Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Co czułyście podczas porodu?

Zgłoś nadużycie #51 6 czerwca 2011, 14:42

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Można mieć jedynie nadzieję, ze nastepny będzie lepszy ;)
A tak na marginesie nie cierpię opowiadań gdzie kobiety potrafią przekolorwać jak strasznie było! Tylko straszą niepotrzebnie.

Zgłoś nadużycie #52 6 czerwca 2011, 15:31

Konto usunięte
ja jak słysze jakies opowieści spod podłogi, że krew po ścianach się lałą i że normalnie mdlałą jedna z drugą z bólu, to przestaje słuchać :P
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #53 6 czerwca 2011, 15:55

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23

Aga.W napisał(a)

ja jak słysze jakies opowieści spod podłogi, że krew po ścianach się lałą i że normalnie mdlałą jedna z drugą z bólu, to przestaje słuchać :P


mam ten sam odruch

Zgłoś nadużycie #54 15 czerwca 2011, 20:40

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583
Fajne są takie inne, niekrwawe wspomnienia porodu. Ja właściwie też nie mogę jakoś mega narzekac na swój. O 3.30 w nocy odszedł mi czop i zaczęły się sączyć wody. Byłam w szpitalu na patologii., To polazłam do położnej, a ona "że jak nie ma skurczy to to jeszcze potrwa, ale jak się denerwujesz to siadaj porozwiązujemy krzyżowki" No i zostałam z nią i rozwiązwałyśmy te krzyzowki, ona podpowiadała mi, ja jej i tak do 4.30. Bo zaczęły się skurcze i to od razu co 4 minuty, zrobiło się trochę nerwowo, bo trzeba było robić wszystko szybko. Dopiero po 5 przenieśli mnie na porodówkę i dopiero wtedy przyszedł lekarz i mnie zbadał- okazało się, że rozwarcie było już na 7 cm. A że wody już się lały to kazali mi leżeć. No i tak leżałam, a położna masował mi plecki i oddychała ze mną :) . Przyszedł znow lekarz o 8 i powiedział, "że o 9 kończy zmianę więc mam się uwijać, bo chce wyjść pun ktualnie bo się z żoną umówił na wyjazd na cmentarz" :) (to był 2.11). No i przystąpili z położną do dzieła- oksytocyna w kroplówie, a po 10 minutach to miałam takie skurcze parte, że już nie panowałam nad nimi i lekarz wypchnął mi dziecko ramieniem (naciskał przedramieniem na górę brzucha w czasie skurczu. I tak o 8.40 tuliłam synka. Szył mnie już lekarz z kolejnej zmiany. A jak skończył to spytał" czy jeszcze w czymś mogę pomóc?" . Odpowiedziałam, że chcę śniadanie, bo jestem strasznie głodna- uśmiał się bardzo i zaraz dostałam jedzonko. Też nie najgorzej nie ? :)


Zgłoś nadużycie #55 15 czerwca 2011, 20:46

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726

mamaela napisał(a)

Fajne są takie inne, niekrwawe wspomnienia porodu. Ja właściwie też nie mogę jakoś mega narzekac na swój. O 3.30 w nocy odszedł mi czop i zaczęły się sączyć wody. Byłam w szpitalu na patologii., To polazłam do położnej, a ona "że jak nie ma skurczy to to jeszcze potrwa, ale jak się denerwujesz to siadaj porozwiązujemy krzyżowki" No i zostałam z nią i rozwiązwałyśmy te krzyzowki, ona podpowiadała mi, ja jej i tak do 4.30. Bo zaczęły się skurcze i to od razu co 4 minuty, zrobiło się trochę nerwowo, bo trzeba było robić wszystko szybko. Dopiero po 5 przenieśli mnie na porodówkę i dopiero wtedy przyszedł lekarz i mnie zbadał- okazało się, że rozwarcie było już na 7 cm. A że wody już się lały to kazali mi leżeć. No i tak leżałam, a położna masował mi plecki i oddychała ze mną :) . Przyszedł znow lekarz o 8 i powiedział, "że o 9 kończy zmianę więc mam się uwijać, bo chce wyjść pun ktualnie bo się z żoną umówił na wyjazd na cmentarz" :) (to był 2.11). No i przystąpili z położną do dzieła- oksytocyna w kroplówie, a po 10 minutach to miałam takie skurcze parte, że już nie panowałam nad nimi i lekarz wypchnął mi dziecko ramieniem (naciskał przedramieniem na górę brzucha w czasie skurczu. I tak o 8.40 tuliłam synka. Szył mnie już lekarz z kolejnej zmiany. A jak skończył to spytał" czy jeszcze w czymś mogę pomóc?" . Odpowiedziałam, że chcę śniadanie, bo jestem strasznie głodna- uśmiał się bardzo i zaraz dostałam jedzonko. Też nie najgorzej nie ? :)


