Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Konkurs Ziajka - Pierwsze Chwile

Zgłoś nadużycie #11 30 września 2013, 10:04

Mia Moderator
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 149 Podziękowania: 67
Drogie Fajne Mamy, w tym wątku umieszczamy wypowiedzi konkursowe. O zasadach i nagrodach przeczytacie tutaj http://fajnamama.pl/konkurs-ziajka-pierwsze-chwile/ Powspominacie z nami? :)

Zgłoś nadużycie #12 30 września 2013, 10:31

myszorek111 Fajna mama
Rejestracja: Paź, 2012 Posty: 2086 Podziękowania: 766
Nasze pierwsze chwile?
Strach, obawy jak to teraz bedzie, a zarazem wielka radosc z pojawienia sie naszego Malenstwa.


Zgłoś nadużycie #13 30 września 2013, 12:28

Konto usunięte
Witam,
Ja skorzystam z Zuzi pamiętnika.
2.06.2012 r
Urodziła się o 6.21, naszą najcenniejszą chwilą jest to jak Zuza po raz pierwszy leżała na mamy brzuszku. Płakałaś, a ja spodziewałam Ci kołysankę, gdy się uspokoiłaś spojrzałam ci w twarz i zobaczyłam, że jesteś taką jako sobie Ciebie "zamówiłam". Oczy i usta taty, nosek mamy i czarne włoski. A po dwóch tygodniach gdy się pierwszy raz uśmiechnęłaś zobaczyłam dołeczki w policzkach. W szpitalu byłaś spokojniej świetnie sobie radzilismy. Pierwsze obcinanie paznokci odbyło się już w domu, byli dziadkowie złapałam tą małą rączkę i bałam się poprosiłam babcie ale też się bała więc odważnym krokiem wkroczył tata. Pierwsza kąpiel trwała miej niż 10 min leżała w ramionach mamy, a przy drugiej już w ramionach taty.

Zgłoś nadużycie #14 30 września 2013, 13:22

dora27 Supermama
Rejestracja: Lip, 2011 Posty: 21599 Podziękowania: 3900
Fajny konkurs :)
moja historia wygląda tak:
Urodziłam córcię 19 marca 2012 roku o 9.59 rano. Pierwsze godziny po porodzie córcia była cała pokryta meszkiem i mazią, buzię i niektóre części ciała miała wytarte. Przytulała się o mojego cycusia słodko i tak poznawaliśmy siebie nawzajem. Patrzyłam na te malusie rączki, usteczka, nosek, oczka, czarne gęste włoski, była prześliczna. I tak nam minął błogi czas. Następnego dnia jeszcze w szpitalu tatuś jako pierwszy obciął jej paznokietki, były przeraźliwie długie. Bałam się że sie zadrapie, miała owszem niedrapki ale było zbyt ciepło w szpitalu żeby je przykrywać, nie wiedziałam że nie można od razu obcinać paznokietek, ale nic się nie stało i tatuś delikatnie i pięknie obciął jej pazurki :) Kilka godzin później wypuścili nas do domku. Pierwszego dnia w domu tylko spała i jadła, wieczorkiem nie kąpaliśmy małej tylko przecieraliśmy szmatką dupcie. Dopiero czwartego dnia córcia odbyła pierwszą w życiu kąpiel, gdyż chciałam żeby ta maź, która pokrywała jej ciałko, chroniła ją jak najdłużej. Tego samego dnia odpadł jej kikut! Pierwsza kąpiel była szybka, tatus trzymał córcię bo ja się bałam że mi się wyślizgnie. W wanience oprócz wody była pieluszka i kilka kropel Emolium do kąpieli. Od tamtej pory, kąpałam córcię tylko i wyłącznie w Emolium, smarowałam ciałko oliwką również Emolium. Po kilku miesiącach zmieniłam kosmetyki na Johnson, czasem używałam Nivea, Bambino. Reakcji alergicznych brak. Włoski myłam początkowo w wodzie razem z kilkoma kroplami Emolium a później płukałam, lecz po jakimś czasie zastosowałam szampon Nivea Baby i teraz używamy Johnsona ;) Dziś córcia ma półtora roku i uwielbia się długo kąpać ze swoimi kaczuszkami, naszym płynem do kąpieli jest Johnson, jak również balsam do ciała z tej firmy jednak nie codziennie go używamy, gdyż córcia nie ma suchej skóry, używamy od początku sudocrem  (tylko wieczorem do spania)do higieny intymnej(córcia wciąż jest na pampersach), lecz naszym pierwszym kosmetykiem przez kilka miesięcy był Bephanten. Wszystkie kosmetyki były i są niezawodne.
Obecnie spodziewamy się drugiego dziecka i takie doświadczenie bardzo mi się przydało, napewno w tej kwesti nic nie zmienię, będę chiała żeby maź po urodzeniu dziecka jak najdłużej chroniła ciałko mojego dziecka, no i jestem pewna że teraz to ja pierwsza a nie tatuś wykąpie to maleństwo, które nosze pod sercem w wanience już bez obaw, że mi się wyślizgnie ;)
Emocje przy pierwszym dziecku były niesamowite, mam nadzieję że przy drugim również poczuję tyle fantastycznych chwil.




