Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Jak uniknąć rutyny w małżeństwie?

Zgłoś nadużycie #11 23 lutego 2012, 16:52

Black_rose Supermama
Rejestracja: Mar, 2011 Posty: 5185 Podziękowania: 532
Czasami wśród natłoku spraw codziennych zapominamy o nas samych .Z biegiem czasu oddalamy się od siebie a problemy małżeńskie narastają.
Zastanawiam się czy macie jakieś sposoby by uniknąć tej rutyny by urozmaicić Wasz związek? Jak się zaskakujecie? Jak o siebie dbacie? Bo przecież miłość jest jak kwiat i trzeba go nieustannie podlewać.

Zgłoś nadużycie #12 24 lutego 2012, 11:55

silvia Supermama
Rejestracja: Lis, 2011 Posty: 5579 Podziękowania: 1237
Rzeczywiście trudno o przepis na dobry, udany związek...

Ja z moim mężem jesteśmy parą od 8 lat, małżeństwem od 2. Wydaje mi się, że dobrze się ze sobą dogadujemy i w ogóle dobrze nam ze sobą, a dlatego, że dużo rozmawiamy, jesteśmy dla siebie "kumplami", przyjaciólmi. Rozmawiamy o wszystkim, mamy podobne poczucie humoru. Jedno drugiego wspiera. Wiem, że mogę na niego liczyć a on na mnie.
Czym się zaskakujemy ? Drobiazgami. Ostatnio przyniósł mi moje ulubione ciasto z cukierni. Wie, że je uwielbiam i kupił kawałek, choć nie prosiłam. Niby nic a miło mi się zrobiło :)
Ja mu ugotuje coś co lubi, róźnie. Zanim urodził się Wojtek, a już po naszym ślubie, chodziliśmy na randki :) wychodziliśmy sobie w sobotę wieczorem na spacer, do jakiejś knajpki na kolację, gdzieś potańczyć. Tylko we dwoje, bez znajomych. Fajnie było. Mam nadzieję, że latem znów będziemy sobie robić takie wypady we dwoje :)


Zgłoś nadużycie #13 24 lutego 2012, 12:24

Konto usunięte
czasem porzadnie sie poklocic.... i pozniej intensywnie pogodzic... u nas po kazdej klotni jest lepiej :) a co jest niezbedne? randki... randki i randki!
czy dlugi spacer czy na pizze, czy po prostu zwykle SAM na SAM :)
my mamy cholernie ciezki czas - nie mamy siebie, Mlody wiecznie sie drze jak juz jestesmy razem :P i jakos ciezko pielegnowac zwiazek w takich warunkach...
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #14 29 lutego 2012, 23:33

kachaf Zadomowiona
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 69 Podziękowania: 3
a ja zacytuję jedną z piosenek "lucky i'm in love with my best friend" i właśnie to jest moja recepta na szczęście w związku. Mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem (chociaż mam też drugiego dobrego). Prowadzimy otwarty związek= nie mamy przed sobą tajemnic i rozmawiamy o wszystkim. Wychowując 5 dzieci mamy mało czasu "tylko we dwoje" (zazwyczaj we troje, bo w brzuszku siedzi dzidziuś), ale chyba największym urozmaiceniem jest taki czas kiedy możemy z dziećmi wyjechać i się nimi i sobą nawzajem w pełni nacieszyć. Wieczorami też staramy się przynajmniej tą godzinę spędzić razem "jak za dawnych czasów" oglądnąć film, zamówić pizzę, albo pograć w jakąś grę... cokolwiek. W naszym życiu rutyna jest dużym zagrożeniem, bo każdy dzień jest starannie zaplanowany, żeby np nie zostawić dziecka samego w domu albo na lotnisku (jak w Kevinie)... Jesteśmy parą od 15 lat, małżeństwem od 8 i zawsze kluczem do szczęścia było to, że byliśmy szczerzy wobec siebie.










Zgłoś nadużycie #15 20 lipca 2014, 15:41

Konto usunięte
U nas wkradła się rutyna, gdy zamieszkalismy razem. Ta codzienność nas dobijała. Ale wzięłam męża w obroty i była szczera, długa i pełna żalu rozmowa. To ja się żaliłam. I pomogło mi to. Musiałam powiedzieć, co mnie tak naprawdę boli.

