Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Krystian lub Paulina

Zgłoś nadużycie #31 12 maja 2013, 22:56

Konto usunięte
Syska Oliwier jest śliczne. Znam rodzinę z Aleksandrem i mówią na niego Aleks, Aleksio, Alekś, nigdy Olek, zwracają uwagę jak ktoś mówi Olek, bo oni nie rozumieją czemu właśnie na Aleksandra przyjęło się Olek, przecież to nawet podobne nie jest. No i w sumie nie jest, więc czemu tak? Może kiedyś się skuszę i sprawdzę historie tego imienia. Oliwiera znam jednego i Oliwera też znam jednego i oboje z jednego podwórka, ludzie często ich mylą. Nawet chyba od września do jednej szkoły pójdą.

Zgłoś nadużycie #32 12 maja 2013, 22:59

Syska Supermama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 8227 Podziękowania: 1312

Magdalena_1993 napisał(a)

Syska Oliwier jest śliczne. Znam rodzinę z Aleksandrem i mówią na niego Aleks, Aleksio, Alekś, nigdy Olek, zwracają uwagę jak ktoś mówi Olek, bo oni nie rozumieją czemu właśnie na Aleksandra przyjęło się Olek, przecież to nawet podobne nie jest. No i w sumie nie jest, więc czemu tak? Może kiedyś się skuszę i sprawdzę historie tego imienia. Oliwiera znam jednego i Oliwera też znam jednego i oboje z jednego podwórka, ludzie często ich mylą. Nawet chyba od września do jednej szkoły pójdą.



A dziekuje :) Następny Leon lub Malwina bo nikogo o tym imieniu nie znam i oby tak zostało. Na szczęcie mojemu W. sie podobają moje wybory :)
 
 "Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem , ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"






Zgłoś nadużycie #33 12 maja 2013, 23:02

Konto usunięte
Leon, czy Leonard, Leonardo?

Zgłoś nadużycie #34 12 maja 2013, 23:05

Syska Supermama
Rejestracja: Sty, 2012 Posty: 8227 Podziękowania: 1312
Leon :) Po prostu Leon :) Jakoś tam mi sie spodobało , przewidziało :D Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba , nawet nie wiem skąd ja znam to imie :D Ale jak mi sie coś ubzdura to nie ma siły ;)

A teraz uciekam spac , co by przespac to moje przeziebienie ;)
Dobranoc
 
 "Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem , ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"






Zgłoś nadużycie #35 12 maja 2013, 23:09

Konto usunięte
Leona znam też, pan co robił nam łazienkę, był płytkarzem. Znaczy nie znam go, pamiętam jak przez mgłę, dzieckiem byłam :)

Dobranoc.

Zgłoś nadużycie #36 13 maja 2013, 1:12

ROSITA1986 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 731 Podziękowania: 174
Mi zdrobnienia nie przeszkadzają. Zwłaszcza do małych dzieci to fajne :) Moja chrześniaczka ma na imię Magdalena, ale większość mówi do niej Madzia i dobrze to brzmi :)

Zgłoś nadużycie #37 13 maja 2013, 1:13

ROSITA1986 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 731 Podziękowania: 174

Syska napisał(a)

Leon :) Po prostu Leon :) Jakoś tam mi sie spodobało , przewidziało :D Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba , nawet nie wiem skąd ja znam to imie :D Ale jak mi sie coś ubzdura to nie ma siły ;)

A teraz uciekam spac , co by przespac to moje przeziebienie ;)
Dobranoc



Szybkiego powrotu do zdrówka Sysia :*

Zgłoś nadużycie #38 13 maja 2013, 11:36

Konto usunięte

ROSITA1986 napisał(a)

Mi zdrobnienia nie przeszkadzają. Zwłaszcza do małych dzieci to fajne :) Moja chrześniaczka ma na imię Magdalena, ale większość mówi do niej Madzia i dobrze to brzmi :)



Ja zauważyłam taką tendencje u ludzi, że na siłę szukają zdrobnień dla dziecięcych imion. Jak np ktoś pyta się mnie jak ma na imię mój syn, ja odpowiadam Adam to normalnie słyszę takie kliknięcie u tego kogoś w głowie i jest odpowiedź: O Adaś, cześć Adasiu.
Owszem, jak sie widzi malutkie dziecko to automatycznie mówi się "Cześć Leonku" a nie "Cześć Leon" ale mimo wszystko nie lubię takiego wymyślania na siłę zdrobnień.