Zgłoś nadużycie #15 30 września 2013, 13:28

Konto usunięte
Pamiętam że bałam się pierwszy raz wykąpać synka bo obawiałam się że nie tak go złapie, że zrobie to nie tak jak potrzeba i niedaj Boże zrobie mojej kruszyńce krzywde. Pomogła mi mama a potem już sama kąpałam. Nie zapomne jak musiałam Szkrabkowi obciąć paznokcie, wogóle nie wiedziałam jak się za to zabrać bo takie maleńkie paluszki a paznokci prawie nie widać ale za to czuć je jak igiełki :) Proszę mame a mama mówi że musze sama się nauczyć, przechodzi siostra ale po prośbie niestety dostałam tę samą odpowiedź, następnie padło na męża który w podskokach uciekał bo się również bał... A ja bidna siedziałam nad maleństwem chyba z pół godziny i nie mogłam obciąć, bałam się strasznie ale wkońcu jakoś się przemogłam, ciach ciach i po sprawie. Po skończeniu serce mi waliło niesamowicie i byłam cała mokra Ale następne zabiegi obcinania przeszły już bajkowo :) Przy drugim maleństwie teraz już nie miałam takich stresów :) Ale moim największym stresem który mi towarzyszył przy jednym jak i drugim synku to był kikutek przy pępuszku, oczyszczając przy każdej kąpieli było mi gorąco i slabo zwłaszcza jak zaczął się już odrywać... Ale bardzo miło wszystko wspominam nawet największe obawy który każdy rodzic przeżywa mniej lub bardziej :)

Zgłoś nadużycie #16 30 września 2013, 14:14

silvia Supermama
Rejestracja: Lis, 2011 Posty: 5579 Podziękowania: 1237
PIERWSZE CHWILE… Gdy sobie o nich myślę to pierwsze co przychodzi mi na myśl to moment w którym ujrzałam Synka po raz pierwszy na sali operacyjnej. Pamiętam parę dużych ciemnych jak węgielki oczu wpatrzonych we mnie, nie płakał, tylko patrzył. Wzięłam go za rączkę i powiedziałam „Mój Wojtuś”, a z oczu popłynęły łzy. Pamiętam to jakby to było wczoraj i nawet pisząc to mam łzy w oczach.
Potem to już była nauka siebie nawzajem, pani pielęgniarka przyszła pomóc przebrać Wojtusia, patrzyłam jak to robi, ale wprawną ręką robiła to tak szybko, że nie nadążałam z obserwacją :) pamiętam pierwszą zmienioną pieluszkę, śmiejemy się z mężem w głos na to wspomnienie bo pierwszą pieluchę założyłam Synkowi odwrotnie, to znaczy tak, że ta strona która powinna być pod pupą znalazła się z przodu ! Mąż widział co robię, ale nie śmiał mi zwrócić uwagi, taka byłam przejęta ! :)
Pierwsza doba w domu. To było coś ! Nawet podczas kąpieli wydawało mi się, że słyszę płacz Syna ! Pierwszej nocy (w sumie mam to do teraz) reagowałam nawet na głośniejsze westchnienie !
Pierwsza kąpiel, tu była potrzebna pomoc babci. Wojtek był tak malutki, że drżałam zmieniając mu pieluszki, a co dopiero podczas kąpieli !! Więc z pomocą przyszła moja mama która już nie tak szybko jak pielęgniarka w szpitalu, lecz powoli, pokazała nam co i jak, razem z mężem staliśmy nad wanienką i pilnie obserwowaliśmy, następne kąpiele to był czas wspólny dla naszej trójki… najbardziej z całego rytuału Wojtuś lubi smarowanie ciałka oliwką lub balsamem, to nawet do tej pory jest dla nas taka magiczna chwila, on leży spokojniutko z uśmiechem na ustach, a ja masuję, też z uśmiechem, bo szczęśliwe dziecko to szczęśliwa mama !!
Paznokietki… ojjj nie czułam się na siłach :) zrobił to mój mąż, ja po obserwacji przejęłam cążki i obcięłam pazurki u stópek… nie wiem dlaczego, ale zostało nam to do dziś, mąż obcina Synkowi paznokcie u rąk a ja u stóp :)
Pierwsze mycie ząbków. Do tego nigdy nie trzeba było Wojtka namawiać !! Przecież pasta do zębów dla dzieci jest taaaka pyszna :) Teraz mamy swoją ulubioną o smaku lodów ciasteczkowych, Wojtuś podczas kąpieli sam upomina się o szczoteczkę.
Te wszystkie Pierwsze Chwile to cudowne wspomnienia które są tak żywe !! Zostaną w mojej pamięci do ostatnich dni, a pewnego dnia na pewno wszystko Synkowi opowiem.
Teraz oczekujemy narodzin córeczki z którą również będziemy przeżywać swoje Pierwsze Chwile i już się tego nie mogę doczekać !! Myślę, że teraz będziemy działać pewniej przy tych wszystkich codziennych czynnościach, ale na pewno będziemy je wykonywać z taką samą czułością jak podczas Pierwszych Chwil z Wojtusiem.


