Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

jak długo staraliscie sie o dziecko?

Zgłoś nadużycie #191 16 kwietnia 2012, 11:36

MlodaMama1990 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 844 Podziękowania: 104
U nas wyszło z "wyprzedzeniem"... :D
Zdecydowaliśmy się na dzieciątko w okolicach końca listopada. Kroki poczynione, pozostaje czekać. Pamiętam, jak na początku grudnia siedziałam w pracy- spojrzałam sobie obojętnie na kalendarz, pomyślałam, że niedługo powinnam dostać okresu i wróciłam do wypełniania papierków. Dopiero po paru minutach dotarło do mnie, że owszem, powinnam dostać okresu już tydzień temu ;) Wróciłam do domu, zrobiłam test- dwie kreseczki :) Następnego dnia poprawiłam na wszelki wypadek, a po paru dniach poszłam do lekarza, który potwierdził wesołą nowinę :) To był 9 tydzień- i z naszych obliczeń wyszło, że w momencie, gdy postanowiliśmy postarać się o potomka- on już od dwóch tygodni był "u mnie" zadomowiony :D Wszyscy się śmieją z naszej "planowanej wpadki" :D


http://fajnamama.pl/blog/mlodamama1990/

Zgłoś nadużycie #192 25 maja 2012, 8:42

baby Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 272 Podziękowania: 138
Ja nastawiłam się że będziemy się długo starać o dziecko :) przynajmniej pól roku ze względu na blizny pozapalne w jajowodzie.. i wyszło za pierwszym razem :) szok!


Zgłoś nadużycie #193 25 maja 2012, 9:14

magga Gotowa na wszystko
Rejestracja: Gru, 2011 Posty: 933 Podziękowania: 33
Gratulacje :) Nic tylko czekac na dzidzie :)

Zgłoś nadużycie #194 4 czerwca 2012, 20:51

iwona87 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 814 Podziękowania: 319
A my jak zdecydowaliśmy się na dziecko to nic i nic przez niecały rok... w końcu poszłam do lekarza, żeby coś na to zaradzić, przepisał mi tabletki, witaminki dla męża, powiedział jak stosować, no i oczywiście dalej się starać... Nie ukrywam, że zrobiło się dosyć nerwowo. W końcu wykupiłam tabletki pod koniec listopada, a na początku grudnia okazało się, że jestem w ciąży :) Tabletek nie zdążyłam zażyć a dzidzia już była :) Zrobiłam test, wyszły dwie kreski, mąż był wniebowzięty, a za tydzień gin potwierdził ciążę... był 6 tydzień :) :)

Zgłoś nadużycie #195 18 czerwca 2012, 21:13

ka_ha Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2597 Podziękowania: 552
My zdecydowaliśmy się w kwietniu tego roku i udało się za drugim razem :) Byłam pewna, że ze względu na to, że jestem po 30-tce pójdzie nam ciężej, a tu rachu-ciachu i jest ciąża ;)

Zgłoś nadużycie #196 20 czerwca 2012, 9:01

Konto usunięte
My staraliśmy się jakiś rok, gdy nie mogłam zajść uznaliśmy, że odczekamy kilka miesięcy i spróbujemy ponownie. 2 tyg później nie dostałam okresu :D przeszłą mi przez myśl, że to ciąża, ale nie chciałam zapeszyć. Nie robiłam testu tylko poszłam do lekarza i okazało się, że jestem w 7 tc :D radość męża - bezcenny widok :) :)

Zgłoś nadużycie #197 13 lipca 2012, 11:42

justyna.82 Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 54 Podziękowania: 13
ja starałam sie rok , lekarze rozni stwierdzili pco ale na monitoringu owulacja zostala potwierdzona. dopiero jeden lekarz wpad na pomysl zeby zastosowac luteine po owulacji. mam bardzo pozne owulacje ok 30 dnia cyklu a cykle do 46 dni. wszyscy inni kazali mi barac od 15 dnia i to nie mialo sesu bo progesteron blokuje wtedy owulacje. ale udalo sie trafic na dobrego lekarza i zaszlam w ciaze zaraz po cyklu z luteina.
powiem wam ze to oczekiwanie na dziecko bylo okropne . kolejne testy i jedna kreska, rozczarowanie smutek. tym bardziej ze u mnie trwalo to dlugo bo cykle dlugie czasem co dwa miesiace.
mam 30 lat i chcialam juz strasnie miesc dziecko. ale udalo sie.
pamietam poczatki jak np jedna lekarka powiedziala mi ze przy pco nie ma szans na ciaze.  wiele lekarzy u ktorych bylam wybitnych specjalistow dawalo mi do zrozumienia ze bedzie bardzo ciezko ,proponowali stymulacje  ale na to tez nie dawali gwarancji  i zlecali odrazu invitro.

