Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Konkurs: Zdrowa kuchnia, zdrowe dziecko

Zgłoś nadużycie #11 7 sierpnia 2012, 9:59

Mia Moderator
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 149 Podziękowania: 67
Zapraszamy do dzielenia się pomysłami i przemyśleniami. Szczegóły tutaj:
http://fajnamama.pl/konkurs-zdrowa-kuchnia-zdrowe-dziecko/

Zgłoś nadużycie #12 7 sierpnia 2012, 10:49

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107
ja pamiętam, że jak byliśmy mali i nie chcieliśmy jeść warzyw to babcia układała nam np słoneczka z gotowanej marchewki :)

czasem sami z owoców robiliśmy obrazy na talerzu i później je jedlismy :) smakowały nam wtedy o niebo lepiej :)
forever young :D





Zgłoś nadużycie #13 7 sierpnia 2012, 11:24

Konto usunięte
bardzo fajny temat/konkurs :)

ja moge powiedziec ze u mnie w domu nie bylo czegos takiego jak rozsadne, zdrowe zywienie. moja mama ma 2 lewe rece do gotowania i jej sie po prostu.... nie chcialo :/
efekt? siostra ma giga nadwage, mama zwykla nadwage.
ja doprowadzilam sie do stanu super - z podłej nadwagi.
wazylam (pomijam okres po ciazy) ok 70 kg przy 164 wzrostu.
teraz waze 54 i czuje sie super. aleee zeby nie bylo tak super, musze sie pilnowac, bo wlasnie nieodpowiednie zywienie od najmlodszych lat a nawet miesiecy ;) prowadzi wlasnie do sklonnosci do nadwagi.

a nadwaga to juz nie tylko kwestia estetyki, to bardzo bardzo duzy problem zdrowotny. wiele chorob wynika z nadwagi i niezdrowego jedzenia.

jako ze sama ucierpialam na skutek niezdrowego jedzenia, nierozsadnego zywienia, staram sie od samego poczatku zeby moje dziecko jadlo zdrowo, prawidlowo i rozsadnie.

posilki w regularnych porach - wiadomo, zdarzaja sie odchylenia, ale nigdy nie jest tak ze raz obiad zje o 14 a raz o 18. NIGDY.
codziennie je owoce, codziennie je warzywa. naklaniac Synka nie musze, bo widzi ze i ja jem. jak cos mu nie smakuje, zawsze mam w zanadrzu cos innego, bo wiadomo ze nie zmusze Synka zeby zjadl cos, co mu nie smakuje. wkoncu nie o to chodzi zeby dziecko zniechecic do jedzenia.

unikamy przekąsek i podjadania miedzy posilkami - zeby pozniej ze smakiem zjadl caly obiadek albo kolacje. ponadto i brzuszek musi odpoczac od ciaglej pracy (minium 2 godziny przerwy daje Mlodemu miedzy jedzeniem) i ... ZĘBY. szkliwo tez musi odpoczac od ciaglego przezuwania. podczas jedzenia powstaja mikrouszkodzenia w szkliwie, ktore potrzebuje tej chwiliki na renegeracje :)

slodycze? a czemu nie? ale u mnie byl jeden warunek, slodycze dopiero wtedy, kiedy Kazik bedzie na tyle aktywny, zeby faktycznie potrzebowal tych dodatkowych kalorii. wiec od miesiaca w zasadzie, zje czasem ciasteczko, czasem wafelka. ale to naprawde, maks raz w tygodniu? generalnie... woli owoce :)

nie chce mu odmawiac smakolykow, bo pozniej bedzie jadl na zapas, wyposzczony... wiadomo, czipsów i innych smieci nie dam mu baardzo dlugo. oj bardzo. uwazam ze to paskudne jedzenie, sama od 2 lat (cala ciaza i cale Kazika zycie :) ) w ogole ich nie ruszam. zero wartosci dla organizmu. a dla dziecka - zgroza.

nie powiem, jak podrosnie, to i frytke dostanie, i czasem pojdziemy na jakiegos fast fooda, ale czasem. ja stawiam na domowe zwykle jedzenie, ktore przy odrobinie wysilku i wyobrazni potrafi zaspokoic wszelkie potrzeby kazdego podniebienia :)

ze slodyczy rowniez obstawiam na ciasta, domowe ciastka itp, ja bardzo lubie gotowac i siedziec w kuchni, wiec nie sadze zeby to byl dla nas wiekszy problem.

