Poleć znajomym

Fajna Mama Tygodnia: Agata

Autor: , 19 listopada 2012 w Mama i Tata, Komentarze (4) »

Agata nie udziela się na naszym forum, ale bardzo nam zależy, byście ją poznały. Każda mama, która z taką pasją i mądrością oddaje się macierzyństwu jest nam bliska. Przyjmijcie ją ciepło i dajcie znać, jak to u was było z tą zaprogramowaną matczyną intuicją.

Z wykształcenia i 10-letniego doświadczenia jestem dziennikarzem. Wiele lat również wyczynowo grałam w siatkówkę i pływałam. Blisko pięć lat temu spakowałam całe swoje życie w kartony i przeprowadziłam się z mojej kochanej, rodzinnej Zielonej Góry do Warszawy. Tutaj, oprócz nowej pracy i znalazłam również męża. To był dość dynamiczny okres życia, ale jednocześnie miałam przeczucie, że teraz wszystko zacznie się układać…

Obecnie pracuję w Dziale Komunikacji jednego z banków. Do niedawna praca była dla mnie niemal wszystkim. Do niedawna, bo 9 miesięcy temu moje życie kolejny raz wywróciło się do góry nogami… 9 miesięcy temu, w połowie stycznia na świecie pojawiła się Zuzia. Od tego momentu wszystkie priorytety zostały przewartościowane i wszystko nabrało nowego, niesamowitego sensu.

Fot. Grzegorz Stykowski Fot. Grzegorz Stykowski

Jak zareagowałam na wieść o tym, że będę mamą?

Początki były dość trudne. Oczywiście wiadomość o tym, że zostanę mamą była bardzo radosna, bo oboje z mężem chcieliśmy mieć dziecko. Kiedy jednak ta wizja się urzeczywistniła, trochę się wystraszyliśmy. Nie wspominam zbyt dobrze pierwszej połowy ciąży. Strach i ogromny mętlik w głowie, a do tego szalejące hormony - to było zdecydowanie za dużo.

Tak naprawdę dopiero w ostatnim trymestrze ciąży zaczęłam cieszyć się na przyjście maleństwa. A pełnia szczęścia zaczęła się, gdy Zuzia pojawiła się w naszym domu. Mąż zwariował na jej punkcie już przy porodzie, ja przez pierwsze dni znów przechodziłam burzę skrajnych emocji, ale kiedy hormony się uspokoiły, zostało to, co najważniejsze – szczera, niesamowita i niemożliwa do opisania miłość do najcudowniejszej istoty na świecie.

Co macierzyństwo zmieniło w moim życiu?

Wszystko. Przede wszystkim sposób patrzenia i myślenia o wielu rzeczach. Przewartościowało priorytety. Dopiero kiedy zostałam mamą, okazało się, że wieloma rzeczami po prostu nie ma sensu się ekscytować, za to pojawiły się inne, o których do tej pory nie miałam pojęcia lub po prostu nie zwracałam na nie uwagi.

Co mnie najbardziej zaskoczyło w byciu mamą?

Intuicja. Będąc w ciąży nie raz zamartwiałam się, jak to będzie. Jak ja sobie poradzę z takim maleństwem? Skąd mam wiedzieć jak zrobić to czy tamto? Jeszcze w szpitalu okazało się, że nie od parady tyle mówi się o instynkcie macierzyńskim. Wraz z pojawieniem się dziecka pojawiło się też „przeczucie”, że po prostu wiem. Jakby ktoś włączył gdzieś w środku mnie jakąś zapisaną lata temu w genach instrukcję obsługi dziecka. I w chwilach paniki, kiedy nie wiedziałam co robić, co się dzieje, po prostu zaczynałam wsłuchiwać się w siebie i zazwyczaj to, co przychodziło mi do głowy okazywało się najlepszym z możliwych rozwiązań. Wiem, że brzmi to dość irracjonalnie dla osób, które dzieci jeszcze nie mają, ale chyba każda mama dobrze wie, o czym mówię.

Co oznacza dla mnie bycie dobrą mamą?

Bycie dobrą mamą, to dla mnie wsłuchiwanie się w potrzeby dziecka. Próba patrzenia z jego perspektywy i pomoc w uczeniu się tych wszystkich rzeczy, które krok po kroku odkrywa. Czasami wydaje mi się to niezwykle trudne, ale wtedy zazwyczaj Zuzia udowadnia, że to co mnie wydaje się dla niej trudne, jest w rzeczywistości banalnie proste ;) To chyba ta osławiona mądrość wszystkich innowatorów – że kiedy nie wiemy, że się czego nie da zrobić, to po prostu to robimy.

