Blogi

  • KasiaUK: wyjątkowy ;) proszę o przeczytanie !;)

    witam wszystkich ;)  poruszam ten temat bo dużo o tym wiem .... Mam wadę wymowy ... Dla mnie osobiście był to koszmar dzieciństwa ... Dzieci są bezlitośnie ... Proszę Was ,abyście nauczyli swoje dzieci ze nie wszyscy rodzą sie zdrowi , piękni ,idealni ... Pewnie osóby które bedą to czytać pomyślą kim ona jest żeby nas uczyć wychować nasze dzieci ... Jestem osoba ,która dostałapo "tyłku" nieraz w swoim życiu . Za moich czasów ( Haha nie wiedziałam ze tak szybko użyje tego zwrotu w moim życiu ) wada wymowy była czymś nie znamym .. Nadal spotkamy ludzi ,którzy nigdy nie spotkali sie z osoba z wada wymowy ... Byłam tratowana jak "UFO " jak coś nie złego hmm... Byłam powodem do żartów , śmiechu (i pewnie nadal jestem ) ... Tylko dlatego urodziłam sie wyjątkowa ... Teraz o tym wiem ... Jako mała dziewczynka myślałam ze wybrakowana ... myślałam ze to kara za coś ... Tyle łzy ...żalu... bezsilność ... Zabiła wiarę w siebie sama ...brak pewności siebie  ... Ja miałam szczęście ze spotkałam na swojej drodze kilka wspaniałych osób ,którzy uwierzyli ze jestem w jakiś sposób wyjątkowa ...  Wiem ,ze dzieci nie maja siły walczyć z całym światem ... My za biegani w wielkiem  świecie nie mamy czasu żeby zauważyć ze nasze dziecko przezywa piekło ... Niestety dzieci nieraz decydują o swoim życiu ... Coraz częstej czytam o samobójstwach dzieci ... Mnie przeraża to ze dzieci ranią swoich kolegów tylko dla tego są w jakimś w sposób inni ... Przeżyłam na własnej skórze kilka trudnych chwil ... I wiem jak ważna jest rozmowa ... Pokazanie dziecia ze świata to nie tylko piękno a także choroby , wady .... Proszę o wyrozumialosci ! Przepraszam za błędy ! Dziękuje za poświęcany czas na przeczytanie tego postu ! Proszę .przepraszam. Dziękuje to nic nie kosztuje ;) 

    0 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
  • Polimama: Gdzie na kawe z dzieckiem ???

    Jako mieszkanka jednego z większych miast w Polsce Katowic i mama rosnącego i coraz bardziej aktywnego bobasa, stanęłam ostatnio przed wyzwaniem gdzie w tym mieście z dzieckiem i wózkiem iść na kawę poza Ikeą??? Chciałyśmy z koleżanką mamą małej 8 miesięcznej Oli, pójść sobie na kawę, normalnie  spacerek po parku, a potem szybka kawa,pogadać,zjeść jakieś ciacho i poklachać jak to matka z matką. I stanęłyśmy przed dylematem, ponieważ okazało się, że 2 matki, z dwójką dzieci niechodzących, a jedynie siedzących w wózkach to już mega tłok wszędzie. Bo co się okazuje miejsc między stolikami mało, kanapy zajęte przez studentów, goście, slalom gigant między nami, kelnerzy też, no i gdzie te Wózki dać? Więc na wejściu jakiś pierwszych 4 cafe stanęły fakty, że ogólnie nie ma jak sie zmieścić, wjechać, postawić wózka, że byłoby mega nie wygodnie NO wszystkim, że tak ujmę nam też, co przy radości młodej obsługi większości z nich orzekałyśmy i grzecznie opuszczałyśmy lokale. W jednej nawet powiedziano nam, sieciówce, że przykro im ale to nie jest tego typu cafe- ciekawe jakiego typu mieli na myśli? dla mlecznych mam czy co? Muszę podkreślić,że nie jestem typem matki, która w przestrzeni publicznej z racji swojego Matkowania musi utrudniać innym życie, po prostu chciałam się po ludzku przejść na kawę i gdzieś "Zmieścić z dzieckiem" nie wadząc nikomu. Jednak większość knajp nie miała ani kącika dla dzieci ani choćby krzesełka ikea do siedzenia, a jakieś loży, kanapy i z postawieniem  gdzieś na widoku wózka był problem. Więc w pierwszej cafe brałyśmy dzieci na kolana i próbowałyśmy napić sie ciepłego, uważając by nie poparzyć naszych dzieci i zjeść trochę ciasta omijając wyciągane rączki. No nie powiem dałyśmy rade ale ani to wygodne ani przyjemne a i dzieciaki po 15 minutach już sie na kolanach zaczęły nudzić i co tu robić do wózka nie wsadzimy, bo zaczną płakać,posadzić nie ma gdzie,mat puzzlowych nie ma, żeby dziecko położyć. Ale przemęczyłyśmy!. Następnym razem jak chciałyśmy sie wybrać we 3 matki, nasza dwójka plus 13miesieczny Franio z mamą, to sie w ogóle zrobiło mega ciasno już w wejściach ,a niby takie duże knajpy. Wyruszyłyśmy jak ta karawana wózków  z nadzieją w poszukiwania  oazy-kawiarni, żeby usiąść napić sie czegoś ciepłego, zjeść może jakieś ciacho i chwile poklachać jak to baby-matki do tego. Okazało się , że  w ogóle sie nie mieściłyśmy już nigdzie z dziećmi ,wózkami i tobołami. Wszędzie gdzie starałyśmy sie jakoś wejść patrzono na nas z dużym zaskoczeniem, a w 2 cafe-barach nawet zaproponowano nam zostawić wózki  jakoś tak na zewnątrz  ale nie na parkingu bo tam klineci stają tak jakoś od ulicy i wejść z dziećmi do środka na tył cafe (sic!) no super w wózku wszystkie toboły, a do tego wózki niepilnowane stanowiłyby, zainteresowanego ulicznego nabywcy. No Super pomyślałam chęć kawy i spotkania z koleżankami przepłacę utratą jedynego środka transportu mojego dziecka. No chyba bym sie pochlastała. I to jeszcze w zimie. Ale oto po wielkich poszukiwaniach wylądowałyśmy z koleżankami na kawie WOW w ogródku jednej z restauracji, nie ma to jak w środku Lutego cieszyć sie plenerową restauracją, marznąc pod lekkim zadaszeniem, pijąc tę za chcianą kawę. Aż się na usta ciśnie: no masz Matko za swoje w domu siedź z dzieckiem,a nie na kawy lataj...Ja nie wiem  czy inne matki też mają taki problem spotkać sie na kawie z wózkami, niby coraz więcej jest miejsc przyjaznych dla rodziców z małymi dziećmi, ale szczerze powiem, no u nas w mieście to chyba muszę jeszcze poszukać...To pewne.

    1 komentarz  | zaloguj się aby komentować »
    • MalaMi91 (3 marca 2016, 10:25) Ja bynajmniej do tej pory nie spotkałam się z złowrogim spojrzeniem kelnerów czy kelnerek. Zazwyczaj omijają mnie bez pretensji, jeszcze do dziecka się uśmiechną. Staram się zajmować miejsca tak, by nikomu nie przeszkadzać (fakt! to czasami mega trudne)Jeśli ktoś zwróci Ci (Wam) uwagę - proponuję na zawsze opuścić dane miejsce :) Pzdr!
  • KasiaUK: Nowa ;)

    hej Wam ;) ciekawa jestem czy w ogóle ktoś to przeczyta ;) na imię ma Kasia . Ma 22 lata w tym roku .jestem mama Igora który ma 13 miesięcy życiem w Anglii ;) łatwo mi rozmowa o moich "problemach" z obcymi osobami . Mam cudownego chlopaka przy sobie ,ale wiem ze on chce widzieć we mnie sile do walki codziennością . Niestety często sie załamuje . Nie wiem co dalej pisać ... Jestem zagubiona w roli matki . Wiem ze jestem "złą" mama ,ale tak bardzo sie stram ... Wiem ze uśmiech moich dwóch Przystojnakow jest nagroda za każdy trudny monet . Dla nich warto ;) 