marze o tym zeby moje dziecko w szkole zamiast wstretnych czipsow wolal zjesc sobie banana. jesli mialby brac przyklad z rodzicow, to tak zrobi :)
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #14 7 sierpnia 2012, 11:29

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107

Aga.W napisał(a)

codziennie je owoce, codziennie je warzywa. naklaniac Synka nie musze, bo widzi ze i ja jem.


dokładnie! przykład rodziców też jest bardzo ważny :)

no i fakt domowe wypieki... :)

ja jeszcze nie mam dziecka, ale sama staram się jeść zdrowo i mam nadzieje, że swoje dziecko też tego naucze :)
forever young :D





Zgłoś nadużycie #15 7 sierpnia 2012, 11:30

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726
Według mnie "Wiem, co je moje dziecko", a jeszcze lepiej "Jestem świadoma, co je moje dziecko" to kluczowe zdanie pozwalające na uniknięcie dziecięcej otyłości i późniejszych chorób. Kluczem do sukcesu jest moim zdaniem wyrabianie w dziecku od samego początku zdrowych nawyków. Sama mojego teraz 11-miesięcznego synka od pierwszych miesięcy przyzwyczajałam chociażby do picia wody. Soczków nie pija, nie mówiąc o innych napojach słodzonych czy naszpikowanych chemią. Poza tym dbam o to by posiłki jadał o stałych porach,a co ważniejsze by nie było podjadania pomiędzy. Nie jestem zwolenniczką dawania ot tak sobie choćby chrupek kukurydzianych, bo nieważne co dziecko je pomiędzy posiłkami, to jest to nawyk podjadania.

Świadoma jestem jednakże tego, że przyjdzie moment, gdy nie da się pewnych rzeczy uniknąć. Gdy będzie starszy, pójdzie do kolegi czy przedszkola, pewnie nie raz sięgnie po batonika czy colę. Mam jednak nadzieję, że poprzez przyzwyczajenie do pewnych smaków w dzieciństwie, w życiu późniejszym także częściej sięgnie po wodę niż chemiczny sok, po oliwę zamiast oleju czy po świeżego owoca zamiast owocowej żelki...

Jeśli już będę musiała stawić czoła niezdrowemu jedzeniu, będę się starać zamienić te niezdrowe produkty lepszymi odpowiednikami. Przecież zamiast słodkiego batona z jakimś kremem czy karmelem można zaproponować batonika musli - nie dość, że zdrowy, zawiera zboża czy suszone owoce to dzięki dodatkowi miodu jest też słodki.

Zamiast podgryzania słonych paluszków czy słonych orzeszków można postawić na stole miseczkę z suszonymi owocami albo mieszankę naturalnych orzechów.

Chipsy? Jasne! A może spróbować chipsów własnej roboty z jabłek? Szczególnie jeśli zachęcimy dziecko do ich produkcji, potem będzie je jadło z jeszcze większą radością.

Nawet hamburgera można przygotować w wersji light :) Zamiast nadmuchanej bułki pszennej bułka z ciemnych ziaren. Zamiast kotleta o niewiadomym składzie można przygotować kotleta z pewnego mięsa mielonego (prawie w każdym sklepie mogą zmielić mięso na nasze życzenie). Zamiast smażenie kotleta na starym tłuszczu - usmażmy na oliwie. Do tego sałata, pomidor, świeży ogórek. Zamiast ketchupu - koncentrat pomidorowy wymieszany z jogurtem naturalnym. Pycha! :)

Podstawową zasadą jest to, że każde jedzenie wykonane w domu,z pewnych składników będzie 100 razy lepsze i zdrowsze niż kupione w sklepie czy budce z jedzeniem.