Na kim wzoruję się wychowując moje dzieci?

Nie mam jeszcze żadnego konkretnego wzoru, który próbuję naśladować. Myślę, że wzorem dla mnie są inne mamy. Przyglądam się im, ich metodom i staram się wybrać z tego to, co najlepsze i to co mi wydaje się być dobre i właściwe. Z tego czerpię inspirację do wychowania Zuzi. Bardzo wiele cennych rad znalazłam też w książce Agnieszki Stein „Dziecko z bliska”, którą serdecznie polecam wszystkim rodzicom. Warto podejść do niej z dystansem i wybrać dla siebie to, co do nas przemówi.

Jak najbardziej lubię spędzać czas z dziećmi?

Na odkrywaniu świata. Uwielbiam przyglądać się jak moje dziecko przygląda się kwiatkom, liściom czy trawie. Jak cieszy się z każdej nowej rzeczy. Niesamowitym odkryciem była pierwsza wizyta w piaskownicy, ogromną radością pierwsze bujanie na huśtawce, czy możliwość postukania drewnianą kuchenną łyżką w blat stołu. Uwielbiam śpiewać i tańczyć z moją córką – to niesamowite jak ona reaguje na muzykę. Każdy dzień przynosi nowe odkrycie – Zuzi na temat świata, a mi na temat Zuzi.

Fot. Grzegorz Stykowski

Fot. Grzegorz Stykowski

W wychowaniu dziecka pomaga mi...

Głównie mąż, który bardzo często zaskakuje mnie swoją zaradnością i pomysłowością. Bez niego macierzyństwo nie byłoby tak przyjemne. To on w krytycznych momentach odciąża mnie, lub przejmuje Zuziaka, bym mogła chwilę odpocząć lub uspokoić się, gdy dzieje się coś trudnego. Możemy również liczyć na wsparcie teściów, którzy mieszkają niedaleko. Niestety moi rodzice zostali w Zielonej Górze, więc na razie mogę liczyć głównie na ich wsparcie telefoniczne, ale w przyszłości wiem, że wyjazd do nich będzie dla Zuzi nie lada atrakcją i sposobem na spędzanie świąt i wakacji.

Moje wychowawcze sztuczki...

Trudno mi na razie mówić o jakichkolwiek sztuczkach wychowawczych, bo Zuzia ma dopiero 9 miesięcy, więc tak naprawdę zaczyna dopiero rozumieć wiele rzeczy i pokazywać swój charakter. Myślę, że jedną z metod radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych jest odwracanie uwagi i próba zainteresowania czymś innym. Szczęśliwie posiadam tak mądrą i wesołą córkę, że nie muszę jak na razie stosować żadnych sztuczek, by wpływać na jej zachowanie.

Mój patent na podział obowiązków domowych...

Jasne komunikowanie potrzeb. Dla nas, kobiet, to nie lada wyzwanie, by się tego nauczyć. Bo przecież „widać”, że trzeba pozmywać, czy odkurzyć. Bo „można się domyślić”, że śmieci są do wyniesienia, albo że pieczywo się kończy, wiec trzeba kupić. Otóż nauczyłam się od mojego męża, że jednak „nie widać” i „nie można się domyślić”, trzeba po prostu powiedzieć. A że czasami po kilka razy to już zupełnie inna historia ;)

Co robię, gdy mam wszystkiego dość?

Proszę męża, żeby przejął Zuzię i idę się uspokoić. Albo wysyłam rodzinkę na spacer i odpoczywam. Jeśli nie ma takiej możliwości, bo np. mąż jest jeszcze w pracy, to staram się skupić na Zuzi i na chwilę odsunąć myśli o zmęczeniu, czy złość. Zazwyczaj to pomaga, choć nie jest to zbyt łatwe.

Mój sposób na relaks i czas dla siebie...

Jednym z postanowień, jakie podjęłam jeszcze w czasie ciąży to, że po urodzeniu dziecka nie stanę się kwoką. Mam w głowie obraz mojej mamy, która w moich oczach (i nie tylko ;) ) zawsze była i jest bardzo elegancką i zadbaną kobietą. Chciałabym, żeby Zuzia miała o mnie podobne wyobrażenia. Dlatego staram się, choć to momentami trudne, znajdować w ciągu tygodnia trochę czasu dla siebie. By wziąć długą, gorącą kąpiel, zrobić sobie maseczkę, pójść do kosmetyczki czy fryzjera raz w miesiącu. Raz w tygodniu chodzę również na Zumbę. Dla mnie, byłego sportowca, możliwość fizycznego zmęczenia się to najskuteczniejsza metoda na ładowanie akumulatora.

Z innymi mamami najchętniej rozmawiam o...