Zgłoś nadużycie #16 21 lipca 2014, 8:59

runkun Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Lip, 2014 Posty: 377 Podziękowania: 6
To fajnie, ale musisz też posłuchać drugiej strony. Każda ze stron musi powiedzieć, co ją boli. Jeśli tylko Ty się żalisz, to jest to egoistyczne i się na pewno nie sprawdzi, a mąż się do Ciebie jeszcze bardziej zniechęci

Zgłoś nadużycie #17 21 lipca 2014, 17:28

Lala Zadomowiona
Rejestracja: Maj, 2014 Posty: 94 Podziękowania: 4
Nam ostatnio stuknęło 17 lat razem a za dwa tygodnie 13 rocznica ślubu. Sporadycznie i nas łapie rutyna choć jesteśmy bardzo "ruchliwą" rodziną. I chyba to sprawia, że tej rutyny jest naprawdę mało. Wyjazdy z chłopakami na treningi, mecze itp . Niedziele spędzane razem na różnych wypadach to sprawia, że jesteśmy naprawdę zgraną rodzinką. Wspólne pasje to też cementuje związek. Czasami najważniejsze są kompromisy. Przykład - ja uwielbiam plaże - mój mąż przeciwnie nienawidzi piachu. Jak jedziemy nad morze to on łowi ryby ja leniuchuję sobie. Bądź wybieramy się nad pobliskie jezioro gdzie "plażę" porasta trawa. Poza tym jak czasami zdarz się nam na siebie powarczeć do akcji wkraczają nasze dzieci, które nie pozwalają się nam na siebie boczyć :)

Zgłoś nadużycie #18 21 lipca 2014, 21:12

claudia Gotowa na wszystko
Rejestracja: Maj, 2014 Posty: 452 Podziękowania: 3
W mój związek też wkradła się rutyna. Nic dziwnego, skoro oboje jesteśmy zapracowani. Film, spacer, wspólne gotowanie to codzienność ale jednak brakuje spontaniczności.

Zgłoś nadużycie #19 24 lipca 2014, 21:20

wiolciak94 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2014 Posty: 1691 Podziękowania: 308
Witajcie dziewczyny!
Mam do Was pytanie, prosbe, nie wiem jak to nazwac. Co mam robic?
Jestesmy z K w zwiazku od roku (znamy sie od gowniarza), udalo nam sie nawet powiekszyc rodzinke, jestem w 5 miesiacu ciazy.
Mieszkamy razem pol roku albo wiecej ciut.

Czuje sie oszukana...
Nigdy nie marzylam o nim nawet przez chwile, widywalismy sie na imprezach jak jeszcze na nie chodzilismy (ale nie razem, to byly przypadki).
Potem kazde poszlo w swoja strone, praca itd. Ktoregos razu zaproponowal spotkanie i tak zaczelismy sie umawiac na rowery, na lody, na spacer, wyciagal mnie co chwile, a w momencie gdy przyniosl mi kwiaty "bo deszcz pada", powiedzialam NIE, KONIEC! Los tak chcial, ze mimo, ze powiedzialam, ze nic miedzy nami nie bedzie, K nie przestawal sie starac.
Sama sie zakochalam, docenilam go, w dodatku, kulturalny, pracuje, zdal mature, ma ambicje, plany, jest cieply etc.

Gdy sam zaczal nazywac mnie swoja kobieta nie sprzeciwialam sie juz, bylo mi z tym dobrze.
Zamieszkalam u niego i bylo okej ale do czasu...

A dokladnie, od ponad miesiaca jestem na L4 i nie wyrabiam juz...siedze sama caly dzien, on wraca i oglada swoj serial w internecie.
Rozmawiac ze mna nie ma sily, zmierzyc mi firanki (prosilam go o to) tez nie itd bo byl w pracy i jest zmeczony.
Mowi mi, ze trajkocze jak stare radio :( a ja poprostu jestem samotna i nie wiem juz co mam robic. Czuje, ze na darmo pokochalam i teraz chyba zaluje i chce mi sie plakac. Dzis nawet mial sile isc na piwo a tez byl w pracy. Nie bronie mu i rozumiem, ze tez potrzebuje czasu dla siebie. Ale nie rozumiem, ma czas na piwo a na rozmowe nie. Mi odpowiedzial tak jak wychodzil "tam nie bedziemy rozmawiac".

