Zawsze uważałam i nadal uważam, że nie można wciskać w niejadka, jak zgłodnieje to zje i tyle. nie biorę pod uwagę biegania za dzieckiem z jadzeniem, a takie mamy się zdarzają...
ja miałam problem z karmieniem synka - był długo na piersi i z tego powodu inne pokarmy mu nie pasowały Odkąd odstawiłam go od piersi powoli stał się smakoszem - najpierw troszkę go oszukiwałam bo nie chciał za nic spróbować nic nowego - dawałam mu paluszka w łapkę (jego uwielbiał) i jak otwierał buzię - wkładałam łyżeczkę z zupką. oczywiście nie na siłę - podstęp był po to żeby wogole otworzył buzię potem JAko że lubi owoce i soczki - dodawałam do zupki soku jabłkowego - i troszkę ulubionej kaszki Sinlac - w ten sposób powoli - zaczął sam otwierać buźkę do zupek i obiadków a ja stopniowo przestałam dodawać soczku i kaszki. Teraz je wszystko - no moze prawie wszystko
nie zawsze mozna czekać że jak zgłodnieje to zje - mój syn owszem - zjadłby ale tylko jakiś deserek owocowy - a po szpitalu musiał kategorycznie zacząć jesć produkty bogate w białko - więc bez podstępów się nie obyło. Nawet jak był głodny to raczej się zapłakał niż coś zjadł ale teraz ta zasada się sprawdza - nie chce jeść to odczekuję godzinkę i daję mu drugi raz - wtedy zazwyczaj zjada
z tym lataniem za dzieckiem z jedzeniem to nie tak proste
jak wszystko jest ok to luzik, czemu nie. gorzej jak dziecko slabo przybiera...
szwagierka miala ten problem, Mala jej urodzila sie naprawde Malutka i do tej pory taka kruszynka jest a ma 3 latka i tu bylo juz latanie z jedzeniem, bo wiecznie poza siatkami centylowymi wisiala.
ale w sytuacji kiedy dziecko rosnie, przybiera normalnie, to jak najbardziej, wciskanie nie ma sensu
Komentarze
Zawsze uważałam i nadal uważam, że nie można wciskać w niejadka, jak zgłodnieje to zje i tyle. nie biorę pod uwagę biegania za dzieckiem z jadzeniem, a takie mamy się zdarzają...
ja miałam problem z karmieniem synka - był długo na piersi i z tego powodu inne pokarmy mu nie pasowały
Odkąd odstawiłam go od piersi powoli stał się smakoszem - najpierw troszkę go oszukiwałam bo nie chciał za nic spróbować nic nowego - dawałam mu paluszka w łapkę (jego uwielbiał) i jak otwierał buzię - wkładałam łyżeczkę z zupką. oczywiście nie na siłę - podstęp był po to żeby wogole otworzył buzię
potem JAko że lubi owoce i soczki - dodawałam do zupki soku jabłkowego - i troszkę ulubionej kaszki Sinlac - w ten sposób powoli - zaczął sam otwierać buźkę do zupek i obiadków a ja stopniowo przestałam dodawać soczku i kaszki. Teraz je wszystko - no moze prawie wszystko
Zgadzam się z komentarzem Brioszki, zgłodnieje to zje. Bo latanie za dzieckiem to bez sensu..
nie zawsze mozna czekać że jak zgłodnieje to zje - mój syn owszem - zjadłby ale tylko jakiś deserek owocowy - a po szpitalu musiał kategorycznie zacząć jesć produkty bogate w białko - więc bez podstępów się nie obyło. Nawet jak był głodny to raczej się zapłakał niż coś zjadł
ale teraz ta zasada się sprawdza - nie chce jeść to odczekuję godzinkę i daję mu drugi raz - wtedy zazwyczaj zjada
z tym lataniem za dzieckiem z jedzeniem to nie tak proste
i do tej pory taka kruszynka jest a ma 3 latka
i tu bylo juz latanie z jedzeniem, bo wiecznie poza siatkami centylowymi wisiala.
jak wszystko jest ok to luzik, czemu nie. gorzej jak dziecko slabo przybiera...
szwagierka miala ten problem, Mala jej urodzila sie naprawde Malutka
ale w sytuacji kiedy dziecko rosnie, przybiera normalnie, to jak najbardziej, wciskanie nie ma sensu