Witaj na Forum FajnaMama!

Oglądasz nasze forum jako Gość, co nie daje Ci pełnego dostępu do wszystkich opcji i możliwości forum.

Nie będąc zarejestrowanym, nie możesz także brać udziału w dyskusjach. Gorąco zachęcamy do darmowej rejestracji,
co umożliwi Ci pisanie wiadomości, branie udziału w sondach, zamieszczanie własnych zdjęć oraz dostęp do wielu innych udogodnień.

Rejestracja jest szybka i łatwa. Zarejestruj się.

CESARSKIE CIECIE -historie tych na zyczenie i ze wskazaniami

Zgłoś nadużycie #11 2 stycznia 2013, 0:54

Kasia2727 Fajna mama
Rejestracja: Paź, 2012 Posty: 2842 Podziękowania: 1294
Witam.
Bardzo prosze o podzielenie sie przezyciami z CC i tych na zyczenie jak i tych ze wskazania lekarza,załozylam wątek bo sama zdecydowałam sie na CC na zyczenie z powodu panicznego strachu przed porodem SN.
Bardzo prosze o nie komentowanie decyzji przez kobiety rodzace SN.
Wątek storzony tylko dla kobiet po CC lub przed nim.

Zgłoś nadużycie #12 2 stycznia 2013, 7:46

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107
ja na ostatniej kontroli u okulisty dostałam zaświadczenie, że ze względu na moje oczy powinnam miec cc...
jutro ide do ginka
sama jestem ciekawa jak to bedzie - podobno bede mogla sie umowic na termin cc przed planowanym teminem porodu, choć nietórzy twierdzą, że powinno sie czekać az poród zacznie sie naturalnie...
jak jest w Twoim przypadku ??
forever young :D





Zgłoś nadużycie #13 2 stycznia 2013, 9:12

Konto usunięte
ja mialam cc blyskawiczne. ze wzgledu na zagrozenie zycia dziecka.
akcja nie postepowala mimo 3 oxy, rozwarcie stanelo na 4 cm. nastapil spadek tetna dziecka ktory raczej byl efektem obsunietego ktg :P
na bloku operacyjnym sprawdzono tetno i bylo ok, ale i tak ze wzgledu na ta nieszczesna akcje porodowa ktora wcale nie postepowala postanowiono cc i tak wykonac. i dobrze, bo Kazik byl owiniety co prawdea tylko raz i luzno pepowina, wody juz byly zielooone.


w zwiazku z tym ze byla to szybka akcja, sama cc trwala lacznie z 5 min łacznie z cerowaniem :P najgorsze jest te uczucie SZARPANIA we wnetrznosciach, jak ktos tam grzebie. nie boli, ale to czuc... jak wyrywaja dziezko z ... bleee :P no czuc jak takie odrywanie :P czegos z brzucha, z wnetrza :)

ale chwila szarpania, i po calym porodzie. szycie blyskawiczne, przelozyli mnie na wyro i wywiezli do pokoju. pozniej przywiezli Kazika.


jako ze bylam po cc to sie nim nie zajmowalam, mialam problemy z cyckoleniem przez co u nas skonczylo sie jedna wielka poracha. ale nic to.
wstalam dosyc sprawnie po tych kilku godzinach.
zeszly znieczulenia to myslalam ze sie skicham :P wiec pokornie latalam do pielegniar po przeciwbólaki. mimo przeciwbolakow oczywiscie prostowanie, wstawanie, zginanie, kichanie, smianie, nie mowie o wizytach w wc byly koszmarem, bolem itp itd. no ale logicznie - rozciachali mi wszystkie powloki brzucha :)
przez 5dni pobytu w szpitalu spalam na siedzaco zeby unikac tego wiecznego wstawania i prostowania :)


sam porod wspominimam bardzo pozytywnie. no bolalo, a co mialo nie bolec... kazdy porod boli :) czy cc czy sn.
ale z perspektywy czasu to wszystko poszlo sprawnie i fajnie :) co najwazniejsze mam Kazika :) calego i zdrowego!
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #14 2 stycznia 2013, 11:10