Siłą rzeczy o dzieciach. Tak jak mówiłam, lubię słuchać i przyglądać się ich metodom na radzenie sobie z „dzieciowymi” zmaganiami. Dzięki temu czerpię inspirację dla siebie. Lubię jednak wyrwać czasami moje przyjaciółki-mamy na jakieś babskie popołudnie czy wieczór, kiedy to tatowie zostają z dziećmi, a my idziemy poplotkować. Wówczas staramy się unikać tematu dzieci. Jednak czy to jest możliwe? ;)

Jakich trzech rad udzieliłabym kobietom, które dopiero spodziewają się dziecka?

Słuchajcie siebie. Wiem, że w dzisiejszym świecie wiedza na każdy temat jest na wyciągniecie ręki. Jednak uważam, że akurat w tym przypadku korzystanie z Internetu, to najgorsze co można zrobić. Jest tu tyle skrajnie różnych opinii i rad, że gdyby człowiek próbował je wszystkie zastosować to wykończyłby siebie i swoje dziecko. Dlatego ja staram się nie korzystać z „mądrości życiowej forów internetowych” tylko staram się słuchać swojej intuicji. Jak dotąd mnie nie zawiodła.

Obserwujcie swoje dziecko. Ono samo wam „powie” czego potrzebuje, trzeba się tylko „dostroić się do częstotliwości” dziecka.

Uśmiechnijcie się. Cokolwiek by się nie działo, macie przy sobie cudowną małą istotę, dla której do końca życia będziecie najważniejszymi, najmądrzejszymi, najukochańszymi osobami na świecie, jakie byście nie były.

Niektórymi przemyśleniami, czy sposobami na radzenie sobie w trudnych sytuacjach z dość subiektywnego punktu widzenia dzielę się również na blogu Zuziaki.pl, na który serdecznie zapraszam wszystkie obecne i przyszłe mamy.

Fot. Grzegorz Stykowski

Fot. Grzegorz Stykowski

Niby spoza grona Fajnych Mam, a tak jakby "swoja", prawda?:)

Tagi: fajna mama tygodnia, macierzyństwo

Podobne artykuły:

  • Fajna Mama Tygodnia: kasiulka03

    Fajna Mama Tygodnia: kasiulka03

    Do części teoretycznej testu z macierzyństwa przygotowywała się na naszym forum. Część praktyczną zalicza teraz i postanowiła nam o tym co nieco opowiedzieć. Poznajcie Kasię. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: agart

    Fajna Mama Tygodnia: agart

    Agata znajduje się na samym poczatku macierzyńskiej drogi, ale już ma dla was kilka ważnych rad. Poznajcie kolejną Fajną Mamę. Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: Nanu

    Fajna Mama Tygodnia: Nanu

    Nanu uważa, że macierzyństwo w gruncie rzeczy jest całkiem łatwe, a jeśli już zdarzają się gorsze chwile, śmiech jej córeczki wszystko wynagradza. Właściwie to nic odkrywczego, ale ... Więcej »

  • Fajna Mama Tygodnia: kasia1988

    Fajna Mama Tygodnia: kasia1988

    Kasia żartuje, że macierzyństwo zmienia ją w robota (nic dziwnego, że jej synek lubi podgryzać kable). Poza tym, twierdzi, że jest uzależniona od Fajnej Mamy, i choć z zasady nie pochwalamy ... Więcej »

Komentarze

  1. Syska 19 listopada 2012, 11:57

    Super wywiad :) Przyznam ze ja będąc w ciazy tez nie raz zamartwiałam sie jak sobie rade dam z dzieckiem ale rowniez kiedy Oli sie urodził to tak jakbym zawsze wiedziała co robic. Po prostu wiedziałam. Nikt tez nie pomagał mi przy pierwszej kąpieli. No oczywiscie był maż ktory chciał pomagac i pomagał ale nie była nam potrzebna zadna babcia ktora nas wprowadzi w tajniki kapieli czy ubierania dziecka :) Mysle ze wszystkie kobiety tak maja. Wieksze lub mniejsze poczucie pewnosci.

  2. karanga 20 listopada 2012, 10:17

    Wywiad z Fajną Mamą (będących na FM istotą i podporą każdego forum), która zaprzecza idei dzielenia się wiedzą poprzez internet jednocześnie zachęcając inne mamy do zaglądania na prowadzonego przez nią bloga? Sprzeczne samo w sobie. Aczkolwiek wywiad czytało się całkiem miło.

  3. larina 20 listopada 2012, 10:47

    Gratuluję wywiadu :)

  4. Extremalna21 26 listopada 2012, 20:53

    Super wywiad ;)