Oj Dziewczyny, ja już chyba najgorsze mam za sobą
Moja najcudowniejsza teściowa (bo jedyna) wpadała kiedy chciała, nawet jak nas nie było w domu (na zajęciach weekenowo) i robiła przegląd oraz generalne porządki. Nie mogłam jej wiele powiedzieć, bo dom, w któym mieszkamy należy do niej. Doszło do tego, że po tygodniu spędzonym w delegacji w piątkowe wieczory zamiast odpoczywać w objęciach meża sprzątałam cały dom. Jednak teściowa zawsze znajdowała sobie zajęcie... Aż pewnego pieknego dnia na parapecie w kuchni zostawiłam paragony (nieistotne), po porocie do domu ich już nie było. Wykonałam telefon do Mamusi i poinformowałam ją, że miałąm je zamienić na faktury i rozliczyć je w pracy o wartości kilku stówek i skończyły się porządki, naloty bez zapowiedzi i kontrole czystości.
A wracając do imienia, to próbowała namówić nas na imię na cześć swojej zmarłej mamy - Marta, które mi się nie podoba. Mój mąż zaczął przebąkiwać, a ja w żartach zaczęłam mówić o Małgosi i na święta oznajmiliśmy, że tak będzie miała na imię. Zobaczyła, że już nie wygra i dała spokój.