Zgłoś nadużycie #16 7 sierpnia 2012, 11:42

Konto usunięte
Askli i slusznie, rodzic jest przykladem.
wiadomo, nie da sie dziecka uchronic przed zlem calego swiata zywieniowego, ale ja mam zdanie, ze jak sie broni i nie pozwala to to jeszcze bardziej kusi :)
wiec, czasem bedzie fast food, czasem bedzie czekoladka/baton.
ale to CZASEM.
Agf, czasem NAtanek chyba moze sobie przeciez podjesc chrupke, Wy nigdy nie przekaszacie zupelnie nic? jesil zje 3 chrupki, nie napcha sie na tyle zeby pozniej nie zjesc posilku :)
nawet kilka artykułów juz przewertowalam gdzie LEKARZE polecali ze jak szkraby zaczynaja juz wariowac, sa ruchliwe i energiczne, to wrecz potrzebuja tych dodatkowych kalorii :) i ze wlasnie taki paseczek czekolady, wcale nie jest taki grozny (paseczek czekolady oczywiscie uwazam ze troche pozniej niz teraz dla naszych Szkrabow ;) moze tak po 1,5 roczku, po 2?)
oczywiscie, zeby nie bylo, kazda matka wie co robi i co dobre dla jej dziecka :) wiem ze lubisz miec wszystko poplanowane i ustalone :) znam to bo tez nie lubie odchylen ;)  
ale jak jestesmy na dworze, mam papierowke, to dam Mlodemu zeby podziubal sobie, mimo ze dopiero zjadl obiadek. i ma sie swietnie. drugiego dnia jak jest bez przekasek, tez ma sie dobrze. nie domaga sie :)
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #17 7 sierpnia 2012, 21:39

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3628 Podziękowania: 600
baaaardzo ciekawy temat :)
Aga twoja wypowiedź mi sie bardzo spodobała - zresztą nie pierwszy raz :)
Ja przyznam się bez bicia, ze o zdrowe żywienie córci dbam dopiero od 2 miesięcy ( czyli jak skończyła ok 7). Wcześniej byłam doslownie torpedowana komentarzami innych - z rodziny mójej i męża żebym dała malej a to czekoladkę, a to sosik, zupkę (dorosłą) itp, itd.  Jako, że córci nic sie nie działo, to się tak rozpędziłam, ze kiedy pojawiła się dziwna wysypka to nie miałam pojęcia od czego:/ zrzuciłam winę na krem z filtrem i dalej kontynuowałam dorosłe karmienie mojej córci (teraz mi okropnie wstyd...). Po miesiącu powtórka - tylko wtedy już nie mogłam zrzucić winy na kosmetyk bo niczym córci nie smarowałam. I w końcu przyszło otrzeźwienie :) od początku czerwca nie podaję Małej żadnych przypadkowych rzeczy. Je tylko to co zdrowe i adekwatne do jej wieku. Do tej pory na każdą nowość przeznaczam 3 dni, żeby wychwycić ewentualne reakcje alergiczne. Od tego czasu nie ma czekoladek, jogurciki poczekają a obiady gotuję dwa - jeden dla niej drugi dla nas. Oczywiście cały czas walczę z moim otoczeniem - to jest cholernie ciężkie - tym bardziej jak się mieszka z dziadkami...:/ chcą jej wciskać czekoladki, kotlety mielone, a ja walczę jak lwica o to b do jej us nie trafił zaden zakazany owoc. Oczywiście tak nie będzie zawsze - ale oznajmnilam wszem i wobec że Mała ma przed sobą całe życie by wszystkiego pobróbować - a póki co to zaczynamy od najzdrowszych rzczy - warzyw, owoców, ryb. I na szczęście małej to pasuje :) Do tej pory wszystkie lubi :) ( mam porównanie  z siostrzeńcem - 15 miesiecy - nie tknie żadnego owoca, nawt banana - tylko ciastka i czekolada). Mam nadzieję, ze będziemy to ciągnąc jak najdlużej - a te najmniej wartościowe produkty bedziemy wprowadzać na samym końcu.
A tak ogólnie w tym temacie to:
- cieszę się ogromnie z tego ze Mała pije jedynie wodę i mleko - soczki dostaje bardzo rzadko
- jak zje malo na śniadanie czy inny posilek to czekam max 5 minut i ponawiam próbę - jesli nie zje to nie wciskam jej na siłę - widocznie nie jest głodna
- posiłki jada bardzo urozmaicone - praktycznie w kazdym znajdzie się albo owoc albo warzywo
-tak jak Aga pisała - nie je częściej niz co 2,5-3 godziny (zoladek musi sobie odpocząć) - dziennie zjada 5 posiłków
-staram się jej nie podawać przegryzek - ale mimo to dostaje często po kilka chrupek rzadziej biszkopta
-do zupek dodaję oliwę lub olej - zeby sie nam ladnie witaminki wchłaniały
- jem dokładnie w tym czasie co Mała - bo strasznie się zawsze interesuje moim talerzem - a tak ona zjada swoje a ja swoje ( bez żadnych dubli)
na tym etapie nie wiem co mogę jeszcze robić :)
Chciałabym by miała zdrowy stosunek do jedzenia - absolutnie nie będę jej nagradzać jedzeniem czy slodyczami. Co do slodyczy - OK, ale w swoim czasie i w odpowiedniej ilości.
Też popieram gotowanie w domu - dzięki córci uczę się na nowo gotować ( tzn bez kostek i ulepszaczy smaku). Fast food od święta. To co gotujemy musi być i smaczne i atrakcyjnie podane by maluch chętnie to zjadał. :)  
Kurczę i jak maluch pójdzie do szkoły to tzreba zadbac o właściwe zaopatrzenie kiosika szkolnego bo to zmora chyba większości rodziców:/ chyba żeby w ogóle nie dawać pieniędzy - tak się chyba nie da...