Konto usunięte
Ja miałam CC ponieważ po 25 godzinach bóli krzyżowych miałam 1 cm rozwarcia, nie poszło ani po kroplówce ani po czopkach. Stwierdzono dystocję szyjkową. Miałam znieczulenie zewnątrz oponowe, czułam ciągnięcie i szarpanie, jestem już prawie 2 lata po porodzie jednak do tej pory czuje strasznie silne bóle krzyża w miejscu wkłucia. To zapewne taki skutek uboczny. Po porodzie CC dłużej dochodzi się do siebie, dłużej boli to na pewno. Po porodzie powiedziałam mężowi, że nie chce więcej dzieci bo ja tu nie wrócę więcej, a teraz znów jestem w ciąży i znów muszę tam wrócić też się panicznie boje;( ALE TEZ BARDZO SIĘ CIESZĘ ale nie chciała bym miec drugiej CC ze względu na to ze raz cięta macica ok ale dwa razy to już mogą byc problemy i z gojeniem i może być tak, że więcej dzieci w razie czego nie powinno się mieć nie wiem tez się boje ale myślę przeżyłam i co będzie to bedzie. po cc jak pusci znieczulenie ból jest niesamowity też a po zwykłym pewnie tez jak się jest ciętym nie wiem...

Zgłoś nadużycie #15 2 stycznia 2013, 11:22

Ilonusek Supermama
Rejestracja: Cze, 2012 Posty: 4860 Podziękowania: 793
ja również panicznie bałam się porodu SN, niestety w porę nie załatwiłam sobie CC.
W 7mies.ciąży zdiagnozowano u mnie tetniaka serca co jeszcze nie dawało kwalifikacji do CC.. jedynie skróconą drugą fazę porodu...
Do szpitala jechałam ze świadomością porodu SN ze skróconą II fazą porodu...
mój gin prowadzący ciążę akurat miał urlop i "zapomniał" wpisać mi to do karty ciąży... a ja byłam przekonana że w dokumentacji szpitalnej mają komplet dokumentów wraz z zaleceniem od kardiologa. po przedstawieniu moich papierów od kardiologa na porodówce nie wiedzieli co robić... wezwano internistę który podjął decyzję o cięciu.
Oczywiście w tym momencie kamień spadł mi z serca :D
Po pół godz leżałam już na stole - dodam, że akcji porodowej nie było żadnej - wody odeszły mi ok.7 a do 12 nie było w ogóle rozwarcia i ani jednego skurczu... także podejrzewam że poród SN w moim przypadku trwałby wieczność...
Sama operacja była straszna!!!! Czułam wyrywanie dziecka z brzucha - dość nieprzyjemne.. straciłam dużo krwi.. dren miałam podłączony jeszcze przez ponad dobę...
po 24h nie byłam w stanie się ruszyć... błagałam położne aby nie odłączały mi cewnika...
czułam że nie dam rady dojść do toalety. pierwszą próbę wstania z łóżka dokonałam 27h po operacji...
(dziewczyna obok mnie biegała już po 12h) także każdy organizm jest inny i każdy reaguje inaczej...
Córeczkę zobaczyłam dopiero na 3 dobę... nie miałam możliwości próby karmienia wcześniej ale to z racji organizacyjnej szpitala i mojej niemocy ruszania się. Trafiłam na remont oddziału położniczego i musieli go przenieść na parter a noworodkowy był na piętrze i niestety brak windy w szpitalu mi to nie umożliwił...
Dopiero wejście o własnych siłach dało mi tą możliwość... a to nastąpiło niestety dopiero po 48h. ale problemów z karmieniem nie miałam.. pokarm był, mała ssała, tyle że się nie najadała, bo była już przywyczajona do butelki...

Pomimo tych fatalnych odczuć w trakcie i po cięciu nie żałuję CC i wiem, ze przy następnym porodzie będę dążyć do CC bo porodu SN sobie nie wyobrażam, strach jest większy!