Zgłoś nadużycie #17 30 września 2013, 14:59

kaskikk2112 Fajna mama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 4622 Podziękowania: 845
Jestem 22-letnią matką dwóch wspaniałych pociech !
Gdy dowiedziałam się o pierwszej ciąży to był szok ! Dostałam od życia akurat to, czego kompletnie się nie spodziewałam. Zostałam obdarowana najpiękniejszym prezentem jaki może sobie życzyć kobieta - matką. Cud ważący niewiele więcej niż dwie butelki wody sprawił, że moje dotychczasowe plany zupełnie zmieniły bieg. Od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że moje serce bije tylko dla tej jednej małej istotki, dla której można poświęcić całą siebie nie oczekując nic w zamian. Z szalonej nastolatki stałam się poważną, rozsądną w każdym poczynaniu kobietą.
Wiadomość o kolejnej ciąży była również wielkim szokiem lecz pozytywnym, to miał być kolejny chłopak - urodziłam córeczkę. Pamiętam jak po porodzie wróciliśmy do domku gdzie czekał na mnie synek ( pisząc to jestem zalana łzami ) i na jego widok popłakałam się, tak bardzo za nim tęskniłam, a to było tylko kilka dni - od tej chwili jesteśmy wszyscy we trójkę zawsze razem !
Teraz jestem matką na pełnym etacie, chodź wydawałoby się, że w tym wieku powinnam brać z życia jak najwięcej, imprezować i podróżować, lecz ja NIE ZMIENIŁABYM swojego życia na żadne inne !

Zgłoś nadużycie #18 30 września 2013, 15:13

evelinek13 Świeżo upieczona
Rejestracja: Wrz, 2013 Posty: 1 Podziękowania: 1
Jestem mamą juz nieco ponad 4 lata, ale dzien narodzin moich skarbów pamiętam jak dziś. Rodziam w nocy, była to najtrudniejsza a zarazem najpiękniejsza noc mego życia. Rodziła msiłami natury dwoje dzieci, do końca, do porodu wszyscy byliśmy przekonani ze w moim dużym brzuszku mieszkają Chłopiec i Dziewczynka. Przy porodzie była ze mną moja mama oraz moj mąż. Pierwsza urodziła się Oliwia, piekna dziewczynka, zapłakała tak cudownie że łzy poleciały mi po policzkach. Mój mąż krzyknął: Nasz syn to dzentelmen, puścił siostrę przodem. Za 8 minut znow się zaczeło i znów urodziłam, ale nei chłopca, "to znowu dziewczynka, krzyknął lekarz!" Mój mąż z przejęcia osunał się na podłogę a ja znow zapłakałam łazami szczęscia slysząć płacz mojej drugiej pieknej córeczki. Mimo iż tata bliźniaczek lekko się osunał :) udalo mu się przeciąć drugą pępowinkę. Po porodzie moje kochane córeczki pięknie spały a ja siedziałam obok i czułam się kimś tak wyjątkowym, kimś kto dostał najwiekszy dar, wręcz cud od zyćia, dwie pięknie iskierki na raz, jednocześnie, dziekuje Bogu po dziśdzień chcoiaż przez te 4 lata mojego macierzyństwa nie zawsze było pieknie i kolorowo. Jestem najszcześliwsza mama na świecie, jestem spełniona, jestem kochana, jestem MAMĄ!! Jedną z najfajniejszych mam na swiecie :)

