Poleć znajomym

Fajna Mama Tygodnia: Myszka86

Autor: , 14 stycznia 2013 w Mama i Tata, Komentarze (18) »

Dzielna, mądra, wrażliwa i przepełniona miłością - mama idealna? Na pewno FAJNA! Przeczytajcie ciepłą, wzruszającą rozmowę z Natalią.

Witam:) Mam na imię Natalia - na Forum znana bardziej jako Myszka86. Jestem mamą Michałka, który w tym roku, dokładnie 10.03, będzie obchodził swoje trzecie urodziny. Jestem rodowitą Krakowianką i jestem z tego dumna.

Zanim na świecie pojawił się Michaś, robiłam kwiaty z bibuły i generalnie „coś z niczego”. Teraz brak mi na to czasu. I chęci też - wolę go spędzić z Synkiem. Pasjonuję się psychologią i pedagogiką resocjalizacyjną (w tym też kierunku kończyłam studia), lubię dobrą książkę, no i mój ukochany film „Duma i uprzedzenie” z Colinem Firthem….

Jak trafiłam na FM i co mnie tu zatrzymało?

Na FM trafiłam w kwietniu 2012 roku. Można by powiedzieć, że całkiem przez przypadek. Po prostu na forum bebiklubu zawitała jedna z tutejszych mam i poleciła FM. Co prawda moje początki nie były intensywne i tak naprawdę rozpisałam się o wiele później.

Co mnie zatrzymało? Fantastyczne dziewczyny z wątku Mamy niepracujące, ale również to, że mogę się od Was uczyć, mogę się Was poradzić, co robić w trudnych sytuacjach wychowawczych, a także podzielić swoimi troskami i radościami związanymi z synkiem i nie tylko. I za to wszystkim Wam wielkie DZIĘKI!

Jak zareagowałam na wieść o tym, że będę mamą?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że skakałam z radości. Z moim partnerem co prawda staraliśmy się o dziecko(choć patrząc na to z perspektywy czasu to chyba tylko ja chciałam, a on mówił, że chce, a w duszy prosił Boga, żebym nie zaszła w ciążę), ale w tamtym czasie przechodziliśmy jak to się mówi „trudny okres”.

Ciąża spadła na nas jak grom z jasnego nieba. W duszy, owszem, cieszyłam się, ale myślałam jak to teraz będzie. Moja mama nie akceptowała mojego związku z dużo starszym ode mnie mężczyzną, a w dodatku on okazał się niedojrzałym emocjonalnie dzieciakiem, który dowiedziawszy się o ciąży stwierdził najpierw, że nie wie „co ma z tym zrobić”, a potem doszedł do wniosku, że najlepiej gdybym się „pozbyła problemu”.

Nie powiem, było mi bardzo ciężko w tamtym czasie i nie potrafiłam się prawdziwie cieszyć z tego, że będę mamą. Na szczęście jak to w życiu bywa, Los postawił na mojej drodze Anioła Stróża, który uwolnił mnie z tego toksycznego związku i pozwolił mi pozbyć się mojego faktycznego problemu, jakim był mój partner.

Wtedy poczułam się prawdziwie wolna i wreszcie zaczęłam się cieszyć tym, że będę mamą. Niektórzy powiedzą, że jestem samotną matką, a ja powiem Wam, że nie jestem samotna, bo mam cudowne dziecko. Co najwyżej mogę być sama, ale tylko jako kobieta. Bo mamą będę do końca życia! I nigdy już nie będę samotna!

Co macierzyństwo zmieniło w moim życiu?

Przede wszystkim nauczyło mnie ono odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale również za tą małą istotkę, która najpierw rosła we mnie, a teraz staje się coraz bardziej samodzielnym małym człowiekiem. Dzięki mojemu synkowi wyciszyłam się, przestałam szaleć, nauczyłam się „słuchać” mojego dziecka, jego potrzeb.

Zawsze się śmieję, bo jest dla mnie niezrozumiały fakt, że to właśnie dzięki macierzyństwu i mojemu synowi udało mi się skończyć studia z całkiem dobrym wynikiem (a na pierwszym roku wcale nie zapowiadało się tak kolorowo…). Myślę, że dziecko nauczyło mnie organizować sobie czas i wykorzystywać go do maksimum. Poza tym mój syn nauczył mnie KOCHAĆ NAPRAWDĘ - bezinteresownie, nie za coś, tylko pomimo wszystko.

Co mnie najbardziej zaskoczyło w byciu mamą?