    2 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
    • MalaMi91 (3 marca 2016, 10:22) Hej. Każda mama ma lepsze i gorsze dni. Ja również, będąc mamą 6 miesięcznej Córeczki czasami bezczynnie potrafię się popłakać kiedy Mała nie ma humoru lub grymasi cały dzień. Zdarza mi się podnieść głos z bezsilności, ale za chwilę tulę tego małego dropsa, przeprszam i płaczę jaką to złą matką jestem, bo czego ona winna. Nie martw si, nie załamuj, dużo rozmawiaj z kimkolwiek. To pomaga. Mnie również. Pozdrawiam Cie !
    • Polimama (29 lutego 2016, 16:53) Hej przeczytałam :) i jako mama małej Poli, osobiście podziwiam każdą matkę, bo nikt nie wie jakie to mega szczęście jest, ale i jaka męka i trud na co dzień, wiem, wiem proza życia potrafi dobijać na co dzień, znam to serio, głowa do góry kochana :) i tak pewnie super dajesz radę
  • patikepno2: Moj maz chce dziecko

    Jestem z moim mężem 2 lata po ślubie ja mam 25 lat i myślimy ze to jest już ten moment i ten czas na dziecko ale ja się boje czy dam rade podołać obowiązkowi bo jakoś tak nie czuję potrzeby obecności maleństwa. Dodam ze będąc małym dzieckiem sporo w życiu przeszłam i nie chciałabym aby moje dziecko przechodziło to samo. Powiedzcie mi czy ja jestem jeszcze nie gotowa na bycie matka i czy ten lek przed byciem matka to normalne?

    1 komentarz  | zaloguj się aby komentować »
    • rudziutka126 (13 lutego 2016, 19:16) Ja mam prawie 30stke i właściwie dopiero teraz z mężem (35l) zdecydowaliśmy się na dziecko. Wcześniej jakoś mnie to nie interesowało- stawiałam na karierę i rozwój osobisty.
      Uważam, że decyzja o powiększeniu rodziny musi być wspólna i bez nacisku osób trzecich.
      Być może jeszcze nie masz instynktu macierzyńskiego, ale z czasem to przyjdzie tak jak u mnie :) powodzenia!
  • Polimama: Ubranka rosnącego bobasa

    Szybkość z jaką moja mała Celebrytka:) mija poszczególne rozmiary jest dla mnie zadziwiająca. Choć niby to normalne ,że dzieci rosną zwłaszcza bobasy, mój bobas ma obecnie 6 miesięcy i tak rozmiar 56 od początku nie była jej bajką, bo urodziła się 56cm długa, więc wskoczyła w trochę za duże 62 i tak przetrwaliśmy 2miesiące. Później rozmiar był dziwny coś między 62-małe 64- małe68"powiedzmy", ale jak już wyciągnęłam ubranka stricte na 68 pewna, że to już czas, okazało się, że albo ja się nie ogarnęłam albo moja mała ominęła ten rozmiar w jakiś mega tempie, bo prawie wszystko było dość obcisłe, w 5 miesiącu byłyśmy na pułapie 74 i tak trwamy w porywach do 80, bo z tą rozmiarówką różnych firm różnie bywa. Pewnie każda z mam ma swoje własne przeboje z rosnącym bobasem i gnającą rozmiarówką, a może wręcz przeciwnie??. W każdym razie przy moim rosnącym bobasie uznałam, że rozsądnie będzie, żeby budżet domowy to wytrzymał i nerwy męża:) na część ubranek dla małej zapolować w outletach, second handach po mojemu ciucholandach po prostu i sklepach typu Pepco, Kik, tak, żeby miała coś fajnego w szafie, a nie za krocie + 23%vat;) Bo ubranka niestety dla dzieci w tym kraju przy normalnym budżecie przeciętej rodziny, jakby kupować tylko w modnych sieciówkach to z torbami można iść, takie jest moje zdanie, widząc po rachunkach. Więc poluje i ogarniam, a moje koleżanki mamuśki również, zaskoczona ile można znaleźć, serio i to jakie super perełki, dobrej jakości tkaniny, dobrych marek i za sensowne pieniądze;) Tadam...Znaczy da się. Prawda jest taka, że wielokrotnie piorąc, prasując przekonałam się, że niestety nówka sztuka za jakieś 79,99 z modnej sieciówki po paru praniach wygląda jak ściera i nie wiadomo co z tym zrobić, a z ciucholandu, no nic się z tym nie dzieje, słowem zajechać się nie da. Wiem, że opinie na temat używanych rzeczy zwłaszcza dla małych dzieci są różne, ale powiem szczerze z perspektywy tych kilku miesięcy z moją córcią i wchodzenia w tematy zakupowe ubranek niemowlęcych oraz obserwując też swoje koleżanki stwierdzam, że dla nas dobry kierunek ,że matka polka potrafi i ładnie i modnie i tanio i Ja jestem zadowolona z tych naszych modowych stylizacji. A jak się tatusiek cieszy wohoho.. Choć ciekawa jestem jak inne mamy z forum podchodzą do tematu, czy tylko nówki sztuki nie śmigane ,czy mixy jak my , czy może w ogóle total tylko używane rzeczy dla dzieci, bo rosną i za nim wyhamują z rozmiarówką to nie ma sensu nowych?

     

    3 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
    • Doriskaa (29 lutego 2016, 17:30) Moja para dzieciorów :) chłopczyk i dziewczynka tez są ubierani i tu i tu. Tzn.Nowe rzeczy to najczęściej mają od dziadków, cioć i wujków, a reszta która potrzebna jest na bieżąco to tak samo jak Pani. W ciucholandach ,lumpeksach po promocjach i tanich sklepach, bo to sie zwyczajnie inaczej nie opłaca. /zwłaszcza przy dójce rosnących dzieci obu płci. I nie powiem na początku byłam sceptyczna bardzo,że to będą rzeczy zniszczone,syfiate ,znoszone wątpliwej jakości, ale szybko sie z tym przeprosiłam. Wymoczone, porządnie wyprane w domu I powiem szczerze, dłużej w szafie mamy te rzeczy z /nexta, george, mark@spencer i innych marek z ciucholandów i lumpeksów niż te nowe ze smyka, h&m.
    • Polimama (6 lutego 2016, 10:19) prosze spróbowac sama byłam sceptyczna ale miło się zaskoczyłam
    • aga2490 (5 lutego 2016, 9:55) ja poluje na wyprzedazach ostatnio moja roczna córke rozmiarówka 86-92 ubrałam w pepco po 3,4 zł do tego smyk za grosze H&M reserved itp opkupiłysmy sie bardzo a jesli chodzi o "ciucholandy: nie umiem sie tam odnalesc ale musze sprobowac bo idzie wiosna dziecko na podwórko to szkoda nowe ze sklepu jej założyc
  • Maaagda: Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską

    Sprzedam nowe książki ( raz otwarte hehe )

    1. Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską

     

    2. Płaski brzuch

    0 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
  • michu25: RACZKOWANIE

    moj synek raczkuje www.kupslub.com

    0 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
  • balbinka26:

    Moj synek ma teraz 16 miesiecy zyjemy sobie we dwoje bo maz wyjechal za granice za lepszym pieniadzem(choc nawet z tego jest lipa),jakos tak to moje zycie uklada sie nie tak jak sobie wymarzylam i raczej ciagle pod gorke!! najlepiej chcialabym sie wrocic do smarkatych lat jak najwiekszym problemem bylo w co sie ubrac na dyskoteke i czy podobam sie chlopakom.mslalam ze moje kijowe dziecinstwo bylo wystaraczajace beznadziejne a slowa kolezanki ktora mowila mi ze za te cierpienia spotaka mnie kiedys szczescie sie spelnia!!! chociaz nie oge powiedziec ze nie mam szczescia bo mam zdrowie, mam meza i zdrowe, kochane dzieciatko ale zawsze mowie ze moglo byc lepiej...nie umie sie cieszyc tym co mam;-(((do pelni szczescia potrzeba mi coreczki(nie mowie juz o mojej Nikolci) ale o drugiej ktora byla by namiastka jej i moja coreczka,dokonczenie budowy i samochod bo za tym wyjechal maz za granice by na to zarobic i zyjemy teraz oddzielie i jest kijowo;-(((moj maz to kawal chlopa i czasami niezbyt milego ale ta rozlaka spowodowala ze bardzo tesknimi za soba i nie jedna lza pocieknie nam obojgu,do tego synus wychowuje sie bez taty.musze sobie sama dawac rady ze wszystkim-z moimi myslami,zmartwieniami,z zyciem codziennym,czasami boje sie ze braknie mi sil ale walcze by nie poddac sie depresji-dla synka!!