Zgłoś nadużycie #39 13 maja 2013, 12:49

Konto usunięte
Ja tez mam na imie Magdalena ale mowia do mnie Magda,Madzia,Lena.

Zgłoś nadużycie #40 13 maja 2013, 14:43

Konto usunięte
Ja nie mam na imię Magdalena, choć w sumie to mam, na trzecie. Mam Sandra i mnie raczej nie zdrabniali, choć czasem się zdarzyło i Sanderka, Sandrunia, Sandrusia - brzmi okropnie, nieprawdaż?

Zgłoś nadużycie #41 13 maja 2013, 14:49

Konto usunięte
Te zdrobnienia to faktycznie nie brzmia fajnie ale widac ze twojej rodzicie takie skroty podobaja. A dlaczego w niku Magdalena? Jesli moge spytac

Zgłoś nadużycie #42 13 maja 2013, 14:53

Konto usunięte
Truskawecka Właśnie rodzice mnie tak nie skracali. Jedna babcia, mamy nowy mąż, jego syn, mój były chłopak. Magdalena, po pierwsze to tak wybrałam na trzecie, po drugie takim imieniem się przedstawiłam mojemu mężowi, gdy jeszcze nie był moim mężem. Co prawda nawet tego imienia nie zapamiętał... w sumie mało nas wtedy obchodziły imiona.

Zgłoś nadużycie #43 14 maja 2013, 7:06

Konto usunięte

Magdalena_1993 napisał(a)

Truskawecka Właśnie rodzice mnie tak nie skracali. Jedna babcia, mamy nowy mąż, jego syn, mój były chłopak. Magdalena, po pierwsze to tak wybrałam na trzecie, po drugie takim imieniem się przedstawiłam mojemu mężowi, gdy jeszcze nie był moim mężem. Co prawda nawet tego imienia nie zapamiętał... w sumie mało nas wtedy obchodziły imiona.


A teraz twoj maz wie jak masz na imie jak was imiona wczesniej nie obchodzily?

Zgłoś nadużycie #44 14 maja 2013, 14:08

Konto usunięte
Truskawecka Wie, przed ślubem już wiedział. U nas to była taka krótka historia, przypadkowe spotkanie, szybki romans, właściwie same rozmowy i seks, bez całego pytania "czy z sobą chodzimy". Nie interesowało mnie jego imię tak szczerze mówiąc, ważniejsze dla mnie było to, że lubię spędzać z nim czas, że się z nim nie nudzę. Dziwne było to, że wolałam spędzać czas z obcym mężczyzną niżeli z własnym narzeczonym (miałam stałego chłopaka 4 lata, byliśmy zaręczeni). Kiedy jednak D. po jakiś 3-4 miesiącach znajomości się oświadczył postawiłam wszystko na jedną kartę. Choć właściwie to wcześniej rzuciłam P. (mojego byłego), chociaż prędzej to chyba on mnie rzucił... nakrył na tym, że dorabiam mu rogi - wiem nie było to fair, ale uznajmy, że miłość ma swoje prawa.

Zgłoś nadużycie #45 14 maja 2013, 14:24

Konto usunięte

Magdalena_1993 napisał(a)

Truskawecka Wie, przed ślubem już wiedział. U nas to była taka krótka historia, przypadkowe spotkanie, szybki romans, właściwie same rozmowy i seks, bez całego pytania "czy z sobą chodzimy". Nie interesowało mnie jego imię tak szczerze mówiąc, ważniejsze dla mnie było to, że lubię spędzać z nim czas, że się z nim nie nudzę. Dziwne było to, że wolałam spędzać czas z obcym mężczyzną niżeli z własnym narzeczonym (miałam stałego chłopaka 4 lata, byliśmy zaręczeni). Kiedy jednak D. po jakiś 3-4 miesiącach znajomości się oświadczył postawiłam wszystko na jedną kartę. Choć właściwie to wcześniej rzuciłam P. (mojego byłego), chociaż prędzej to chyba on mnie rzucił... nakrył na tym, że dorabiam mu rogi - wiem nie było to fair, ale uznajmy, że miłość ma swoje prawa.


