Ja nie pracuję na kardiologii, więc pojęcie mam bardziej ogólne i na pewno nie traktujcie moich wypowiedzi jako prawd objawionych; generalnie żadnych wypowiedzi z forum tak nie traktujcie. Pierwsze i najważniejsze zdanie ma lekarz, który się Wami opiekuje. To jego musicie się słuchać, a nie forum, zroozuuumiaaanoooo

?
Jeśli macie kołatanie serca, zawsze dobrze jest pójść do lekarza np POZ na kontrolę. Czy nie ma zaburzeń rytmu sprawdzi EKG. Może Wam zlecić lekarz badania krwi. Najlepiej jest to sprawdzić w momencie wystąpienia ataku. Wówczas, NIE WOLNO SIADAĆ ZA KIEROWNICĄ. Wzywacie taxówkę, prosicie męża, kolegę. W POZ (z racji kolejek) warto podejść do dyżurki pielęgniarskiej lub rejestracji i przedstawić sytuację. Że macie uczucie kołatania serca, jakieś kłujące bóle, źle się czujecie, jesteście w którymśtam tygodniu ciąży (tu raczej nie chowacie brzuszka, ale też nie wyzywająco paradujecie z nim, trzymacie klasę w ciąży ) i generalnie jesteście bardzo zaniepokojone (ale i bez paniki). Pytacie się, czy jest możliwość w miarę szybkiego przyjęcia do lekarza (bo też czekanie w ciąży wśród chorych ludzi jest średnią atrakcją- ale tę uwagę trzymacie dla siebie- pigułki o tym wiedzą). A jeśli nie ma, co radzą, gdzie się macie udać.
Nie udajemy się od razu na Izbę Przyjęć pobliskiego szpitala, gdzie jest interna, kardiologia, o ile nie jest to dolegliwość, w której z minuty na minutę czujemy się gorzej. Jeśli oprócz uczucia kołatania serca, czujemy ból, promieniowanie w jakimkolwiek kierunku, boli nas brzuch, czujemy drętwienie twarzy, rąk, jakichkolwiek części ciała, dusi nas, mamy zlewne poty, mamy zaburzenia widzenia, zaburzenia świadomości- NATYCHMIAST WZYWAMY LEKARZA lub śmigamy na Izbę Przyjęć.
Jeśli tylko kołatanie serca (wspominamy o dużym osłabieniu, ogólnym złym samopoczuciu no i, że nas to zaniepokoiło, boimy się, a my tu w ciąży) to najpierw POZ, a potem, jeśli nas odeślą- na Izbę. Tam, jeśli powiecie, że Was POZ odesłał do szpitala to nikt Wam złego słowa nie powie.
Bierzecie w łapki dokumenty z leczenia. Mówicie całą prawdę i tylko prawdę. Nie musicie się znać na lekach, na ich skutkach ubocznych. Zjadł Was stres, jesteście biedne, ale bardzo wdzięczne za pomoc i generalnie super, że tu możecie się upewnić, czy wszystko w porządku. EKG powinno być wykonane bez problemu, a to już wyklucza jakieś zaburzenia rytmu, które mogą być niebezpieczne i prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji, o których wiecie.
Fenoterol, choroby tarczycy itd mogą dawać objawy sercowe. Zawsze jednak powinny być one sprawdzone. Jak się raz pofatygujecie w chwili ataku na EKG, to nic się nie stanie. Można potem omówić z lekarzem postępowanie na wypadek kolejnego takiego incydentu oraz omówić sytuację, kiedy odróżnić niegroźne zaburzenie od takiego, które może być groźne (po czym ja mam odróżnić, że to takie zwykłe walenie serca od czegoś poważniejszego? I co wówczas mam zrobić?) Wiadomo, że zawały, jakieś cięższe schorzenia serca są w naszym wieku rzadkością i nie możemy popadać w histerię.
Jeśli wiecie od gina, że takie mogą być skutki uboczne pobieranych leków, spytajcie się, co robić w takiej sytuacji. To lekarz jest Waszym guru w każdej medycznej sprawie.