Ja oboje dzieci karmiłam piersią trochę ponad rok.
U Kubusia sprawa była prosta- on nigdy nie chciał wziąć do buzi ani smoczka od butelki, ani smoczka uspokajającego, jedynie położne po porodzie go nakarmiły butlą bez mojej zgody i to był pierwszy i ostatni raz.
Julcię też karmiłam nieco ponad rok.
Choć można wyczytać, że dziecko powinno się karmić do 3 roku życia, dla mnie to gruba przesada.
Po pierwsze roczne dziecko je już prawie wszystko, po drugie po roku przechodzi na własny system odpornościowy, więc naprawdę nie widzę większego sensu w podawaniu mu piersi.
I napiszę, jak to jest u mnie, choć wiadomo, że to nie musi być reguła: moje dzieci po pierwsze karmione piersią, po drugie w prawie każdą pogodę od bycia noworodkiem, a są dziećmi "zimowymi", zawsze na spacerku, dość lekko ubrane praktycznie nie chorują. Chodzą do przedszkola, więc jakiś grupowy katarek im się przyplącze, oboje przeszli ospę z całym przedszkolem, ale tak to bez większych chorób. Julcia nigdy nie brała jeszcze antybiotyku, Kubuś prze skończeniem 6 roku życia dostał pierwszy antybiotyk w minimalnej dawce.
Powtórzę jeszcze raz

: oczywiście to nie musi być reguła, ale moje obserwacje potwierdzają, że warto karmić piersią i nie przegrzewać dziecka, to inwestycja w zdrowie dziecka :
A nagonkę na matki, że trzeba karmić, wzbudzanie wyrzutów sumienia i poczucia winy, że są gorszymi matkami, jeśli nie karmią, bo nie mogą lub po prostu nie chcą, a do tego też mają prawo, uważam za absurdalną i krzywdzącą.