zachcianki u mnie są falami, raz mogę 5 razy dziennie jeść pomidory z cebula i śmietaną, innym razem koniecznie pragnę kalafiora a gołąbki to istny rarytas!! i mleko, mam na nie ochote bez przerwy, w każdej postaci, z płatkami, samo, kakao, na ciepło na zimno. chęć na rzodkiewkę również mnie nie opuszcza od dłuższego czasu. głównie mam potrzebę wcinania obiadków a pomidorowa czy rosół to tylko z kluskami lanymi... :)  ale do szału doprowadza mnie zapach smażonego czekokolwiek... a schabowego smażonego zapach to prześciga tylko smród piwa które jeszcze niedawno lubiłam sobie czasem wypić... dziwactw w tym jakos nie ma ale mówie Wam, jak widze gołąbki to szał!
Kocham Mojego Tomcia i Naszego Kazika :*