Poleć znajomym

Fajna Mama Tygodnia: Matka Agrafka

Autor: , 10 czerwca 2013 w Mama i Tata, Komentarze (16) »

Ma niewyparzony język, nie owija w bawełnę i nie twierdzi, że macierzyństwo jest słodkie jak lukrowana babeczka. Jeśli jeszcze nie znacie Matki Agrafki, najwyższy czas to zmienić.

Pochodzę z Mazur i chociaż błąkałam się po świecie, to w końcu osiadłam w okolicy, w niewielkiej miejscowości 20 km od rodzinnego miasta. Kim jestem? Matką. Żoną. Córką. Siostrą. Koleżanką. Sąsiadką. Przyjaciółką. Czasem wrogiem. Jestem kobietą. Sprzątaczką, kucharką, ogrodnikiem, fejsbukowiczką i fanatyczką rzucania się na wszystko z milionami pomysłów, na siebie i na życie. Mam trzydzieści lat, dwie córeczki – Peppa ma 3 lata, a Dżordż roczek - męża wojskowego – mundurowego, do tego dwa psy, chociaż podejrzewamy, że z genami kretów, gdyż uwielbiają ryć nory na podwórku. Co lubię? Lubię spać - tego czynnika szczęścia wciąż mam za mało, lubię gotować, zajmować się ogrodem, czytać, lubię też pisać, więc piszę.

Dlaczego Matka Agrafka? Z racji tego, że spinam i trzymam ciasno przy sobie, z racji tego, że staram się nie wypuścić z rąk dwójki cudownych, chociaż dokuczliwych dzieci, męża szukającego spokoju i ciszy w polu (chociaż nie jest rolnikiem), dwóch rozrabiających psów, domu, ogrodu, pracy i jeszcze na dodatek siebie samej. Spinam to wszystko jak agrafka, chociaż czasem jestem przeciążona i coś mi ucieka, chociaż czasem kłuję nawet tych, których kocham, a czasem po prostu bardziej czuję się jak niewolnica Izaura, niż mama z reklamy pasty do zębów.

Jak trafiłam na Fajną Mamę i co mnie tu zatrzymało?

Na Fajną Mamę „wpadłam” przypadkiem i na chwilkę, jednak zostałam na dłużej. Zostałam, bo jest tu wiele kobiet podobnych do mnie, szczęśliwych i zmęczonych mam, serdecznych, przyjaznych i zakręconych kobitek.

Jak zareagowałam na wieść o tym, że będę mamą?

Historia gorzko-słodka, bo pierwszą ciążę straciłam na bardzo wczesnym etapie. Kiedy staraliśmy się ponownie, myślałam tylko o tym, tak baaardzo pragnęłam mieć dziecko. Kiedy podejrzewałam, że jestem w ciąży, zamknęłam się w łazience i zrobiłam test. Jednak w tym całym podnieceniu nie czytałam ulotki. Siedzę, patrzę, a tam jedna kreska, no więc rozpacz, płacz straszliwy, szlochanie, wycie i co nie tylko. Mąż przyszedł do łazienki, pocieszał, tłumaczył, a kiedy się trochę uspokoiłam, otarłam łzy i zauważyłam, że na teście są już widoczne dwie kreski. I znowu zaczęłam ryczeć, tym razem z radości. Jak się rozkręciłam to do wieczora popłakiwałam, aż zdobyłam wygląd standardowej pijaczyny, z czerwonym nosem, sinymi ustami, podkrążonymi oczami i rozczochranym gniazdem na głowie. Z tych dwóch kresek powstało szalone dziecię zwane potocznie Peppą.

Co macierzyństwo zmieniło w moim życiu?

Wszystko. Oczywiście mam mniej czasu na wszystko, zrezygnowałam z pracy zawodowej, dopiero ostatnio zaczęłam odświeżać tę sferę mojego życia. W ciągu czterech lat byłam pięć razy w ciąży, niestety trzy razy nam się nie udało, a dwie posiadane córeczki były ciążami na podtrzymaniu, co stało się głównym powodem dodatkowych 20 kg na matczynym ciele. Zmieniły się też moje priorytety, ponieważ to dzieci są najważniejsze, nauczyłam się mieć bałagan w domu i podchodzić do niego ze spokojem, nauczyłam się, że ważniejsze jest leżeć razem na podłodze z klockami czy mazakami niż zmywać ją dwa razy dziennie. Ja się zmieniłam. Zanim zostałam matką byłam szalona, tak naprawdę szalona, z milionem pomysłów na minutę, roztrzepana gaduła z mottem „jakoś to będzie”. Teraz jestem świetnie zorganizowana, odpowiedzialna, a planowanie wszystkiego to moje hobby.