Zgłoś nadużycie #18 7 sierpnia 2012, 21:58

Konto usunięte
Edytka i dobrze ze sie otrzasnelas bo wiadomo, kazde jedzonko jest ok ale w odpowiednim czasie. u mnie samej czekoladki jeszcze nie bylo w ogole...

ja tez zaciecie walczylam o podawanie jakis smakolykow Mlodemu przez innych. a ile sie nagadali ale jak obcielam krotko to sie skonczylo. nic bez mojej zgody koniec kropka.
u mnie bylo tak ze siostrzenica jadla co sie jej dalo, miala pol roku, wcinala czekoladke bla bla bla.
i gadanie 'a bo Natalka jadla czekoladke jak miala tyle i tyle'

odpowiedz krotka 'ale to nie jest Natalka i czekoladki nie dostanie. nie potrzebuje jej do niczego'.

u mnie soczki tez sa raz na jakis czas, raz w tygodniu, czasem zaszalejemy i dwa. i zawsze pol na pol z woda ;) tak to glownie woda, czasem herbatka dziecieca.

ja ogolnie uzywam malo soli, malo ulepszaczy smaku typu kostka rosolowa czy inne 'gotowe' przyprawy. i prawda jest taka, ze czym mniej sie tego sypie, tym lepiej czuc co sie je :) czesto robie pieczone, duszone, smazone bez tluszczu :) tym sposobem Kazik spokojnie moze zjesc to co ugotuje dla siebie :)
aczkolwiek moja mama nie cisnie tak 'jałowego' jedzenia i zawsze sobie dosala :P
za to bardzo lubie uzywac ziol :) potrafia swietnie smak poprawic i napewno nie zaszkodza :)

o, i do obiadkow rowniez dodaje oliwe :) maselko u nas zabronione przez alergie i tak oliwa weszla nam na stale do jedzenia :P
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #19 7 sierpnia 2012, 22:02

Konto usunięte
Edyta moja siostrzenica - w listopadzie skonczy 2 latka, tez owocow nie ruszy. predzej cebule wciągnie niz owoca :) jedynie banany akceptuje CZASAMi :) ale tak, monte, batoniki, czekoladki to pierwsza wciagnie :)
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #20 7 sierpnia 2012, 22:16