Zgłoś nadużycie #19 30 września 2013, 15:41

olga91 Supermama
Rejestracja: Sie, 2012 Posty: 5840 Podziękowania: 1926
Nasz długo wyczekiwany Kacperek urodził się w kwietniu tego roku. Musieliśmy spędzic tydzień w szpitalu, gdzie kąpany był codziennie ale przez położne, więc nie mialam problemu z maziami płodowymi, którymi nas "straszono" w szkole rodzenia. Wspominały też o smółce, którą ciężko oczyścic bo jest lepiąca, ale Kacperek pozbył się jej zaraz po urodzeniu centralnie na mój brzuch :) Jeżeli chodzi o pierwsze poważne kąpiele w domu... Położne mówiły o Białym Jeleniu więc tym się zasugerowaliśmy. Dodatkowo używaliśmy płynu do kąpieli, żeby zmiękczyc wodę i tak zostało do dzisiaj tylko mydełko zmieniłam na bardziej dziecięce. Podobno najlepszym termometrem do wody dla dziecka jest męski łokiec tak więc siłą rzeczy kąpielą zajmował się tatuś. Ja się bałam, że wyślizgnie mi się z rąk przy wyjmowaniu z wanienki. Podział był łatwy - ja myłam od pasa w dół a mąż od pasa w górę ;) Na początku do pielęgnacji używaliśmy oliwki, która nic nie pomogła. Położna środowiskowa poleciła maśc witaminową na schodzącą skórkę. Jak skórka już zeszła to przestaliśmy w ogóle używac kremów, oliwek i tak zostało do teraz. Śmieję się do męża, że nasz synek ma gładką skórkę jak pupa niemowlęcia ;) Ubieranie jak chyba u każdego kończy się conajmniej skrzywieniem, ale daje się udobruchac kilkoma kropelkami witaminy C, którą mamy zaleconą przez neonatologa. Od dwóch miesięcy dumna mama kąpie synka samodzielnie. Chyba dlatego, że nasz półroczny synek jest tak duży, że nosi ubranka półtorarocznego dziecka. Ząbków nie pielęgnujemy bo jeszcze ich nie ma i podobno długo sobie na nie poczekamy. Jak wróciliśmy wreszcie do domu ze szpitala okazało się, że położenie go spac w łóżeczku nie będzie takie łatwe jak w szpitalu. Osłonka na szczebelki została przyczepiona tak, żebym leżąc w łóżku miała na niego oko. Całą noc bez przerwy się budziłam i patrzyłam czy leży na boku, żeby się nie zakrztusił. Nachylałam się i nasłuchiwałam czy oddycha albo patrzyłam na klatkę piersiową. Popadałam w paranoję, która całe szczęście stopniowo się uspokoiła. Dzisiaj powoli przygotowujemy się na wyprowadzkę Kacpra do własnego pokoju. Ot taka to historia... :)