    staram sie wyjsc na prosta ale to trudne,najgorsze jest to ze uwazalam ze zycie jest beznadziejne i juz wiem ze krzwdzilam tym synka,teraz staram sie to naprawic-malymi kroczkami,teraz dla mnie najwazniejsze jest odchudzic sie bo uciekalam w jedzenie i przytylam 18kg ale jak to zrobic?????ponizej moj przystojniak

    5 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
    • aniasz (20 stycznia 2016, 14:43) balbinko slodkiego masz synka :) i tez mysle ze teraz powinnas zadbac o swoje zdrowie ,rowniez te psychiczne..wiem ze ci ciezko ale nie poddawaj sie, masz meza i kochane malenstwo , masz dla gogo zyc ,pamietaj o tym! wierze ze dasz sobie rade..
    • Szpilkka (10 stycznia 2016, 14:28) Nanu ma racje. Udaj się do psychologa Balbinko i to jak najszybciej.
    • nanu (9 stycznia 2016, 21:01) Balbinko, czy chodzisz do psychologa? Bo jeśli nie to on zdecydowanie jest ci potrzebny.
    • kasia1984 (8 stycznia 2016, 17:49) Sliczny chlopiec :-) kiedys sie ulozy i bedzie tak jak powinno byc:-*
    • KiedysMusiSieUdac (6 stycznia 2016, 21:49) jest po prostu prześliczny :* :* :*
  • malalili: Wspomnienie pierwszego porodu.

    Z racji, ze juz nowy rok jakos zaczyna do mnie docierac ze to juz na powaznie koniec ciazy i te 2-3 miesiac mina jakby z bicza strzelil..(obecnie 30tc, termin 21 marzec) I coraz czesciej mysle juz o porodzie :)W zwiazku z tym chcialam Wam opisac moj pierwszy porod z Lila.
    A wiec termin mialam na 3 marca 2014. A tu w nocy z 20 na 21 lutego mam sen.. Snilo mi sie, ze odeszly mi wody w jakims obrzydliwym obdrapanym smierdzacym publicznym kiblu :D Dzwonie po Daniela a ten pijany (mimo, ze w realu nie pije praktycznie wcale). Na tym sen sie skonczyl i sie obudzilam.. a ze w tamtej ciazy mialam tez silny nacisk na pecherz to okolo 3 w nocy wybralam sie siusiu. Wychodze z pokoju na korytarz a tu lullulluluuu ciepelko splynelo mi dosc obficie po nogach. Szybko do kibelka obczaic co jest grane ( wkoncu to byl moj pierwszy raz i do konca nie mialam swiadomosci jak to wszystko wyglada). Tak wiec obmylam sie, zalozylam wklady poporodowe (dlatego tak wazne jest, by je miec wczesniej- w moim przypadku podpaska nie mialaby zadnych szans). W drodze powrotnej obudzilam mame zeby mi pomogla sie zebrac i poszlam obudzic Daniela..
    -Wstawaj, jedziemy na szpital.
    -Po co? (No zesz kur** faceci... :P )
    -No pewnie rodzic. - odpowiedzialam nadzwyczaj spokojnie i zaczelam sie pakowac. To znaczy torba niby stala juz przygotowana wczesniej ale zostalo dorzucic szcoteczke do zebow, jakis kubek, spakowac dokumenty itp. Moja mama (przypominam, ze ma za soba szesc porodow) ze stresu malo nie zemdlala scierajac po mnie podloge. Ja jakos dziwnie wgl nie panikowalam. Tak wiec wychodzimy z domu po jakiejs godzinie, mama jeszcze w drzwiach dawala Danielowi koc dla mnie pod tylek na fotel. Ten zaspany rusza, jedzie jakos wolno ale stwierdzilam ze wole go nie pospieszac i dziwilam sie jakze opanowany ten moj facet :) Do szpitala 23 km, w polowie zajezdza na cpn zatankowac - oczywiscie bez pospiechu.. Wsiada do auta i pyta:
    -A tak wgl to cos Cie boli czy co, ze wymyslilas sobie w nocy ten szpital??
    Ja na to spokojnie odpowiadam..
    -Daniel, wody mi przeciez odeszly..
    -Ze co!!?? To co Ty nic nie mowisz??
    No i jak wdepnal noge na gaz, jak zaczal sie pocic i jakac.. Tak nagle w mig znalezlismy sie na Izbie Przyjec. A tam oczywiscie olewka ze mi tu po nogach kapie, trzeba na stojaco przy ladzie stac i wypelniac papierki, udzielac wywiadu lekarskiego itd itp... Po dosc dlugim czasie panie wskazaly mi pokoj gdzie mialam isc sie przebrac, dzieki bogu bo wklad juz przesiakl do reszty.. Zjechala jakas zaspana dama i zaprowadzila nas na oddzial. Zbadala mnie jasnie rozespana pani doktor, ktora zarzadzila ze o 8 podlacza mi kroplowke na wywolanie. Skurcze wykazywalo ktg ale ja za groma nic nie czulam, boli zero. Danielowi kazali jechac do domu. Tak wiec pojechal do tesciowej, ktora mieszka w tym samym miescie co szpital. A ja oczywiscie nie zmrozylam nawet oka do rana, zastanawiajac sie co mnie czeka.. :/ O 8 zmiana dyzuru i pojawia sie moj pan doktor (ten co sie nie dawno powiesil). Zabral mnie i druga dziewczyne z sali na badania. I zarzadza ciecie. Lzy naszly mi do oczu, w gardle gula co jest grane? Wytlumaczyl mi na spokojnie ze jest to konieczne, bo mala najwyrazniej oselatala sie pepowina i porod naturalny jest wykluczony- urodzilabym ja albo martwa albo niedotleniona i bylaby zwyczajnie warzywem.. Stwierdzil to po kolorze wod, powinny byc bezbarwne a moje jak to ujal byly seledynowe. W stresie zrozumialam, ze cc o pierwszej. Jak wrocilam z badan Daniel juz czekal w sali. Rozplakalam sie, bo nadal jakos nie moglam zniesc tej cesarki, tak bardzo chcialam rodzic naturalnie. Ale, ze mialo to miec miejsce dopiero o 1, wyslalam go zeby mi dokupil jeszcze pare rzeczy.. Daniel z sali, a tu prosza mnie na zabieg. Okazalo sie, ze lekarz powiedzial ze ja dzis PIERWSZA a ja ze stresu przekrecilam. Tak wiec po kolei najpierw golenie ( nie bylam przygotowana ) na sucho wrrr, potem cewnik - chyba najgorsze, a potem na sale operacyjna. Zastrzyk w kregoslup i juz leze i czekam. Operowali mnie moj doktor prowadzacy z ordynatorem. W pelni swiadomo czulam tylko dziwne szamotanie brzucha na prawo i lewo (oczywiscie to nic nie bolalo). I o 8.55 na swiecie juz byla Lilianka <3 Gdy uslyszalam jej placz, mimo ze jej jeszcze nie widzialam momentalnie lzy poplynely ciurgiem. Pieegniarki sie smialy ze odrazu cisnienie mi skoczylo w gore. I za chwile jedna z pan juz byla obok mnie z moja corcia. Dziewczyny jaka ona mi sie wydala wtedy piekna.. Taka idealna wrecz.. Dzieci po cc nie sa tak wymordowane jak po sn rzecz jasna. Odpiely mi rece i daly ja na chwile przytulic. Mnie konczono zszywac a mala zabrali na `ogledziny` :) Dostala 10pkt, wazyla 3600g i mierzyla 54 cm w 38 tc. Przewiezli mnie na sale poporodowa, bez malej niestety. W tym czasie Daniel juz latal i mnie szukal, kolezanka z sali mu oznajmila ze jest juz tata ;) Gdy dotarl odrazu przywiezli nam mala. Nawet ten cwaniak mial lzy w oczach jak na nia patrzyl. Polozna kazala tatusiowi wziac corke na rece- alez on sie trzasl ze strachu hahha. I zaraz potem zaczelo sie przystawianie malej do piersi. Ja przypominam lezalam jeszcze sparalizowana i mialam kompetny zakaz podnoszenia glowy z poduszki. Wiec tatulek niezdarnie musial sobe z tym poradzic sam. Czego efektem byla mega malina wyssana obok sutka :D Lilianka byla najwyrazniej mocno glodna :D No i jakos sie udalo, corka sie najadla. Po pieciu godzinach od cc wsadzily mnie na wozek i przewiezli do mojej sali. Gdzie kazali wstac i isc pod prysznic.. Dziewczyny jaki to byl wysilek... Nogi jeszcze dretwe..Szew ciagnie jak cholera.. wrrr. Ale jakos dalam rade, przy Daniela pomocy rzecz jasna. Pierwsza kupe tez on zaliczyl, bo ja nie bylam w formie:P Ciezka byla tez pierwsza noc ( Lilki nie mialam wtedy jeszcze przy sobie) bo kazde przekrecenie sie na drugi bok bylo niczym wyzwanie. Potem juz gorki. Urodzilam w piatek rano a w poniedzialek w poludnie bylismy juz wszyscy razem w domku ;) Uf, rozpisalam sie :P