Co mnie najbardziej zaskoczyło w byciu mamą?

Zaskoczyła mnie miłość. Chociaż wiedziałam, że będę kochać swoje dzieci, to ogrom tego uczucia, który ściska gdzieś w dołku, łapie za serce i nagania łzy do oczu, ogrom tej miłości, której wcześniej nie znałam, wręcz mnie zszokował. I to, że rodzicielstwo to nieziemsko trudna robota, wręcz harówa ponad siły i możliwości przeciętnego człowieka, a od matek oczekuje się jeszcze tego, że będą zadbane, uśmiechnięte i spełnione. W moim przypadku tak to nie wyglądało... były zarzygane dresy, kilka dni niemyte kudły i zaschnięty tusz do rzęs, co to po kilku miesiącach po porodzie znalazłam go za wersalką.

Co oznacza dla mnie bycie dobrą mamą?

Uważam, że jestem dobrą mamą, bo kocham moje dzieciaczki nad życie, wspieram rozwój córaków-cudaków i zawsze mam dla nich czas, kiedy tego potrzebują. Jestem cierpliwa, a jak mnie wkurzą to opisuję to na blogu zamiast drzeć się na nie. Dzieci żyją według jasnych zasad, wiedzą co im wolno, a czego nie. Dobra mama powinna okazywać czułość, codziennie głaskać, całować, przytulać, łaskotać i mówić „Kocham Cię”. Jestem przeciwniczką bicia dzieci, nawet tak zwanych symbolicznych klapsów, bo nie wyobrażam sobie, żeby mnie ktoś lał za inne zdanie w danej kwestii, czy za wylanie czegoś, nawet jeżeli to sok z buraka wprost na nową bluzeczkę. Dobra mama nie krzywdzi, a kara powinna być przemyślana i egzekwowana ze spokojem, nigdy z bólem dla malucha.

Co uważam za najtrudniejszą rzecz w macierzyństwie?

W moim przypadku uwiązanie przy dzieciach, szczególnie kiedy Pan Mąż znika. Wiadomo, ma taką pracę, która ma wiele zalet, szczególnie, że wojskowość to również jego pasja, ale ma też pewne wady, szczególnie dla rodziny. Teraz na przykład zostaję sama z dziećmi aż na sześć tygodni, więc mieszkanie daleko od rodziny jest mocno odczuwalnym dyskomfortem, bo cała odpowiedzialność za dom, dzieci, ogród i psy spoczywa na mnie. Nie ma możliwość oderwania się od tego ani psychicznie ani fizycznie i właśnie to są te trudne momenty. Ale Pan Mąż jest dla mnie ogromnym wsparciem w życiu i w rodzicielstwie, dlatego tak boleśnie odczuwam niedobory cudownego taty moich dzieci.

Na kim wzoruję się wychowując moje dzieci?

Miłość wyniosłam z domu rodzinnego. Rodzice byli zawsze kochający, wspierający i czuli w stosunku do swoich dzieci. Zawsze mieli czas dla swojej nielichej gromadki siedmiorga potomków, więc ten wzorzec mam od nich. Jeżeli chodzi regulaminowość wychowywania i zasady, to trochę ściągam od teściowej. Natomiast wszystko inne ustalamy z Panem Mężem, nie wzorujemy wychowywania na nikim szczególnym.

Jak najbardziej lubię spędzać czas z dziećmi?

O ile nie ryczą, nie wyją, nie beczą i nie fąflają się, to kocham z nimi spędzać czas na wszelkie sposoby: na spacerach, zabawach, wspólnej pracy, gotowaniu, nauce, na byczeniu się, karmieniu itp. Matka po prostu przejawia alergię na drażniące dźwięki, jakie jej potomstwo dobywa z gardzieli. Aaaa, i uwielbiam karmić piersią. Na to nigdy nie brakuje mi czasu, bo bliskość i czułość w tym pięknym momencie jest święta. No i jak dziecko ma zapchany buziak to nie beczy - ogromna zaleta karmienia cycem.

W wychowaniu dziecka pomaga mi...

Pan Mąż, znany również jako Pan Tata, ale to jedna i ta sama, cudowna osoba. Sporadycznie dziadkowie dziewczynek i ich wujostwo, jednak odległość jest tu problemem.

Moje wychowawcze sztuczki...

