Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

Co czułyście podczas porodu?

Zgłoś nadużycie #31 11 marca 2011, 16:41

Mariolcia Świeżo upieczona
Rejestracja: Mar, 2011 Posty: 1 Podziękowania: 0
Dziewczyny wszytko zalezy od Waszego nastawienia psychicznego, od tego jaka kondycje mialyscie w ciazy i jak to mowila polozna na szkole rodzenia:jak sie gora smieje to dol tez :) ja juz niedlugo rodze na 27 mam termin, wiadomo zastanawiam sie jak bedzie, ale jestem dobrej mysli i to najwazniejsze....wiem ze napewno bedzie bolec, ale jak pomysle sobie o swojej dziewczynce to az mi sie plakac chce ze szczescia :) ze ta dzidzia bedzie moja, ze bedzie taka malutka, bedzie miala malutkie raczki, nozki,paluszki :) i najwazniejsze, zeby byla zdrowa.

Zgłoś nadużycie #32 14 marca 2011, 12:25

ewamark Zadomowiona
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 164 Podziękowania: 4
i to jest moim zdaniem najlepsze podejscie jakie mozna miec :) nie spodziewac sie, ze bedzie super, nie spodziewac sie, ze bedzie zle - ustawic sie na 'zero' i miec nadzieje, ze bedzie dobrze a juz niedlugo bedzie mozna przytulic ta mala istotke, pocalowac, polulac... ja tez suie tego nie moge doczeklac :)
Ewka ;P

Zgłoś nadużycie #33 14 marca 2011, 13:40

gosias Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 1704 Podziękowania: 171
Dokładnie, ja miałam dośc lekki poród, szybko o nim zapomniałam. Ciekawe, jak będzie teraz.
Hubert&Helena

Zgłoś nadużycie #34 14 marca 2011, 14:11

ewamark Zadomowiona
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 164 Podziękowania: 4
Ludzie mówia, ze niby z kolejnymi porodami jest coraz lzej i szybciej - mam nadzieje :) Z pierwszym juz nie bylo najgorzej. Urodzila sie 5 dni przed terminem i poród nie byl dlugi. Okolo 2 w nocy poczulam pierwsze skurcze, ale w odstepach do 30 min, nie bolesne. Poza tym, ze mnie budzily nie bolalo. okolo 9-10 rano zaczelo troche bolec, skurcze juz czestsze, 1-2 bolalo dosyc mocno. Okolo 16 bolalo juz bardzo, pojechalam na porodówke, okazalo sie, ze mam juz 5 cm, weszlam do basenu (godzina byla okolo 17), od tej bory bolalo tak ze (...) nawet nie ma co sie rozpisywac :) ale godzine i 40 min. pozniej trzymalam na rekach cudna istotke :) wiec mysle, ze jak na pierwsze nie bylo najgorzej. Jakby z drugim cocby tak poszlo byloby super. :)
Ewka ;P

Zgłoś nadużycie #35 14 marca 2011, 18:31

gosias Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 1704 Podziękowania: 171
Mnie całą sobotę potwornie bolała głowa (5 dni przed terminem), całą noc się męczyłam, o 5 rano wstałam do łazienki i zaczęło się, skurcze co 10 min., ok. 7:30 były już co 2-3 min., pojechaliśmy do szpitala, lekarz stwierdził już 8 cm rozwarcia od razu trafiłam na porodówkę,o 11:15 urodził się nasz synek :) Pamiętam to jakby było wczoraj :) Oczywiście, że bolało, ale co tam, po wszystkiem(zszyli mnie, owinęli małego w jakieś białe coś,położyli na mnie, trochę nas okryli czymś i zostawili nas na godzinę, to była piękna godzina, synek zasnął a ja nie mogłam powstrzymac łez, on był mój, ja go urodziłam! Dopiero po godzinie zabrali mi go do umycia a mnie zawieźli na salę poporodową i za kilka minut miałam znów mojego skarba. To jest niezapomniane przeżycie! Oby tym razem ten scenariusz się też powtórzył :)
Hubert&Helena