Zgłoś nadużycie #20 30 września 2013, 17:38

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583
Pierwsze chwile z synkiem były wieki świetlne temu hehe i nie ukrywam, że może pewnie szczególiki mi umknęły przez te lata ale pamiętam kolor kocyka,w który go owinęli w szpitalu, jego oczka wpatrujące się z ufnością we mnie. Byliśmy w szpitalu długo bo synek nie był zupełnie zdrowy, wymagał wielu konsultacji, badań więc wiele z tych pierwszych, trudnych pod względem technicznym chwil związanych z pielęgnacją synka mnie ominęło. Wiadomo jak to w szpitalu kąpały go położne, przewijanie i ubieranie natomiast nie było dla mnie problemem, było w mojej rodzinie wiele dzieci, którymi się zajmowałam więc miałam wprawę :) nigdy nie przypuszczałam, że niańczenie dzieci moich braci tak mi się przyda. Inne mamy w sali z podziwem patrzyły jak sprawnie przewijam synka. Kikut też mu odpadł w szpitalu więc co najtrudniejsze było za nami. Potem pierwsze dni w domu i okazało się, że kąpiel jest przeraźliwie trudna bo jak wykąpać takie maleństwo (no może przesadzam bo syn ważył solidne 4 kg) w takiej dużej wanience? ale udało się choć przy pierwszej kąpieli byłam tylko asystentką babci- podaj ręcznik, podaj pieluchę, podaj śpiochy.... Potem już kąpaliśmy synka z tatusiem i okazało się, że to magiczna chwila, okazało się że synek uwielbia masowanie jego ciałka, grzecznie leżał i czekał aż przerażona mama obetnie mu te malusie paznokietki- u nas sprawdziły się te malutkie cążki, tata jednak nie śmiał próbować- tu nie miałam zastępcy, bo nawet babcia się bała i radziła by za długie paznokietki... obgryźć (bez komentarza). Tak naprawdę to z synkiem zaczęłam na dobre się zapoznawać jak miał już 2 tygodnie, gdy wróciliśmy już do naszego domku, bo jednak w szpitalu to było inaczej. Chociaż od początku reagowałam na nawet ciche westchnięcie, kwiknięcie, budziłam się zanim zapłakał na dobre, zanim oznajmił, że jest głodny a głodomorkiem po pierwszych trudnych, "mlecznych" 3 dniach był niesamowitych ale dla mnie osobiście te chwile z dzieckiem przy piersi są bezcenne. I tak nam mijały kolejne dni, noce,miesiące, lata i... mój syn za miesiąc będzie pełnoletni :)
Ale żeby nie wypaść z obiegu mam w domu teraz cudowną córcię, która za 2 dni będzie miała swoje 2 urodzinki :)
I to macierzyństwo jest zupełnie inne. Bardziej świadome, bardziej dojrzałe, pełne doświadczeń. I w to macierzyństwo zdecydowanie bardziej zaangażował się tatuś, jednak dla 19 latka bycie tatusiem było trudne. A teraz okazało się, że to świadome, zaplanowane posiadanie 2 dziecka było naszą najlepszą decyzją życiową.
Teraz w czasie porodu miałam przy sobie tatusia, przerażonego, wystraszonego ale... cudownie wspierającego i tak jak ja czekające na wymarzoną córcię. Pomagał mi bardzo i choć poród miałam.. łatwy, krótki i przyjemny (no na serio) to był mi tam potrzebny. Przeciął pępowinę, otulił małą pieluszką i położył mi ją na piersi i dopiero oglądając robione potem przez niego zdjęcia wiem jak bardzo mu się trzęsły ręce.. z 10 zrobionych wtedy zdjęć córci na mnie tylko 2 są ostre :) A mała taka umazana krwią i mazią, lizała sobie moją pierś i tak leżała i patrzyła na nas i wtedy zakochaliśmy się w niej oboje szaleńczo i ta miłość trwa nadal. I znów musiałam być w szpitalu ponad tydzień ale teraz zaskoczyłam położne bo od początku przewijałam małą sama, ubierałam, nawet poprosiłam tylko o asystę przy kąpieli, ja małą trzymałam, myłam a położna tylko szeptała pod nosem, ze to sprzeczne z przepisami :) Potem te chwile w domu to już zupełna magia, tatuś wpatrzony w śpiącą córkę a ja zastanawiająca się jak długo ona jeszcze będzie spać bo mi zaraz piersi rozsadzi :) Było spokojnie, bez szaleństw, bez trzęsących się rąk. Pierwsza kąpiel... hmm teraz myślę, że było to szalone 2 dnia po wyjściu ze szpitala, wpadli do nas sąsiedzi(zaproszeni przeze mnie bo się doczekać nie mogli), posiedzieliśmy, a potem mężuś jakby z biegu, jakby to robił codziennie, w porze spania na noc przeprosił gości, poszedł do łazienki, przygotował kąpiel, zawołał mnie z małą, rozebrał ją, umył, wytarł, ubrał, dał buziaka i powiedział idź mama nakarm i połóż spać....a ja stałam jak słup, zupełnie nie byłam im w czasie kąpieli potrzebna. Ale skąd ten mój chłop wiedział jak to robić, przecież syna nie kąpał sam, minęło tyle lat, do szkoły rodzenia nie chodziliśmy... nic to nie było czasu na pytania. Położyłam małą, zeszłam do gości, posiedzieliśmy jeszcze chwilę a potem dopiero jak zostaliśmy sami spytałam skąd on wiedział co ma robić ?? I co.. magia internetu wyszła, tatuś napatrzył się na filmiki na pewnym portalu i się nauczył obsługi dziecka :) I do dziś to on kąpie córcię, spieszy się by wrócić z pracy choćby na te 10 minut wspólnych chwil z córcią, potrafi zrobić przy niej wszystko oprócz... obcinania paznokci, tego boi się robić i to jest od początku do dziś moja działka :)
I jak teraz po 2 latach patrzę na córcię, która właśnie sama je, opanowała nocnik i nie potrzebuje już pieluchy, chodzi do przedszkola do grupy 3 latków i świetnie się z nimi dogaduje, każdą swoją czynność zaczyna od "ja siama" to nie mogę uwierzyć, że 2.10. 2011 roku przyszło na świat te nasze 3,6 kg szczęścia :)


Zgłoś nadużycie #21 1 października 2013, 11:08

m4dziara Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2013 Posty: 2 Podziękowania: 0
Nasza corcia urodzila sie pod koniec listopada.Bardzo sie cieszylismy,bo od dawna chcielismy miec dziecko, apierwsza ciaza zakonczyla sie niepowodzeniem...Porod trwal 17 godzin.Mala byla bardzo podobna do taty i jest tak nadal :) Podczas pierwszej doby, moje dziecko jadlo i spalo.Nie bylo kapane,bo tak podobno jest lepiej dla dziecka.Jednak nadszedl czas kapieli...dla mnie byla to kompletna trauma :( Polozna tak szybko wszystko pokazywala,ze nie nadazalam.Po wyjsciu do domu musielismy sami kapac mala.Strasznie sie balam, ze ja upuszcze, ze sie wyslizgnie i bedzie tragedia...Ona chyba tez wyczuwaja moj niepokoj, bo strasznie sie wiercila, co jeszcze bardziej utrudnialo kapielowe czynnosci. To bylo najgorsze przezycie, ten strach ze cos bedzi enie tak,ze cos sie stanie :( Teraz smieje sie z tego,jaki czlowiek byl glupi, ze bal sie takiej czynnosci. Poza tym pamietam tez, ze jeszcze jak bylam z corcia w ciazy, to rozmyslalam jak to jest przewinac dziecko, czy bede umiala je dobrze oczyscic, czy zapne pieluszke? Moze to takie smieszne sie wydaje, ale ja na prawde bylam tym przerazona. No i jeszcze karmienie, czy mala bedzie umiala, czy ja bede umiala, czy bedzie pokarm... Na szczescie moje obawy byly bezpodstawne i corcia od pierwszego karmienia, wiedziala co i do czego jest :D Chociaz nie obylo sie bez poranionych brodawek i kolek :) Ni rozumiem kobiet ktore nie chca miec dzieci, wpasnie przez to ze sie obawiaja. Ja sie obawialam, ale nigdy, przenigdy za nic w swiecie, nie umialabym teraz zyc bez tych doswiadczen i bez tej malej kochanej istotki :)


