Poleć znajomym

Fajna Mama Tygodnia: wiola_87

Autor: , 23 lipca 2012 w Mama i Tata, Komentarze (27) »

Wiola dołączyła do grona Fajnych Mam w grudniu 2011. Nie może nachwalić się "swoich Kwietniówek", a i one bez jej radosnego usposobienia i wsparcia pewnie też nie wyobrażają sobie forum. Zobaczcie, co mówi o sobie, macierzyństwie i partnerze idealnym - zaparzcie duży kubek herbaty, bo będzie co czytać!

Mam na imię Wiola, pochodzę ze śląska, konkretne z Knurowa. Aktualnie moją pasją jest forum Fajna Mama. Nie ma dnia, by mnie tu nie było, uzależniłam się. Mój synek – Wojtek ma 2,5 miesiąca, zatem jestem świeżo upieczoną mamą.

Jak trafiłam na Fajną Mamę i co mnie tu zatrzymało?

Będąc w ciąży namiętnie czytałam o każdym tygodniu rozwoju maleństwa, które we mnie rosło. Potrafiłam przejrzeć nawet kilkanaście stron pod hasłem np. 12 tydzień ciąży, by dowiedzieć się jak najwięcej i właśnie podczas szukania informacji o rozwoju dziecka gdzieś mi mignęło Kwietniówki 2012… Pomyślałam sobie, że też potencjalnie jestem taką kwietniówką.

Kliknęłam… Moim oczom ukazał się pierwszy wpis Czesterki… ostatni okres 6 lipca – pomyślałam sobie „to tak jak ja” i na końcu jej postu hasło „Kwietniowe mamy przybywajcie!”

To mnie zachęciło, by napisać na forum. Nigdy wcześniej nie uczestniczyłam w tego typu dyskusjach internetowych, ale zostałam tak bardzo ciepło przyjęta przez dziewczyny, że pomyślałam sobie – to jest to!

Będąc w ciąży siedziałam w domu i nagle forum stało się całym moim życiem - przecież to jest lepsze niż te wszystkie podręczniki o macierzyństwie! Zawsze o wszystko mogę zapytać i zawsze otrzymam odpowiedzi, bo np. akurat jedna z mam pytała o tę rzecz lekarza, albo inna czytała na ten temat.

Bardzo się ze sobą zżyłyśmy. Nie ma dnia, byśmy nie pisały ze sobą – co widać po ilości naszych postów i stron. Przeżywałyśmy pierwsze ruchy maleństwa, wszystkie dolegliwości, mogłyśmy się chwalić, żalić – zawsze byłam ‘wysłuchana’ przez Kwietniówki.

Zdradzę, że na dniach planujemy zlot...

Jak zareagowałam na wieść o tym, że będę mamą?

Postaram się krótko napisać, bo jak się rozpiszę to czytania będzie na tydzień… Jak zareagowałam? Hmm… Zacznę od tego, że z moim TŻ zeszłam się w połowie czerwca. Od początku się dogadaliśmy, po kilku dniach już u niego mieszkałam i tak jak było na początku, tak jest teraz – od pierwszych dni stworzyliśmy normalny, dojrzały związek i czuliśmy się ze sobą, jakbyśmy byli już co najmniej 10 lat małżeństwem. Z początkiem lipca zaczęliśmy rozmawiać już o dziecku…

Rozmowy trwały raptem kilka dni, szybka analiza – czy mamy warunki, czy zapewnimy dziecku byt, czy damy radę z pieniążkami, jak będzie z mieszkaniem etc. No i doszliśmy do wniosku, że mamy idealne warunki i możemy się postarać o dzidziusia.

Długo to nie trwało, bo następna miesiączka już się nie pojawiła… Dokładnie 21 lipca zaszłam w ciążę – czułam to, wiedziałam, organizm bardzo podpowiadał, że to jest to… Ale wiadomo – musiałam poczekać do czasu, kiedy można zrobić test ciążowy, który powie prawdę.

Dokładnie 6 sierpnia (wtedy miałam dostać kolejną miesiączkę) przebudziłam się o 6 rano… Zaraz sobie pomyślałam „test…” i pobiegłam do łazienki go zrobić. Mój TŻ smacznie sobie spał.

Zrobiłam, popatrzyłam na niego i stwierdziłam, że za bardzo się napaliłam… że nic tam nie ma… Położyłam go na podłodze, ogarnęłam się i wzięłam go, by wyrzucić do śmietnika. W drodze do kuchni spojrzałam na test jeszcze raz – w świetle dziennym, bo to łazienkowe jest żółtawe – i co?