Zgłoś nadużycie #16 2 stycznia 2013, 11:56

Konto usunięte
jejku to ja farta mialam... tak powaznie, to prawda, kazdy organizm inaczej reaguje i znosi taka ingerencje...

mnie dzis nic nie boli, nie dokucza, blizne LEDWIE widac, mocno trzeba sie przygladac :) zagoilo sie blyskawicznie.

ale to doslownie... kazda z nas moze reagowac inaczej. ale mimo ze u mnie bylo super-hiper i tak wolalabym sn :P
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*

Zgłoś nadużycie #17 2 stycznia 2013, 11:57

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938
OPIS PORODU (skopiowane z Grudniowek 2012, planowane ciecie cesarskie ze wzgledu na niewspołmiernosc płodowo-miednicowa):
Przyjechałam do szpitala na godzinie 17:00 w srode. Przeprowadzono ze mna wywiad, wytłumaczono wszystko. Cała noc spałam tylko godzine, nie mogłam usnac, a poza tym dziewczyna, ktora ze mna na pokoju lezała miała co 7 minut skurcze i strasznie ja bolało... Ja w ten dzien wypiłam tymianek, nie wiedzac, ze tymianek wywołuje skurcze macicy i sama na KTG miałam regularne skurcze na 100%. Nawet połozna przyszła i mi sie pytała, czy mnie to boli. Powiedziałam, ze nie, no i czekałam cała noc na ranek, w głebokim napieciu, sama nie wiedzac czego sie spodziewac.
Rano, w czwartek około 6 przyszła do mnie połozna. Dostałam lewatywe. I to był pierwszy okropny bol... Zaczeła mi wstrzykiwac płyn, normalnie czułam, ze zaraz mi tyłek rozwali, patrze a tam jeszcze poł wora. Modliłam sie, zeby sie skonczyło to. No, ale jak sie okazało, najgorsze było i tak cały czas przede mna. Po kilku minutach poszłam na kibelek i dosc, ze leciało ze mnie jak z kranu, to jeszcze miałam skurcze. Myslałam, ze umre z bolu. Brzuch mnie tak napieprzał, ze wytrzymac nie mogłam. Ale przezyłam. Powiedziałam połoznej o skurczach, kazała mi sie połozyc i sprawdziła rozwarcie. Franca miała krotkie i grube paluchy, wiec jak mi wsadziła palce zeby zbadac szyjke, to skakałam jej po całym łozku. A ta jeszcze bezczelna do mnie, ze jak ja sie tak rzucam, to ciekawe jak mnie wczesniej doktor badał... Po badaniu szyjki, poszłam sie wykapac. Pozniej przyszedł anestezjolog i załozył mi wenflony. Jeden na jedna dłon, drugi na druga. To akurat przezyłam bez pisniecia, bo mnie igły nie przerazaja. Nastepna rzecza był... cewnik. Tak mi go ciulowo podpieła, ze miałam ochote go sobie wyrwac. Szczypało mnie tak, ze płakac z bolu mi sie chciało, ale na szczescie nie trwało to długo, bo zaraz kazali mi przejsc na sale operacyjna.
Sama operacja nie była zła. Wrecz powiem, ze była przyjemnoscia w porownaniu do tego co było po operacji, ale to za chwile. A wiec przeszłam na sale operacyjna, tam zrobiono mi znieczulenie podpajeczynowkowe. Nic nie bolało. Bardzo fajnego anestezjologa miałam (miły, starszy pan). Uprzedzał mnie, ze teraz poczuje zimne na plecach, ze zaraz znowu czyms tam psiknie i ze teraz bedzie wkłucie. Wkłucie nie bolało nic, bo miałam plecy takie lekko zimnawe jakby. Nagle poczułam rozchodzaca sie fale (jakby mrowienie) od plecow, ktore szło i w gore pod piersi i w doł az do samych stop. Kazali mi sie połozyc, posmarowali mnie jodyna – wtedy jeszcze czułam. Pozakrywali, miałam juz te pierdy poprzyczepiane, do mierzenia mojego tetna, do mierzenia cisnienia itd. Najlepiej bo za nim mnie nakryli to jeszcze ruszałam nogami - widziałam, ze ruszam. I naprawde miałam przez chwile w głowie, ze zaczna mnie kroic a ja nadal bede czuc hehe. No ale jedyne co czułam, to uciskanie na brzuch, dotykanie samo, przesuwanie narzedziami, ale zero bolu. Rozkrajanie przezyłam spokojnie, choc