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583
Zdrowa kuchnia- zdrowe dziecko ?? hmm pewnie jest to bardzo dobru punkt wyjścia takie założenie, że moje dziecko będzie zdrowe bo je zdrowo karmię. Ale same mamuśki wiecie a jak jeszcze nie wiecie to się z akilka lat zorientujecie, że Wy możecie stawać na rzęsach, karmić dziecko najzdrowiej jak się da, dawać (tak to najważniejsze) samemu dobry przykład jak prawidłowo dziecko ma się odżywiać i co jeść a i tak jak wasze dziecko trafi do przedszkola a już do szkoły to cały ten misterny wasz plan może legnąć... może nie w gruzach (bo jednak mocne podstawy wynisione z rodzinnego domu są) ale w małych cegiełkach :) Bo uwierzcie dzieciak trafi do grona innych dzieci, których rodzice może wcale tak fachowo i odpowiedzialnie nie podeszły do tematu żywienia dziecka i zostanie namówiony na chipsy, cukierki, lizaki i słodką oranżadę z woreczka :) hehehe
A w przedszkolach też Wam dzieci napasą słodkimi deserami :) i na obiad dostaną słodkie naleśniki, dostaną też smażone placki ziemniaczane i biały makaron z cukrem i białym serem bo dzieci jedzą takie dania chętnie i nie ma grymaszenia przy stole :)
Ale jak napisałam przykład i mocne podstawy prawidłowego żywienia dzieciak wynosi z domu, więc niech będzie mój dekalog :)
po 1. Pokażmy mu jak należy spożywać posiłki: w spokoju, bez oglądania telewizji, w określonych porach, przy ładnie nakrytym stole. Niech nawet malutkie dziecko zasiada z nami i je coś. Moja córka je zupkę wcześniej niż my z mężem i synem obiad(no tu pora powrotu taty z pracy jest kluczowa) ale zawsze jak my jemy to zasiada w swoim krzesełku i dostaje na ładnym talerzyku coś z naszego stołu albo specjalnie ugotowane na parze warzywa- je zazwyczaj rączką (ponoć teraz to modna i polecana metoda jedzenia) choć dostaje sztućce i też nimi sobie dobrze radzi. Do pica dostaje wodę, choć staram się by w czasie jedzenia nie piła lecz dopiero po posiłku.
po 2- karmy dziecko o regularnych porach, choć nie róbmy dramatu z przesunięcia posiłku (różne są dni, czasem coś rozwali schemat ale niech to będzie sporadycznie) i nie non stop, niech je co ok. 3 godziny, powinno jeść 5-6 posiłków dziennie bo ponoć tak jest najzdrowiej dla żołądka i trzustki ( w takich rytmach przyswajane są np. węglowodany z posiłków).
po 3- przekąski między posiłkami nie są wskazane ale jak pisałam Aga nie przesadzajmy, sami czasem coś wsuwamy między posiłkami więc dziecko to będzie widziało. A ponadto dzieciaki nasze są tak ruchliwe, tak szybko tracą kalorie z posiłków, że czasem będzie niezbędna mini zakąska by mieć siłę do dalszego poznawania świata- chrupek kukurydziany, wafelek ryżowy nie zrobi dziecku krzywdy. Lepsze to niż batonik czy żelki.
po 4- słodycze są niezbędne w diecie dziecka, nie ma co się oszukiwać, cukry dają siłę i energię i endorfiny- nasze dziecko tego potrzebuje więc nauczymy się dawać dziecku mądre i zdrowe słodycze - domowe ciasto, biszkopty, budyń, kisiel, galaretkę, jogurt zamiast śmieciowych i nie wnoszących nic poza pustymi kaloriami słodkości.
po 5- nauczmy dziecko pić wodę, taką zwykłą niskozmineralizowaną. Choć soki krzywdy nie zrobią to jedna z 5 obowiązkowych pozycji owoców/warzyw które dziecko musi dostawać każdego dnia
po 6- no właśnie co dziennie 5 porcji owoców i warzyw- no tak szczerze mamuśki która z Was tyle spożywa ?? no bo jak my nie jemy tak to skąd dziecko ma jeść ?? Ale starajcie się tyle dziecku podawać w postaci najlepiej surowej (surówki, owoce) ale też wartościowe są warzywa na parze no i właśnie bezcukrowe soki.
po 7- dawajmy dziecku wysokowartościowe mięso i... ryby (co najmniej raz w tygodniu) - no i znów jak tam u was z tymi rybkami - robicie mamusie raz w tygodniu ?? Dieta wegetariańska nie jest chyba najlepszą dla dziecka ale jak rodzice się uprą na taką, bo samis stosuję, to powinni to chyba z  lekarzem skonsultować ??
po 8- starsze dzieci zachęćmy do wspólnego przyrządzania posiłków, własnoręcznie zrobione smakuje najlepiej.
po 9- nie zmuszajmy dziecka do jedzenia bo jedzenie na siłę to błędne koło, wcale tak nie "wyleczymy" naszego dziecka z niejadkowania. I uszanujmy, że nasze dziecko wcale nie musi wszystkiego jeść i lubić- przecież Wy też nie jecie wszystkiego :) słuchajmy dziecka, uszanujmy jego gusta kulinarne.
po 10- jak chcemy by nasze dziecko zdrowo jadło to poczytajmy trochę o tym zdrowym żywieniu- co z czym robić, a czego nie łączyć, do czego trzeba dodać tłuszcz(oliwę, masełko), czego unikać a co warto dawać dziecku, nauczmy się same jeść ciemny chleb, makron, ryż. Bo zazwyczaj jest tak, że wynosimy nawyki żywieniowe ze swoich domów a one nie zawsze są dobre i samy mamy pewne nawyki i też nie zawsze wskazane dla małego dziecka.
Jak będziemy zdrowo karmić nasze dzieci to jest szansa , że same będziemy zdrowo jeść i jest szansa, że nasze dzieci i my będziemy cieszyć się długo zdrowiem :)