Moje sztuczki zmieniają się tak jak zmieniają się dzieci, ewoluują. Nie mam stałych wychowawczych trików, poza karnym kocykiem za niewłaściwe zachowanie, który jest świetnym rozwiązaniem, bo gdzie byśmy nie byli to każdy w domu ma jakiś koc, który może stać się miejscem kary. Jednak starsza córa Peppa tylko kilka raz na nim wylądowała, a młodsza, Dżordż, jeszcze nie miała okazji.

Mój patent na podział obowiązków domowych...

Cóż, podział zmienny jest - czasem Pan Mąż zmywa naczynia, a ja rąbię drewno, co jak niektórzy wiedzą skończyło się ostatnio pechowym odrąbaniem palca wskazującego w szlachetnej, lewej dłoni Matki. Czasem to ja robię wszystko, bo nie ma Pana Męża, a czasem krzyczę, płaczę, kładę się zwinięta w kłębuszek w nogach łóżka i zżeram czekoladę popijając ją winem, a wtedy on przejmuje wszystkie obowiązki. Tak, miewam takie stany, nie za często, ale cóż, życie nie jest łatwe i czasem nawet Matkę może przytłoczyć.

Mój sposób na relaks i czas dla siebie...

Mój sposób na relaks i pozbycie się nadmiaru życiowych frustracji to pisanie bloga Matka Agrafka, dzięki któremu poznałam wiele niesamowitych kobiet. Ale relaks to również prace ogrodowe, zabawa z dziećmi i spotkania towarzyskie. Dzieci o godzinie 21.00 są już w łóżkach i wieczory są dla mnie, lub dla nas. Wtedy oglądamy filmy, czytamy książki, Pan Mąż nawala w laptopa strzelając do wroga (nawet po godzinach zamiłowanie do wojska wygrywa z innymi rozrywkami) lub po prostu leżę w łóżku, słucham muzyki i wyobrażam sobie, że jestem gwiazdą rocka, co raczej jest niemożliwe, bo fałszuję jak mało kto, mam 20 kg nadwagi, dwoje małych dzieci i jakbym się na scenie zgięła kilka razy to by mnie ortopeda musiał odginać, bo kręgosłup mam zrąbany.

Z innymi mamami najchętniej rozmawiam o...

Trochę o dzieciach, ale głównie o pierdołach, polityce, osobistym zapuszczeniu (znaczy gruba jestem, odrosty mi widać, paznokci 100 lat nie malowałam, a bluzka jest wysmarowana dzieciowymi łapkami), o partnerach, seksie, marzeniach i rozczarowaniach.

Co robię, gdy mam wszystkiego dość?

Śpiewam. Układam adekwatne do sytuacji piosenki i śpiewam, a właściwie ryczę je i wyję na cały głos, bo co jak co, ale słuchu i głosu to Matka nie ma i bynajmniej nie jest to fałszywa skromność. Po prostu w tej kwestii jest u Matki dramatycznie. Poza tym, tańczę dzikie tańce wygibańce, ku uciesze dzieci oraz zdziwionych gapiów, jeżeli ktoś ma szczęście zobaczyć moje harce. A jak się uspokoję to dzwonię do mamy albo do Pana Męża, aby się wysmęcić.

Jakich trzech rad udzieliłabym kobietom, które dopiero spodziewają się dziecka?

  1. Kochajcie swoje dzieci. To co dacie im teraz ukształtuje ich charaktery. I nie chodzi o rzeczy materialne, ale o czas, opiekę, czułość i wsparcie. Również to wróci do Was po jakimś czasie.

  2. Róbcie im miliony zdjęć, bo czas ucieknie i tylko to Wam pozostanie na pamiątkę…

  3. Po prostu nie zwariujcie… ;)

Tagi: fajna mama tygodnia, macierzyństwo

Podobne artykuły:

  • Fajna Mama Tygodnia: kasiulka03

    Fajna Mama Tygodnia: kasiulka03

    Do części teoretycznej testu z macierzyństwa przygotowywała się na naszym forum. Część praktyczną zalicza teraz i postanowiła nam o tym co nieco opowiedzieć. Poznajcie Kasię. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: Nanu

    Fajna Mama Tygodnia: Nanu

    Nanu uważa, że macierzyństwo w gruncie rzeczy jest całkiem łatwe, a jeśli już zdarzają się gorsze chwile, śmiech jej córeczki wszystko wynagradza. Właściwie to nic odkrywczego, ale ... Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: nitka73

    Fajna Mama Tygodnia: nitka73

    Szczera i wzruszająca rozmowa o trudach i radościach macierzyństwa, widzianych oczyma najbardziej doświadczonej spośród naszych mam. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: KiedysMusiSieUdac