Zgłoś nadużycie #198 16 lipca 2012, 18:18

Bindi Świeżo upieczona
Rejestracja: Lip, 2012 Posty: 5 Podziękowania: 0
Nas zmotywował do podjęcia starań o dzidzię wykryty u mnie mięśniak macicy. Lekarze zasugerowali wówczas, że nie ma na co czekać. No i zaczęły się badania przedciążowe i sporo chodzenia po lekarzach a wyniki badań bardzo obiecujące nie były a sami lekarze też mówili, że starania zajmą nam trochę czasu. A tu taka niespodzianka bo udało się już za pierwszym razem :) Wkrótce czeka mnie pierwsza wizyta lekarska w ciąży i już nie mogę się doczekać :)


Zgłoś nadużycie #199 30 lipca 2012, 14:47

Konto usunięte
Kurczę jak tak czytam jak się starałyście o dzidziusia, to ja to chyba jakiś ewenement jestem. Czekamy i leczymy się 3 lata, jesteśmy po dwóch poronieniach, w tej chwili chyba się udało, w środę mam lekarza. Plamię i bolą mnie plecy...boję się, że sytuacja się powtórzy.
Szczęście to ta chwila...

Zgłoś nadużycie #200 31 lipca 2012, 23:53

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784
my z mężem zaczęliśmy się starać pod koniec października 2011, a jakoś w połowie grudnia zaszłam w ciążę, a dowiedziałam się 10 stycznia w dniu spodziewanej miesiączki. Miałam głębokie przekonanie, że się udało, a test to potwierdził :) Więc udało się za 3 razem ;)



Zgłoś nadużycie #201 31 lipca 2012, 23:54

credible Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 10075 Podziękowania: 1784

marti napisał(a)

Kurczę jak tak czytam jak się starałyście o dzidziusia, to ja to chyba jakiś ewenement jestem. Czekamy i leczymy się 3 lata, jesteśmy po dwóch poronieniach, w tej chwili chyba się udało, w środę mam lekarza. Plamię i bolą mnie plecy...boję się, że sytuacja się powtórzy.


Życzę Ci aby tym razem się udało. Powodzenia! :)



Zgłoś nadużycie #202 1 sierpnia 2012, 10:13

Konto usunięte
U nas było tak:
w styczniu 2011 odstawiłam tabletki anty. Wtedy zaczęły się bardzo nieregularne miesiączki. W marcu miałam wizytę u gina do którego zawsze chodziłam. Zrobił mi usg dopochwowe i stwierdził że mam policystyczne jajniki (do tego mam histucyzm). No nic kazał nam czekać pół roku i się starać w tym czasie
We wrześniu dalej miesiączki nieregularne, poszliśmy do gina endokrynologa, dostałam listę badań do zrobienia, Mąż badanie nasienia. W październiku wyruszyłam do niego z wynikami. Diagnoza? "Naturalnie państwo nie doczekają się potomstwa, pozostaje w najlepszym wypadku insiminacja jak się uda to będzie cud" - to są słowa doktora. Mąż miał za mało prawidłowych plemników, moje wyniki były ok wg niego... Dostaliśmy skierowanie do kliniki we Wrocławiu.
6 grudnia byliśmy na I wizycie w klinice. Lekarz stwierdził że mój 1 jajnik jest czyściutki, a na 2 jakieś tam pęcherzyki są pewnie pozostałość po ostatniej owulacji. Dostaliśmy oboje z Mężem tone witamin, ja dodatkowo leki (nazwy już nie pamiętam) i miałam monitorować cykl. Oczywiście od razu wykupiliśmy wszystkie leki ale połowy nie zdarzylismy nawet otworzyć :) 22 grudnia zrobiłam test bo po raz kolejny miesiączki nie było... I cud się spełnił - -zobaczyłam 2 piękne kreski! więc jak byliśmy w tej klinice byłam już w ciąży a lekarz nie zauważył, nie zwrócił uwagi :D od razu pobiegłam jeszcze tego samego dnia wieczorem do znajomego gina co miał mi owulacje monitorować i potwierdził ciążę. Powiedział że dostaliśmy prezent na Gwiazdkę :) Mąż wrócił z pracy i dostał w prezencie malutkie paputki :) patrzył na nie i nie wiedział o co chodzi, nie mogł mi uwierzyć że się udalo i to wtedy gdy daliśmy sobie spokój, gdy stwierdzilismy "nie staramy się bo i tak naturalnie nic nie zdziałamy".
A dziś jesteśmy na końcóweczce tych 9 miesięcy i już nie możemy doczekać się kiedy zobaczymy naszego synka :)