No powiem ci, ze czytałam i się uśmiechałam. :) Znaczy się, zazdroszczę :)





Zgłoś nadużycie #56 15 czerwca 2011, 21:00

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Mamaela - fajny miałaś poród. W zasadzie szybko poszło.  Ja to czekałam na kazdy centymert przy badaniu. A tak proszę- 7 na dzień dobry :) I położna fajna- a nie jakaś zaraza.

Zgłoś nadużycie #57 15 czerwca 2011, 21:36

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583
Jak chcecie opis śmiesznego porodu to służę jeszcze jednym, narodziny mojego brata.  Za każdym razem jak mam opowiada mi to to pękam ze śmiechu, a póki żył tata i jeszcze mówił te swoje kwestie to zazwyczaj się "tarzałam po podłodze".
Początek lat 60-tych, Wrocław...
Moja mama w 8 m-cu jakoś tak się dziwnie czuła, bolał ją brzuch, miała biegunkę i wymioty i myślała, że to zatrucie. Pojechała z ojcem do szpitala. Tata został z płaszczykiem na korytarzu (kwiecień) a mama weszła na izbę przyjęć. Po jakiś 10 minutach jakoś zaczął się ruch w tej izbie, biegli lekarze, a mój tata tak stał z tym płaszczykiem... Po około 30 minutach wyszła lekarka z zawiniątkiem i pokazała mojemu tacie mówiąc:"ma pan syna, malutki jest bo to wcześniak, ale sam oddycha, więc chyba nie będzie musiał być w inkubatorze" A mój tata rezolutnie ponoć odowiedział"dziękuję za informację" no i zabrali dziecko. Po godzinie wywieźli moją mamę. A tata rezolutnie pyta znów :"to co zatrucie było?" A mama: "nie urodziłam syna na kozetce w ubraniu".
I tak właśnie urodziła moja mama swoje dziecko: w izbie przyjęć, na kozetce, w sukience, butach i tych takich seksownych pończochach na gumkach (jeśli kojarzycie jak takie coś wyglądało). Jak się położyła na tej kozetce i lekarka dotknęła jej brzucha to ponoć chlusnęły wody, zaczał się skurcz i ledwo zdążyli przeciąć jej nozyczkami majtki i urodził się mój brat, przy pierwszym i jedynym skurczu partym. Malutki owszem 2 kg, 47 cm, ale samodzielnie oddychał. Dobre nie :)
Ale każdy kolejny poród mojej mamy był inny, więc absolutnie to nie jest taki jej urok - kolejny mój brat rodził się już dla odmiany 13 godzin i w końcu były kleszcze.


Zgłoś nadużycie #58 15 czerwca 2011, 21:39

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583

Lolimaa napisał(a)

Mamaela - fajny miałaś poród. W zasadzie szybko poszło.  Ja to czekałam na kazdy centymert przy badaniu. A tak proszę- 7 na dzień dobry :) I położna fajna- a nie jakaś zaraza.


Wiesz pewnie rozwarcie było wcześniej tylko, że od tej 3.30 jak zaczeły się sączyć wody do 5 nikt mnie nie badał- w końcu rozwiązywałam krzyżówki z położną :)


Zgłoś nadużycie #59 15 czerwca 2011, 22:04

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
No i fajnie bo krzyżowkami się zajęłaś i nawet nie wiadomo kiedy do 7 doszło :D a poród brata- niesamowity :D Reakcja taty powaliła mnie na kolana hehehehe nie dziwię się, że płaczesz ze śmiechu słuchając jej za kazdym razem :) I, ze tata nic nie słyszął z tego korytarza

Zgłoś nadużycie #60 16 czerwca 2011, 8:10

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726

mamaela napisał(a)