Zgłoś nadużycie #36 14 marca 2011, 18:34

gosias Fajna mama
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 1704 Podziękowania: 171
A moja znajoma urodziła niedawno drugą córeczkę w domu! nie zdążyli do szpitala, mówi,że nawet nie poczuła, po prostu ją "wypluła", oczywiście wszystko skończyło się dobrze, przyjechała karetka, mama i dziecko były zdorwe i czują się świetnie.
Hubert&Helena

Zgłoś nadużycie #37 29 marca 2011, 10:44

desdemona Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 518 Podziękowania: 35
Nie zawsze wszystko nalezy od nastawienia.
W czasie pierwszego porodu jechalam z usmiechem na ustach, zrelaksowana, wprost nie moglam sie doczekac i.... prosze o wybaczenie ale bylo to najgorsze doswiadczenie w moim zyciu (a ze ja z gatunku "kalek" wiec przezylam dwa wypadki samochodowe i kilka operacji wiec bol mi nieobcy) i  choc zobaczenie synka bylo juz cudowne to do tej pory na samo wspomnienie az mi sie kurczy wszystko w srodku.
Dlatego teraz moze troche na zapas - ale pierwsze co to sie dopytywalam czy bede mogla miec podane znieczulenie ;) . Moze nie bedzie potrzebne i na pewno bez powodu nie bede brala - ale wole miec juz ten komfort psychiczny.

Zgłoś nadużycie #38 30 marca 2011, 9:11

ewamark Zadomowiona
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 164 Podziękowania: 4

gosias napisał(a)

Mnie całą sobotę potwornie bolała głowa (5 dni przed terminem), całą noc się męczyłam, o 5 rano wstałam do łazienki i zaczęło się, skurcze co 10 min., ok. 7:30 były już co 2-3 min., pojechaliśmy do szpitala, lekarz stwierdził już 8 cm rozwarcia od razu trafiłam na porodówkę,o 11:15 urodził się nasz synek :) Pamiętam to jakby było wczoraj :) Oczywiście, że bolało, ale co tam, po wszystkiem(zszyli mnie, owinęli małego w jakieś białe coś,położyli na mnie, trochę nas okryli czymś i zostawili nas na godzinę, to była piękna godzina, synek zasnął a ja nie mogłam powstrzymac łez, on był mój, ja go urodziłam! Dopiero po godzinie zabrali mi go do umycia a mnie zawieźli na salę poporodową i za kilka minut miałam znów mojego skarba. To jest niezapomniane przeżycie! Oby tym razem ten scenariusz się też powtórzył :)


Kurcze, ja wczoraj wieczorkiem dziwnie sie poczulam, nie wiem w sumie, trudno to okreslic co mi wlasciwie jest. troche pobolewa glowa, ogólnie maksymalnie mi niedobrze, choc nie wymiotuje, to tego gania mnie to toalety co jakis czas- z roznym skutkiem  - 50% to falszywe alarmy. Jest mi slabo i cala noc praktycznie nie spalam. Cos w stylu jakbym byla zdenerwowana. Jesc tez nie moge zbytnio. W glowie mi sie kreci itp. Mam nadzieje, ze to nie jest zwiastun porodu - do terminu mam jeszcze 4 tygodnie, wiec troszke za wczesnie. Z pierwsa córcia tak nie bylo, wiec sama nie wiem co myslec. Mam nadzieje, ze mi przejdzie, w domu jeszcze tyle do zrobienia..., torba spakowana w polowie... . Nie wiem, moze to mnie dopada porodowy stres. Mam nadzieje...
Ewka ;P

Zgłoś nadużycie #39 30 marca 2011, 15:07

desdemona Zaprawiona w bojach
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 518 Podziękowania: 35
ewamark - daj znac co z Toba, jak sie czujesz? Czy juz mamy sie cieszyc ze nadejscie coreczki czy to falszywy alarm?
Mam nadzieje ze wszystko jest w porzadku :) !

