Witam.  Mam problem z dwumiesięczna córeczka.,a mianowicie: Julia jest na mm, ładnie je z butelki,  nie dlawi się i wszystko jest ok do czasu odbicia, kiedy biorę ja w pozycje pionowa -powietrze zgromadzone w żołądku wypycha pokarm w taki sposób,że leci gdzieś do płuc/oskrzeli i zaczyna się dusic, muszę szybko reagować bo dziecko robi się czerwone i nie może złapać powietrza. Byłam z tym u lekarza, przepisał nam Babilon nutrition do zagęszczania pokarmu, kazał przerywać karmienie na odbicie przynajmniej trzy razy,  układać ja pod kątem 45stopni i czekać bo samo jej to przejdzie. Niestety po tym zdarzyło się,że mała niewiadomo dlaczego kolejny raz miała problem z oddychaniem chociaż minęły trzy godziny od karmienia i mala tylko co się obudziła, standardowo głową w dół i ratowanie życia... Po tym incydencie dostaliśmy syrop gastrotuss baby, wydawało mi się że jest poprawa, mała ładnie odbijala, wszystko było ok do dzisiejszego ranka. Siedziała w nosidełka, zadlawila się najprawdopodobniej własną ślina i znów musiałam odwracać ja głową do dołu i stukać w plecy. Dodam,że ona wogole nie ulewa "na zewnątrz", bardzo ładnie przybiera na wadze, jest spokojnym i bardzo pogodnym dzieckiem,  śpi całe noce, bez powodu nie płacze. Co możemy zrobić by te sytuacje się nie powtarzaly? Mam zszargane nerwy, nie śpię, nie jem i przez to we dwie się wykonczymy.. Miała któraś z Was podobna sytuację? To moje trzecie dziecko,a boję się milion razy bardziej niż przy pierwszym. Pomocy, pediatra karze czekać bo z tego wyrośnie,  a pomimo wszystko zapisałam ja do gastrologa ale wizyta za tydzien;(