Zgłoś nadużycie #203 1 sierpnia 2012, 15:03

Konto usunięte

asiak napisał(a)

U nas było tak:
w styczniu 2011 odstawiłam tabletki anty. Wtedy zaczęły się bardzo nieregularne miesiączki. W marcu miałam wizytę u gina do którego zawsze chodziłam. Zrobił mi usg dopochwowe i stwierdził że mam policystyczne jajniki (do tego mam histucyzm). No nic kazał nam czekać pół roku i się starać w tym czasie
We wrześniu dalej miesiączki nieregularne, poszliśmy do gina endokrynologa, dostałam listę badań do zrobienia, Mąż badanie nasienia. W październiku wyruszyłam do niego z wynikami. Diagnoza? "Naturalnie państwo nie doczekają się potomstwa, pozostaje w najlepszym wypadku insiminacja jak się uda to będzie cud" - to są słowa doktora. Mąż miał za mało prawidłowych plemników, moje wyniki były ok wg niego... Dostaliśmy skierowanie do kliniki we Wrocławiu.
6 grudnia byliśmy na I wizycie w klinice. Lekarz stwierdził że mój 1 jajnik jest czyściutki, a na 2 jakieś tam pęcherzyki są pewnie pozostałość po ostatniej owulacji. Dostaliśmy oboje z Mężem tone witamin, ja dodatkowo leki (nazwy już nie pamiętam) i miałam monitorować cykl. Oczywiście od razu wykupiliśmy wszystkie leki ale połowy nie zdarzylismy nawet otworzyć :) 22 grudnia zrobiłam test bo po raz kolejny miesiączki nie było... I cud się spełnił - -zobaczyłam 2 piękne kreski! więc jak byliśmy w tej klinice byłam już w ciąży a lekarz nie zauważył, nie zwrócił uwagi :D od razu pobiegłam jeszcze tego samego dnia wieczorem do znajomego gina co miał mi owulacje monitorować i potwierdził ciążę. Powiedział że dostaliśmy prezent na Gwiazdkę :) Mąż wrócił z pracy i dostał w prezencie malutkie paputki :) patrzył na nie i nie wiedział o co chodzi, nie mogł mi uwierzyć że się udalo i to wtedy gdy daliśmy sobie spokój, gdy stwierdzilismy "nie staramy się bo i tak naturalnie nic nie zdziałamy".
A dziś jesteśmy na końcóweczce tych 9 miesięcy i już nie możemy doczekać się kiedy zobaczymy naszego synka :)


Aj super, też zawsze marzyłam aby w ten sposób przekazać radosną nowinę mężowi. Ja przeszłam już wszystkie badania. W lutym tego roku kiedy otrzymałam informację, że nie ma szans na naturalne zajście w ciążę, kurczę zaszłam :) dowiedziałam się niechcący bo marnie się czułam, więc pojechałam do lekarza, okazało się, że jestem w 5 tygodniu, był tylko pęcherzyk. Moje szczęście trwało 2 dni, ale dało mi na dzieję, że możemy mieć dzieci. Dziś od rana nie umiem sobie znaleźć miejsca, tak bardzo boję się rozczarowania po dzisiejszej wizycie, ale jestem dobrej myśli, trzymajcie kciuki. Napiszę jak wrócę :-)
Szczęście to ta chwila...

