Bajki bez parytetu
Czasy, w których Pszczółka Maja poznawała świat ramię w ramię z Guciem, a Małgosia ratowała Jasia ze szponów Baby Jagi dawno poszły w niepamięć. Z badań wynika, że dzisiejsze historie dla najmłodszych zdecydowanie faworyzują męskie postaci, dając psychologom rozwojowym – i zapewne też feministkom - pewne powody do niepokoju.
„Bajki są nośnikiem dominujących wartości kulturowych, ról społecznych i symboli. Przedstawiany w nich brak równowagi płciowej wysyła dziecku informację, że kobiety i dziewczynki zajmują w społeczeństwie mniej istotne miejsca niż mężczyźni i chłopcy” - twierdzą autorzy jak dotychczas najbardziej kompleksowego badania bajek wydanych w XX wieku w Stanach Zjednoczonych. „Książki kształtują nasze rozumienie oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn w danej grupie społecznej oraz postrzeganie naszej własnej roli i miejsca w świecie.”
Choć trudno powiedzieć, by tradycyjne bajki przedstawiały kobietę jako silną i wyemancypowaną (bo przecież mamy tu umorusanego popiołem Kopciuszka, Królewnę Śnieżkę wybawioną od śmierci przez przystojnego księcia i naiwnego Czerwonego Kapturka, który praktycznie sam pcha się w paszczę wilka) to w obecnych czasach sytuacja jest jeszcze bardziej beznadziejna – żeńskie charaktery praktycznie nie pojawiają się wcale, a jeśli już są obecne, to bardzo rzadko. Co gorsza, nawet gdy głównym bohaterem bajki jest zwierzę, w większości przypadków będzie to również samiec.
Opublikowane dane pochodzą z badania opartego na ponad 6,000 książek wydanych między 1900 a 2000 rokiem i sugerują między innymi, że:
- Postacie płci męskiej są głównymi bohaterami książek dla dzieci w 57 proc. przypadków publikacji w roku (w porównaniu z 31 proc. żeńskich postaci).
- W nie więcej niż 33 proc. książek dla dzieci w ogóle pojawiają się dorosłe kobiety bądź zwierzęta płci żeńskiej, podczas gdy mężczyźni i samce zwierząt występują niemal zawsze.
- Samce zwierząt są głównymi bohaterami 23 proc. publikacji w roku, podczas gdy samice stanowią jedynie 7.5 proc. centralnych postaci.
- Przeciętnie, w 36.5 proc. tytułów książek pojawiają się postacie męskie, a żeńskie ponad dwa razy rzadziej.
Uważacie, że to rzeczywiście powód do niepokoju?






Poleć znajomym