Zgłoś nadużycie #22 1 października 2013, 11:17

angelusia Świeżo upieczona
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 6 Podziękowania: 0
Byłam przerażona kiedy pierwsze dziecko pojawiło się na świecie ! Nie wiedziałam jak prawidłowo taką iskierkę pielęgnować. Na szczęście z pomocą przyszła przyjaciółka, matka trójeczki szkrabów, która wszystko mi pokazała, wyjaśniła i rozwiała wszelakie wątpliwości.
Więc pierwsze chwilę w moim przypadku były burzliwe, ale przy drugiej ciąży wszystko wyglądało diametralnie inaczej :) Byłam już w zupełności spokojna, bo po prostu wiedziałam co mnie czeka. Dużą radością było dla mnie również kompletowanie wyprawki dla córki, a później dla syna. Gdy maluchy już były na świecie uwielbiałam prać, prasować, układać te maciupeńkie ubraneczka... Nie wiem czy Wy też tak miałyście ;)

Zgłoś nadużycie #23 1 października 2013, 14:37

Natalia11091 Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2013 Posty: 2 Podziękowania: 0
Mateuszka urodziłam 11 lutego 2013, zimno, dużo śniegu i ten mój strach gdy zaczęły się skurcze około godz 22. Sama w domu z trzyletnią córką a tatuś w pracy. Zadzwoniłam do znajomych, przyjechali, pomogli spakować mi ostatnie rzeczy potrzebne do szpitala. Koleżanka została z córką, kolega pojechał ze mną do szpitala. Nie zadzwoniłam do męża - nie chciałam go denerwować, aby do domu nie wracał w taką ślizgawicą na złamanie karku. Nie dość że bałam się porodu, to bałabym się jeszcze o niego. W przeciwieństwie do pierwszego porodu, drugi przebiegł spokojnie, szybko i w milej atmosferze. Gdy położna położyła mi synka na brzuszku - łzy wzruszenia poleciały mi po policzku. Płakałam przez jakieś 10 min - ze szczęścia, że juz jest z nami zdrowy chłopczyk.
W momencie gdy zabrali synka do badania (wg lekarza dwa dni przed porodem miał ważyć ok.3560 i jakieś 56cm, urodził się z wagą 4320 i 59 cm) przez głowę przewijało mi się mnóstwo pytań na które nie byłam w stanie sobie odpowiedzieć. Czy będę potrafiła zajmować się maleństwem mając w domu 3-latkę? Przy córce od początku pomagała mi mama, a z synkiem nie miałam takiej możliwości. Na szczęście tatuś okazał się znakomity przy kąpaniu oraz obcinaniu paznokietek. Uczył się tego w szpitalu od położnej. Sama po raz pierwszy wykąpałam synka jak miał miesiąc. Moim obowiązkiem zaraz po porodzie jak to matce karmiącej pozostało karmienie. Z dnia na dzień dochodziłam do formy sprzed porodu i już nie zaprzątałam sobie głowy pytaniami. Mateuszek rozwijał się odpowiednio, grzecznie leżał w łóżeczku, nie było problemów z usypianiem, noszeniem.
Obecnie mój Mateuszek ma 1 rok i 7 m-cy, naśladuje swoją siostrę we wszystkim: razem myją ząbki, córcia uczy go jak się kąpać, razem ubierają buciki (ulubione zajęcie, wystarczy powiedzieć "Mati gdzie buti" i już biegnie szukać i chce zakładać).
Jestem najszczęśliwszą matką na świecie, codziennie widzę jak moje dziecko uczy się czegoś nowego, nabywa nowych umiejętności, uczy się wypowiadać nowe słowa. Mimo, że długo nie chciał mówić "mama" tylko ciągle tata, tata to teraz od 3 miesięcy, gdy w końcu doczekałam się tego świadomie wypowiedzianego słowa to mówi "mamoooooooo" z taką czułością że nie mam serca się na niego gniewać.