Zgłoś nadużycie #204 1 sierpnia 2012, 15:05

Konto usunięte

credible napisał(a)

Życzę Ci aby tym razem się udało. Powodzenia! :)



Dziękuję kochana. O niczym innym nie marzę :-) Testów nie robię, nie znoszę kiedy wynik jest negatywny. Z resztą boję się zawieść po raz kolejny. W tym miesiącu zero testów, zero mierzenia temperatury, czekamy :)
Szczęście to ta chwila...

Zgłoś nadużycie #205 1 sierpnia 2012, 19:58

Konto usunięte
Wracam od lekarza, póki co 0 konkretów. Zbadał piersi, powiększone, endometrium powiększone. 10.08 kolejna wizyta. To będzie najdłuższe 9 dni w moim życiu.
Szczęście to ta chwila...

Zgłoś nadużycie #206 1 sierpnia 2012, 21:24

Konto usunięte

marti napisał(a)

Wracam od lekarza, póki co 0 konkretów. Zbadał piersi, powiększone, endometrium powiększone. 10.08 kolejna wizyta. To będzie najdłuższe 9 dni w moim życiu.



Trzymam kciuki za chyba pierwszą Kwietniową Mamę2013 :D

My staraliśmy się 3 lata. Żadnych fałszywych testów, niedonoszonych ciąż. Nic a nic. Potwierdzony Zespół Policystycznych Jajników. Wspomaganie owulacji (clostylbegyt) i luteina dopochwowo. Przez rok zero efektów. Mąż w końcu stwierdził że pójdzie się przebadać do urologa. Miał już wcześniej robione badania 'jakościowe' i wszystko było ok, ale urolog zalecił posiew na bakterie. W wynikach ukazał się odporny prawie na wszystko gronkowiec złocisty. tygodniowa terapia na antybiotykach dożylnych. Mnie skończyły się leki na owulacje więc nie oczekiwałam cudów, ale jak się okazało, miesiąc po jego terapii byłam w ciąży!! Równy rok temu się o niej dowiedziałam!

Zgłoś nadużycie #207 1 sierpnia 2012, 21:50

Konto usunięte

czesterka napisał(a)

Trzymam kciuki za chyba pierwszą Kwietniową Mamę2013 :D

My staraliśmy się 3 lata. Żadnych fałszywych testów, niedonoszonych ciąż. Nic a nic. Potwierdzony Zespół Policystycznych Jajników. Wspomaganie owulacji (clostylbegyt) i luteina dopochwowo. Przez rok zero efektów. Mąż w końcu stwierdził że pójdzie się przebadać do urologa. Miał już wcześniej robione badania 'jakościowe' i wszystko było ok, ale urolog zalecił posiew na bakterie. W wynikach ukazał się odporny prawie na wszystko gronkowiec złocisty. tygodniowa terapia na antybiotykach dożylnych. Mnie skończyły się leki na owulacje więc nie oczekiwałam cudów, ale jak się okazało, miesiąc po jego terapii byłam w ciąży!! Równy rok temu się o niej dowiedziałam!



Kochana dodajesz mi wiary :-) Dziękuję. Widzę, że też 3 lata czekałaś, los nam wynagrodzi. Kurczę wierzę, że będzie dobrze :-) Cmok wielkie
Szczęście to ta chwila...

Zgłoś nadużycie #208 16 sierpnia 2012, 22:04

Konto usunięte
Ja z moim staraliśmy się ponad półtora roku. w kwietniu daliśmy sobie spokój bo stwierdziliśmy że takie nachalne planowanie dziecka nic nie da. w czerwcu nie dostałam okresu brak objawów po 12 dniach zrobiłam test. wyszedł pozytywny. i będzie Dzidzia.

Zgłoś nadużycie #209 16 sierpnia 2012, 22:20

Ilonusek Supermama
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 4860 Podziękowania: 793
w 4.cyklu starań zaszłam w ciążę :)


Zgłoś nadużycie #210 17 sierpnia 2012, 7:47

GochaB Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2012 Posty: 2334 Podziękowania: 826
Ja planowałam zacząć się starać w tym roku i nastawiałam się na to, że ze względu na wiek może nie być łatwo...
No cóż, a wyszło jak wyszło :) Bez starań, bez nerwów, bez rozczarowań... Na początku listopada powitamy Synka :)