No wlasnie ja nie wiem juz jak to jest. Ostatnio ogladalam program na Discovery na temat tego co czuje, widzi i slyszy dziecko w fazie plodowej po 7 miesiacu ciazy. Jak wynikalo dziecko po pierwsze nic nie widzi. Dociera do niego jedynie swiatlo, ale musi byc bardzo mocne, bo przykryte jest przeciez woda, miesniami, tkanka tluszczowa i skóra - a czesto jeszcze naszym ubraniem. Wiec o ile nie jest to silnie skoncentrowane swiatlo (np. latarka) przylozone bezposrednio do brzucha albo slonce swiecace na skóre brzucha to szanse na zobaczenie czegokolwiek sa nikle. Nawet po urodzeniu podobno dziecko widzi wszystko bardzo rozmazane i prawie nie odróznia kolorów.
Co do sluchu - uszy dziecka wypelnia maz - gesta podobna do parafiny chroniaca delikatne bembenki + wypelnione sa woda + prawdopodobnie
(tak twierdza naukowcy) mózg dziecka az do ok. 1 mca PO URODZENIU nie umie oddzielic od siebie dzwieku od jego odbic.
Mówlac prosciej narodzone dopiero co dziecko trzasniecie drzwiami slyszy do 10 razy, bo jego mózg nie umie jeszcze przetwarzac dzwieku
wiec doradza sie aby do pierwszego miesiaca ograniczac halasy, grajace zabawki, karuzelki i inne tego typu zabawki, gdyz dziecko nie wynosi z tego kompletnie nic
prócz frustracji. (dotyczy to ok. 3-4 tygodni po urodzeniu). W zyciu plodowym natomiast dziecko najlepiej
slyszy jedynie glos matki dlatego, ze on 'wychodzi' z jej wnetrza wiec tylko on jest najczysciej odbierany i wiekszosci poprzez wibracje.
Tak dziecko odbiera dzwieki - przez wibracje. W tym programi radzono,zeby w uszy wlozyc sobie cos w rodzaju korków
do uszu, zanurzyc sie w wannie z woda na ok. 5-10 cm i starac sie uslyszec dzieki dochodzace ze swiata zewnetrznego, potem
spróbowac stuknac noga albo wydbyc jakikolwiek dzwiek pod woda i zobaczyc róznice. To mniej-wiecej slyszy dziecko. Wiec o ile nie mówimy
o bardzo mocno skoncentrowanym dzwieku (np. bezposrednio z sluchawek przylozonych do brzucha) dziecko nie ma szans uslyszec zbyt wiele
z otaczajacego je swiata a juz napewno nie muzyke plynaca spokojnie z glosników odtwarzacza. co innego wibracje, uderzenia w bemben czy bity ale to przeciez nie to samo co muzyka.... Sama nie wiem, kazdy mówi co innego.
W kazdym razie napewno nie zaszkodzi - chyba, ze mama nie znosi musyki powaznej a sie nia katuje. Mysle, ze wszystko (w granicach zdrowego rozsadku) co relaksuje mame relaksuje tez dzidzie :) Mnie np. relaksuje masaz stóp i cieple kakao - i tego sie bede trzymac :) )))
Ewka ;P