Jak chcecie opis śmiesznego porodu to służę jeszcze jednym, narodziny mojego brata.  Za każdym razem jak mam opowiada mi to to pękam ze śmiechu, a póki żył tata i jeszcze mówił te swoje kwestie to zazwyczaj się "tarzałam po podłodze".
Początek lat 60-tych, Wrocław...
Moja mama w 8 m-cu jakoś tak się dziwnie czuła, bolał ją brzuch, miała biegunkę i wymioty i myślała, że to zatrucie. Pojechała z ojcem do szpitala. Tata został z płaszczykiem na korytarzu (kwiecień) a mama weszła na izbę przyjęć. Po jakiś 10 minutach jakoś zaczął się ruch w tej izbie, biegli lekarze, a mój tata tak stał z tym płaszczykiem... Po około 30 minutach wyszła lekarka z zawiniątkiem i pokazała mojemu tacie mówiąc:"ma pan syna, malutki jest bo to wcześniak, ale sam oddycha, więc chyba nie będzie musiał być w inkubatorze" A mój tata rezolutnie ponoć odowiedział"dziękuję za informację" no i zabrali dziecko. Po godzinie wywieźli moją mamę. A tata rezolutnie pyta znów :"to co zatrucie było?" A mama: "nie urodziłam syna na kozetce w ubraniu".
I tak właśnie urodziła moja mama swoje dziecko: w izbie przyjęć, na kozetce, w sukience, butach i tych takich seksownych pończochach na gumkach (jeśli kojarzycie jak takie coś wyglądało). Jak się położyła na tej kozetce i lekarka dotknęła jej brzucha to ponoć chlusnęły wody, zaczał się skurcz i ledwo zdążyli przeciąć jej nozyczkami majtki i urodził się mój brat, przy pierwszym i jedynym skurczu partym. Malutki owszem 2 kg, 47 cm, ale samodzielnie oddychał. Dobre nie :)
Ale każdy kolejny poród mojej mamy był inny, więc absolutnie to nie jest taki jej urok - kolejny mój brat rodził się już dla odmiany 13 godzin i w końcu były kleszcze.


Hihihi, nie no, faceci to jednak są faceci  :D :D





Zgłoś nadużycie #61 17 czerwca 2011, 12:48

martula2223 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 828 Podziękowania: 23
hehehehehe :D ale sie usmiałam :D dzięki takim opowieściom - myślałam, ze mój poród będzie łatwy i szybki :D nastawiłam się tak :D może  dobrze bo potem miałam 12 godzin skurczy - oksytycyne i jakąś jeszcze kroplówkę. Ogólnie - nie fajnie - ale od razu po porodzie bardzo się cieszyłam, że nie miałam cesarki.
Już chyba gdzieś to pisałam ale najlepiej wspominam jak już urodziłam i lekarka powiedziała "ma pani syna" :D a ja na to (lekazrz mi wmówił że na 98 % będzie córka) mówię, że miała być córeczka :D no to lekarka mówi "ale jest chłopiec" no to ja znów swoje - że miała być córka :D i na koniec podsumowałam "ale jaja" :D a ona na to "no - ma jaja" :D
a mój mąż na sam moment porodu wyszedł z sali na kawę (nie wiedział, że zaraz urodzę). Weszła moja mama i widziała poród. - po porodzie poszła po mężą na korytarz i mówi "masz syna" - a on mi potem mówił, że pomyślał - "ale ta moja teściowa wariatka - weszła do jakiejś innej sali, widziała inną rodzącą i jej się coś pomyliło" :D hahaha - tez nie mógł uwierzyć że urodził się synek a nie córeczka :D
"Decydując się na dziecko, podejmujemy historyczną decyzję.
Godzimy się bowiem, aby nasze serce wędrowało po świecie poza naszym ciałem." Elizabeth Stone
Marta - szczęsliwa mama rocznego Patryka

Zgłoś nadużycie #62 17 czerwca 2011, 15:08

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583

editwil napisał(a)

Ela super te opowieści :P Aż takie odrobinkę nierealne :D Ale przynajmniej kobitki wiedzą że nie zawsze jest strasznie i nawet pośmiać się można (zwłaszcza po czasie)


No ja tych krwawych nie lubię słuchać i zazwyczaj jak któraś uprzejma zaczyna  to przerywam- dlatego np. nie znam szczegółów porodu mojej mamy tego z kleszczami, jak zaczeła opowiadać to mi się odechciało słuchać i powiedziałam żeby nie kończyła.