Oczywiscie ze milosc ma swoje prawa ale to trzeba jednego faceta odstawic a z drugim isc w tango a nie jechac na dwa fronty. Jestes mlodziutka wiec nie wiadomo jak bedzie za kilka lat. Nie mam zamiaru cie oceniac czy potepiac. To twoje zycie i tak jak sobie poscielisz tak sie wyspisz. Zycze ci zeby twoj marzenia o dziecku sie spelnily. Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie #46 14 maja 2013, 15:36

Konto usunięte
Truskawecka Ale masz racje, ja nie oceniam siebie za to dobrze. Zostawiłam drania, potrzebowałam kotwicy by wyskoczyć ze statku, który płynął donikąd, ale to nie znaczy bym mogła grać na dwa fronty - tu masz racje. Jednak do P. nie czułam nigdy tego co do D. ani na początku, ani po latach. Uznajmy, że tamto było szczeniacką miłością, o mało nie skończyłam z alkoholikiem, który czułby się panem i władcą wszystkiego. Człowiek jest czasem ślepy, póki nie ma porównania w kimś innym. Mawia się, że jeśli się czuje coś do dwóch osób, to powinno się wybrać tą drugą, tą która się pojawiła później, ponieważ, gdyby naprawdę kochało się tą pierwszą to nigdy nie poczułoby się czegoś do tej drugiej. Niby mądre, ale pozostaje pytanie "a co gdy pojawi się ktoś trzeci?" "a co gdy ktoś potem czwarty?". To jednak nie tak... Miłość wymaga zaangażowania, małżeństwo wymaga ciągłej pracy nad sobą, chęci zbliżenia się do ideału (oczywiście w granicach rozsądku). Tylko ważne jest by nie starała się tylko jedna osoba, a oboje. Jeśli i ona i on pracują nad tym by tej drugiej osobie było dobrze, to wtedy obydwoje są zadowoleni i jej i jemu jest wtedy dobrze.

Zgłoś nadużycie #47 14 maja 2013, 15:37

Tilia Fajna mama
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 1842 Podziękowania: 573

Magdalena_1993 napisał(a)

Tilia ile ludzi tyle poglądów, ty jesteś za zdrobnieniami, ja nie. Według mnie to niepotrzebnie wydłuża imię dziecka. Czy jesteś też za skrótami? Typu Milena, Magdalena, Helena, a wszystkie skrócone do Lena. Hubert - Bercik, Hubek. Krystian - Krysio, Krycha. Jakub - Kuba. Sabina - Saba. Damian - Damek. Dariusz - Daro. Kordian - Kordek. Aleksander - Aleks, Olek, Aleksio, Oluś. Marika - Rika, Ricia. To są skróty, ja przynajmniej je tak nazywam. Zdrobnienie dla Aleksandra, to Aleksandruś, Aleksanderek, ale jest długie więc ludzie sobie skracają. Krótkie imiona też ludzie skracają, a mnie to zawsze denerwowało.


Dokładnie tak, jeden lubi zdrobnienia inny nie. Moim zdaniem dla dziecka potrzebne jest zdrobnienie, ale nie takie które ośmiesza. Wydłużenie mi nie przeszkadza. Wolę np Dariuszek niż Daro. A Olek to dla Aleksandra również zdrobnienie, nie tylko skrót. Osobiście skrótów raczej nie używam, choć zdarza się.
A co do wyboru imienia to napisałam rodzina bo uważam że imię powinni wybrać rodzice i dzieci czyli rodzeństwo (o ile są w stanie pomóc). Co do dziadków zgadzam się z Tobą - nie brałabym pod uwagę ich opinii.
A wybrane imię ma się podobać czyli inaczej miło kojarzyć.