A kiedy sam przyjdzie jak juz nie ma sily przed komputerem siedziec, to caluje mnie, tuli, mowi, ze kocha i ma pretensje, ze ja milcze i go olewam.
Nie potrafie go przyjac z otwartymi ramionami i usmiechem. Nie wiem co robic.

Zgłoś nadużycie #20 24 lipca 2014, 21:27

wiolciak94 Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2014 Posty: 1691 Podziękowania: 308

claudia napisał(a)

W mój związek też wkradła się rutyna. Nic dziwnego, skoro oboje jesteśmy zapracowani. Film, spacer, wspólne gotowanie to codzienność ale jednak brakuje spontaniczności.


W moim zwiazku tez rutyna, jesli spacer to tylko od wielkiego dzwona jak go namowie, bo najchetniej siedzial by w domu przed komputerem.
Jak widze czasem zdj znajomych na fb, ze byli tu i tam, to zrzera mnie zwyczajna zazdrosc.
To przykre, ale przyznaje sie.
O spontanicznosci nie ma mowy, od jakiegos czasu z mojej strony tez, bo ile mozna?

Zgłoś nadużycie #21 24 lipca 2014, 22:22

kasia1984 Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2014 Posty: 4133 Podziękowania: 875

wiolciak94 napisał(a)

Witajcie dziewczyny!
Mam do Was pytanie, prosbe, nie wiem jak to nazwac. Co mam robic?
Jestesmy z K w zwiazku od roku (znamy sie od gowniarza), udalo nam sie nawet powiekszyc rodzinke, jestem w 5 miesiacu ciazy.
Mieszkamy razem pol roku albo wiecej ciut.

Czuje sie oszukana...
Nigdy nie marzylam o nim nawet przez chwile, widywalismy sie na imprezach jak jeszcze na nie chodzilismy (ale nie razem, to byly przypadki).
Potem kazde poszlo w swoja strone, praca itd. Ktoregos razu zaproponowal spotkanie i tak zaczelismy sie umawiac na rowery, na lody, na spacer, wyciagal mnie co chwile, a w momencie gdy przyniosl mi kwiaty "bo deszcz pada", powiedzialam NIE, KONIEC! Los tak chcial, ze mimo, ze powiedzialam, ze nic miedzy nami nie bedzie, K nie przestawal sie starac.
Sama sie zakochalam, docenilam go, w dodatku, kulturalny, pracuje, zdal mature, ma ambicje, plany, jest cieply etc.

Gdy sam zaczal nazywac mnie swoja kobieta nie sprzeciwialam sie juz, bylo mi z tym dobrze.
Zamieszkalam u niego i bylo okej ale do czasu...

A dokladnie, od ponad miesiaca jestem na L4 i nie wyrabiam juz...siedze sama caly dzien, on wraca i oglada swoj serial w internecie.
Rozmawiac ze mna nie ma sily, zmierzyc mi firanki (prosilam go o to) tez nie itd bo byl w pracy i jest zmeczony.
Mowi mi, ze trajkocze jak stare radio :( a ja poprostu jestem samotna i nie wiem juz co mam robic. Czuje, ze na darmo pokochalam i teraz chyba zaluje i chce mi sie plakac. Dzis nawet mial sile isc na piwo a tez byl w pracy. Nie bronie mu i rozumiem, ze tez potrzebuje czasu dla siebie. Ale nie rozumiem, ma czas na piwo a na rozmowe nie. Mi odpowiedzial tak jak wychodzil "tam nie bedziemy rozmawiac".

A kiedy sam przyjdzie jak juz nie ma sily przed komputerem siedziec, to caluje mnie, tuli, mowi, ze kocha i ma pretensje, ze ja milcze i go olewam.
Nie potrafie go przyjac z otwartymi ramionami i usmiechem. Nie wiem co robic.


wg mnie to właśnie w sytuacji w której on przychodzi do ciebie zacznij rozmowę o tym co cię gryzie tylko tak szczerze, na spokojnie musicie sobie wszystko wyjaśnić. u mnie skutkuje :-)






Zgłoś nadużycie #22 16 sierpnia 2014, 16:34

ewelinka77 Świeżo upieczona
Rejestracja: Sie, 2014 Posty: 10 Podziękowania: 0
Trzeba się kłucić :) hehehe
notesy