Hmm… chyba świadomość, że za tę małą, bezbronną istotę jestem w stanie oddać swoje życie. Kiedyś wydawało mi się, że „kochać” to znaczy być przy kimś, móc się do kogoś przytulić, pocałować, wygadać, ale żeby dla kogoś poświęcić własne życie? Michał pokazał mi, że można. Co więcej, wiem, że jeśli kiedykolwiek zajdzie taka potrzeba, zrobię to bez wahania, bo mój Syn to mój największy Skarb.

Co oznacza dla mnie bycie dobrą mamą?

Nie ma gotowej recepty na to, jak być dobrą mamą. Wszystkie jesteśmy albo będziemy mamami i chciałybyśmy, aby nasze dzieci chowały się w zdrowiu, miały szczęśliwe dzieciństwo, smutki i żale je omijały, a los był dla nich łaskawszy niż dla wielu z nas. Ale jak wiadomo, to nie jest takie proste.

Myślę, że bycie dobrą mamą to słuchanie dziecka, słuchanie nie tylko słów, ale również i emocji i umiejętność radzenia sobie z nimi bez konieczności używania systemu kar i nagród. Bycie dobrą mamą to też bycie obok dziecka w każdym dobrym, ale również i trudnym momencie jego życia, wspieranie go w jego decyzjach, nawet tych złych (bo w końcu na tym będzie się uczyło i opierało swoje dalsze życie), czasem to bycie krok za nim, aby miało poczucie niezależności, ale również komfortu, że kiedy się odwróci, my - rodzice - będziemy tuż za nim, aby w razie konieczności pospieszyć z pomocą.

Bycie dobrą mamą to bycie dla dziecka całą sobą – to lepienie bałwana ze śniegu, to pomoc w odrobieniu zadania domowego, to wspólny posiłek, to wspólnie spędzony czas, który przyniesie nam i naszym dzieciom radość. A to czy jesteśmy dobrymi rodzicami dla naszych dzieci mogą ocenić tylko one same.

Na kim wzoruję się wychowując moje dziecko?

Staram się nie wzorować na nikim. Co prawda moja mama jest cudowną kobietą, która zawsze we wszystkim mnie wspiera i nawet jak się kłóciłyśmy to wiedziałam, że z trudnymi sprawami mogę do niej się zwrócić. Jednak chcę wychować Michałka „po swojemu”, według zasad, które uważam za słuszne. Nie oznacza to, że nie czerpię z doświadczenia mojej Mamy. Są sytuacje, których staram się nie powielać, ale są również takie, które idealnie uzupełniają mój model wychowania.

Jak najbardziej lubię spędzać czas z dziećmi?

Zależnie od pogody. Podczas deszczu lub dużego mrozu spędzamy czas w domu robiąc wielkie wieże i inne budowle z klocków, budujemy tory kolejowe, mosty, malujemy farbami, kredkami, przed świętami robimy ozdoby na choinkę. Natomiast kiedy jest ciepło lub nie pada spędzamy czas w ruchu na świeżym powietrzu – zimą są to zazwyczaj sanki, lepienie bałwana, ganianie się po śniegu, natomiast w miesiącach letnich chodzimy do ZOO, do lasu lub po prostu na plac zabaw. Generalnie spędzamy czas w ruchu, nie lubimy nudy… A wieczorkiem, kiedy jesteśmy już zmęczeni, siadamy sobie na wersalce i czytamy książeczki…

W wychowaniu dziecka pomaga mi…

Moja kochana mama i przecudowna babcia. I choć czasem złapie mnie złość, bo go za bardzo rozpieszczają, to i tak jestem im niesamowicie wdzięczna za ogromną pomoc i wsparcie jakie mam w nich od samego początku ciąży. Nie mam słów wdzięczności dla nich za to, jak potrafią zająć się Michałkiem i jedyne co mogę powiedzieć to DZIĘKUJĘ WAM!!!

Moje wychowawcze sztuczki…

Dobre pytanie… czy ja takowe posiadam? Chyba tak, ale nie wiem, czy warto się tym dzielić, bo z pedagogicznego punktu widzenia nie jest to za bardzo wychowawcza sztuczka. Mianowicie Michał bardzo lubi bajki z Klubu Przyjaciół Myszki Miki, dlatego zawsze, gdy chcę aby coś zrobił(np. posprzątał rozsypane zabawki czy dał się ubrać na zakupy) to mówię „Będzie baja, ale najpierw…np. posprzątaj” i działa. Jak to się mówi „coś za coś”.