anestezjolog powiedział, ze mam sie troszke uspokoic, bo zaraz mi serduszko wyleci (hehe uspokoic – dobre). Po niedługiej chwili (choc dla mnie to trwało wiecznosc) anestezjolog stanał za mna i powiedział, ze teraz bede rodzic. Była 8:45. Poczułam, ze cisna mi od gory do dołu na brzuch, po chwili lekkie szarpniecie i usłyszałam płacz dziecka. Tetno mi opadło w tym momencie (słyszałam na aparaturze, ze pikanie sie zwolniło :D ). Usłyszałam, ze mam syna i po chwili mi go pokazano zawinietego, ze tylko było widac głoweczke malenka :) Jak go wzieli to po chwili zaczełam jakby odpływac. Cisneło mnie na głowe (jakby mi ktos cisnał rekami na chama) i na klatke piersiowa. Spytali mi sie, czy cos sie dzieje, odpowiedziałam, ze robi mi sie słabo. W dodatku chciało mi sie kaszlnac, a jak probowałam, to czułam ucisk w klacie i nie mogłam odkaszlnac porzadnie, bo znieczulenie mi działało tak wysoko, ze sie nie dało po prostu (ciezko to wytłumaczyc). Jak mnie juz pozaszywali, to przełozyli mnie na zwykłe łozko. Była 9:20 (a wjechałam bodajze 8:25). Przewiezli mnie na sale pojedyncza. Przez 1,5h trzesłam sie jak galareta i wszystko mnie swedziało. A zaczeło mnie juz swedziec podczas cesarskiego (cała twarz). Po 1,5h swedzenie i trzesawka ustały – gadałam z kilkoma osobami przez telefon, ale w sumie nie pamietam o czym. Wszyscy mi mowili potem, ze byłam jak nacpana, taka spokojna w ogole, nawet nie klnełam hahahaha :D Po 3h (? – dokładnie nie pamietam) przywiezli mi Nikosia. Znieczulenie zeszło mi dopiero po około 4-5h (miało zejsc po 3h, ale mowili, ze jako, ze jestem szczupła to dlatego dłuzej schodzi). Potem mnie faszerowali morfina i ketonalem. Dzien mi sie mieszał z noca, noc z dniem. A bol, ktory przezyłam po cesarce, to cos nie do opisania. Chodziłam zgieta w 90 stopni. Nie umiałam sama ubrac majtek, skarpetek. Przez 3 dni Mama ze mna chodziła pod prysznic, bo nie umiałam sie zgiac ani nic. Na drugi dzien po cc, po południu jakos, miałam taki kryzys, ze płakałam z bolu. Nic mi nie pomagało. Nie umiałam wstac nawet z łozka, zeby sie dzieckiem zajac. Bol moge porownac do wkładania nozyczek w podbrzusze. Cos strasznego. Do dzis mam momenty, ze ide i jestem zgieta wpoł. Ale jade juz tylko na Apapie, a od kilkunastu godzin w ogole nie brałam. Staram sie przezyc teraz ten bol, bo to, co jest teraz, to nic w porownaniu do tego, co było w szpitalu. Obok rany smaruje Liotonem 1000 z rana po kapaniu, a wieczorem po kapieli psikam Octeniseptem i powiem Wam, ze lepiej ta rana wyglada niz jak ja odczuwam. Tzn. powiedziałabym, ze przy takim bolu jak czasami mam, to powinna wygladac gorzej. To chyba wszystko z opisu porodu. Lekko nie było. Podsumowujac, sama cesarka była super, w ogole skład lekarzy miałam tak zajebisty(!!!), ze naprawde mogłabym byc krojona jeszcze raz. No i najwazniejsze – Nikos – jakie to jest kochane dziecko to słow mi brak :) zakochałam sie od pierwszego wejrzenia :) Niestety depresja mnie lekka nie omineła, czesto rycze, czasem to juz mi siły brak, ale wiem, ze to przejdzie. Nie ja jedna na swiecie rodziłam i przez to przechodziłam, takze to mnie pociesza :)
***
No i dodam: moj synek urodził sie zdrowy, z waga 3670g i 58cm, dostał 10 punktow w skali Apgar i normalnie karmie piersia. Połozne mi przyniosły dziecko do piersi 3-4h po operacji, kładzono nacisk na to, zeby karmic piersia. Po 9h od operacji kazano mi wstac. Cesarka nie jest zła, ale zastanawiam sie teraz, co gdybym chciała drugie dziecko, teraz juz drugi raz cesarki bym sie bała. Cieliby w tym samym miejscu czy jak to jest?
***
Pozdrawiam