Zgłoś nadużycie #21 7 sierpnia 2012, 22:25

Konto usunięte
Ela ja przyznaje bez bicia :P rybke to kupuje w sloiku :P jedyny gotowiac jaki Mlodemu podaje :) i tym sposobem Kazik wcina 2 razy w tygodniu ;)
tez uwazam ze przed tym niezdrowym jedzeniem dziecka nie da sie uchronic, bo wyjdzie wkoncu z domu i co, szal bedzie :) ale zje raz drugi, nie eksploduje. jak pisalam, mam nadzieje ze przyjdzie czas i sam wybierze jablko zamiast czipsa :)

w 100% popieram opcje jedzenie bez zabawiaczy. u mnie tez, absolutnie tv, bajek i innych zajmowaczy. posilek to posilek a nie zabawa (pomijam juz fakt ze nasze Szkraby troche za mlode sa na tv...)
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #22 7 sierpnia 2012, 22:29

Konto usunięte
gdybym codziennie jadla 5-6 calych porcji warzyw/owocow to chyba nic innego bym nie jadla ;)
ale codziennie i ja i Mlody jemy warzywa/owoce. warzywa Mlody narazie wcina tylko gotowane przez jeszce niedoskonala technike gryzienia ;) ale owoce surowe bardzo lubi :)
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #23 8 sierpnia 2012, 10:26

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3628 Podziękowania: 600
ha - a my właściwie to jadamy 4-5 porcji warzyw/owoców każdego dnia ;) na drugie sniadanko zawsze jakiś owoc albo tarty albo do raczki albo mix - czasem z kleikiem, na zupkę - wiadomo ze sa jarzynki, potem 2 danie (ja z rodzinnej kuchni jedynie ten nawyk kontynuuje jako myslę, ze dobry - bo wg mnie nawet dla dorosłego zjedzenie od razu talerza zupy i drugiego dania to dużo za dużo - wiec u mnie juz od x lat dzielimy obiad mniej wiecej dwoma czasem trzema godzinami) - no wiec to drugie danie tez z jarzynkami, kolacja to kaszka np brzoskwiniowa - czesto dodaje malutkie kawałeczki brzoskwiń - ale nie dużo - wiec jakby nie patrzec owoc jest :D