Dużo rozmawiam z Michałkiem też o przedszkolu i zasadach tam panujących, bo to już „ten wiek”. Niestety rozmowy o tym, że w przedszkolu dzieci same jedzą, ubierają buciki itp. nie za bardzo skutkowały. Dopiero gdy w telewizji był program o dzieciach w przedszkolu i było pokazane jak dzieci robią wszystko same, to Michałka nagle olśniło i stwierdził „Mamo ja też jestem taki duży i się już nauczyłem”. I teraz gdy nie chce sam jeść obiadu, bo go leniuszek złapie, pytam „a pamiętasz film o przedszkolu…”? Wtedy szybko łapie za łyżkę i sam zajada obiad.

Mój patent na podział obowiązków domowych…

Patent na podział obowiązków, nie tyle domowych, co przy Michałku ustalił… sam zainteresowany. Od początku mama była od karmienia, usypiania i oczywiście noszenia na rękach, babcia była od kąpieli, prababcia od śpiewania kołysanek. Jedyną rzeczą jaką robiłyśmy we trójkę przy Michałku była zabawa. Bawić się mógł z każdą z nas lub też ze wszystkimi naraz.

Natomiast jeśli chodzi o obowiązki domowe, moja babcia gotuje obiady (robi to świetnie – choć ostatnio przejęłyśmy tę funkcję ze względu na wiek babci), a my z Mamą wymieniamy się obowiązkami, np. gdy widzę, że mama jest zmęczona, biorę się za pranie, prasowanie, sprzątanie i nie stanowi to dla mnie problemu. Jedyną rzeczą, której nie zrobię to mycie naczyń. To jest zadanie nie do przeskoczenia.

Mój sposób na relaks i czas dla siebie…

Mam cudowną mamę, która jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, zajmie się synkiem, a ja w tym czasie mogę wyjść na miasto spotkać się ze znajomymi, naładować swoje baterie. Ale relaks dla mnie to również zabawa z Michałkiem. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież nie ma tu dla mnie żadnej korzyści. Nic bardziej mylnego – właśnie zabawa z Synkiem jest dla mnie odskocznią od kłopotów dnia codziennego. Wtedy mogę się skupić na niej, na dziecku i też na sobie, bo w końcu, czym by było życie bez odrobiny szaleństwa i zabawy?

Michaś z babcią

Michaś z babcią

Co robię, gdy mam wszystkiego dość?

Siadam na FM. Wiem, że mogę się z dziewczynami podzielić tym, co mnie smuci, martwi czy po prostu złości i nawet jeśli żadnej akurat nie ma na Forum, to jak się „wypiszę”, mój zły humor wyparowuje i jest ok:) Poza tym, czytając posty innych Forumowiczek wiem, że nie jestem sama i nie tylko ja mam problemy, częstokroć o wiele mniejsze niż inne mamy i że nie mam się co użalać nad sobą, tylko muszę się wziąć w garść dla siebie i dla Michała.

Jakich trzech rad udzieliłabym kobietom, które dopiero spodziewają się dziecka?

  • Inwestujcie w wyprawkę dużo wcześniej, nie zostawiajcie tego na sam koniec, bo nie będziecie miały siły. Poza tym, to dość spory wydatek.
  • Nie pozwólcie sobie wejść na głowę z „mądrymi poradami” – to Wy jesteście mamami swoich rosnących fasolek i same doskonale wiecie, co jest dla nich dobre w brzuszku, jak i później – na świecie.
  • Nie unoście się honorem, jeśli jest obok Was ktoś kto chce Wam pomóc – zwłaszcza po porodzie pomoc (NIE doradzanie) jest nieoceniona i jeśli mądrze ją wykorzystacie, nie będziecie musiały wysypiać się na zapas ;)

Co prawda rokiem Janusza Korczaka był rok 2012, ale jednak zacytuję Wam jedno bardzo mądre zdanie:

"Doświadczenie paru niestosownych pytań, nieudanych żartów, zdradzonych tajemnic, niebacznych zwierzeń uczy dziecko odnosić się do dorosłych jak do oswojonych, ale dzikich zwierząt, których nigdy nie można być dość pewnym."

Tak więc traktujmy dziecko jak równego sobie, ale nigdy nie zapominajmy o tym, że jest dzieckiem, a przede wszystkim, że też ma uczucia i jest bardzo wrażliwym młodym człowiekiem. To my rodzice jesteśmy pierwszymi ludźmi, na których wzorują się nasze dzieci. W dorosłym życiu staną się odbiciem nas samych.