Zgłoś nadużycie #23 19 sierpnia 2014, 13:39

mami44 Świeżo upieczona
Rejestracja: Sie, 2014 Posty: 6 Podziękowania: 0
moim zdaniem też najważniejsza jest rozmowa. z własnego doświadczenia wiem, że największe kryzysy biorą się z malutkich przemilczeń i niedopowiedzeń. a poza tym czasem dobrze raz na jakiś czas pobyć tylko ze sobą, choćby raz w tygodniu przez 2 godzinki, np położyć się wczesniej razem tylko po to żeby razem pomilczeć, poprzytulać... ;)

Zgłoś nadużycie #24 24 sierpnia 2014, 20:23

anettka Świeżo upieczona
Rejestracja: Sie, 2014 Posty: 20 Podziękowania: 0
Nie jest łatwo wygrać z rutyną. Po pewnym czasie rozmawialiśmy tylko na tematy życia codziennego, a inne tematy odeszły w niepamięć. Na szczęście czasami nasz wiercipięta zostaje z babcią i wtedy próbujemy wrócić do rozmów o wszystkim i o niczym. Nie jest łatwo, robimy jednak postępy.
Moja rodzina jest dla mnie najważniejsza, praca jest numerem 2: http://technologiers.pl.

Zgłoś nadużycie #25 15 września 2014, 18:05

patula Świeżo upieczona
Rejestracja: Wrz, 2014 Posty: 14 Podziękowania: 0
dokładnie - randki to lek na całe zło ;p nie muszą być jakieś super wymyślne, niewiadomo jak romantyczne i zawiłe, wystarczy od czasu do czasu wyjście do kina, na fajny spacer, kolację, czy inne takie rzeczy które robiliście zanim się zdecydowaliście na małżeństwo ;p no i częste godzenie też pomaga nawet jak nie było kłótni :D ;)

Zgłoś nadużycie #26 16 września 2014, 15:20

mami44 Świeżo upieczona
Rejestracja: Sie, 2014 Posty: 6 Podziękowania: 0
grunt to chyba znów zacząc doceniać drobne przyjemnosci, chocby metodą małych kroczkow..bez poowdu coś kumuś dac, bez powodu sie przytulić...czasem mi sie wydaje, ze to wlaqsnie od takich małych zaniedban czy niedomowien wszystkie najwieksze kryzysy sie zaczynają...

Zgłoś nadużycie #27 13 października 2014, 17:36

zocha49 Świeżo upieczona
Rejestracja: Paź, 2014 Posty: 10 Podziękowania: 0
Dobrze spędzony czas razem, a czasem nawet pikantnie
dama-sklep.pl

Zgłoś nadużycie #28 22 października 2014, 10:10

tina32 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lip, 2014 Posty: 619 Podziękowania: 4
Ja wychodzę z założenia, że najpierw przyjaźń, potem miłość, inaczej się nie da :)

Zgłoś nadużycie #29 2 listopada 2014, 19:01

AnnaS Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Cze, 2014 Posty: 139 Podziękowania: 2
U nas ostatnio też zaczęło się robić nieciekawie, chyba z powodu nadmiaru obowiązków. Poza tym oboje jesteśmy dość uparci, więc kazde chciało wolny czas spędzac po swojemu, co poskutkowało tym, że oddaliliśmy sie od siebie. A razem spędzany czas to było przede wszystkim wieczorem oglądanie filmów i spacer przed snem.
Trochę poskarżyłam sie koleżance i może dobrze. Bo ona ze swoim mężem zaaranżowali nas super randkę z pyszną kolacją, którą przygotowali specjalnie dla nas.
Zrobili nam po prostu prezentację swojego nowego multicookera: http://multicooker.pl/katalog/multicookery/redmond_rmc_m4502/, pokazując, jak można cieszyć się ze wspólnego gotowania, za którym żadne z nas nie przepada. Okazuje się, że nie trzeba stacgodzinami przy garach, żeby wyczarować danie marzeń. Z tym urządzeniem to bardziej, niz proste. Przełamalibyśmy rutynę, bo w końcu zaczelibysmy spożywać posiłki razem, a nie w jadłodajniach czy restauracjach. No i mogłoby bycbardziej romantycznie przy okazji.

Zgłoś nadużycie #30 16 listopada 2014, 13:53

nowako Świeżo upieczona
Rejestracja: Wrz, 2014 Posty: 12 Podziękowania: 0
O związek i dobre w nim relacje należy dbać zawsze, nie ma co być zacietym czy upartym, ustępowac w miarę możliwości i iść na kompromisy...nuda wtedy was nie dopadnie-jestem pewna.