Wypatrzyłam ledwo widoczną druga kreskę… Myślę sobie „źle widzę” i cała roztrzęsiona lecę do mojego TŻ, szarpię go, by się obudził, ten coś mruknął, a ja podstawiłam mu pod sam nos ten obsiusiany test i pytam: „Co tu widzisz? Jest?” Ten wziął go do ręki i przyglądał mu się uważnie, po czym stwierdził z ogromnym uśmiechem, że jest! Wyrwałam mu go z ręki – przyjrzałam się jeszcze raz i wrzasnęłam (wiem, że nie ładnie) „no kur** jest!!” :D:D:D

Wpadliśmy sobie w ramiona i płakaliśmy jak dzieci! Byliśmy przeszczęśliwi – udało się! I to za pierwszym razem! Było nam dane mieć tego Naszego Dzidziora ;) Nigdy nie zapomnę tej chwili

Co macierzyństwo zmieniło w moim życiu?

Macierzyństwo zmieniło całe moje życie o 180’. Fakt – początki łatwe nie były… Kobieta po porodzie, wiadomo, nie lata, prawda? Noworodek w domu – zupełnie obca nam osoba, którą trzeba dopiero poznać. Ale z upływem dni ja czułam się coraz lepiej, z Wojtkiem też zaczęliśmy się dogadywać i na dzień dzisiejszy cieszę się zdrowym bobasem, który swoim pięknym uśmiechem wynagradza cały trud macierzyństwa.

Wiem, że zrobiłabym dla Niego wszystko…

Zawsze byłam bardzo wesołą, energiczną osobą i tak jest nadal, ale wcześniej brakowało mi wrażliwości. Nie byłam specjalnie uczuciowa, zawsze się kryłam za uśmiechem, nie potrafiłam mówić o uczuciach… A teraz? Nie są mi obce słowa takie jak „kocham”. Czuję się bardziej kobieco…

Co mnie najbardziej zaskoczyło w byciu mamą?

Wydawało mi się, że każdy dzień będzie taki sam i że popadnę w monotonię, a tu się okazuje, że jest zupełnie inaczej! Każdy dzień jest całkiem inny od poprzedniego! Z każdym dniem odkrywamy się z Synkiem na nowo, poznajemy coraz lepiej i przywiązujemy coraz bardziej.

Co oznacza dla mnie bycie dobrą mamą?

Bycie dobrą mamą to ogrom cierpliwości, wytrwałości, ciepła i miłości. Czasem przychodzą chwile zwątpienia – czy jestem dobrą matką… Ale dziecko jest czyste, przewijane, karmione, bawione, uśmiecha się, coraz częściej usiłuje odzywać na swój sposób, a kiedy nachylam się nad nim, by go wziąć na ręce to na jego buzi maluje się piękny uśmiech. Za ten uśmiech oddałabym wszystko.

Na kim wzoruję się wychowując moje dzieci?

Nie napiszę nic oryginalnego… Moim idolem jest moja mama, jeżeli chodzi o wychowanie dzieci… Bardzo lubię słuchać jej opowieści, co robiłam jak byłam mała, lubię słuchać jej rad, często postępuję tak jak mi doradza, ale nie od razu, bo często wolę się przekonać na własnej, tzn na naszej skórze np. jak Maluszek miał odparzenie na pośladkach – mama radziła, by wypróbować mąkę ziemniaczaną, ale ja się upadłam na jakieś kremy. Niestety odparzenie jak było, tak było… Po kilku dniach sięgnęłam jednak po mąkę i co? 2 dni później nie było śladu po odparzeniu…

Jak najbardziej lubię spędzać czas z dziećmi?

Lubię leżeć z Wojtusiem, nachylać się nad nim, robić minki, śmiać się, mówić do niego, smyrać włosami, całować – robić wszystko, by tylko cosik pogugał lub się uśmiechnął. Kiedy się udaje, jestem bardzo szczęśliwa i niczego więcej mi nie trzeba.

W wychowaniu dziecka pomaga mi...

Mój cudowny niezastąpiony Mężczyzna, który w pełni świadomie podjął decyzję o tym, by zostać tatusiem. Za każdym razem wstaje w nocy jak Mały zapłacze, bierze go, tuli, przewija i podaje mi do karmienia…

Czasem jak muszę wyjść na kilka godzin np. na uczelnię to zostawiając Wojtka z Tatą jestem spokojna – chłopaki się świetnie dogadują. Gdyby nie on, nie wiem, czy bym podołała… Jego wsparcie w ciąży i tuż po porodzie było bezcenne! Czasem się śmieję, że jemu to jeszcze tylko ‘cycka’ brakuje - taki z niego SUPERTATA.

W życiu bym nie pomyślała, że spotkam takiego mężczyznę…

Moje wychowawcze sztuczki...

W tej kwestii chyba za bardzo się nie wypowiem, Wojtuś jest jeszcze maleńki. Jedyne jak widzę, że zareaguje na coś np. na szeptanie do uszka uśmiechem, to wtedy powtarzam to kilka razy, by się upewnić, czy jego reakcja była przypadkiem, czy nie.