Tagi: fajna mama tygodnia, macierzyństwo

Podobne artykuły:

  • Fajna Mama Tygodnia: kasiulka03

    Fajna Mama Tygodnia: kasiulka03

    Do części teoretycznej testu z macierzyństwa przygotowywała się na naszym forum. Część praktyczną zalicza teraz i postanowiła nam o tym co nieco opowiedzieć. Poznajcie Kasię. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: Nanu

    Fajna Mama Tygodnia: Nanu

    Nanu uważa, że macierzyństwo w gruncie rzeczy jest całkiem łatwe, a jeśli już zdarzają się gorsze chwile, śmiech jej córeczki wszystko wynagradza. Właściwie to nic odkrywczego, ale ... Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: kasia1988

    Fajna Mama Tygodnia: kasia1988

    Kasia żartuje, że macierzyństwo zmienia ją w robota (nic dziwnego, że jej synek lubi podgryzać kable). Poza tym, twierdzi, że jest uzależniona od Fajnej Mamy, i choć z zasady nie pochwalamy ... Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: agart

    Fajna Mama Tygodnia: agart

    Agata znajduje się na samym poczatku macierzyńskiej drogi, ale już ma dla was kilka ważnych rad. Poznajcie kolejną Fajną Mamę. Więcej »

Komentarze

  1. Katrina (Gość) 14 stycznia 2013, 9:52

    interesujący wywiad :)

  2. Extremalna21 14 stycznia 2013, 10:57

    Super wywiad ;) GRATULACJE :)

  3. MamaOliwera 14 stycznia 2013, 11:13

    Bardzo mądry wywiad Myszko :) gratuluję :)

  4. Kasienka3b 14 stycznia 2013, 13:22

    Nasza Myszka! Swietnie sie czytalo wywiad i tylko pozazdroscic tego ze jestes tak madra,zorganizowana mama :)

  5. Myszka86 14 stycznia 2013, 13:27

    Dzięki dziewczyny :) Jesteście super!

  6. ela.smaluch 14 stycznia 2013, 13:33

    Gratuluję Myszko :)

  7. Emmm 14 stycznia 2013, 15:21

    Gratuluję Mamuśka!!! :)

  8. Kaffi (Gość) 14 stycznia 2013, 22:34

    Super wywiad! Naprawdę fajna z Ciebie mama :)

  9. Aga.W 15 stycznia 2013, 10:12

    Myszka mama z Ciebie fantastyczna :D Synek z calym babincem ma raj na ziemi :)
    milo Cie poczytac :)
    podziwsiam za ogarniecie WSZYYYYSTKIEEEGO :)

  10. Ona_123 15 stycznia 2013, 10:37

    Łezka się zakręciła, wywiad świetny :)

  11. Ewelyna 15 stycznia 2013, 12:21

    Myszko super się czytało :D

  12. Myszka86 15 stycznia 2013, 19:57

    Gościu - jeśli chciałeś błysnąć czymś wyjątkowym to wybacz, ale głupota nie błyszczy :P A wszystkim Wam dziewczyny bardzo dziękuję za Wasze słowa - to ważne dla mnie, ze mam w Was wsparcie! Jesteście super :)

  13. violinka07 15 stycznia 2013, 21:59

    Wielkie Gratulacje za prawdziwa matczyna madrosc ktorej wiele mozna z aczerpnac Myszko jestes WSPANIALA SUPER MAMA choc wiele jeszcze przed Toba a Twoj Synus moze byc DUMNY z takiej Mamy i bedzie w przyszlosci szanowal kobiety bez wzgledu na wiek....poza tym zycze Ci niedoswiadczenia samotnosci nawet majac dziecko ...no i moze Super Tate dla Michalka ktory pewnie gdzies czeka moze na krakowskiej starowce az sie spotkacie i pokochacie cala trojka ....

  14. Nika 15 stycznia 2013, 23:20

    super wywiad. Mega fajna mama :-D

  15. Karolcia 17 stycznia 2013, 9:02

    ;) bardzo mądry wywiad! gratuluję podejścia do życia i siły ;)

  16. kropka25 17 stycznia 2013, 14:17

    bardzo podobaja mi sie slowa o samotnej matce, tez nia jestem.
    Super wywiad

  17. Syska 22 stycznia 2013, 10:56

    Super wywiadzik :) Co prawda mój synus przerwał mi kilka razy czytanie ale bardzo lekko i przyjemnie się go czytało ;)