    2 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
    • nanu (9 stycznia 2016, 21:06) Mam pytanie: to Ty ani Twoja mama nie zauważyłyście, że wody nie są czyste? Moja córka była czterokrotnie owinięta pępowiną, urodziłam ją naturalnie, dostała 10/10 pkt. Twoja córka faktycznie była owinięta?
    • KiedysMusiSieUdac (8 stycznia 2016, 9:16) uwielbiam czytać opisy porodów :) zawsze to taki dreszczyk emocji :) ale i wzruszenie przy samym końcu :) czy kolejne maleństwo będziesz rodziła również przez cc i co będziesz miała córeczkę czy synka ? :)
  • angel: STARANIA NADZIEJA I ROZCZAROWANIA

    Pomyslalam ze podziele sie z wami swojimi odczuciami bo coraz trudniej jest nie tracic nadzieji kazdego miesiaca czekam z niecierpliwoscia na owolacje puzniej na czas testowania chociaz za kazdym razem widze negatyw to i tak mam zawsze cicha nadzieje ze moze za wczesnie go zrobilam moze puzniej ovu byla i tak sie ludze do chwili nadejscia @. minelo juz tyle czasu od straty wyczekiwanej fasolki i ciagle nic. jest mi ciezko moze to chore ale jest mi tak przykro jak widze male dzieci tak serce sie sciska za ja nie moge miec....

    1 komentarz  | zaloguj się aby komentować »
    • Szpilkka (31 grudnia 2015, 18:17) Doskonale wiem co czujesz, sama pisałam tutaj posty o tym jak bardzo jestem rozczarowana staraniami, jak bardzo mi źle ... miałam pretensje do całego świata dlaczego nam nie wychodzi, dlaczego mój mąż ma taką pracę że zawsze go nie ma. A jednak w miesiącu kiedy się udało owulacja przesunęła się do spodziewanego dnia okresu ... w 12 miesiącu starań zobaczyłam te dwie kreseczki.
  • Mamcia3312: Czy tak wyglada odejscie czopu sluzowego ?

    Drogie mamy, mam maly klopot. Dzis poczulam ze zrobilo mi sie strasznie mokro, pomyslalam ze to na pewno nadmiar sluzu jednak gdy poszlam do toalety zauwazylam cos co przypominalo galaretke w kolorze budyniu badz sciete po czesci bialko. Bylo tego dosyc duzo jednak nie bylo w tym krwi. Bardzo prosze o pomoc 

    3 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
    • Szpilkka (31 grudnia 2015, 18:14) Nie zawsze musi być krew .... tym bardziej kiedy odchodzi po kawałku. A jeśli jest już po terminie to całkiem możliwe, ale to że zaczął odchodzić nie oznacza że już rodzisz.
    • Mamcia3312 (21 grudnia 2015, 18:30) 19 grudnia minal termin
    • KiedysMusiSieUdac (20 grudnia 2015, 11:44) wydaje mi się że to na 90 % czop ale pewności nie mam u mnie tego było bardzo dużo i z domieszka krwi na kiedy masz termin porodu ?
  • emilia92: wozek

    Witam, jestem w 4 miesiacu w ciazy i zastanwiam się na wózkiem dla dziecka, wiem ze na pewno chce 3 w 1 ale nie wiem jaki model i na co zwrocic uwage? Doradzicie mi cos?

    10 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
    • Aga32 (2 stycznia 2016, 11:23) My mamy x-lander x-move i jestem bardzo zadowolona :) 2 lata nam posłużył i dla drugiego dziecka będzie idealny :) Mamy 2 w 1 gondolę ze spacerówką, folelik mamy maxi cosi citi wystarczą adaptery by go zamontować, ja jednak jestem przeciwniczką wożenia dziecka w foteliku- gondola wygodniejsza ;) Koleżanka kupiła riko brano i też bardzo mi się podoba :) Podstawowa różnica to amortyzatory, w x-landerze ich nie ma i na nierównej drodze telepie.
    • MamoLove (11 grudnia 2015, 11:31) Z własnego doświadczenia wiem że jeśli chcesz 3 w 1 to musisz dać sporo więcej kasy na niego bo jak pokusisz sie na tańszy to potem będziesz kupować drugi ( ja tak niestety miałam i potem kupiliśmy tzw parasolkę- bajka! ) Zwróć uwagę żeby był lekki ( nawet jeśli mieszkasz w domu parterowym to nie raz trzeba będzie przenieść gdzieś wózek . Ważne jest też żeby zajmował mało miejsca w bagażniku.Warto wybrać sie do sklepu , obejrzeć dopytać sie a potem ewentualnie znaleźć taki model w internecie bo często wychodzi dużo korzystniej :) Pozdrawiam!
    • Szpilkka (7 grudnia 2015, 16:40) To zależy czy zamierzasz dużo podróżować razem z wózkiem, albo znosić go codziennie z któregoś piętra .... Ja nie musiałam, a jechałam tylko raz samochodem zabierając wózek więc było mi to obojętne jaki model ;-)
    • aga2490 (7 grudnia 2015, 10:43) tak jak pisza dziewczyny jestem tego samego zdania ze uzywana gondole ja tak kupuilam uzywany 3w1 duzo nie dałam i jeszcze sprzedalam a spacerówke porzadna kupilam bo dluzej pojezdzi
    • emilia92 (3 grudnia 2015, 13:08) niestety z tego co patrze zazwyczaj sa zestawy gondola plus spacerowka lub spacerowka plus nosidelko
    • emilia92 (3 grudnia 2015, 13:04) a jakis model macie konkretnie ja myslalam nad x-landerem
    • Szpilkka (3 grudnia 2015, 12:59) Odradzam 3w1 bo spacerówka własnie jest okropnie nieporęczna ... Za to zdecydowanie 2w1 (gondola i foteli ) polecam zdecydowanie!
    • Ananas (2 grudnia 2015, 21:00) 3w1 to stracone pieniądze bo spacerówki są gramotne, duże i potem jak trzeba to zapakować do bagażnika to dramat. Mam to wiem. Gdybym miała podejmować jeszcze raz decyzje kupiłabym wózek 2w1- gondole i fotelik do montażu do wózka a potem osobno lekką, fajnie i szybko składaną specerówkę.
    • ewuska0207 (2 grudnia 2015, 12:00) A ja odradzam 3w1 lepiej kupić jakiś z gondolą nawet używany i później porządną spacerówkę, spacerówki od wózków 3w1 są mało praktyczne
    • aga2490 (2 grudnia 2015, 11:52) ja tez kupilam 3w1 tako jumper uzywalam gondole i fotelik 0+
      spacerówki nie uzywalam sprzedałam
      spacerówke kupilam espiro magic i fotelik maxi cosi 9+
      ma regulowany fotel co dziecko moze wygodnie spac
  • wercia118: Mogę być w ciąży?

    Hej mam pytanie może mi poradzicie cos albo odpowicie .. 
    No to chodzi o to, że byłam chora i miałam gorączkę taka tam grypa... Natomiast zaniepokoiło mnie to, że miałam w tym czasie miesiączkę.. a przed nią miałam delikatne bóle w podbrzuszu tak jak zwykle przed okresem, ale od tamtej pory miałam tez wstręt do jedzenia i było mi nie dobrze z rana .. zaniepokoiło mnie to jeszcze bardziej jak skończył mi się okres i choroba.. Nadal miałam mdłości z rana i wieczora i miałam czasem ból podbrzusza i czułam tak jakbym miała w brzuchu coś ciężkiego.. Czy mam się bać czy mogę być w ciąży? czy może być to inna przyczyna tego ? Trochę wyczytałam w internecie, ze mogę być w ciąży więc się zaniepokoiłam.. 