Zgłoś nadużycie #24 1 października 2013, 19:20

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107
Pierwsze chwile... strach, łzy, oczekiwanie...
W jednej chwili czlowiek dowiaduje się co to prawdziwa miłość i że jest gotów poswięcić wszystko dla swojego dziecka.
A domowe pierwsze pielęgnacje należały do tatusia :) ) to mój mąż pierwszy kąpał maluszka i masował, a ja uwielbiałam patrzeć na moich dwóch mężczyzn razem. Moja mała kruszynka w duzych, bezpiecznych dłoniach taty. Cudowny widok...
Podziwiam wszystkie mamy, które od początku radziły sobie same ze wszystkim, a ja jestem wdzęczna mojemu mężowi za pomoc :*
forever young :D





Zgłoś nadużycie #25 1 października 2013, 19:24

dorotis Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2013 Posty: 1 Podziękowania: 0
Kiedy w ogóle jechałam na porodówkę czułam strach przed tym czy ja potrafię rodzić...nie potrafię nawet opisać tego paraliżującego mnie strachu,nie myślałam wtedy o niczym innym tylko o porodzie...w momencie kiedy pojawiła się główka przez moją głowę przeszło niemal tysiąc pytań co dalej,o matko przecież ja się do tego nie nadaję,ja nie chcę...kiedy jednak poczułam na sobie to maleńkie ciałko tej maleńkiej istotki,wiedziałam...wiedziałam,że zmieniło się moje życie,nie wiedziałam jeszcze jak bardzo...pamiętam kiedy po wszystkim umyte i owinięte dziecko przyniesiono mi na salę,bałam się dotknąć swojej córeczki,bałam się bo myślałam,że ją skrzywdzę swoim dotykiem...pokochałam ją najbardziej na świecie ale nie potrafiłam nawet dać jej piersi,wszystkiego się bałam,kiedy płakała płakałam z nią...z czasem jednak,z godziny na godzinę było lżej...ale zanim wzięłam się za siebie nawet najmniejsza pielęgnacja maluszka sprawiała,że się bałam...tak bardzo bałam się,że zrobię jej krzywdę,pomogła mi w tym wszystkim moja mama,przy niej nauczyłam się ją kąpać,przewijać,pielęgnować...kiedy minęły cztery lata na świat przyszła druga córeczka...i czułam się jakbym robiła to wszystko od nowa...z tym jednak maleńkim szczegółem,że potrafiłam wtedy wszystko,nawet urodzić :) ))

Zgłoś nadużycie #26 1 października 2013, 21:30

Dorota93 Supermama
Rejestracja: Cze, 2013 Posty: 10747 Podziękowania: 1720
ale się to super czyta! Nie mogę się doczekać, aż tez będę mogła opisać :)
 



Zgłoś nadużycie #27 1 października 2013, 21:41

OlenkaD Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2013 Posty: 1 Podziękowania: 0
Ojojoj, pierwsze chwile, i to w dodatku z pierwszym dzieckiem nie da sie z niczym porownac. Zdaje sie ze jazda na "roller coster" jest niczym w porownaniu z byciem mama po raz pierwszy. Sa to niesamowite chwile, pelne lez, szczescia, i tysiaca roznych innych emocji, emocji, ktorych nie da sie zapomniec. Pamietam jakbym to bylo wczoraj gdy przyjechalismy z Malutka do domu ze szpitala. Nie wiedzialam jak ja dotknac, jak przebrac bo caly czas balam sie, ze ja skrzywdze, uszkodze jej delikatne cialko. Kapiel, i to nie tylko pierwsza, byla przezyciem ekstremalnym. Za kazdym razem mialam wrazenie ze zle Mala trzymam, ze ja upuszcze, ze zachlapie uszka, albo pepuszek i zrobie Olenie krzywde. Wycieranie jej to juz osobna bajka, bo corunia wrzeszczala tak, ze slychac ja bylo w calym bloku, a my nie mielismy juz sposobu, jak ja uspokoic. Tak sytuacja przy kapieli wygladala przez niemal pol roku. Wprawdzie ja po kilku tygodniach ja przestalam sie bac kapac coreczke i stalo sie to dla mnie normalnym zajeciem, ale wycieranie po kapieli nadal bylo "hardcorowe".
Paznokci nie bylam w stanie obcinac przez bardzo bardzo dlugi czas, balam sie tego strasznie i zawsze bylo to zadaniem meza :) z zebami u Malej nie bylo juz tak zle, Wyszly dopiero na 8 miesiecy a ja wtedy bylam juz na tyle "doswiadczona" mama ze nie balam sie ich myc. Po prostu po pewnym czasie stajemy sie na tyle "obyte" z naszymi dziecmi ze nagle to co bylo takie trudne okazuje sie naturalne i proste, jak jazda na rowerze. Ale tak mysle ze to wlasnie te pierwsze chwile sa najbardziej niezapomniane, bo sa nowe, pierwsze, tworza nas jako rodzicow i odciskaja sie w pamieci na zawsze. Bo chyba nie ma takiej mamy, ktora zapomnialaby jak wygladaly jej pierwsze dni z maluszkiem w domu. Bo mimo ze kazda z nas jest merytoryzcnie swietnie przygotowana, bo przeciez przeczytalysmy tony poradnikow o pielegnacji niemowlakow, to konfrontacja z rzeczywistoscia okazuje sie szalenia trudna. Czytac jest latwo, wykonac na poczatku bardzo, BARDZO trudno...
Teraz czekam na kolejnego bobaska i wiem juz, ze lepeij jest nie czytac za duzo tylko zdac sie na instynkt pierwszych dni. Jestem pewna, ze mimo swego "doswiadczenia" i tak bede sie bala i przezywala wszystko od nowa, bo przeciez "Olenka jest juz duza, a to mlodsze dziecko to taka Kruszynka...". Podejrzewam ze nie obejdzie sie tez bez placzu, strachu, kryzysow roznego typu... Ale wiem tez, ze uda mi sie to wszystko przetrwac, ze dam rade, ze podolam tym wszystkim trudnosciom ktore na mnie czekaja po narodzinach dziecka, i co najwazniejsze, wiem, ze bedzie ten trud wynagrodzony najpiekniejszym usmiechem na swiecie i wypowiedzianym w koncu za jakis czas slowem: MAMA :)