Mój patent na podział obowiązków domowych...

Obydwoje tworzymy DOM. Zatem obydwoje musimy dbać o niego. Od pierwszych dni ustaliliśmy, kto za co jest odpowiedzialny. Mój TŻ bardzo lubi gotować i w przeciwieństwie do wielu domów, kuchnia jest jego królestwem, nie moim, a co za tym idzie – ‘gary’ też. Jest odpowiedzialny za naczynia, śmieci, wyprowadza pieska, pierze, czasem prasuje, sprząta, itd. Jest bardzo pomocny.

Mój sposób na relaks i czas dla siebie...

Kiedy Maluszek śpi, mogę spokojnie wszystko w domu porobić, a dopiero przy kolejnych drzemkach kładę się i ja, by troszkę zregenerować siły. Chociaż najlepiej relaksuję się pisząc z dziewczynami na forum.

Z innymi mamami najchętniej rozmawiam o...

O wszystkim! O dzieciach, wiadomo – to nas połączyło, ale oprócz tego o kobiecych dolegliwościach, o mężczyznach, o gotowaniu, o nowych trendach, o fryzurach, o kilogramach, etc. Tematów mamy milion, a codziennie zawsze kilka nowych się pojawia.

Co robię, gdy mam wszystkiego dość?

Siadam, biorę głęboki wdech i muszę odczekać parę chwil, aż mi przejdzie złość… Czasem łykam podwójną dawkę magnezu, czasem wypiję meliskę, ale muszę odetchnąć i się zresetować na ile jest to tylko możliwe… Po prostu przeczekuję ten najgorszy napływ negatywnych emocji…

Dziecko mnie nauczyło panować nad sobą, bo kiedyś dawno dawno temu, tzn. przed ciążą, byłam bardzo nerwowa i wybuchowa, teraz jestem innym – 'lepsiejszym' człowiekiem.

Jakich trzech rad udzieliłabym kobietom, które dopiero spodziewają się dziecka?

  1. Wrzucić na luz – do wszystkiego podchodzić na spokojnie, bez paniki, bez nerwów, bo to tylko pogarsza sytuację, mieć dystans do siebie i do całej „nowej” sytuacji… Dookoła jest tyle doradców i wynalazków… - nie dajmy się zwariować, bo do wszystkiego można podejść na spokojnie i racjonalnie.

  2. Nie czytać zbyt dużo podręczników, artykułów w gazetach lub internecie… To miesza w głowie i można sobie i dziecku zrobić więcej szkody niż pożytku… Potem, gdy tylko wyskoczy jakaś maleńka krostka np. potówka, kobieta potrafi dopatrywać się nie wiadomo jakich chorób… Owszem, troszkę można poczytać, a nawet trzeba, ale nie brać wszystkiego do siebie, tylko połowę i to najważniejszych elementarnych informacji (np. jak wygląda potówka), a drugą połową niech jest matczyna intuicja – ona nigdy nie zawodzi, bo to matka zawsze wie najlepiej, co dla jej dziecka jest dobre, a co nie.

  3. Nie przesadzać z ilością często zbędnych gadżetów, pamiętać należy, że najciekawszą zabawką, usypianką i towarzyszem jesteśmy my. Wiem, że w dzisiejszych czasach jest pełno „ułatwiaczy” i sama oczywiście korzystam np. z leżaczka dla dziecka – tylko z umiarem, bo nie sztuką jest położyć dziecko, włączyć wibrację i tak przez cały dzień…

I co najważniejsze – rozmawiajcie ze swoimi pociechami od pierwszych dni ich życia, gdy przyjdziecie do domu – oprowadźcie, pokażcie co gdzie jest, pokażcie kącik, który został przygotowany dla dziecka – rozmowy z niemowlakiem są super, a z dnia na dzień będziecie widzieć, jak dzieciątko to bardzo lubi.

I kończymy mocnym akcentem:) Za takie oczy faktycznie można oddać wszystko.

Tagi: fajna mama tygodnia

Podobne artykuły:

  • Fajna Mama Tygodnia

    Fajna Mama Tygodnia

    Jak zareagowały na wieść o ciąży, co robią, gdy brakuje im sił i o czym lubią plotkować - już niedługo będziecie mogły trochę bliżej poznać nasze najwierniejsze Fajne Mamy. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: Aga W.

    Fajna Mama Tygodnia: Aga W.