Zgłoś nadużycie #18 2 stycznia 2013, 11:59

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107
ja jakoś nie nastawialam sie na nic... choc nie wiem, czy nie chcialabym rodzic naturalnie...
teraz nie ma co gdybac, zdrowie moje i dziecka jest najwazniejsze :)

z tego co czytam, to wszystkie mialyscie cc w ostatniej chwili... ja wlasciwie wiem, ze musze miec
forever young :D





Zgłoś nadużycie #19 2 stycznia 2013, 12:03

mamaela Supermama
Rejestracja: Cze, 2011 Posty: 12327 Podziękowania: 1583

askli napisał(a)

ja na ostatniej kontroli u okulisty dostałam zaświadczenie, że ze względu na moje oczy powinnam miec cc...
jutro ide do ginka
sama jestem ciekawa jak to bedzie - podobno bede mogla sie umowic na termin cc przed planowanym teminem porodu, choć nietórzy twierdzą, że powinno sie czekać az poród zacznie sie naturalnie...
jak jest w Twoim przypadku ??


askli
ja jestem po sn więc się w temacie nie wypowiadam zgodnie z prośbą założycielki wątku :)
Ale moja przyjaciółka podobnie jak Ty miała przy obu porodach wskazanie do cc z uwagi na wadę wzroku i u niej lekarz zadecydował, że nie może dojśc do rozpoczęcia akcji porodowej dla jej bezpieczeństwa(chodziło o wzrost ciśnienia w gałce ocznej) i miała wyznaczone terminy cc na 38 tc wg OM. Za pierwszym razem czekali jeszcze 3 dni w szpitalu po tym jak się zgłosiła, bo z usg wyszło, ze synek jest strasznie mały i podejrzewali że może mieć niedojrzałe płucka i dawali jej 3 dni sterydy dla przyspieszenia na wszelki wypadek a potem już cięli, choć akcji nie było. Za drugim razem o godz. 8 była na IP a o 10 już było po cc.
Myślę więc, że powinnaś to obgadać porządnie ze swoim lekarzem. Bo może bezpieczniej będzie nie czekać na rozpoczęcie akcji porodowej (wiesz chodzi o rozwarcie, pow. chyba 7 cm nie dają zzo i wtedy tylko narkoza by Ci została a rozwarcie to czasem idzie ekspresowo)


Zgłoś nadużycie #20 2 stycznia 2013, 12:16

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938

askli napisał(a)

ja jakoś nie nastawialam sie na nic... choc nie wiem, czy nie chcialabym rodzic naturalnie...
teraz nie ma co gdybac, zdrowie moje i dziecka jest najwazniejsze :)

z tego co czytam, to wszystkie mialyscie cc w ostatniej chwili... ja wlasciwie wiem, ze musze miec


Ja miałam planowana. Planowana jest z jednej strony dobra, bo idzie sie psychicznie przygotowac, a z drugiej strony - nerwy sa nieziemskie. Choc przed sama operacja byłam juz dziwnie spokojna, chyba wiedziałam, ze juz nie ma odwrotu i tyle. Sama operacja jest super, ale niestety po operacji mnie bolało (nie kazda kobiete tak boli). W Grudniowkach mamy dziewczyny, ktore błagały o cc i mogłyby to przezyc jeszcze raz i ktore juz nigdy cc by nie chciały. I CC i SN boli, niestety. Miałam dziewczyne na pokoju, ktora jedyna w ciagu całego tygodnia rodziła SN (a pozostałe 9 dziewczyn rodziło CC), to tez nie mogła wstac do kibelka po porodzie, szwy ja ciagły, nie mowiac o pojsciu na dwojke itd. Ja chyba osobiscie wole miec pociety brzuch niz mała :P Mysle, ze jedna z najwazniejszych kwestii jest tutaj zaufanie do lekarza, ktory wykonuje ciecie. Ja ufałam w 100%, bo ten ze lekarz wykonywał mojej Mamie operacje na miesniaki kilkanascie miesiecy wstecz i wiedziałam, ze operacja sie powiedzie. Mowia, ze wykonuje on cesarki z zamknietymi oczami. Chyba przez to tez byłam spokojniejsza, i to o wiele :)