Zgłoś nadużycie #28 1 października 2013, 22:17

Manna Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2013 Posty: 6 Podziękowania: 0
Pierwsze chwile z maleństwem w domu to jak "pierwsza miłość","pierwszy pocałunek" coś niezwykłego,zadziwiającego i troszkę przerażającego,coś czego nie sposób zapomnieć.
Pamiętam,że targały mną różne emocje-szczęście,miłość,strach,zmęczenie i taki wewnętrzny niepokój-czy się sprawdzę,czy nie po pełnie jakiejś strasznej gafy czy będę potrafiła stworzyć dom-szczęśliwy-taki z prawdziwego zdarzenia.Czy będę na tyle dobra by moje dziecko mnie pokochało.Mimo wielu rozterek takich wewnętrznych najwięcej chyba obaw miałam związanych z pielęgnacją mojego maluszka.Jak każda świeżo upieczona mamusia nie wiedział co i jak?, co z czym?, po co?, na co?Z każdym jednak dniem nabierałam PEWNOŚCI i codzienne rytuały nie były już takie straszne.Dziś pomagam koleżankom w pielęgnacji ich maluszków np :o bcinam im paznokcie lub służę po prostu swoją radą.Myślę,że bogata o kolejne doświadczenia w przyszłości będę mistrzem i świetnie sprawdzę się w roli mamy po raz drugi.

Zgłoś nadużycie #29 1 października 2013, 22:30

Anitkag22 Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2013 Posty: 1 Podziękowania: 0
Zaraz po narodzinach córeczki poczułam wielkie szczęście i ogromną ulgę że już jest ze mną i że jest zdrowa. Jeszcze w szpitalu przez pierwsze 2 doby nie spałam bo szkoda mi było marnować czasu na sen wolałam patrzeć się na moje wymarzone wyczekane małe wielkie szczęście. Po przyjeździe do domu nieoceniona stała się pomoc mojej kochanej mamusi byłam tak obolała i słaba po porodzie że nie dawałam rady wziąć małej na ręce. Pierwsza kąpiel byłam tylko obserwatorem kąpała babcia . Z dnia na dzień było już coraz lepiej i po woli uczyłyśmy się siebie na wzajem . Spędzałam i poświęcałam małej każdą swoją chwilę widziałam jej pierwszy uśmiech piesze kroczki usłyszałam pierwsze słowo " tata". Teraz moja panna ma 3 latka zaczęła bardzo ważny etap w swoim życiu jakim jest edukacja. Jest bardzo zaradnym bystrym i wygadanym przedszkolakiem. Ciesze się że mogłam sobie pozwolić na spędzenie z córcią w domku 3 lat był to najpiękniejszy okres w moim życiu . Teraz moim marzeniem które w niedługim czasie mam zamiar spełnić jest zostanie mamą po raz drugi i przeżycie tych wszystkich cudownych chwil jeszcze raz ;)

Zgłoś nadużycie #30 1 października 2013, 22:31

katarzynad286 Świeżo upieczona
Rejestracja: Sie, 2013 Posty: 1 Podziękowania: 0
Witam opowiem wam jak to było u mnie. Zaczeło się to 30.03.2013r. wtedy urodziłam moją kochaną córeczke Lenkę. Te pierwsze chwile spędzone z nią to strach,niepokój  żeby nic nie zrobić martwiłam sie żeby nie płakała czasami płakałam razem z nią,jak ją ubierałam albo przebierałam zajmowało mi to sporo czasu a ręce trzesły sie okropnie. pierwsza kąpiel to dopiero wyzwanie ta woda wlatująca do uszu masakra. Teraz moja córunia ma 6 miesięcy robie przy niej wszystko i nie boje się tak jak wtedy :)