Witam
Ja aż do teraz robiłam prawie wszystko (no bez mycia okien i ciężkich zakupów). Ale niestety skróciła mi się szyjka i teraz muszę leżeć plackiem. Co dla osoby aktywnej jest sytuacją nową
Powiem szczerze, że mnie nosi i jak patrzę na piętrzący się bałagan w domu to ciężko mi się tym nie zająć. A mój mąż jest z tych co jak mu powiem żeby np. umył zlew to oczywiście to zrobi, ale już blat obok może obrastać... No w końcu nie mówiłam nic o blacie nie?

Stara się, ale ja mam zbyt głębokie przeświadczenie że niektóre rzeczy dobrze zrobię tylko ja. Więc tak leżę i patrzę jak chaos wokół mnie rośnie...
Mam z drugiej strony świadomość, że teraz wszystko jest na jego głowie (praca, zakupy, dom itp) więc to czy jest umyta podłoga nie jest najważniejsze. A z drugiej strony wiecie jak to jest. Człowiek czuje się w pełni sprawny, ręce i nogi zdrowe a tu nie można nawet obiadu zrobić. Jakoś nie umiem się z tym pogodzić jeszcze. Dziś wracałam z badań i weszłam do sklepu po masło. już miałam zapędy żeby jakieś zakupy większe zrobić ale się opanowałam. Za rozładowywanie zmywarki też odruchowo sie wzięłam a schylanie zabronione. Paranoja jakaś.
No i tak leżę otoczona książkami, z kompem pod ręką. I staram się nie myśleć co powinnam zrobić będąc cały dzień w domu. Zaciskam nogi, żeby mała siedziała w brzuchu do maja.