    Teraz mam bóle podbrzusza i piersi i mam lekko powiększony brzuch... jestem też nerwowa i mam czasem wrażenie jakbym miała ciężki brzuch.,. Jestem dalej trochę bardziej zmeczona juz przed 19/20 godziną... 

    czy to możliwe że jestem w wiązy jak chłopak nie kończył we mnie ? 

     Czy moze być jakaś inna przyyczyna tego ? :/

    2 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
  • nanu: Drugi poród

    Właśnie przeczytałam na nowo swój opis pierwszego porodu i stwierdziłam, że warto zachować wspomnienia z drugiego.

     

    To był 36tc, sobota. Harmonogram dnia był bardzo napięty ponieważ własnie na ten dzień ustaliliśmy małe "przyjęcie" z okazji drugich urodziny córki. Ponieważ mąż dopiero kończył chorować, więc na mnie spadły całe poranne zakupy. Musiałam odebrać tort z cukierni i objechać nasze lokalne sklepy. Po powrocie jeszcze sprzątanie (wpadłam dosłownie w jego wir, zaczęłam bardzo dokładnie czyścić szafki w kuchni), bo mieli przyjechać moi rodzice z prezentami dla (jeszcze) najmłodszej wnuczki. Gdy przyjechali mogłam trochę odsapnąć. Po ich wyjeździe zeszliśmy przed blok żeby córka mogła pojeździć na nowo otrzymanej hulajnodze. Spędziliśmy dwie godziny na polu, ja jeszcze na piechotę wyskoczyłam do sklepu po jakieś pierdoły i gdy wróciłam to zarządziłam, że jednak pojedziemy z córką na dyżur, bo mam obawy że rozwija jej się znowu zapalenie oskrzeli. Oczywiście miałam rację ale ponieważ tak szybko zareagowałam to była szansa, że wystarczą same inhalacje bez antybiotyków. Wróciliśmy do domu, córka padła spać o 20:30 i my również zmęczeni całym dniem usiedliśmy do serialu zapowiadając, że dzisiaj już nic nie robimy i tylko leniuchujemy. Jeszcze tylko sprawdziłam w systemie wyniki badań i ku mojemu zaskoczeniu miałam wyniki GBSa i co bardziej zaskakujące - negatywne (w pierwszej ciąży miałam dodatni GBS).

    O 22 poszłam się kąpać i już rozebrana czekałam aż zimna woda spłynie z rur. Nagle czuję, że coś cieknie mi po nodze.... mam za swoje... trzeba było ćwiczyć mięśnie kegla.... szybko weszłam do wanny, wymyła się, zrobiłam całą wieczorną toaletę i podczas mycia zębów znowu czuję, że cieknie... Kurcze, przecież dopiero sikałam.... ubieram podpaskę leciutko zaniepokojona i wspominam o tym mężowi. On pyta czy może iść się kąpać czy lepiej nie, bo zaczynam rodzić. Nie wiedziałam czy żartuje czy jest poważny. Stwierdziłam, że może iść się kąpać, a ja idę spać. Położyłam się i przy każdym jednym ruchu czuję, że znowu cieknie a ja nie jestem w stanie w ogóle tego zatrzymać... w końcu wstałam sprawdzić podpaskę a ona jest cała ciężka. Wtedy do mnie dotarło z całą mocą - to wody płodowe.... serce zaczęło mi walić jak oszalałe, miałam łzy w oczach bo to za wcześnie!!! Do terminu jeszcze miesiąc!!!! Przez chwilę stałam niezdolna zebrać myśli ale w końcu powoli się ogarnęłam - dopakować torbę ("jak dobrze, że WRESZCIE spakowałam ją kilka dni temu!"), upewnić się czy mam wszystkie wyniki badań, wpadam do łazienki i mówię mężowi, że to wody płodowe i muszę jechać do szpitala. Mąż trochę przestraszony ale dzielnie trzymał fason. Zrobił mi szybko kanapkę, wezwał taksówkę i zapowiedział, że ponieważ nie może ze mną jechać to chociaż dopilnuje żebym wsiadła do taksówki, może córka przez ten czas nie obudzi się. Pomagał mi ubrać się pomimo lejących się strumieniem wód, które zbierały się w coraz większą kałużę w przedpokoju.

    Na izbie przyjęć powiedziałam z czym przyjeżdżam, dłuższą chwilę musiałam zaczekać na położną. Ta wypytała o przebieg pierwszej ciąży, szczegóły dotyczące tej i sprawdziła rozwarcie - 2cm - oraz potwierdziła patrząc na wkładkę, że to wody płodowe. Ponieważ badanie zrobiła bardzo boleśnie to przez to zaczęłam plamić i czop zaczął odchodzić (pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda czop!). Zaprowadziła mnie piętro wyżej na porodówkę do tej samej sali w której rodziłam córkę, kazała przebrać się w koszulę, znów sprawdzono mi rozwarcie (znów cholernie boleśnie) i podłączono do ktg.

    Po skończonym ktg położne szybko zadały mi standardowy zestaw pytań do książeczki zdrowia dziecka (dotarło wtedy do mnie, że nie opuszczę już szpitala z dzieckiem w brzuchu), wydrukowałam na szpitalnej drukarce wyniki GBSa i przeszłam do sali na usg, bo lekarka wreszcie obudziła się. Według komputera synek miał mieć tylko 2200g ale wód płodowych było jeszcze wystarczająco dużo. Lekarka (ta sama, która robiła mi usg przy pierwszym porodzie) stwierdziła, że dadzą mi sterydy na rozwój płuc, kroplówkę na wstrzymanie akcji porodowej, położą na patologii ciąży i mooooooooooooooooooże uda się opóźnić poród chociaż o 24h bo wtedy dostanę drugą dawkę sterydów. Jeśli się nie uda - wracam na porodówkę rodzić.

    Jak zarządzono tak zrobiono - zebrałam swoje klamoty z porodówki, wenflon, krew do badania, kroplówka i na patologię. Tam zastrzyk w udo i instrukcja co robić gdybym musiała wracać. Było po pierwszej w nocy. Z emocji nie mogłam spać, bolało mnie biodro od zastrzyku i zaczęłam czuć, że coraz mocniej boli mnie miednica i ogólnie krocze. Zaczęłam sprawdzać co ile - najpierw co 5 minut, a wkrótce co 3 i coraz mocniej. Biłam się z myślami czy jeszcze zaczekać, bo może kroplówka musi zacząć działać czy jednak wzywać pielęgniarkę. Postanowiłam, że jeżeli do trzeciej skurcze nie miną to wzywam pomoc, ale tuż przed tą godziną zaczęłam przysypiać i gdy już prawie spałam nagle zorientowałam się, że skurcze minęły i nic mnie nie boli. W sekundę otrzeźwiałam i już więcej nie zasnęłam.

    O 6 przyszedł pielęgniarz przepiąć świeżą kroplówkę, o 7 ktg. Ponieważ wyjście do toalety jak i samo badanie wymagało ode mnie ruszania się tak skurcze powróciły. Na początku nieregularne i bezbolesne. Pielęgniarka popatrzyła na zapis (widziałam jak się rysują) i spytała czy je czuję. Odpowiedziałam, że tak ale jeszcze nie jest źle. Badanie się skończyło, podpięła elektrody ciężarnej łóżko obok i poszła. Zbliżała się ósma i nie wiedziałam jak długo mam czekać na lekarza, bo skurcze się rozkręcają. O 8 znów poszłam do toalety i już wiedziałam, że porodu nic nie zatrzyma. Wróciłam na łóżko i mówię do dziewczyn z pokoju,że mam bóle krzyżowe co 3 minuty. Jedna z nich od razu chwyciła za brzęczyk. Pielęgniarka wpadła i pyta o co chodzi. Wskazały na mnie, ja powtarzam to samo. Szybkie przewiezienie wózkiem do lekarza na badanie. W czasie jazdy pielęgniarka zwiększyła wypływ z kroplówki i spytała czy teraz lepiej. Odpowiedziałam, że tak. Skurcze teraz są ODROBINKĘ słabsze i co 4 minuty ;) Na fotelu rozwarcie na 4cm i widać główkę. Lekarz tylko rzuca - szybko przewozić na porodówkę i odłączyć kroplówkę. Prawie biegiem mnie przewozili ;) Ponieważ zajęta była sala na której byłam poprzednio to wylądowałam obok. Położna podłączyła mnie do ktg, była punkt 9 rano bo specjalnie popatrzyłam na zegar żeby wiedzieć ile będę podpięta. Odłączono mi kroplówkę i OD RAZU pojawił się potwornie bolesny skurcz i czułam chęć parcia. Położna zabroniła mi przeć i ja starałam się robić co tylko mogę by ignorować instynkt.