Zgłoś nadużycie #40 30 marca 2011, 16:53

ewamark Zadomowiona
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 164 Podziękowania: 4
dzieki :) póki co jakby nieco lepiej. Wciaz strasznie mnie mdli i jakos dziwnie sie czuje, ale wydaje mi sie, ze gdyby to zwiastowalo poród to cokolwiek juz zaczeloby sie dziac. Mysle, ze to moze byc jakis wirus, moja córcia przynosi ich cale mnóstwo z przedszkola, tym bardziej, ze ostatnio cos narzekala na brzuszek i byla jakas 'markotna', dzis po poludniu maz zaczal sie zle czuc. Mam nadzieje, ze to nic groznego i samo przejdzie a dzidzia wysiedzi jeszcze troszke :)
Ewka ;P

Zgłoś nadużycie #41 6 kwietnia 2011, 23:54

magdziarz Świeżo upieczona
Rejestracja: Sty, 2011 Posty: 33 Podziękowania: 1
Mi wody zaczęły odchodzić w środę, a w sobotę rano urodziłam i to po wywoływaniu, 6 dni po terminie... Ale dostałam epidural i gas toteż bólu nie czułam a do tego gazem się że tak powiem 'zaćpałam' i wszyscy obecni na sali mieli ze mnie niezly ubaw ;) ogólnie było ok, ale moment kiedy mi synka położyli na brzuchu...bezcenny... ^_^
"Dziecko to taki sympatyczny początek człowieka"

Zgłoś nadużycie #42 27 maja 2011, 12:52

MADZIUNIA Gotowa na wszystko
Rejestracja: Kwi, 2011 Posty: 1198 Podziękowania: 176
ja miałam cały poród od tyłu bo najpierw odeszły mi wody bez żadnej akcji porodowej potem dali mi leki przyspieszające rozwarcie potem leki wywołujące skurcze  
 pierwsza faza porodu - 14 godzin to istny koszmar ból ogromny, wyczerpanie i wizja że te skurcze nigdy się nie skończą a sam poród 17 min to właściwie była ulga bo wiedziałam że to już ostatni wysiłek i będzie po wszystkim
gorzej niz sam porod wspominam szycie ktore trwalo z 20 min i bylo naprawde nieprzyjemne
a jak mi podali synka wiedziałam ze bylo warto i za jakis czas musimy mu zorganizowac rodzenstwo :D




Zgłoś nadużycie #43 6 czerwca 2011, 1:04

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Poród wspominam bardzo dobrze. Ogromna pomoc położnej i obecnośc męża. 5 godzin trwał - więc szybko jak na pierwszy raz.  W dodatku było bardzo wesoło. Miałam naprwdę mnóstwo śmiesznych sytuacji- aż lekarz i położna i mąż płakali ze śmiechu jak coś komentowałam.

Zgłoś nadużycie #44 6 czerwca 2011, 8:42

agf Supermama
Rejestracja: Lut, 2011 Posty: 9915 Podziękowania: 726

Lolimaa napisał(a)

Poród wspominam bardzo dobrze. Ogromna pomoc położnej i obecnośc męża. 5 godzin trwał - więc szybko jak na pierwszy raz.  W dodatku było bardzo wesoło. Miałam naprwdę mnóstwo śmiesznych sytuacji- aż lekarz i położna i mąż płakali ze śmiechu jak coś komentowałam.


Heh, jakoś jeszcze nie wyobrażałam sobie, ze poród może być po części koemdią :) Ale fajnie, nawet czytając się uśmiechnęłąm :)





Zgłoś nadużycie #45 6 czerwca 2011, 10:52

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Może to poprostu takie nastawienie. Na dzien dobry oznajmiłam z bananem na buzi, że musze urodzić i nie wyjde bez malucha :D panie popatrzyły na mniejak na wariatkę. Ale później było naprawdę bardzo śmiesznie. Jedna z wielu sytuacji:
- Widać główkę- jej jakie długie czarne włosy - mówi położna
a ja na to- to jak mnie pani goliła :) )))
mina położnej i lekarza bezcenna- wszyscy się śmiali :) i takich sytuacji było mnóstwo.