    Agnieszka dołączyła do nas w lutym 2011. W sierpniu przyszedł na świat jej największy skarb, a ona wciąż jest z nami. Mało tego - planuje zostać tu przynajmniej do matury Kazika! Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: Dynamitka1

    Fajna Mama Tygodnia: Dynamitka1

    Wybuchowa jak dynamit i twarda jak norweski lodowiec - Dynamitka1 jest z nami od listopada 2011, a dziś opowie wam o byciu mamą na emigracji i o tym, czego nauczyło ją macierzyństwo. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: lola79

    Fajna Mama Tygodnia: lola79

    W życiu nie zgadniecie, co Wiola robi, by rozbawić swoją córeczkę. Naprawdę żałujemy, że nie możemy tego zobaczyć. Poza tym, posłużyła się naszym ulubionym aforyzmem o rodzicielstwie. Więcej »

Komentarze

  1. Ewelyna 23 lipca 2012, 11:28

    Strasznie fajnie się czytało !
    Pozdrawiamy :)

  2. angelagi 23 lipca 2012, 12:35

    Wiola jesteśmy- my kwietniówki dumne z Ciebie nasza Super Mamo!!!

  3. Wiola91 23 lipca 2012, 12:36

    Przyjemnie się czytało, aż żal, że takie krótkie ;) A Wojtuś, ma śliczne oczy ;)

  4. wiola_87 23 lipca 2012, 12:42

    Ładnie to wyszło Kochana Redakcjo! :D Dziękuję pięknie! :D
    Imienniczko moja - krótkie? Ja się bardzo starałam za bardzo nie rozisywać, bo gdyby tak było to godzina nie Wasza, jak nie lepiej :) ja moge pisac i pisac i pisać...

    Angela - a dumna to ja jestem z Was :D bo od tak doborowego towarzystwa nie da się nie uzależnić! :)

  5. Wiola91 23 lipca 2012, 12:53

    Właśnie tak fajnie napisane, że za krótkie, można by czytać i czytać ;)

  6. fleuriste 23 lipca 2012, 13:01

    Piękne oczka :)

  7. April90 23 lipca 2012, 13:17

    Przefantastyczny wywiad! Piekny synus! A jakie oczeta! Gratuluje i zycze wszystkiego najpiekniejszego! :)

  8. wiola_87 23 lipca 2012, 13:34

    Kwietniówki - fantastyczne Dziewczyny! 21 i 22 lipca czyli w weekend który jest za nami miałysmy zlot :) Było fantastycznie! :D

  9. marta (Gość) 23 lipca 2012, 15:08

    najlepsza mama na świecie ;)

  10. kingula 23 lipca 2012, 15:33

    pięknie opisane :-)

  11. Wiolusia 23 lipca 2012, 16:27

    Rewelacyjny wywiad i cudowny Synuś :)

  12. MamaMai 23 lipca 2012, 20:08

    Pięknie napisane :) No inaczej być nie mogło,bo to Najfajniejsza i Najlepsza Mama na świecie :) Buziaki :***

  13. Aga.W 23 lipca 2012, 20:42

    jakie oczęta!!! paść mozna!! :D
    bardzo przyjemnie i szybko sie czyta :)
    slicznego masz Syneczka!!

  14. wiola_87 23 lipca 2012, 21:05

    uwaga... zawstydzam się :) a rzadko to robię i to baaardzo rzadko :)

  15. aska5588 23 lipca 2012, 21:08

    Nasza Wiola :) no co tu dużo pisać ;) Supermamuśka z Ciebie ;) no a że gadane (pisane) Ty masz , to wiedziałam od samego początku ;) pięknie to wszystko opisałaś :)

  16. mamaela 23 lipca 2012, 21:18

    Bardzo fajny wywiad i masz ślicznego synka :)

  17. Karolinia 24 lipca 2012, 8:48

    Świetny wywiad- Synuś ma przepiękne oczka :) I baardzo zazdroszczę zlotu, my jesteśmy rozsypane po całej Pl i ciężko by nam było się styknąc, a żałuję....

  18. czesterka 24 lipca 2012, 9:17

    Nasza Wiola :*

  19. monia25 24 lipca 2012, 11:01

    swietny wywiad gratuluje, super sie czytało :)

  20. Dynamitka1 24 lipca 2012, 14:26

    Super Wioll :) jestesmy z Ciebie dumne
    Editwil jak to nie znasz mam z kwietniowek ?? na pewno kilka kojarzysz ;)

  21. silvia 24 lipca 2012, 14:37

    Wywiad pierwsza klasa ! Twój Synek jest śliczny ! Noo i ma na imię tak samo jak mój Synek :)

  22. dora27 25 lipca 2012, 16:38

    cudne oczka! :) super się czytało :)

  23. podpis*martini (Gość) 25 lipca 2012, 19:32

    Wiola ale to juz koniec,kurcze tak sie fajnie czytalo :) uwielbiamy CIE nasza kwietniowkowa mamo!!!!

  24. Kasienka3b 26 lipca 2012, 16:08

    No swietny wywiadzik Wiolcia :) Super mamcia :)

  25. martini83 27 lipca 2012, 23:31

    trzeci raz juz czytam :) :)