Zgłoś nadużycie #21 2 stycznia 2013, 12:17

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938
U mnie nie czekali na akcje porodowa, moj Nikos 20 grudnia szedł sobie spac z rana, a tu go wyciagneli obcy ludzie hehehe :P rodziłam w 38+2, termin z OM miałam na wczoraj (01.01.2013)


Zgłoś nadużycie #22 2 stycznia 2013, 12:19

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107

mamaela napisał(a)

askli
ja jestem po sn więc się w temacie nie wypowiadam zgodnie z prośbą założycielki wątku :)
Ale moja przyjaciółka podobnie jak Ty miała przy obu porodach wskazanie do cc z uwagi na wadę wzroku i u niej lekarz zadecydował, że nie może dojśc do rozpoczęcia akcji porodowej dla jej bezpieczeństwa(chodziło o wzrost ciśnienia w gałce ocznej) i miała wyznaczone terminy cc na 38 tc wg OM. Za pierwszym razem czekali jeszcze 3 dni w szpitalu po tym jak się zgłosiła, bo z usg wyszło, ze synek jest strasznie mały i podejrzewali że może mieć niedojrzałe płucka i dawali jej 3 dni sterydy dla przyspieszenia na wszelki wypadek a potem już cięli, choć akcji nie było. Za drugim razem o godz. 8 była na IP a o 10 już było po cc.
Myślę więc, że powinnaś to obgadać porządnie ze swoim lekarzem. Bo może bezpieczniej będzie nie czekać na rozpoczęcie akcji porodowej (wiesz chodzi o rozwarcie, pow. chyba 7 cm nie dają zzo i wtedy tylko narkoza by Ci została a rozwarcie to czasem idzie ekspresowo)


wlasnie jutro mam wizyte i wszystkiego sie dowiem :)
szczerze mowiac boje sie czekac do ostatniej chwili... wolalabym wczesniej...
forever young :D





Zgłoś nadużycie #23 2 stycznia 2013, 14:19

Kasia2727 Fajna mama
Rejestracja: Paź, 2012 Posty: 2842 Podziękowania: 1294

askli napisał(a)

ja na ostatniej kontroli u okulisty dostałam zaświadczenie, że ze względu na moje oczy powinnam miec cc...
jutro ide do ginka
sama jestem ciekawa jak to bedzie - podobno bede mogla sie umowic na termin cc przed planowanym teminem porodu, choć nietórzy twierdzą, że powinno sie czekać az poród zacznie sie naturalnie...
jak jest w Twoim przypadku ??




mi gin powiedzial ze umowimy sie jak najblizej terminu porodu ze wzgledu na plucka dziecka ktore sie najdluzej rozwijaja,a gdyby akcja porodowa zaczela sie przed terminen CC bo bedziemy umowieni na telefon z gin i ma przyjechac do mnie do szpitala zrobic cesarke.