    Położna biegała jak wicher po sali wszystko przygotowując między skurczami, bo gdy tylko zaczynał się skurcz musiała przytrzymywać swoją ręką główkę synka, odpychać ją i rozmasowywać mi szyjkę aby rozwarcie jak najszybciej postępowało. Nie było to ani trochę przyjemne. Przy pierwszym porodzie byłam z siebie dumna, że nie krzyczałam. Tym razem nie byłam w stanie powstrzymać krzyków. Ból był ogromny, w języku ludzkim nie ma określenia mogącego oddać jego skalę. Między skurczami szybko zadzwoniłam do męża mówiąc mu, że niestety tym razem nie będzie go przy porodzie, bo to już prawie koniec. Rozłączyłam się i położna oznajmiła, że jeszcze tylko dwa skurcze.

    Pierwszy skurcz - ODDYCHAĆ!!! NIE PRZEĆ!!!!

    Drugi skurcz - JEST PEŁNE ROZWARCIE! PRZEĆ!

    Z jednej strony byłam szczęśliwa, że WRESZCIE mogę przeć, ale z drugiej ból wciąż był potworny ale chciałam mieć to już za sobą, bo przecież nie ma odwrotu. Tylko jedno parcie i koniec! Synek jest na świecie. Godzina 9:25. Położna z lekarką komentują, że maleństwo i nie wiedzą czy będzie 2kg. Szybko położyły mi go na brzuchu, rozmasowały, odcięły pępowinę, wyciągnęły z nosa śluz i jest pierwszy krzyk!! Wielki kamień spadł mi z serca. Zabrali synka do szybkiego badania, dopiero teraz zostałam odpięta od ktg, urodziłam łożysko, położna poinformowała, że nie nacinali ani nie pękłam. Lekarz podszedł z informacjami: waga 2050g, zdrowy chłopiec ale musi go zabrać do inkubatora żeby się nagrzał i odpoczął. Powoli lekarze zaczęli wychodzić z sali, ostatnia położna zawinęła synka w kocyk i jeszcze na moment dała mi go do przytulenia, włożyła do inkubatora i pojechała na intensywną terapię wcześniaków.

    A ja zostałam na sali zupełnie sama... po dwóch godzinach położna pozwoliła mi wstać i coś zjeść. Sama przeszłam do łazienki wykapać się i ogarnąć. Jeszcze jakiś czas się ponudziłam, ponieważ ciągle kapała ze mnie krew więc położna wstrzyknęła mi w wenflon oksytocynę, która mnie powaliła ;) Wtedy zdałam sobie sprawę, że przy pierwszym porodzie to była właśnie oksytocyna po której zaczęłam rzygać.

    Jeszcze pół godziny poleżałam na łóżku porodowym dochodząc do siebie i o własnych silach przeszłam na oddział noworodkowy, do tej samej sali w której leżałam z córką. Zostawiłam tylko torby przy łóżku i od razu poszłam zobaczyć się z synkiem.

    Spędziliśmy w szpitalu 9 dni. Pojawiła się niewielka żółtaczka ale na szczęście obyło się bez naświetlania. Jedynym problemem jaki miał synek to nie trzymanie ciepła. Wyniki wszystkich badań miał prawidłowe ale lekarze nie chcieli za szybko wypuścić nas do domu w trosce o jego zdrowie. chcieli być pewni, że nagle jego stan się nie pogorszy.

     

    Podsumowując sam poród: z jednej strony taki ekspresowy poród mniej męczy, po tych dwóch godzinach mogłam spokojnie iść do domu bo nie czułam wielkiego zmęczenia. Po pierwszym porodzie zemdlałam i musiałam dostać kroplówki i dopiero wieczorem miałam siłę zejść z łóżka żeby zobaczyć się z córeczką (również była na obserwacji ale nie intensywnej). Z drugiej strony ból był o wiele gorszy. Jednak to inaczej gdy ciało ma czas powoli i stopniowo przygotować się do porodu, wszystko toczy się w swoim tempie. Za drugim razem nie było na to czasu. Mój organizm jeszcze nie był gotowy ale nie było wyboru i trzeba było go maksymalnie pospieszać, bo dziecko ani myślało zaczekać. 6cm rozwarcia w 20 minut to nic przyjemnego.

    0 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
  • emilia92: Wyprawka

    Witam, po wielu trudach udało mi sie ujrzec wymarzone 2 kreski. 

    Mam pytanie kiedy najlepiej kompletowac wyprawkę, nie chciałabym na ostatnią chwilę, a takze wszystko naraz, bo nie stac mnie na taki duzy wydatek, a także bym chciała byście mi podały liste wyprawkowa, ale takich rzeczy przydatnych, bo w internecie jest pełno list ale pozniej polowa z tego sie nie przydaje..

    7 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
    • Szpilkka (2 listopada 2015, 8:59) Ja kompletowałam stopniowo co miesiąc praktycznie od momentu potwierdzenia ciąży ;-) Takie rzeczy jak łóżeczko, wózek, materac, i różne akcesoria ... jeśli chodzi o ubranka to kupowałam nieco później, na początku w kolorach uniwersalnych a potem jak już wiedziałam że będzie syn to w kolorkach niebieskich, brązach itd. Również radzę nie czekać na ostatnią chwilę ze wszystkich bo po pierwsze te wszystkie wydatki na wyprawkę małe nie są, więc na raz wszystko kupić to ogromna suma. Po drugie nigdy nie wiadomo kiedy rozpocznie się poród.Ja brałam jeszcze luteinę kiedy nagle nad ranem odeszły mi wody w 36tc :-) Szczęście że wszystko było spakowane, a ciuszki dla małego poprane i poprasowane już w półkach :-)

      Ciuszki dla niemowlaka polecam body + pół śpiochy. Zestaw idealny. Odradzam kaftaniki + śpiochy. Kaftaniki się podwijają, i tym zawsze mnie denerwowały ;/
      Kup sobie tylko kilka sztuk z 56 a resztę kupuj 62. Jeszcze wiele zależy od producenta, ja miałam kilka takich ubranek które miały rozmiar 62 a były mniejsze od 56 :D

      Jest wiele fajnych stron na internecie gdzie jest wszystko ładnie wypisane co ile czego potrzeba, dla siebie i dla dzieciaczka :-) Zrób sobie listę, a z biegiem czasu możesz zawsze coś dopisać/dokupić :-)

      Jeszcze jedna uwaga dotycząca pampersów. Jeśli będziesz miała synka to najlepiej kup od razu 2 , moja położna stwierdziła że lepiej aby miał tam luzy ;-)
    • Maua (28 października 2015, 15:21) Gratulacje :)
      Jeśli chodzi o termin kupowania wyprawki, to moje doświadczenie jest takie, że nawet przy idealnym przebiegu ciąży nie ma co czekać i warto sukcesywnie wszystko kompletować. Moja ciąża szła idealnie do 35 tygodnia, Malutka rosła pięknie, wyniki badań miałyśmy obie książkowe. Po czym nie wiedzieć dlaczego odpłynęły mi całe wody i w 36 tyg miałam pilne cc. Na szczęście tydzień wcześniej zrobiłam wszystkie zakupy, więc wszystko mieliśmy w domu, mimo, że wszystko wskazywalo na to, że mamy jeszcze dużo czasu.