Zgłoś nadużycie #24 8 sierpnia 2012, 10:52

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3628 Podziękowania: 600
Aga moja mała jeszcze nie ma ząbków więc ona to juz w ogóle tą technikę gryzienia ma kiepską :D Co do rybki to staram sie raz w tygodniu zaserwować - ale różnie z tym bywa - w kazdym razie się staram :)
też jestem mega przeciwniczką zabawiania dzieci podczas posiłków - mój M tak chciał małą zabawiać to mu powiedziałam, ze jedzenie to jedzenie - a zabawa to zabawa.
No i Aga tak jak z ta Twoją siostrzenicą - tak jest u nas - że Dawid juz daaawno jadł a to to, a to tamto - ja zawsze ucinam te gadki bo mnie doslownie doprowadzaja do szału - ale tego, że jego siostrzyczce po takiej diecie już w wieku 3 lat zaczęły się psuć ząbki - tego juz nie widzą. Bo to nie chodzi tylko o złe nawyki żywieniowe, ale też o całą resztę, która za tym idzie. Nawet w ten poniedzialek bylam u dermatologa i babka powiedziała, że z alergiami jest jak z zawałem - pracujemy na to lata. Zjadamy tonę chemii zawartą w przetworzonej zywności i organizm toleruje to nawet latami - ale w końcu nawet on nie wytrzymuje i stąd wysypki, alergie itp. (to akurat odnosilo się do moich zmian alergicznych na skórze - gdy jej powiedziałam, że przed ur Malej nie miałam nawet zaczerwienienia i żadnych alergii:/). Dlatego też mojej Małej nie chcę zafundować tego co u mnie teraz wyszlo...
Nie uchronimy dzieciaków przed całym złem tego świata, ale przynajmniej w domu beda miały szansę dostać wartościowe posiłki. Ja się nie mogę doczekać jak wybudujermy nasz domek - bo wtedy bedę mogła gotowac tylko to co chcę i jak chcę - teraz mieszkam z rodziną i oczywiście wg nich - makaron razowy be, ciemne pieczywo be, o gotowaniu zamiast smażenia juz nie wspomnę. I jeszcze butelki pepsi, chipsy i tym podobne rzeczy...
Też jestem za tym ze slodycze i tak predzej czy później trafia do buźki dziecka, ale wolę, zeby to były tak jak Ela pisala domowe ciasta, nawet domowy blok czekoladowy i tym podobne pyszności.
a kuchnia w przedszkolach troche mnie przeraża - te przesłodzone herbatki i kompoty - ehhhh....


Zgłoś nadużycie #25 8 sierpnia 2012, 10:56

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107
dziewczyny, konkurs jak widać bardzo się przyda :)
sporo ciekawych i przydatnych informacji można się od Was dowiedzieć :)
forever young :D





Zgłoś nadużycie #26 8 sierpnia 2012, 10:59

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3628 Podziękowania: 600
a i jeszcze jedno - trzeba pamiętać, ze maluchy mają znacznie mniejsze żołądki niż my - ogladalam kiedyś w tv program, ze jego objętość jest równa złożonym dwóm piąstkom dziecka - a więc naprawdę nie wiele potrzebuje żeby byc syte. Moja siora pracuje w restauracji - jak zobaczyła, ze maluch - ok 3-4 latka - zjadł całą doroslą porcję obiadu ( filet, ziemniaki i surówka) to myślała, że padnie - ona by tyle nie zjadła... a po dzieciaczku widać juz było ze do szczuplutkich nie należy....
a i wkurza mnie tez jak widzę OTYŁE dziecko lub z widoczną nadwagą z chipsami/batonikami/cukierkami ... i obok ida zadowoleni rodzice - no cos takiego to mnie no dosłownie wnerwia...:/ i się jeszcze cieszą, ze ich dzieci na pewno wyrosna z tej nadwagi - a ja się pytam JAK?- to jest wg mnie największy problem... 100x częściej widzę właśnie otyłe dzieci cos przezuwajace niz szczupłe...


Zgłoś nadużycie #27 8 sierpnia 2012, 11:21

Konto usunięte
Edytka nie no u nas tez w zasadzie owoc/warzywo wystepuje praktycznie przy kazdym posilku :) ale przy kaszce - no malo tego, do jogurtu dodaje, obiadek wiadomo, deserek - owoce, kanapka zwykle bez dodatku warzywowego.. bo nie da rady zainstalowac do buzki Mlodemu ;) ale pelne porcje to nie sa... no - male, ale sa ;)

ehhh a otylosc u Maluszkow, no nic, ludzie sie ciesza ze jak pulchne dziecko to dobrze... taaaa, bardzo dobrze. kiedys dzieci na kucyku wozilam. jak taka panna baleronik w wieku 3-4 lat wsiadla na kucyka, to miala tak pulchne nozki ze znikoma iloscia miesni pod izolacja ze nie byla w stanie sie utrzymac i co chwila zjezdzala mi z tego kuca. pomijam juz fakt ze nie byla w stanie podniesc nozki zeby wsiasc na kuca i musialam ja WSADZIC, jak roczne dzieciaczki... nic to. szkoda takich dzieci.

otylosc nigdy nie jest dobra, ani u niemowlat, ani u dzieci, u mlodziezy, doroslych czy starszych... nigdy.
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #28 8 sierpnia 2012, 13:24