Zgłoś nadużycie #48 14 maja 2013, 15:41

Konto usunięte
Truskawecka Możesz mi życzyć od razu trójki, bo na to się zdecydowaliśmy. Zamiast zapewnić jednemu dziecku niemal wszystko, wolimy mieć trójkę i zapewnić im mniej. Świadomie. Bo czasami ważniejsze niż posiadanie markowego samochodu, który jest prezentem na 18 urodziny od rodziców jest po prostu posiadanie tego brata, czy siostry, do którego można iść z każdym problemem, nie tylko w dzieciństwie, ale i w dorosłości. Czasami lepsza jest świadomość, że ma się od kogo pożyczyć stówę do końca miesiąca, niż to, że ma się pełny portfel, ale ma się świadomość, że jak się podwinie noga to zostanie się samemu. Ja mam czwórkę rodzeństwa, ale ja ich nawet nie znam... wiem jak mają na imię, które gdzie i z kim mieszka (prócz najmłodszego). Jednak mimo tego nie mam z nimi kontaktu. Dlatego ja chcę mieć liczną rodzinę, nauczyć ich być jednością, by się nawzajem bronili, wspierali.

Zgłoś nadużycie #49 14 maja 2013, 15:54

Konto usunięte
Truskawecka Jeszcze wracając do tematu z nastoletnich... Tam ktoś napisał, że wielodzietna rodzina z góry jest określana mianem patologi i tak postrzegana, mam nadzieję, że nikt tak nie odebrał mojej wypowiedzi do ciebie, która niebyła o to bo nie znam ani twojej sytuacji finansowej, ani motywacji do licznej rodzinki. I dodać jedynie mogę, że znam rodzinę niepatologiczną z 8, albo 9 dzieciaków, oraz znam tez patologiczną rodzinę, w której nie ma ani jednego dziecka. Więc naprawdę patologia nie jest zależna od liczebności ani członków rodziny, ani stów w portfelu. Bo akurat ci z 8-9 dzieciaków są biedniejsi materialnie od tamtych, to i tak moralnie i uczuciowo są bogatsi. Ci drudzy, ci bezdzietni, patologiczni, są dowodem najlepszym na to, że bieda to stan umysłu, i że można być biednym posiadając piękny dom, garaż na dwa samochody i jedno (trzecie) na podjeździe. Ja jeśli miałabym wybór jedno dziecko i piękny dom, dobry samochód, zawsze wybrałabym troje dzieci, skromne mieszkanie i własne nogi, albo autobus.

Zgłoś nadużycie #50 14 maja 2013, 15:59

Konto usunięte

Magdalena_1993 napisał(a)

Truskawecka Możesz mi życzyć od razu trójki, bo na to się zdecydowaliśmy. Zamiast zapewnić jednemu dziecku niemal wszystko, wolimy mieć trójkę i zapewnić im mniej. Świadomie. Bo czasami ważniejsze niż posiadanie markowego samochodu, który jest prezentem na 18 urodziny od rodziców jest po prostu posiadanie tego brata, czy siostry, do którego można iść z każdym problemem, nie tylko w dzieciństwie, ale i w dorosłości. Czasami lepsza jest świadomość, że ma się od kogo pożyczyć stówę do końca miesiąca, niż to, że ma się pełny portfel, ale ma się świadomość, że jak się podwinie noga to zostanie się samemu. Ja mam czwórkę rodzeństwa, ale ja ich nawet nie znam... wiem jak mają na imię, które gdzie i z kim mieszka (prócz najmłodszego). Jednak mimo tego nie mam z nimi kontaktu. Dlatego ja chcę mieć liczną rodzinę, nauczyć ich być jednością, by się nawzajem bronili, wspierali.


To smutne ze masz rodzenstwo a ich nie znasz. Moge ci zyczyc 3 dzieci ale pokolei,bo trojaczki to tez obciazenie dla oraganizmu i po porodzie za wiele obowiazkow naraz. :-)