Zgłoś nadużycie #46 6 czerwca 2011, 14:15

Moniczka21 Supermama
Rejestracja: Maj, 2011 Posty: 1233 Podziękowania: 967
o jacię :D uśmiałam się jak nie wiem co :D :D
super, że miło  to wspominasz, to dużo daje :D
ja kolejnego porodu się boję, ale mam świadomość, że trochę bólu jest mniej ważne od bezgranicznego szczęścia później :)
ja poszłam do szpitala z rozwarciem 2 cm ok. 17 godz. a synka urodziłam dopiero o 1.40 ...dość długo, przebijali mi pęcherz płodowy, robili ręczne rozwarcie, wyciskali  mi na końcu dzidzię z brzucha...nacięli na 5 cm...później 6 tyg, po porodzie byłam w szpitalu bo rana się źle goiła, okazał się że źle mnie w środku zeszyli...ale warto było :)
dziecko to największy skarb:*:*


Zgłoś nadużycie #47 6 czerwca 2011, 14:21

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Monia mój poród tez był taki z przebijaniem , masażem, kroplówką, i wyciskaniem i nacinaniem brrr. Ale starłam sie cały czas śmiać a to zjednywało sympatię i atomosfera była miła. Owszem bardzo bolało i boję się drugiego porodu (przecież każdy jest inny). Ale tak sobie myśłaląm, jak mnie bardzo bolało, zę tyle kobiet codziennie rodzi i daje radę to i ja dam. I takie to było pokrzepiające.
Położna do mnie mówi w końcu- wiesz co pokrzycz sobie tak jakoś cicho rodzisz ;)
było juz całe rozwarcie i przychodzi wreszcie lekarz-a ja mówię tak:
doktorze no nareszcie - kończymy bo czas na obiad ;)

Zgłoś nadużycie #48 6 czerwca 2011, 14:25

Moniczka21 Supermama
Rejestracja: Maj, 2011 Posty: 1233 Podziękowania: 967

Lolimaa napisał(a)

Monia mój poród tez był taki z przebijaniem , masażem, kroplówką, i wyciskaniem i nacinaniem brrr. Ale starłam sie cały czas śmiać a to zjednywało sympatię i atomosfera była miła. Owszem bardzo bolało i boję się drugiego porodu (przecież każdy jest inny). Ale tak sobie myśłaląm, jak mnie bardzo bolało, zę tyle kobiet codziennie rodzi i daje radę to i ja dam. I takie to było pokrzepiające.
Położna do mnie mówi w końcu- wiesz co pokrzycz sobie tak jakoś cicho rodzisz ;)
było juz całe rozwarcie i przychodzi wreszcie lekarz-a ja mówię tak:
doktorze no nareszcie - kończymy bo czas na obiad ;)


jesteś niemożliwa :P
gratuluję humoru w takiej sytuacji, u mnie ogółem położna przychodziła co 2 godziny i nie była zbyt rozmowna, więc jakoś tak nie bardzo było o czym żartować...tym bardziej że to robienie ręcznie rozwarcia było tak bolesne, że mąż i druga pielęgniarka musieli mi trzymać ręcebo bym ją podrapała...po tym jakoś nie miałam ochoty na żarty bo przyszło parcie i po 15 minutach było po sprawie :P
dziecko to największy skarb:*:*


Zgłoś nadużycie #49 6 czerwca 2011, 14:28

Lolimaa Gotowa na wszystko
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 1943 Podziękowania: 23
Ja sie nastawiałam, zę będe siedzieć sama i czekać na rozwarcie. Tak się złożyło, zę tego dnia rodziłam jedyna. ALe mimo wszystko, myślałam, ze co jakiś czas do mnie będzie tylko zaglądać. A tak nam się rozmowa rozkręciła, ze siedziała ze mną cały czas. Przyznam, zę duzo mi pomogła ta pani. Robiłam wszystko co mi kazała.  Nawet mi herbate zrobiła i przyniosła. No szok. Nie spodzieąłam się tego.

Zgłoś nadużycie #50 6 czerwca 2011, 14:40

Konto usunięte
Lolima to normalnie zazdroszcze takiego porodu :D fajnie!
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*