      Co do małych ubranek - 56 córeczka nosiła 1,5 miesiąca, więc cieszyłam się, że mamy sporo. 62 nosi już drugi miesiąc. Nam też mówiono, żeby nie kupować za dużo, 56 żeby w ogóle nie kupować, bo na parę dni się nie opłaca, a skończyło się tak, że musieliśmy pilnie jeszcze 44 i 50 dokupować, bo nasz Skarb miał 45 cm ;) Tak więc żelazny zapas 56 trzeba mieć, też i po to żeby nie stać nad pralką non stop ;)
    • Maua (28 października 2015, 15:20) Za krótki.
    • Maaagda (27 października 2015, 22:13) Z ubranek ( przynajmniej jak dla mnie) najwygodniejsze są pajacyki i body, do bodów wiadomo półśpioszki. I nie polecam ubranek, które są zakładane przez głowę, taki maluszek więcej się denerwuje przy ubieraniu, zaraz płacz ( przynajmniej u mnie tak było ;P ).
      Co do rozmiarówki, to wszystko zależne jakiej długości dziecko się urodzi. Jak będzie miał 50cm, to wiadomo takie '56' wykorzystasz dłużej. Mój się urodził 57cm i ciuszki na '56' wykorzystał może przez 2 tygodnie.
      Co do pampersów to też zaopatrzyłam się w rozmiar 2 od razu, ale były za duże, także wydaje mi się, że powinnaś jednak rozmiar '1' na początek kupić. Mi rozmiaru '1' poszło mało ( 2 paczki po 43szt), bo pampersy ubierałam tylko na wyjście z domu, a po domu nosił tetry, tak jak za dawnych czasów.
      Rozmiaru '2' zużyłam 2 paczki po 90szt i 1 paczkę 80szt.
      Takie '2' możesz też spokojnie sobie powoli kupować na promocjach.
      Mój ma dwa miesiące i już przechodzimy powoli na '3'.
      Co do rzeczy do szpitala:
      napewno majtki siateczkowe ( jak kupowałam wielorazowe, w razie ubrudzenia zapierzesz sobie w szpitalu ) - 2 paczki po 2szt są pakowane, powinno wystarczać. Majtek jednorazowych nie polecam, bo są zrobione z czegoś , co przy ubieraniu ich po prostu się drą...
      W szpitalu niby nie można chodzić w majtkach, ale uwierz mi, że przy wstawaniu z łóżka po porodzie wylatuje ( przepraszam za określenie )- jak z kraniu. Idąc do ubikacji( zanim mąż mi nie dowiózł majtek ) trzymałam sobie podkłady ręką, ale trzymasz z przodu, a z tyłu krew wylatuje..
      - podkłady na łóżko jak najbardziej ( nawet w domu uzywałam, żeby nie zabrodzuić pościeli)- starczyły mi 2 paczki po 5szt 90x60
      - podkłady poporodowe- mnóstwo zużyłam, a byłam w szpitalu tylko 2 dni- 6 paczek w szpitalu mi poszło, no a wiadomo w domu też trzeba nosić, dopóki silne krwawienie nie ustanie.
      Ja kupiłam z Bella, ale jak dla mnie były niewypałem, zamiast wsiąkać, krew po prostu sobie po nich płynęła..
      Nigdy nie wiesz jak bardzo będziesz krwawiła po porodzie, na początek 3 paczki , mysle , że wystarczy, najwyżej ktoś Ci dokupi w aptece ;)
      Ja stanika ani koszuli do karmienia nie kupowałam i dałam radę w zwykłej koszuli w sziptalu, a w domu w koszulkach spałam.
      Podgrzewacz do butelek przydaje się najbardziej w nocy ( gdy karmisz mm), bo jeżeli będziesz samą piersią, to raczej się nie przyda na początku.
      Nakładki na sutki też fajnie mieć, w razie poranienia, bepanthen przyda się zarówno dziecku do pupki, jak i Tobie do sutków.
      Uff, w razie jakbyś miała jeszcze jakieś pytania to śmiało pisz ;) wszystkiego wypisać się tutaj nie da.
      aa jeszcze co do wózka i łóżeczka, to ja miałam wszystko już kupione ( i oczywiście rozstawione, hehe ) do 30tc.
    • MalaMi91 (26 października 2015, 20:05) Przede wszystkim najpierw pomyśl o sobie i o pobycie w szpitalu. Warto zaopatrzyć się w podkłady (rossmann 10zł/10 szt) osobiscie je polecam. Przydały się zarówno w szpitalu jak i teraz do dziecka, żeby położyc na przewijak i Maleństwo ma cieplutko. Majtki jednorazowe, duuuużo podpasek, wkładki laktacyjne (mi przydały się dopiero w domu, też w rossmannie), koszule do karmienia, stanik do karmienia. Dla dzieciątka : butelke (smoczek 1), smoczek (1m), gruszkę do noska bądź nosofrido, ciuszki najlepiej uniwersalne i nie za dużo malutkich rozmiarów. Warto też przeliczać sobie pampersy i zaopatrywać się już wcześniej bo idzie tego ojjj sporo :)
    • kawka23 (25 października 2015, 23:06) Ja zakupowe szaleństwo zaczęłam przed 20tc , starałam się kupować ubranka uniwersalne i tak jak koleżanka napisała dużo z r56 nie kupuj bo maluch szybko z nich wyrośnie.
      wózek /łóżeczko kupiliśmy ok 35tc
    • aga2490 (25 października 2015, 12:56) witaj ja zaczełam kompletowac wyprawke okolo 4 msc ciazy kupilam wiadomo
      -łóżeczko z materacem gryczano kokosowym
      wózek miałąm 3w1 ale spacerówke kupowałam nowa wiec mi sie nie oplacało wózek uzywany
      rodziłam w styczniu wiec mialam 2 kombinezony mniejszy i wiekszy
      ale do szpitala przydało mi sie body skarpetki pampersy odrazu r 2 kupilam puder łagodzacy łapki nie drapki tetrówki rozki ale miekie bo sztywnego nie pozwolila polozna czapeczka a dla ciebie majtki jednorazowe poporodowe napewno ci duzo pomoga :)
      termometr taki do czólka mamy sprawdza sie jesli chodzi o podgrzewacz to mi sie teraz dopiero przydaje od jakiegos 6-tego msc zycia córki spioszki w szpitalu w ogole nie zdały egzaminu bo w samychbodach byla

      no i oczywiscie gratulacje :)

      ja tez długo czekałam na mała i sie przełozylo na mnustwo niepotzrebnych rzeczy których nawet nie uzyłam a takich malutkich ubran proponuje duzo nie kupowac dziecko malutkie mega szybko rosnie :)
  • Polimama: Chrzest się zbliża.....

    Hmmm chrzest to spore wydarzenie w życiu rodziców i dzieci. Jednak cała otoczka dotycząca formalności i organizacji nawet skromnego małego przyjęcia może być nie lada wyzwaniem dla mamy niemowlęcia. Bo jak to bywa najczęściej na głowie Mamy przez duże M spoczywa ten zaszczyt;P oczywiście przy pomocy taty ale wiadomo. My obecnie stoimy przed organizacją tegoż oto wydarzenia, szczęśliwie już po załatwieniu formalności kancelaryjnych, pozostała nam organizacji poczęstunku zakup szaty świecy i ubranka. A że należę do osób przekornych pod względem wydatków jak zwykle sprytnie szukam możliwych oszczędności. Ponieważ wydatek set złotych na poczęstunek kolejnych bajońskich kwot na kreację wydaje mi się dużą przesadą. Więc rozpoczęłam poszukiwania kompletu ubranka dla małej, używanego w internecie i ciucholandach. Moim zdaniem tak będzie najlepiej, ubranka te zakładane są zazwyczaj dziecku raz, ten 1 raz podczas chrztu, więc są jak nowe. Zamiast zakupu nowego ubranka, za jak sprawdzałam średnio za 150-300zł  dla takiego bobasa to trochę za dużo, plus świece,szatki do kupienia. W ciucholandach znalazłam fajne rzeczy ale głównie wierzchnie bo teraz królują rzeczy jesienno zimowe, więc poszukiwania przeniosłam do internetu i znalazłam świetne oferty z 5 częściowym kompletem w którym jest wszystko buciki, czapeczka, płaszczyk,sukienka z długim rękawem, pół śpiochy oraz opaska za 90zł i za 70zł i ta cena wydaje mi się już bardziej rozsądna.Świeca i szatka - tu pierwotnie byłam w sklepie z dewocjonaliami i  się okazało ,że świeca plus szatka standardowa bez szału naprawdę bez ...była za 70zł w wersji najtańszej.         Dlatego zamawiam przez internet świece i szatkę, co ciekawe z imieniem córki i datą można ....można za fajną cenę 39zł,więc dziecko będę miała ubrane+ akcesoria do chrztu za ok. 120zł-130zl plus minus :). Imprezę w sensie poczęstunek na 12 osób robimy własnym sumptem  w domu tzn. ciasto+torcik, przekąski i zimna płyta bez super obiadów bo mamy chrzest późnym popołudniem więc zrezygnowaliśmy z gotowania na 12 osób obiadu..:)Catering był opcją rozważaną ale ostatecznie cena do ilości spowodowała, że i z tego pomysłu zrezygnowaliśmy. Obecnie trwa debata, prawie sejmowa, między nami ,mamą mamy, siostrą i mężem,co przygotować konkretnie pod nazwą przystawki i zimna płyta o czym napiszę w kolejnym poście... jak już zapadnie decyzja.

