cycuchy
To chyba by było na tyle . ale się rozpisałam w razie pytań proszę pisać


jezuu ;/  ja dziekuje bogu za ekspresowy poród

Zgłoś nadużycie #54904 20 marca 2013, 12:34

Konto usunięte

gwonka napisał(a)

no w tym pierwszym, on bardzo go lubi, jak wieczorami wracamy do domu od moich rodzicow to on zawsze zasypia i wtedy w foteliku go wnosimy do domu i dalej w nim spi. wygodnie mu w nim, bo sobie lezy. w tym duzym juz bedzie musial siedziec wiec nie wiem jak bedzie ze spaniem, czy zasnie na siedzaco.

my amy prechylany 0-18 kg

Zgłoś nadużycie #54905 20 marca 2013, 12:37

Konto usunięte

gwonka napisał(a)

hehe nie, jeszcze nie :) ale nogi tak :) a czy te wieksze foteliki nie maja pochylanego oparcia tylko do dopasowania do kanapy samochodu? bo ja zielona jestem. a jaki macie wy fotelik?


http://allegro.pl/nowy-fotelik-samochodowy-do-18-kg-meteor-flower-i3082271890.html
cos takeigo

Zgłoś nadużycie #54906 20 marca 2013, 12:42

Konto usunięte

aniam napisał(a)

nie wyglada jakby coś go bolało, po prostu nie jest mu wygodnie

nie chce cie martwic, ale to dziwne.... mój sie nie meczy szaleje tak, ze ja juz padam na ryj, nawet do pieluchy zmiany nie polezy. Wiem,że kazde dziecko inaczej sie rozwija, mam nadzieje,ze on tylko len jest rozpuszczony.

Zgłoś nadużycie #54907 20 marca 2013, 12:43

Konto usunięte

ewelina6660 napisał(a)

Kurcze, moja jeszcze je cycka w ciagu minimum 5 razy je.

do 18 będziesz karmiła

Zgłoś nadużycie #54908 20 marca 2013, 12:45

Konto usunięte
byłam na spacerze, tera juz czekam na kuriera. mam nadzije,ze nei obudzi mi syna. No i te zdjęcia co amóiłam, mogłyby juz tez przyjsc. bo mam 5 ramek, i gwozdzie i czaje sie, eby je powiesic :D

Zgłoś nadużycie #54909 20 marca 2013, 12:46

mala24 Supermama
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 4136 Podziękowania: 852

gwonka napisał(a)

spi moj krolewicz wiec moge sobie poczytac :) dzisiaj byl ostatni zastrzyk :) , Kubus prawie wcale nie plakal.

to dobrze że już koniec :)




Zgłoś nadużycie #54910 20 marca 2013, 12:52

mala24 Supermama
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 4136 Podziękowania: 852

aniam napisał(a)

znalazłam cos takiego;
"Niektóre niemowlęta w wieku ośmiu miesięcy potrafią już same siadać. Ale nie wszystkie. Siadanie to bardziej skomplikowana umiejętność niż siedzenie i dziecko opanowuje ją między siódmym i dziesiątym miesiącem życia. Może się zdarzyć, że maluch podtrzymywany pod pachami, pewnie stoi na nogach, a nawet próbuje wstawać o własnych siłach, podciągając się za szczebelki łóżeczka czy nogę od stołu, natomiast gorzej radzi sobie z siadaniem. I to zarówno z pozycji leżącej, jak i stojącej. To normalne. Większość niemowląt opanowuje siadanie dopiero wtedy, gdy nauczy się utrzymywać pozycję na czworakach."

widocznie Piotruś potrzebuje więcej czasu albo leniuszek mały jest :)