    Fajna Mama Tygodnia: KiedysMusiSieUdac

    Czasami na mały cud trzeba poczekać trochę dłużej. Agnieszka przeczekała chwile zwątpienia u nas i choć od 5 miesięcy tuli w ramionach śliczną córeczkę, bez Fajnych Mam już nie ... Więcej »

Komentarze

  1. mama_czarodziejka 10 czerwca 2013, 9:06

    komentarz*Super wywiad. Baaaardzo chciałam Was poznać bo jestem fanka bloga ;)
    A dlaczego Dzordż została Dżordżem? (też przechodziliśmy ten etap wiele lat temu z tym ze u nas dżordż był rodzaju męskiego, a starsza dumnie wykrzykiwała wszystkim znajomym i o zgrozo nieznajomym również że ma na imię Pipa :D )
    Pozdrawiam.

  2. MatkaAgrafka 10 czerwca 2013, 12:09

    dandelion, zdjęcia robię dla siebie, nie zamierzam zarzucać nimi dzieci, to pamiątka ich dzieciństwa dla mnie :)

    mama czarodziejka, to był wybór Peppy, uwielbia tą bajkę i zwyczajnie ona nazywa siebie Peppą, a młodszą siostrę Dżordżem, chociaż z tym walczyłam, to przegrałam z kretesem, nawet Panie w spożywczym wiedza, że Mała jest Dżordżem :P

  3. milenka87 10 czerwca 2013, 12:14

    super wywiad :) i super zdjecia ;)

  4. kamilab 10 czerwca 2013, 13:22

    Super wywiadzik. Ja również podczytuję Twojego bloga i bardzo często dzięki niemu nabieram dystansu do pewnych spraw, co bardzo dobrze wpływa na wszystko i wszystkich w mojej rodzinie :)
    Fotki świetne, również uważam, że to super pamiątka.

  5. Yoanna 10 czerwca 2013, 14:29

    Przeczytałam z wielką przyjemnością!
    A zdjęcia są cudne! :)

  6. ktee 10 czerwca 2013, 15:18

    Cieszy mnie fakt, ze mogłam przeczytać wywiad z moją ulubioną blogerką :D Serdecznie pozdrawiam i przesyłam moc uścisków dla Łobuziaków :)

  7. podpis*haneczka1963 (Gość) 10 czerwca 2013, 15:18

    komentarz*Mam to szczęscie ,ze udało mi się poznać Matkę Agrafkę osobiście w czasie ,gdy jeszcze matką nie byla.Szalona mloda,pełna dobrej energii dziewczyna nie miala innego wyjscia ,jak tylko wyrosnąć na wspaniałą rodzicielkę.Czytam bloga,zostawiam sobie tą przyjemność na jeden dzień w tygodniu,śmieję się do rozpuku i gorąco kibicuję.Pozdrawiam i całuję dziewczynki (znam ich prawdziwe imiona :) )

  8. Katrina 10 czerwca 2013, 19:45

    Moim zdaniem najciekawszy wywiad na fm :)

  9. Monia3 10 czerwca 2013, 21:15

    Ciekawy wywiad,było co czytać ;) a zdjęcia rewelacja! Pozdrawiam serdecznie ;)

  10. kingula 10 czerwca 2013, 22:12

    Wywiad mnie powalił :-) :-) oczywiście pozytywnie :-) SZCZERE SŁOWA,MIŁO SIĘ CZYTAŁO!SUPER SUPER SUPERRRR :-)

  11. nanu 10 czerwca 2013, 22:22

    Zdjęcia pierwsza klasa :D

  12. Syska 10 czerwca 2013, 22:51

    Super wywiad. Naprawdę swietnie się czytało. Mogłabym powiedziec ze to fragment dobrej ksiazki :) Masz talent do pisania. Szkoda ze nie wiem gdzie piszesz ;)
    Mamy cos wspolnego :) Ja tez jestem posiadaczka iscie niebalalnego wolaku, ktorym katuje moje biedne dziecko i niejednokrotnie meza , ktroty w rozpaczu kupił mi kredki tak dla dowcipu :D

  13. Gatta 11 czerwca 2013, 7:33

    Cudowny wywiad :) masz mega talent do pisania Twoje wpisy sie czyta tak fajnie ic iekawie jak dobra ksiazke :) zdjecia pierwsza klasa :) dziciaczki sliczne gratulacje!! :)

  14. MatkaAgrafka 11 czerwca 2013, 14:37

    dziękuję wszystkim za miłe słowa, Złośnice zostały wycałowane i kolejny dzień toczy się swoim niewyspanym rytmem... :*

  15. aneta74 20 czerwca 2013, 23:47

    Świetny wywiad , czyta się z wielka przyjemnością.
    Zdjęcia cudowne :)