Zgłoś nadużycie #63 17 czerwca 2011, 15:12

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583

martula2223 napisał(a)

hehehehehe :D ale sie usmiałam :D dzięki takim opowieściom - myślałam, ze mój poród będzie łatwy i szybki :D nastawiłam się tak :D może  dobrze bo potem miałam 12 godzin skurczy - oksytycyne i jakąś jeszcze kroplówkę. Ogólnie - nie fajnie - ale od razu po porodzie bardzo się cieszyłam, że nie miałam cesarki.
Już chyba gdzieś to pisałam ale najlepiej wspominam jak już urodziłam i lekarka powiedziała "ma pani syna" :D a ja na to (lekazrz mi wmówił że na 98 % będzie córka) mówię, że miała być córeczka :D no to lekarka mówi "ale jest chłopiec" no to ja znów swoje - że miała być córka :D i na koniec podsumowałam "ale jaja" :D a ona na to "no - ma jaja" :D
a mój mąż na sam moment porodu wyszedł z sali na kawę (nie wiedział, że zaraz urodzę). Weszła moja mama i widziała poród. - po porodzie poszła po mężą na korytarz i mówi "masz syna" - a on mi potem mówił, że pomyślał - "ale ta moja teściowa wariatka - weszła do jakiejś innej sali, widziała inną rodzącą i jej się coś pomyliło" :D hahaha - tez nie mógł uwierzyć że urodził się synek a nie córeczka :D


No to też niezłe :) Dobrze, że nie miałaś cesarki w znieczuleniu ogólnym bo też pewnie byś nie chciała wierzyć, że masz syna i pewnie miałabyś zapędy do zastanawiania się czy to na pewno Twoje dziecko :)


Zgłoś nadużycie #64 17 czerwca 2011, 15:52

kasia.m Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 377 Podziękowania: 12
ja miałam skurcze od pierwszej w nocy ale pojechałam do szpitala dopiero o 19 . były one bardzo  nieregularne. to 30min to     7  min to   8mi n to 20 min to    18min  to    3min to     5minut     . dobrze że zadzwoniłam do swojego lekarz prowdzącego. bo pewnie urodziła bym w domu.  w szpitalu miałam już 3 cm rozwarcie i szybko musiałam organizować znieczulenie zewnątrzoponowe bo do 4 cm mozna podać pacjentowi. było fajnie . Tańczyłam z mężem na porodówce... zasiali górale...czy jakoś tak to leciało ...
Kasia

Zgłoś nadużycie #65 17 czerwca 2011, 16:23

martula2223 Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 828 Podziękowania: 23
a placiłas za znieczulenie? jak je załatwiłas?
"Decydując się na dziecko, podejmujemy historyczną decyzję.
Godzimy się bowiem, aby nasze serce wędrowało po świecie poza naszym ciałem." Elizabeth Stone
Marta - szczęsliwa mama rocznego Patryka

Zgłoś nadużycie #66 17 czerwca 2011, 16:38

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Kasiu a ile czasu działa takie znieczulenie?

Zgłoś nadużycie #67 10 listopada 2011, 14:41

nadii1919 Świeżo upieczona
Rejestracja: Lis, 2011 Posty: 14 Podziękowania: 0
ból i bezsilnnośc.

Zgłoś nadużycie #68 10 listopada 2011, 19:17

paula Zadomowiona
Rejestracja: Gru, 2010 Posty: 84 Podziękowania: 2
ja rodziłam 16 godz 20 min pamiętam ten ciężki poród i okropny ból chyba go nigdy nie zapomnę nawet jak sobie go teraz przypomnę to mam gęsia skórkę, dziecko było tak duże (4700 gr) że w ogóle nie mogłam wyprzeć...
następnie dziecko za kiiiiilka lat :)




Zgłoś nadużycie #69 10 listopada 2011, 19:23

snoopy90 Fajna mama
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 5867 Podziękowania: 187
dla mnie porod nie byl wcale taki straszny


http://oliwunia.blogspot.com/




Zgłoś nadużycie #70 10 listopada 2011, 19:49

Black_rose Supermama
Rejestracja: Mar, 2011 Posty: 5186 Podziękowania: 532

paula napisał(a)

ja rodziłam 16 godz 20 min pamiętam ten ciężki poród i okropny ból chyba go nigdy nie zapomnę nawet jak sobie go teraz przypomnę to mam gęsia skórkę, dziecko było tak duże (4700 gr) że w ogóle nie mogłam wyprzeć...
następnie dziecko za kiiiiilka lat :)


jesssuuu co za lekarz sadysta kazał Ci naturalnie rodzić takiego kolosa małego!? nie proponowali Ci cc?