    3 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
    • Doriskaa (29 lutego 2016, 17:23) U nas też niby szatkę i świece ogarniali chrześni ,ale gdyby mogła cofnąć czas kupiła bym sama,a nie stałą z wszystkim od czapy w kiczowatych kolorach biały z neonowym różem bo im sie wydawało ,że będzie to ładnie wyglądać ;( no fuu i tyle
    • ana.melynas (2 listopada 2015, 9:57) moi goscie dostali obiad, bo kazdy czeka na cieply posilek niestety. pozniej byl szampan i tort. Na stole byly ciasta i owoce + alkohol. Zimnych przystawek nie dawalam, bo bylam wczesniej u kuzynki na chrzcie i nikt nie jadl przekasek, wiec jedzenie sie zmarnowalo.
    • MalaMi91 (26 października 2015, 20:09) Wydaje mi się, bynajmniej tak było podczas chrztu mojej małej, że szatkę kupuje Matka Chrzestna, a świecę - Ojciec Chrzestny
  • dziubek_k2: Starania part 1

    I tak oto nastał dzień w którym zdecydowaliśmy się, aby kolejny skarb dołączył do naszej trzyosobowej rodziny. Troszke zwlekaliśmy ale musieiśmy najpierw uporządkować swoje sprawy. Otóż w lipcu wzieliśmy ślub, który był bardzo przez wszystkich wyczekiwany, a szczególnie przez naszą trójkę (tak TRÓJKĘ bo Tomciu do dziś mówi ze to było wesele Jego, Mamusi i Tatusia), domek się kończy, M. właśnie maluje ściany, na poddaszu nawet są już ułożone panele, dodatkowo dostałą umowę na stałe w pracy. Tomcio w lipcu skończył trzy lata więc mała przerwa robi się powoli wielka jak przepaść:) Więc czas działać. Wsumie to zaczeliśmy starania całe 8 dni temu:) dzisiaj byłam zrobić bete ale niestety wynik mniej niż 0.100 i teraz się zastanawiam czy przypadkiem sie nie pospieszyłam... Zobaczymy może akurat będe miała niespodziankę i @ nie będzie... chciało by się... zobaczymy... w miarę mozliwości będe raportować:) Całą pierwszą ciąże byłam na fajnejmamie... teraz zaczynam przygodę po raz kolejny... oby szybko się udało :)

    3 komentarze  | zaloguj się aby komentować »
  • mlodaa_mamaa: Badania ktg w ciąży

    cześć dziewczyny! Mam pytanie dotyczące badań ktg w ciąży. Spodziewam się swojej pierwszej pociechy i nie jestem aż tak zorientowana :) Ginekolog zalecił mi badanie ktg i powiedział mi o możliwości badań w domu, że samodzielnie w domku robię badanie i nie muszę stać w kolejach, czekać i się stesować, cena też w miarę jak na mój budżet okej;) Któraś z Was słyszała o domowym ktg? Macie jakieś doświadczenia? Co myślicie?

    Młoda mama!:)

    Dziękuję za odpowiedź!:)

    0 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
  • MalaMi91:

    Mój Kochany Bąbelek <3

    Niedawno się urodziła, taka malutka, bezbronna.

    Dziś, mając prawie 2 miesiące bystro patrzy na świat, przewraca oczkami, podnosi główkę i co najwazniejsze - uśmiecha się do nas :)

    Jest najcudowniejszą istotką !

    Kochana Córcia Maja.

    1 komentarz  | zaloguj się aby komentować »
  • kasia4444: bycie mama

    WITAJCIE ostatnio przegladam blogi o byciu mama i na jednym z nim opisane jest jak znalezc czas na cwiczenia przy dzieciach! po przeczytaniu doszlam do wniosku ze ja jestem nie normalna bo prawie wogole niemam takiego czasu w ciagu dnia. Mam tyle obowiazkow obiad sprzatanie pranie powieszenie prania noi samo zajmowanie suie dziecmi uspanie go w ciagu dnia nakarmienie i zabawa z nimi

    1Owa mama opisuje ze robi brzuszki z dziecmi napina posladki podczas robienia mleka (ja karmilam piersia wiec nic nienapinałam:P) biega wieczorami!Ja niedam rady robic brzuszkow z dziecmi gdyz wyskakuja na mnie i bawia sie  bieganie wieczorem niemozliwe gdyz maz w delegacjach babcie 10 km od nas mieszkaja asamych dzieci nie zostawiew domu!Stwierdzam ze nie naleze  do mam super dbajacych o swoje cialo jak to u was jest ?czy znajdujecie czas w natloku obowiazkow codziennych na cwiczenia?

    6 komentarzy  | zaloguj się aby komentować »
    • kasia4444 (23 października 2015, 22:06) FAJNIE ZE UDAŁO CI SIE WYSKOCZYC DO KOSMETYCZKI!ZAKUPY KONCZA SIE TAK JAK MOWISZ ZE ZAWSZE COS DLA DZIECI ALE TAKI JUZ UROK BYCIA MAMĄ!!
    • aga2490 (15 października 2015, 16:43) przez pierwsze msc mialam dola teraz jak jest szaro na dworze tez mam dola czasem ale jak popatrze na mojego skarba to sie tym nie przejmuje podobam sie mojemu facetowi co najwazniejsze a co do kosmetyczki tpo wczoraj od czasów ciazy spedziłam godzine na zabiegach na twarz taki prezent dostałam od niego na urodziny a tez macie tak ze jak sie wybieracie na zakupy z zamiarem kupna dla siebie to nic nie macie ?? bo ja tak ostatnio mialam moj facet mowi idzcie na zakupy wiec wzielam dziecko (9msc) i poszłam na zakupy do galeri to dla niej wydałamn cala kase :)
    • kasia4444 (14 października 2015, 21:21) WITAJCIE!czytajac wasze komentarze stwierdzam ze niejestem pojedynczym przypadkiem a moze jestesmy po prostu normalnymi mamami ktore niemaja komu wcisnac dzieci! czasem mysle ze przez takie mamy ktore pisza te blogi jestesmy jak kosmitki traktowane bo jak slysze jak nie chodzisz na silownie na fitness kosmetyczki no odpowiadam nie mam czasu male dzieci babcie pracuja a obowiazkow mam tylwe ze doba za krotka!i potem mam dola przez pare dni bo brzuch po ciazy zostal kosmetyczka kiedy byla?fitness? no ale co mam z dziecmi zrobic komu je dac mam na ten czas jak niema komu ! tylko tamte mamy nieznaja naszych obowiazkow i nas nierozumieja!
    • aga2490 (14 października 2015, 17:35) to i ja dołączam nie mam czasu na takie rzeczy jak mam chwile wolnego to czesto sprzatam zabawki badz przekłądam ubrania z suszarki na miejsc badz odkladam male a czasem porpstuy usiade z ksiazka badz przed tv jak mala spi bo robienie zakupy sprzatanie pranie gotowanie obiadu dla nas dla niej sprzatanie po gdzies pomiedzy jest spacer zabawa z dzieckiem owszem narzeczony pomaga ale ona jak mnie widzi to tatus na dalszy plan schodzi
    • MalaMi91 (10 października 2015, 22:10) Mam wrażenie, że ta biegająca kobieta ma idealne grzeczne, kochane książkowe dzieci. Ja w ciągu dnia nie mam czasu nieraz kawy wypić. Mała ma dopiero 7 tygodni, powinna wiecznie spać? Powinna. Śpi tylko w nocy, w dzien jakies 20 minut. Więc generalnie zajmuję się małą a gdzie tu wieczorne bieganie...
    • Malina89 (10 października 2015, 22:09) Ja mam jedno dziecko a jak pomysle o cwiczeniach to mi slabo. Codzienne obowiazki + male dziecko wysysaja ze mnie cala energie i nawet jesli mam w ciagu dnia kilka wolnych minut to marze tylko o tym zeby polezec/ pospac w ciszy choc chwile :-) robienie brzuszkow to ostatnia rzecz na jaka wtedy mam ochote :-P