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583
Oj dziewczyny temat otyłości jest- no więc moim dzieciom to raczej nie grozi :) syn z gatunku chudych. Teraz to przynajmniej jako nastolatek w normie się mieści bo jako dziecko to zawsze mi wpisywali na bilansach niedowaga ;) ale nigdy nic z tym nie robiliśmy bo zdrowy jak rydz był i od 3 rz. praktycznie nie chorował w ogóle. Fakt teraz nie mogę powiedzieć, że jest zdrowy bo ma cukrzycę i podkreślę i obalę ew. mit że na cukrzycę chorują dzieci otyłe. Nic bardziej mylnego, jak nam mówiła lekarka nie spotkała chorego dziecka na cukrzycę z otyłością. Na cukrzycę zapadają otyli dorośli... bo sobie na to niewłaściwą dietą przez lata zapracowali. U mnie w domy, przez syna, to wszyscy przeszliśmy na trochę zdrowszą dietę choć nie przeginamy i nie ukrywam, że zdarza nam się i jedzenie w fast foodach ale nie jest to norma, tylko od święta lekki grzeszek :) Bo ja uważam, że lepiej takie grzeszki dziecięce kontrolować i dozować z rozsądnym umiarem. Wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem że z głową się to robi. I to samo dotyczy żywienia dzieci- świat się nie zawali jak zje loda, czy gofra na mieście ale zje to sporadycznie i niech ma świadomość tego, że jest to jakaś forma "święta". Pamiętacie jak kiedyś się celebrowało rodzinne wychodzenie w niedzielę na lody ?? całą rodziną, no przynajmniej u mnie tak było... może właśnie warto takie inne "niezdrowe" jedzenie celebrować jako coś wyjątkowego, "od święta". Wtedy dziecko będzie wiedziało, że takich rzeczy nie należy jeść codziennie ale ich jedzenie nie jest przestępstwem :)
Ja zawsze jak z kimś rozmawiam o żywieniu dzieci to mi się moja koleżanka ze studiów przypomina, jak opowiadała o swoim synu w przedszkolu. Ona była wegetarianką i uparcie chciała by dzieci też były i wszystko jej szło gładko do czasu aż syn poszedł do przedszkola, takiego normalnego, i jadł to samo co dzieci tylko bez mięsa- czyli np. kanapkę z masłem zamiast z masłem i szynką, ziemniaki z surówką itd... i po niecałym miesiącu została wezwana na dywanik do przedszkola bo jej syn... kradł dzieciom z talerzy kotlety, parówki, wędlinę itd... :) i co miała robić ?? za radą psychologa z przedszkola pozwolił synowi jeść wszystko w przedszkolu a w domu dalej wegetariańsko. Dziecko samo zadecydowało co chce jeść :)


Zgłoś nadużycie #29 8 sierpnia 2012, 20:03

Konto usunięte
Ela - dobrze powiedziane! niezdrowe wybryki jedzeniowe lepiej kontrolowac i miec na oku! :) bo wiadomo, zabraniac, nie ma sensu...
i bardzo dobry pomysl z tym 'celebrowaniem' wypadow do fast foodow :) chyba podwędze! :) bo faktycznie, bedize to cos wyjatkowego, pojdziemy cala rodzina i bedzie faaaajnie :) podoba mi sie ten pomysl!
u mnie nie bylo czegos takiego - ale jak wspominalam - moja rodzina nie nalezy do tych co swieca przykladem jesli chodzi o zdrowe odzywianie.
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #30 8 sierpnia 2012, 21:36

edyta.s Fajna mama
Rejestracja: Sie, 2011 Posty: 3628 Podziękowania: 600
Mi tez sie spodobało to celebrowanie w fast foodach :D i pamiętam że dawno dawno temu kilka razy z rodzicami zaliczyliśmy taki wypad - ehhh fajnie było :)
Aga a to znalazlam o tych 5 porcjach:
http://www.5porcji.pl/zapytaj-eksperta#/58/co-to-jest-porcja
czyli wg mnie owoce w kaszce tez się liczą :) no i trzeba pamietać, ze dziecko zje mniejsze te porcje niż my dorośli. Pewnie dla malucha porcja to tyle ile się mieści w jego dłoni. Tak jak np. soczki - nasze dzieciaczki nie powinny pić wiecej niż 150 ml :) a porcja to przecież szklanka :D