Zgłoś nadużycie #24 2 stycznia 2013, 15:56

konwalia Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2011 Posty: 2691 Podziękowania: 272
Ja miałam planowaną cc ze względu na ciążę mnogą i położenie poprzeczne chłopców. Rodziłam w 36tc. Samą cc wspominam dobrze, przygotowania do niej w postaci cewnikowania czy znieczulenia w kręgosłup też. :) Choć ze stresu tak się trzęsłam, że komputer nie mógł mi ciśnienia zmierzyć. ;) Zgadzam się z Agą, że coś czujesz, nie ból ale ja czułam jak mi po rozcięciu płatów poszerzali otwór i jak mieszali w środku. :) Nie boli, nie jest straszne ale dziwne. Do wyciągnięcia chłopców od początku cc minęło 5-10 minut. Potem trochę dłużej zszywali i koniec. Co prawda trochę gorzej było przy próbach podnoszenia ale w końcu jakoś poszło. Ogólnie zasada mówi, że jak masz już dziecko przy sobie to jest łatwiej. ;) U mnie się sprawdziło, jak dostałam chłopców do domu to już przestałam czuć cokolwiek. Koleżanka z sali, też po cc, dostała synka na wieczór i śmigała już jak nowa. :) Blizna prawie niewidoczna, wszystko ładnie, pięknie także powodzenia. :)
W końcu mamy naszych Przystojniaków. :)





Zgłoś nadużycie #25 2 stycznia 2013, 16:08

Kasia2727 Fajna mama
Rejestracja: Paź, 2012 Posty: 2842 Podziękowania: 1294
super konwalia ze tak sprawnie poszło :) nic tylko sobie zyczyc tak sprawnego przebiegu CC :)

Zgłoś nadużycie #26 2 stycznia 2013, 16:20

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107

editwil napisał(a)

Moja koleżanka miała cesarkę i lekarz specjalnie nie kazał czekać na akcję porodową tylko wyznaczył termin jakieś 2 tygodnie wcześniej. (jak już się akcja zacznie może być za późno na cc) Obgadaj z lekarzem na pewno wszystko Ci świetnie wytłumaczy :)


to dobrze, jakos psychicznie wole wczesniej na spokojnie
jutro mysle ze wszystko bede wiedziec
ale z tego co czytam to chyba wolalabym sn :P
forever young :D





Zgłoś nadużycie #27 2 stycznia 2013, 16:21

konwalia Fajna mama
Rejestracja: Maj, 2011 Posty: 2691 Podziękowania: 272
Na pewno wszystko pójdzie gładko i szybko będziesz mogła się cieszyć swoją kruszynką. A znasz już płeć? :)
W końcu mamy naszych Przystojniaków. :)





Zgłoś nadużycie #28 2 stycznia 2013, 16:26

April90 Supermama
Rejestracja: Kwi, 2012 Posty: 8436 Podziękowania: 2938

askli napisał(a)

to dobrze, jakos psychicznie wole wczesniej na spokojnie
jutro mysle ze wszystko bede wiedziec
ale z tego co czytam to chyba wolalabym sn :P


Oj uwierz mi, chyba bys nie wolała. Nie wiem jak to jest rodzic SN, ale powiem Ci, ze z tego co słyszałam jak niektore kobiety sie mecza, to ja dziekuje tak rodzic :/ niektore w mekach rodza po 24h i lekarze im nawet ulzyc w bolu nie chca. Teraz, dzis czytalam, maja wprowadzic od 2013 roku, ZZO bezplatne w kazdym szpitalu, wiec moze cesarki przestana byc tak "modne i powszechne", ale naprawde - nie boj sie. Sama cesarka jest super, mogliby mnie tak kroic codziennie :) jak dla mnie to zajebiste uczucie :P a połog po cesarce to sprawa indywidualna :) nie ma sie czego bac :)


Zgłoś nadużycie #29 2 stycznia 2013, 16:28

askli Supermama
Rejestracja: Lut, 2012 Posty: 9769 Podziękowania: 2107

konwalia napisał(a)

Na pewno wszystko pójdzie gładko i szybko będziesz mogła się cieszyć swoją kruszynką. A znasz już płeć? :)


jesli to do mnie bylo to tak - chłopak :)

April dzięki, mam nadzieje ze bedzie dobrze, ale strach jest zawsze :) bez wzgledu na poród sn czy cc
forever young :D





Zgłoś nadużycie #30 2 stycznia 2013, 16:45

Konto usunięte
Askli to swieta prawda, strach i nerwy sa zawsze :D czy to sn czy to cc.
mnie od porodu bardizej polog przerazal ale tez tragedii nie bylo :)

po prostu, wszystko bedzie jak bedize :D a bedzie dobrze! o!
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*